Jeśli chodzi o depresje, to gdzieś (chyba na wikipedii) jest napisane, że marihuana łagodzi jej skutki. Potwierdzam to też z własnego doświadczenia. Z autopsji wiem, że w ciężkich chwilach można się po prostu "leczyć" ziołem, nie jest to wcale tylko "chwila zapomnienia", lecz koi psychikę na dłuższy okres czasu, szczególnie jak się dużo spali. Człowiek staje się taki bardziej ustabilizowany emocjonalnie.
Co innego alkohol, IMO zdecydowanie nie powinno się go używać w stanach depresyjnych. Podczas fazy jest fajnie (aczkolwiek nie tak dobrze, jak gdy jesteśmy w pełni "zdrowi" psychicznie), ale później następuje głęboki dół, niechęć do wszystkiego.
Generalnie to z własnego doświadczenia wiem, że 2 używki pozytywnie wpływają na leczenie depresji: wspomniana już MJ i... kawa. Picie codziennie dwóch filiżanek kawy (podobno do 4 dziennie jest jeszcze zdrowa) bardzo dobrze wpływa na odnowienie czerpania radości z różnych własnych zainteresowań, które jak wiadomo wypalają się wraz z nadejściem / nawrotem tej męczącej i destruktywnej choroby, jaką jest depresja...
Jeżeli macie podobne doświadczenia, albo wręcz przeciwnie, to chętnie poczytam ;)
Pozdrwiam
Chciałbym poruszyć pewien temat o których chyba nie rozmawialiśmy bo nie znalazłem takowego. Chodzi o wpływ picia wina na zdrowie człowieka. Mówi się o pozytywnym wpływie codziennego picia wina w rozsądnych ilościach. Sporo o tym mozna dowiedzieć się tutaj: <LINK>
Sądzicie czy to prawda, czy może że alkohol to zawsze uzywka i ne moze miec pozytywnego wpływu na życie.
A ja mam takowe pytanie jeszcze. Wie ktoś ile złotych conajmniej powinno kosztowac wino które miałoby właśnie zdrowotny wpływ na zdrowie.
Jak dla mnie powinna byc prohibicja, zakaz wszelkich uzywek typu papierosy i zakaz narkotykow poczawszy od maryhy, czemu? BO to szkodzi zdrowiu
Idę kupić paczkę zapałek żeby spalić swój dom wraz ze sobą. Spróbuj mnie powstrzymać.
Albo napiję się denaturatu, zaaplikuje pełen bak paliwa do zapalniczek, albo włożę łeb do worka z toksycznym klejem. Kto mnie powstrzyma, bo szkodzi to mojemu zdrowiu?
Żarcie w Mc'Donalds też szkodzi zdrowiu a nie widać wielu ludzi gadających o jego delegalizacji.
Zresztą czemu was tak cholernie obchodzi nasze zdrowie? O samych siebie nie potraficie się zatroszczyć a chcecie ratować życie tysięcy anonimowych ludzi korzystających z używek- żałosne.
a sama przyjemnosc jest imo iluzoryczna
Sorry ja lubię pić wino czerwone, półsłodkie bo mi osobiście bardzo smakuje- ktoś mi wmówi że mi nie smakuje?
A nawet jest zdrowe dla mnie. Ludzie powinni pijać dnia powszedniego skromne ilości piwa i wina dobrej jakości- to dobre dla ludzkiego organizmu.
Amen, kurwa.
Puenty Konrada zawsze kochałem.
Ale jedna rzecz, od 21 roku zycia (prawko zreszta tez), co jak co, jednak dzieci zdala od takich rzeczy,
Osobiście piłem już jakieś 3 lata przed 18 i nigdy nie spowodowałem pod wpływem niebezpiecznej sytuacji, ani nikogo nie skrzywdziłem będąc pod wpływem alkoholu. Kwestia odpowiedzialności. 18 lat to świetna data pełnoletności. Nie ma co rżnąć głupa- jak ktoś do 16 roku życia nie nauczył się być odpowiedzialnym człowiekiem to i w wieku 21 ze sporym prawdopodobieństwem mu się nie poprawi.
rozgraniczanie narkotykow na miekkie i twarde to glupota i jeszcze raz glupota i samo oszukiwanie sie ze nie jest sie narkomanem
nie jestem fanem maryśki ale się wtrące apropo maryśki i thc:
Światowa Organizacja Zdrowia w raporcie na temat marihuany z 2005 r. uznaje tą używkę jako alternatywę wobec spożywania alkoholu etylowego, jednakże drogą wziewną. Podsumowując znane dane stawia marihuanę praktycznie na jednej półce pod względem szkodliwości obok papierosów i alkoholu
dawka śmiertelna jest szacowana na 20 000 do 40 000 pojedynczych dawek, jak na razie nie odnotowano ani jednego przypadku śmiertelnego z powodu przedawkowania i praktycznie jest to niemożliwe
a tu hera:
Każda dawka, nawet pierwsza może prowadzić do uzależnienia psychicznego. Uzależnienie psychiczne może wystąpić już po jednej dawce i postępuje coraz bardziej wraz z kolejnymi użyciami. Odstawienie heroiny przy uzależnieniu fizycznym prowadzi do reakcji abstynencyjnej organizmu mogącej objawiać się: wymiotami, drżeniem mięśni, biegunką, bólem kości porównywanym do „łamania”, zapaścią, a nawet śmiercią. Heroinizm prowadzi do psychicznej i socjalnej degeneracji człowieka uzależnionego, ponieważ uzależniony będący pod wpływem heroiny jest bierny i skupiony na rozkoszy, a bez heroiny jest skupiony na jej zdobyciu tak więc w obu przypadkach przestaje dbać o wygląd, higienę, zdrowie i inne sprawy wymagające poświęcenia czasu, skupienia czy też bycia trzeźwym
Ja proponuje jako dowód na zgubny wpływ używek puszczać występy Maćka Maleńczuka w Idolu - ten człowiek wygląda tam jak kaktus meksykański który sobie wciągnął swój własny miąższ. Wystarczy... Bo dojdzie do tego, że zaczniemy legalizowac maryśke od 50, papierochy od 60, alkohol od 70, a seks od 80 (też może być zgubny - dla chorych na serce, zresztą dzieci potrafią wykończyć). A interesem państwa byłyby właśnie te Cofee Shopy - a w zasadzie wysoki podatek od nich. W Niderlandach się sprawdza ;-p Chociaż niektórzy narzekają na jakoś produktów, ale przynajmniej źródło jest pewne, a nie skwaszone cholerstwa które powodują, że ludzie przestają oddychać we śnie. A od alkoholu nie zwiększać akcyzy ciągle, papierosów też. Bo później -denaturat i "Sporty". To szkodzi zdrowiu chyba bardziej
Jest wiele za i przeciw podam tylko kilka z nich a ocenę zostawię wam:
Przeciw:
tak jak każda używka niszczy zdrowie, organizm
uzależnia
powoduje że człowiek nie kontroluj się i robi głupoty, często są tragiczne następstwa
Za:
co legalne mniej kusi,
wpływy z akcyzy do budżetu,
zamknięcie podziemia,
jeśli sprzedawane było by w aptekach – ograniczenie dostępu dla ludzi niepełnoletnich,
radio Maryja miało by o czym mówić.
Kontrola państwa nad ilością i wiedza o problemie i jego wielkości.
Jest jeszcze masę za i przeciw – ale każda podjęta decyzja będzie powodem do ataku polityków, przeciwników i zwolenników. Nigdy taka decyzja nie będzie zadowalająca.
Z tego wynika, że można się uzależnić w sumie od wszystkiego.
Ale różnica jest taka, że w przypadku np. papierosów czy alkoholu sytuacja wygląda zupełnie inaczej: skłonność do picia czy palenia jest zależna tylko od woli danego człowieka, niektórzy ludzie nigdy nie sięgną po tego typu używki (czego ja zrozumieć nie mogę ).
A opisywane przez Ciebie skłonności (nieważne, czy sklasyfikujemy je jako uzależnienie od seksu czy pornografii) wynikają z nadmiernego popędu płciowego (który występuje u każdego zdrowego człowieka) oraz dodatkowych czynników, które przytoczyłeś wyżej.
Tak więc nie możemy różnych nałogów traktować tak samo. Poza tym jest udowodnione, że palenie papierosów czy nadmierne spożywanie alkoholu mają negatywny wpływ na zdrowie. W przypadku "uzależnienia od seksu" takiego czegoś nie ma.
Jedni mają większe zapotrzebowania na stosunki płciowe, inni mniejsze. Jak stwierdzisz, gdzie jest granica? Gdzie za dużo? Od kiedy zaczyna się ta "nienormalność"?
Jeżeli np. ktoś potrzebuje seksu 3x dziennie, ale funkcjonuje dobrze, nie zaniedbuje obowiązków, pracy, ma sporo zainteresowań, utrzymuje kontakty z rodziną, czyli mówiąc krótko: nie wyróżnia się niczym spośród społeczeństwa, to jak mamy go ocenić? Jako uzależnionego, czy też nie?
Tutaj na podstawie obserwacji musze sie zgodzic, ze przy czestym (systematycznym) paleniu IQ sie obniza, lub tez czlowiek sie zamula. Ale tak samo jest i od czestego picia wodki.
No z tym sie dokladnie zgodze.
Ja tam dokladnie tez nie wiem jaki wplyw na zdrowie ma marichuana w porownaniu do alkoholu, ale osobiscie mam wrazenie, ze gdyby o legalnosci tych uzywek mialo decydowac to ktora jest bardziej szkodliwa dla zdrowia to juz predzej sprzedaz wysokoprocentowego alkoholu powinna byc nielegalna. Tez mam wielu znajomych ktorzy naprawde sporo jarali no i nie da sie ukryc, ze od palenia trawy IQ napewno im nie wzroslo. Ale poki co tez nie slyszalem zeby codzienne zaliczanie zgona po alkoholu korzystnie na kogos wplywalo, wiec nie rozumiem czemu cos co naprawde jakos bardzo szkodliwe nie jest i w nalog sie tak latwo nie popada mialoby byc nielegalne...
Do emi: nikt sie nie zachwyca tutaj paleniem marichuany, przedstawilem tylko moje zdanie ktore wyplynelo z obserwacji i wlasnych kontaktow z ta uzywka.
Do Rexon: Wiadomo ze rozne rzeczy dzialaja roznie na ludzi, dlatego moj pierwszy post napisany byl na podstawie doswiadczenia i obserwacji, bo akurat z tymi ludzi mam duzy kontakt i widze jak sie zachwouja spaleni a jak pod wplywem alkoholu.
Ponizej zamieszczam malutki kawalek raportu WHO (Światowej Organizacji Zdrowia) w sprawie marichuany i badań na niej prowadzonych:
"(...)istnieje poważne ryzyko zdrowotne użycia alkoholu, nie mające miejsca w przypadku konopi. W dużych dawkach alkohol może powodować śmierć przez uduszenie, zatrucie alkoholowe, zawał serca. Nie stwierdzono przypadku śmierci z przedawkowania konopi, a przybliżona dawka śmiertelna u człowieka, ekstrapolowana na podstawie badań nad zwierzętami, jest tak wysoka, że nie może być przyjęta przez używających rekreacyjnie."
(Implikacje zdrowotne używania konopi: Analiza porównawcza zdrowotnych i psychologicznych skutków używania alkoholu, konopi, nikotyny i opiatów. 28 sierpnia 1995, rozdzial 3).
Poza tym mozna dodac ze powstaja lekarstwa na bazie konopii, ktore znajduja naprawde szerokie zastosowanie (Parkinson, Alzheimer, epilepsje, migreny)
I zeby mi nie bylo: ja sie nie zachwycam, ja po prostu przedstawiam swoje wlasne zdanie (i przytaczam fakty, a raczej WHO jest w miare wiarygodnym zrodlem).
Kazdy swoj rozum ma i nie trzeba nikogo namawiac w terazniejszych czasach do jakichkolwiek dzialan.
A ja myślałem że to śmieci, że to gówno z nieba leci,
a to *Artur Czeczko*:
Reguła jest prosta - dopóki nie masz pewności, czy nie zabijesz
człowieka, nie wolno Ci ryzykować.
Kilka komórek na krzyż i od razu człowiek.. bez sensu..
| Sam se wmówiłem - ot tak na podstawie obserwacji otoczenia. Dodatkowo
| sugerując się danymi o tym, że 90% przyznaje się do masturbacji.
Nie wierzę w te dane.
Też nie wierzę. Znaczy się prawdą jest 100%, tylko 10% się nie przyznaje
:]
Poza tym zależy jeszcze czy mamy na myśli tych, którzy w ogóle
zetknęli się z pornografią, czy tych, którzy regularnie
"korzystają" z pornografii i masturbują się.
A tych, którzy się zetknęli i nie uzależnili, to już pod uwagę nie
chcesz brać, bo Ci statystykę gwałcicieli wśród onanistów zaniżą?
Zdaniem seksuologów, pornografia ma bardzo szkodliwy, wręcz
destrukcyjny wpływ na psychikę. Radykalnie niszczy wrażliwość
i silnie uzależnia. Sprawia, że człowiek potrzebuje coraz
silniejszych bodźców, coś, co podniecało na początku,
potem przestaje podniecać i ciągle szuka się czegoś nowego.
To jak z każdą używką - co za dużo, to niezdrowo, ale w małych ilościach
nie szkodzi, a nawet pomaga.
Jednym z etapów uzależnienia jest wmówienie sobie, że
przecież wszyscy myślą tylko o seksie, potem się myśli,
że te wszystkie kobiety, które chodzą po ulicach, tak naprawdę
chcą, żeby ktoś je "przeleciał"
Ale to objaw głupoty zwykłej jest. Faktem jest, że 80% obywateli to
tumany i analfabeci, ale to nie na skutek porno. Nie wyobrażam też
sobie, żeby dorosły, zdrowy człowiek mógł nagle zgłupieć pod wpływem
oglądania ślizgaczy, tak jak normalny człowiek nie zostanie pedofilem od
oglądania dzieci bawiących się w piaskownicy.
- wypowiedzi osób, które miały do czynienia z pornografią
i opowiedziały, do czego doprowadziła w ich życiu.
A u miliarda osób doprowadziła najwyżej do bólu nadgarstka.
Na koniec jeszcze: pewien przestępca (mogę odszukać jego nazwisko)
skazany na śmierć, powiedział, że to jest nielogiczne
i niesprawiedliwe, że najpierw daje się ludziom pornografię,
a potem się karze za to, co pod jej wpływem zrobili.
Wot cwaniak, na innych by chciał zwalić - ja bym sobie takimi
dziecinnymi wymówkami gitary nie zawracał.
Kilka komórek na krzyż i od razu człowiek.. bez sensu..
Problem w tym, że aborcji zwykle nie dokonuje się wtedy, gdy
tych komórek jest kilka.
[...]
A tych, którzy się zetknęli i nie uzależnili, to już pod uwagę nie
chcesz brać, bo Ci statystykę gwałcicieli wśród onanistów zaniżą?
Cytat z http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,3633 :
"Współcześnie jednym z podstawowych czynników, którego oddziaływanie na
zachowania jest bodaj najsilniejsze, są treści prezentowane przez media
- zwłaszcza brutalne sceny przemocy, także seksualnej oraz pornografia.
Pornografia (twarda) sprzyja rozpowszechnianiu przemocy seksualnej,
prezentowane tam zachowania stanowią model relacji seksualnej, stają się
wzorcem postępowania dla młodych ludzi. To właśnie na dzieci i młodzież
pornografia ma największy wpływ. Z badań wynika, że sprawcy przemocy
seksualnej mieli istotnie częstszy kontakt z pornografią, wielu z nich
przyznawało, że pornografia miała dla nich charakter dopingujący do
określonych postaci przemocy seksualnej i była źródłem inspiracji.
Szczególny wpływ treści pornograficznych zanotowano wśród pedofilów
(Starowicz, 2000). Przemocy seksualnej sprzyjają brutalne sceny
upowszechniane w środkach masowego przekazu, zwłaszcza w telewizji.
Najbardziej podatni na uczenie się zachowań przemocowych (modelowanie)
są chłopcy w wieku 6-10 lat oraz w wieku dojrzewania."
To jak z każdą używką - co za dużo, to niezdrowo, ale w małych ilościach
nie szkodzi, a nawet pomaga.
Problem w tym, że w ogóle o tym się nie mówi, że to jest niezdrowe...
Nie wyobrażam też
sobie, żeby dorosły, zdrowy człowiek mógł nagle zgłupieć pod wpływem
oglądania ślizgaczy
Oglądałem film, na którym pewien facet przyznaje się właśnie do tego...
I on też twierdził, że przedtem nigdy by sobie tego nie wyobraził.
Wot cwaniak, na innych by chciał zwalić - ja bym sobie takimi
dziecinnymi wymówkami gitary nie zawracał.
A że przypadkiem zgadza się to z badaniami przeprowadzonymi
przez seksuologów to taki mały szczegół jest...
Pozdrawiam,
Artur
Mam wrażenie, że ta dyskusja od samego początku wychodzi z błędnego założenia.
Jak roślina może być zła lub dobra? Roślina to roślina, tak samo jak młotek - możesz nim wbić gwóźdź lub roztrzaskać komuś głowę. To użycie narzędzia, czyli młotka (i rośliny) może być dobry lub zły.
Drzewo poznania też nie było złe. Nie było też dobre. Po prostu człowiek nie potrafił z niego korzystać.
Nie można więc powiedzieć: Bóg dał nam konopię, więc róbmy z niej marihuanę. Jermaine, podejrzewam, że nie jesteś zwolennikiem bomb atomowych; a jednak to Bóg dał nam uran! Stąd Twoje założenie jest błędne.
Przedstawiasz też za swój argument raport WHO. Doczytałem się, że jeden z rozdziałów podobno został utajniony - mówił on o porównywalnym wpływie marihuany na zdrowie do alkoholu i tytoniu. Wystarczyło jednak wpisać w wyszukiwarce "marihuana narkotykiem", aby uzyskać ciekawe, jawne i powtarzające się (a więc potwierdzone) informacje na jej temat. Przede wszystkim o uzależnianiu.
Wszystkie trzy źródła: http://zielonemity.republika.pl/mity.html , http://www.se.pl/wydarzen...otyk_58116.html , http://narkotyki.esculap.pl/marihuana.htm ) potwierdzają, że marihuana ma działanie narkotyzujące. Nie uzależnia fizycznie, ale psychicznie - szybciej niż pozostałe używki. Ma szkodliwy wpływ na ludzkie ciało. Wywołuje halucynacje. Osłabia funkcjonowanie mózgu, głównie pamięci. I co istotne, 60% narkomanów "pełną gębą" zaczynało od marihuany. Jak można więc mówić, że marihuana to nie narkotyk? Nawet w obliczu faktu, że tym pojęciem jest określana przez Encyklopedię PWN?
W podanych źódłach można wyczytać też o pozytywnych aspektach działania marihuany, np. na zdrowie. Cóż, alkohol też ma pozytywny wpływ na zdrowie, a jednak potrafi rozbijać rodziny. Trzeba więc rozróżnić używanie jakiejś substancji w celach zdrowotnych (jako lek), a co innego - dla własnej przyjemności (albo z przymusu wywołanego uzależnieniem). Zresztą, jak wszyscy wiemy, niemal każdy lek niewłaściwie stosowany staje się trucizną.
Pozdrawiam (po dłuuugiej przerwie )
Filozof
niestety w naszym kraju jesli sam nie wychodujesz sobie roslinki nigdy nie wiesz co palisz i to rowniez znacznie zwieksza ryzyko ujawnienia sie roznych zaburzen psychicznych poprzez to co wciagasz razem z dymem czyli cale stado srodkow chemicznych, farmakologicznych ktore nie sa przeznaczone do jakiejkolwiek konsumpcji. kazda uzywka niesie ze soba pewne ryzyko i nalezy zdawac sobie z tego sprawe ze nigdy nie wiadomo jak twoj organizm zacznie reagowac na dana substancje, choc sam pale doskonale zdaje sobie sprawe z tego ze nie jest prawda to ze ziolo mozna codzienie palic przez dluzszy okres czasu bez jakichkolwiek konsekwencji, zawsze moze wystapic np uzaleznienie psychiczne jednak dlaczego nikt nie mowi ze ludzie psychicznie sa wstanie uzaleznic sie prawie od wszytkiego internet, zakupy, jedzenie, kawa, cherbata, slodycze, sex na pewno jest to w jakims stopniu uwarunkowane geanmi jakie zostaly nam przekazane jedni poporstu sa bardziej sklonni do popadania w nalogi inni mniej, a to ze po dlugotrwalym paleniu trawy odstawiasz i nerwowy jest to w jakims stopniu normalne dla wszystkich uzywek i nie mow ze z fajkami tak nie jest papierosy powoduja rowniez uzaleznienie psychiczne oraz glod nikotynowy i w jakis sposob wplywaja na dzialanie naszego organizmu pod wzgledem metabolizmu oraz w aspekcie psychicznym, tak naprawde jesli posiadasz ukryta wade serca czy nadcisnienie to nawet kawa moze okazac sie grozna
wszystko na tym swiecie ma swoje dobre i zle strony ja np nie jestem za calkowita legalizacja w polsce bo wywolalo by to szok dla spoleczenstwa a efekty byly by podobne jak w GB gdzie po zniesieniu prochbicji po 22 sa problemy bo nie przychodza anglicy do pracy jak zapija uwazam natomiast ze udokumentowana chodowla jednego drzewa na wlasny uzytek powinno byc dozwolone moglo by to pomoc np w zmniejszeniu ilosci przypadkow podobnych twojemu i kolegi bo czy tak naprawde to jestes w stanie na 100% powiedziec ze to przez thc w twoim wypadku?czy moze to akurat bylo cos w tym co paliles, nie mozna mowic o calkowitej nieszkodliwosci trawy na czlowieka i jego organizm ale nalezy przeprowadzic rzetelne długotrwale badania bo narazie mowa o wplywie odkladania sie thc na organizm czlowieka ciezko pisac podpierajac sie sensownymi informacjami co dzieje sie z komorkami mozgu np po 25 latach palenia trawy jak to wplywa na osobowosc i postrzeganie swiata
jedno wiadomo
Tobie Carlos zycze abys wrocil do zdrowia
Jako persona non grata , postanawiam drastycznie ograniczyć udział w
dyskusji . Zadaje może niewygodne pytania , sądzę jednak że sensowne .
Nie otrzymałem na moje wątpliwości zadnych rozsądnych wyjaśnień .
Ktoś udowadniał ze DO ma żródła w ewolucji naszego gatunku , ktoś inny
sugerował ze ma zródła w biblii , inny przebąkiwał coś o kosmitach ,
lecz nikt nie potrafił na dłuższą metę obronić swego stanowiska , nikt
nie potrafił udowodnic ze DO ma jakieś korzenie w historii Homo sapiens.
Pozostaje oprzeć się na wyśmiewanych skądinąd autorytetach naukowych ,
ale wtedy musimy uwierzyc ze kompozycja diety zalecana przez DO jest
dziełem przypadku i to wyłącznie przypadek sprawił ze takie proporcje
BTW są dla człowieka najlepsze .
Być może dorażne stosowanie DO korzystnie wpływa na ludzki organizm przy
niektórych schorzeniach , nie przeczę , być może okresowe stosowanie DO
korzystnie wpływa na nasz organizm . Człowiek pod wpływem niektórych
uzywek także czuje sie lepiej , a nie znaczy to wcale ze są one dla niego
zdrowe , podobny działać może nienaturalny stan na DO .
Rekordzista którego spotkałem tu na forum stosuje Do dopiero 7 lat .
Co to jest siedem lat ? Bardzo niewiele , aby określić ,jak DO może
wpłynąc na nasz organizm w długofalowej prspektywie.
Nasuwa mi sie tu pewna analogia , kilkadzieśiąt lat temu ktoś wpadł na
pomysł , aby krówki karmić mączką mięsno kostną . Przypuszczam ze dzięki
stosowaniu tego rodzaju preparatów białkowych krówki także czuły sie
bardzo dobrze , rodziły wspaniałe cielęta , które szybko przyrastały ,
wydajnośc mleczka z 4000 l wzrosła do 8000 ,a nawet 10000 l rocznie .
Ktoś mądry poparł to swoją wiedza naukową , hodowcy byli zachwyceni .
Radość trwała kilkadzieśąt lat , a dzisiaj mamy opłakany finał tego
wynaturzenia . Dlatego zawsze warto pytac o korzenie i doświadczenia
, bo niekiedy miłe złego początki... . Pozdrawiam Serdecznie
wszystkich forumowiczów.
--
Wysłano ze strony http://forum.optymalni.org/
..
wiele czytałem w necie i sam nie wiem co mam o tym myśleć
wiec nie pisz ze
thc niszczy umysł
od poczatku:
zaczales w sumie temat-rzeke,bo jest on bardzo niejednoznaczny i trzeba na niego patrzec indywidualnie
kiedys (bedzie z 8 lat),jak zaczynalem swoja "przygode" z uzywkami jeden madry czlowiek powiedzial tak: kto nie robi przerwy,ten bardzo szybko niszczy sobie nerwy.co w wolnym tlumaczeniu oznacza-nie wpadaj w ciagi-zeby bylo jasne.
niestety-nie posluchalem tych madrych slow i raz jeden,po 4 miesiacach ciagu(dzien w dzien,czasem nie raz),odczulem cale spektrum zla amotywacja,trudnosci w zebraniu mysli,zawieszki,depresja,paranoja.ale to co mi sie przydazylo to nie jest zasada,sa ludzie palacy wiecej,dluzej i nic.mysle ze po takim ciagu alkoholowym bylbym o niebo bardziej zniszczony,w tym takze fizycznie.potem,gdy zrobilem sobie detoks-wszystko wrocilo do normy ,powiedzmy po miesiacu.ale mowie tu o zamuleniu i amotywacji,o zawieszkach.skutki psychiczne (depresja,paranoja)bardzo ciezko jest ocenic.ciezko stwierdzic czy w ogole wywolala je mj-raczej wyolbrzymila to co i tak bylo wewnatrz.ci,ktorzy mieli mysli samobojcze-mieli to juz w sobie zanim zaczeli palic.a palili zeby sobie polepszyc nastroj i uciec od tego co w ostatecznosci kopnelo ich z drugiej strony-czyli w dupe
zadna uzywka nie zepsuje ci zycia.sam je sobie zniszczysz.jesli nie kontrolujesz-nie bierz jej.
mj to nie feta/dropsy-nie odejmuje ci mozgu ,nie niszczy tkanki nerwowej
wiec chodzi o to ze rownie dobrze mozesz sobie zepsuc zycie nieudanymi zwiazkami,popedem do kariery,uzaleznieniem od jakiegos rodzaju emocji jesli masz "toksyczna" psychike...(a kto jej nie ma )
jesli palisz caly czas,to zamykasz sobie droge do tego,zeby zrozumiec inne,wazne kwestie w zyciu.jeden uzytkownik forum ma fajny podpis:
pale ale nie stale,bo ten co pali stale
ma tylko jedno na swiat spojrzenie
jak ten co nie pali wcale
najwazniejsza jest kwestia odpornosci i rodzaju psychiki.
jak jestes socjopata,paranoikiem to przyjmiesz na banie spoleczne postrzeganie narkomana-ze jestes cpunem,ze cie nie rozumieja.bedziesz sie izolowac-taki schematyczny przyklad
to nie jest tylko moje zdanie-rozmawialem o tych kwestiach z kilkoma lekarzami,psychiatrami w sytuacjach,w ktorych mogli sobie pozwolic na nieformalnosc.i generalnie potwierdzali to,ze gandzia nie jest niebezpieczna sama w sobie,natomiast wyolbrzymia(w roznym stopniu u roznych osob) to co jest juz w tobie.
koniec koncow:
tak jak napisal sqra-nie wierz w mity,nie generalizuj.mj jako sama substancja,uzywana w rozsadnych ilosciach ma u wiekszosci NIKLY wplyw na zdrowie.u niektorych tylko problemem staje sie to co ich do gandzi pociaga.
Schizek, czy ma bezpośredni wpływ czyli po prostu czy osłabia czy wzmacnia działanie psychotropów nie wiem - nigdzie czegoś takiego
w kontekście marihuany nie czytałem, więc może to coś znaczy?
Na pewno ma działanie trawa na człowieka a więc również takiego, co
jest na legalnej chemii od psychiatry. Powiem więcej - nie wykluczam,
że może wpływać na chęć odstawienia leków, a może to wynikać z lepszego
samopoczucia po mj. Kiedy lepiej się czuje chce się BARDZO to rzucić
przecież.
Na www.senior.pl znalazłem taką notkę, jako że krótka wklejam całą
zamiast zwykłego linka:
"Marihuana znana głównie jako szkodliwa dla zdrowia używka może pozytywnie wpływać na samopoczucie osób zmagających się z depresją. Warunkiem pozytywnego działania marihuany jest jej odpowiednie dawkowanie.
Za jedną z przyczyn depresji uznaje się niedostateczny poziom serotoniny w mózgu. Leki antydepresyjne mają zatem regulować ten poziom, gdyż jak wiadomo to właśnie serotonina uznawana jest za hormon szczęścia.
Kanadyjscy naukowcy odkryli, iż syntetyczny odpowiednik aktywnego składnika marihuany działa podobnie. Odkrycie to znalazło potwierdzenie w testach przeprowadzonych na szczurach.
Spostrzeżono również, iż warunkiem pożądanego działania substancji jest odpowiednie jej dawkowanie, zbyt jej duża ilość może doprowadzić do spadku stężenia serotoniny. Trudność w kontrolowaniu ilości dostarczanych do organizmu kanabinoidów jest jednym z powodów, dla których palenie marihuany jest niebezpieczne.
Przedawkowanie tej substancji może bowiem nasilać objawy depresji lub innych chorób psychicznych."
Podkreślenia są moje. Trochę odpowiadają na twoje pytanie.
Tak więc wszystko w nadmiarze szkodzi: kawa, herbata, cukier
wysiłek fizyczny również. W przypadku trawy jest jednak dogmat mówiący, że to diabeł wcielony, który zszedł na ziemię. Co więc z alkoholem?
PS. Amfa i marihuana nie są dopalaczami. Pierwszy to syntetyczny
narkotyk, drugi to roślina wpisana na listę narkotyków.
Pisząc o dopalaczach miałem na myśli te zioła ze słynnej strony,
gdzie sprzedają. Strony nie podaję, by nie posądzono mnie o propagowanie,
ale musiałem to napisać gwoli wyjaśnienia.
bo to zwykła rzecz tak jak papierosy ... od papierosów tez sie człowiek uzależnia są szkodliwe i jakoś są powszechnie sprzedawane !a tak dla ciekwych :
Skandal wokół raportu WHO
W 1995 roku Światowa Organizacja Zdrowia przygotowała raport pt. Implikacje zdrowotne używania konopi: Analiza porównawcza zdrowotnych i psychologicznych skutków używania alkoholu, konopi, nikotyny i opiatów. Jego upowszechnieniu towarzyszył skandal, gdy brytyjski periodyk popularnonaukowy New Scientist ujawnił w numerze z lutego 1998 r. fakt zatajenia jednego z rozdziałów tego dokumentu. W ocenzurowanym rozdziale autorzy – troje wiodących badaczy uzależnień – porównują naukowo udokumentowane zagrożenia płynące z używania marihuany z zagrożeniami, jakie niesie ze sobą stosowanie używek, czyli alkoholu i nikotyny, oraz nielegalnych – opiatów. Wykazują oni, że tam, gdzie ryzyko istnieje, jest ono w rzeczywistości o wiele poważniejsze w przypadku obydwu legalnych używek. Raport ukazał przykład stosowania odmiennych kryteriów w ocenie szkodliwości używek i narkotyków. Przeciwnikami raportu byli szef WHO Nakajima, który odszedł na emeryturę w czerwcu 1998 roku, oraz dyrektor wydziału narkotyków dr Yoshida.
Według wspomnianego raportu przy obecnych formach używania marihuana stwarza o wiele mniej poważne niż alkohol i tytoń problemy zdrowotne w zachodnich społeczeństwach, jednak wciąż je stwarza. W tym samym raporcie wskazuje się na fakt, iż nie jest to jednak powód do zadowolenia, ponieważ mimo iż wpływ alkoholu i tytoniu na zdrowie społeczeństwa jest dominujący, to wpływ marihuany może wzrosnąć, jeśli powszechność codziennego używania jej w dużych ilościach osiągnie poziom spożycia dużych ilości alkoholu wśród młodzieży lub codziennego palenia papierosów wśród dorosłych.
żródło: Wikipedia
No to pieknie dyskusja poplynela ;]
Nie bede sie wdawal z wami w polemike co jest uzywka, a od czego mozna sie uzaleznic, owszem zle dobralem slowo, ale chyba nie o to tutaj chodzi, sens jest jeden. Seks jest rzecza od ktorej mozna sie uzaleznic i o ile nie mozna zrobic sobie wielkiej krzywdy fizycznej, to mozna doznac wielkiego uszczerbku na zdrowiu psychicznym i czasem juz jest tak ze pare rzeczy sie przez to spieprzylo i nie da sie tego wrocic.
dmuch-lee moze zbyt dosadnie napisalem na temat rozwijania sie czlowieka, kazdy z nas ma jakies grzechy, wyeliminowanie ich sprawia ze jestesmy lepszymmi ludzmi, chrzescijanami. Przeciez o to chodzi w naszej wierze zeby ludzie zeyli w milosci zarowno do Boga jak i blizniego, myslisz ze nie ma czego zmieniac i nad czym pracowac ?
Co do myslenia wierzacych, sorry ale co to za myslenie, czy pomyslales chociaz raz pozytywnie o Kosciele ? Skoro jestes w Kosciele tylko po to zeby szukac w nim luk i bledow to czy ma sens Twoja obecnosc w Nim ?
Niektorzy maja problem z definicja slowa "wierzacy", problem ten wynika ze zbyt wczesnego chrztu, z presji srodowiska i wielu wielu innych czynnikow. Warto najpierw zrozumiec ze wiara to nie jest pojscie do kosciola w niedziele i przyjecie kilku sakramentow.
Prezerwatywy i Afryka, nie wiem czy bylo to wiarygodne zrodlo, ale kiedys czytalem ze najwiekszym problemem w tym temacie jest naklonic takiego czlowieka do zalozenia prezerwatywy, to uwlacza ich godnosci. Przeciez Oni raczej nie sa chrzescijanami (w wiekszosci) wiec zezwolenie
na uzywanie prezerwatyw przez kosciol niczego nie zmieni.
Serwerek tekst na temat wielodzietnych rodzin i wplywu ich wiary w Chrystusa na to ze maja takie problemy jest ciut przesadzony. Wiele z tych rodzin nie wierzy w Boga, tzn traktuje Go jako niedzielna msze ktora trzeba odbebnic.
Wierzysz w to ze Bog stworzyl ludzi dla wlasnej przyjemnosci ? Ja wierze ze Bog jest istota doskonala. " Czlowiek na ziemi ma chec odczuwania szczescia i przyjemnosci" Ano ma chec ale Chrystus uczy ze najwiekszym szczesciem jest milosc, ze tylko prawdziwa milosc do Boga i blizniego moze wprowadzic nas do nieba i co z tego ze czlowiek ma chec ? Moze szukamy przyjemnosci i szczescia tam gdzie ich nie ma ?
Naprawde nie wiem w jakiego Boga Ty wierzysz.
Dobranoc Buntownicy, jutro kolejny piekny dzien.
assurbanipal napisał:
No nie czy tego problemu nie ma? Konsekwencje pojawiaja sie dopiero po jakims czasie. W Holandii juz ten problem sie pojawia bo faktycznie trawa prowadzi do mocniejszych uzywek. Problem juz sie pojawia tylko, ze Holendrzy nie wiedza co z tym teraz zrobic bo wdepneli w wielkie gowno.
W Holandii marihuana jest legalna od bodajze ponad 30 lat wiec nie mowi, ze 'dopiero' teraz wychodza tego efekty. Wiekszasc problemow zwiazanych z ziolem polega tam na nielegalnych plantacjach, które w porównaniu z problemami (kosztami) jakie ponosi sie w Polsce w walce z marihuaną, sa nieporównywalnie mniejsze. Wez jeszcze pod uwage kto teraz, tak naprawde, najbardziej korzysta na tym ze marihuana jest u nas nielegalna. Dla mafii, czy gangow jest czesta glownym zrodlem dochodu, a poprzez legalizacje, w prosty mozna odciac przestepcam glowne zrodlo kasy, nie mowiac o tym, ze policja czy sady moglby sie sie zajac sprawami ktore są znacznie bardziej szkodliwe dla ogolu spoleczenstwa tj. morderstwa, napady itp.
Zreszta odsylam cie do slawnego juz raportu WHO nt. marihuany, gdzie w jego ocenzurowanej części wyraznie stwierdzono, ze nie ma ona żadnego wpływu na "przerzucenie się" na narkotyki twardsze.
el crack total napisał:
Chiałem podkreślić, że mózg człowieka przez rok systematycznie palącego marihuane jest identyczny z mózgiem schizofrnika, więc wydaje mi się, że nie ma o czym rozmawaiać.
Przede wszystkim co chcesz powiedziec przez regularne palenie? Jesli ktos pali np. raz na kilka tygodni to po roku bedzie schizofrenikiem? Bzdura. Wiadomo, ze jesli ktos dzien w dzien bedzie jaral to napewno nie wyjdzie mu to na dobre, ale rownie dobrze moze codziennie wypic 0,5 i bedzie wygladal podobnie jesli nie gorzej z tym ze alkohol powoduje uzaleznienie fizyczne i tak latwo się tego nie rzuci. Znam wiele osob ktora palily regularnie i dosyc często przez znacznie dłużej niz rok i nie sa zadnymi shizofrenikami, czy nałogowcami w kazdej chwili mogli odstawic ziolo i normalnie zyc.
Cytat:
A tłumaczenie, że papierosy powodują więcej "ofiar w ludziach" jest bezsensowne, gdyż tytoń jest ogólnie dostępny i o wiele bardziej popularny niż marihuan
Wiadomo, ze palenie samo przez sie jest niezdrowe, ale trawe pali sie w nieporównywalnie mniejszych ilosciach jak fajki, wiec szkody dla zdrowia sa nie porownywalne wieksze w przypadku tytoniu i popularność, czy legal nie ma tutaj kompletnie zadnego znaczenia.
btw. Jesli ktos nie mial w zyciu styczności z ganja (nie mowiac juz o paleniu), to moze niech sie nie wypowiada na temat własciwości i dzialania, bo rownie dobrze mozna dyskutować z dziwica nt. orgazmu.
ALKOHOLIZM I NARKOMANIA -- CHOROBY CYWILIZACYJNE
Alkohol, narkotyki i tytoń są używkami stworzonymi przez naszą cywilizację. Nie od dziś wiadomo, że niszczą zdrowie, a przede wszystkim uzależniają. Jednak mimo to ludzie od wieków sycą się nimi. Zmienia się tylko forma, są mniej lub bardziej akceptowane. Chodzi o to, żeby się zabawić, uwolnić od problemów. Przyjmowanie ich stało się domeną naszej kultury, gdyż ludzie zawsze dążyli do miłych doznań, przyjemności. Tego zjawiska nie da się wyeliminować. Wszystko jest dla ludzi, ale we wszystkim należy mieć umiar. Niestety. Niektórzy ludzie są nieodpowiedzialni i pozbawieni wyobrażni np : jazda samochodem pod wpływem alkoholu. Niektórzy piją i zażywają , aby zapomnieć o swoich problemach. Nie rozumieją, że środki te dają tylko chwilowe zapomnienie. Ucieczka w używki jest oznaką słabości. Problemy życiowe same się nie rozwiążą. Trzeba z nimi walczyć. Wiele przestępstw jest dokonywanych pod wpływem środków odurzających. Warto więc, by każdy z nas, zanim sięgnie po kolejną butelkę, zastanowił się jakie mogą być tego skutki. Starsze pokolenie dziwi się, że młodzi ludzie palą, piją, biorą narkotyki. Odpowiedż jest prosta. Dorośli używają sobie przy każdej okazji, a młodzież ich naśladuje. Nie pomogą żadne terapie i pogadanki z młodzieżą w szkołach na ten temat, gdyż oni dostrzegają fałsz dorosłych. Zakazany owoc najlepiej smakuje. Młody człowiek dąży do osiągnięcia rzeczy trudnodostępnych, gdyż zdobywając je czuje się dowartościowany. Potwierdzają to badania psychologiczne. Wydaje mi się, że trzeba uczyć młodzież, że istnieje dobra zabawa bez alkoholu i narkotyków. Trzeba uczyć ich sztuki odmawiania. Pogadanki z młodzieżą powinni prowadzić osoby, które miały podobne problemy i poradziły sobie z nimi. Te osoby byłyby bardziej wiarygodne, ponieważ przeszły przez to piekło. Nauczyciel - wychowawca nie dotrze do młodzieży, bo jego znajomość tematu jest czysto książkowa. Młodzież powinna także odwiedzić ośrodki dla uzależnionych i przeprowadzić z nimi rozmowy na temat ich doświadczeń. Myślę, że jest to najlepszy sposób ochrony młodych ludzi przed nałogami.
Jak zyskać wzajemność ukochanej osoby? Czy na miłość jest lekarstwo? Takie pytania zadają sobie ludzie od początku świata. Rozsądek nam mówi, że takich leków nie ma, ale miłość i rozsądek, to zupełnie inne sprawy.
Można przecież sięgnąć do środków znanych od wieków, do roślin, którym przypisywano właściwości magiczne. Chociaż uczeni mężowie ganili wszelkie magie, napoje miłosne i stosowanie roślin potęgujących libido, to jednak wiedza o nich rozchodziła się szybko po świecie przez ustne przekazy, zielarki i wróżki.
Głęboko wierzono, że zioła mają wpływ na wszystkie sfery życia człowieka: zdrowie, samopoczucie, miłość.
I tak. już w piętnastym wieku, znano i ceniono ziele miłosne nasięźrzał - malutką paprotka mającą tylko jeden listek, z którego nasady wychodzi kłosek z owocnikiem, coś jak języczek węża wychylający się z listka, Jak wąż, który wysuwa się spomiędzy zielonych gałązek, by kusić Ewę. Był więc nasięźrzał wyobrażeniem sceny kuszenia w raju.
Niezwykłą popularności zyskał też dziewięciornik. Do picia i do wąchania podawano wyciągi z ziół-lubczyki, którym przypisywano moc potęgowania miłosnych uczuć.
W magii miłosnej stosowano tez ludzkie włosy, paznokcie, pot i krew menstruacyjną, zresztą, i dziś jeszcze istnieje wiara w jej szczególną moc zjednywania namiętnej miłości.
Sporządzono alkiermesy, czyli olejki i proszki z owadów czerwców i innych składników, używki priapowe z jąder zwierząt obdarzonych dużą potencją - dziś zastąpione przez przepiórcze jaja.
Znane też byty środki hamujące pobudliwość seksualną, między innymi chmiel, koper, chrzan, sałata, a nawet ogórki. Także woń kamfory, noszenie przy sobie jaspisu, szafiru albo szmaragdu zmniejszały ponoć apetyt na te rzeczy.
Naukowcy: extazy mniej szkodliwe niż alkohol
Także LSD i konopie indyjskie są bezpieczniejsze od napojów wyskokowych. Skąd to wiadomo?
Do takich wniosków doszli Brytyjczycy. Pisze o tym Gazeta.pl:
Brytyjska Rada ds. Narkotyków (ACMD) podjęła decyzję o tym, by zrewidować status ekstazy po przedstawieniu w parlamencie i opublikowaniu w czasopiśmie medycznym "Lancet" raportu opierającego się na badaniach Fundacji Policyjnej. Raport ten wskazuje, iż ekstazy jest kilka tysięcy razy bezpieczniejsze od heroiny i średnio powoduje mniej niż 10 zgonów rocznie.
Zdaniem przewodniczącego Rady Badań Medycznych prof. Colina Blakemore'a, z raportu jasno wynika, że ekstazy ma niewielką szkodliwość i nie powinno być traktowane jako narkotyk klasy A [czyli jak heroina - Ł.M.]. Profesor David Nutt, stojący na czele Rady ds. Narkotyków, dodaje, że od ekstazy, LSD i konopi indyjskich bardziej szkodliwe są alkohol i tytoń. Zdaniem Nutta, każdy młody człowiek wie, że ekstazy jest względnie bezpieczną używką, i stawianie go na równi z heroiną w klasie A jest kpiną z trójstopniowego systemu klasyfikacji narkotyków.
Będą jeszcze dodatkowe badania extazy. "Jednak wedle wszelkiego prawdopodobieństwa Rada opowie się za degradacją narkotyku do klasy B" - podaje Gazeta.pl.
Jest to z pewnością dobry krok w stronę zdrowego rozsądku. Zwolennicy legalizacji tzw. miękkich narkotyków od dawna wskazują, że skoro głównym argumentem na rzecz zakazu produkcji/sprzedaży/stosowania takich używek jest ich zły wpływ na życie i zdrowie, to należałoby zakazać również np. ruchu samochodowego. Wszak też okalecza i zabija. I to bardziej niż marihuana, czy LSD. Że nie wspomnę o szkodliwości papierosów.
Ale jakoś dziwnie się utarło na świecie, że takie zdroworozsądkowe argumenty nie mają żadnego wpływu na ustawodawstwo. Państwa wolą bezwzględnie ścigać i karać miłośników marihuany, niż uznać argumenty o niskiej szkodliwości tego narkotyku.
Brytyjczycy pokazali, że można inaczej. Bo: a) da się udowodnić niską szkodliwość miękkich narkotyków; b) wyniki stosownych badań mają szansę złagodzić obowiązujące przepisy antynarkotykowe.
http://www.pardon.pl/artykul/6262/naukowcy_extazy_mniej_szkodliwe_niz_alkohol
Dlaczego jesteś przeciwko?
- bo trawa szkodzi? udowodnione że mniej od legalnych rzeczy
- bo się biosz widzieć więcej małolatów pod wpływem? - jak będzie przestrzegane prawo to nie musisz
- bo uzależnia? - nie bardziej niż alkohol i papierosy - legalne powtarzam
Więc dlaczego...?
A ja wiem czemu mógłbym być przeciwko. Bo to mimo wszystko kolejne uzależnienie. Jako człowiek uzależniony od fajek, kofeiny i nie stroniący od alkoholu wiem o czym mówię.
Z jednej strony masz prawo wyboru - skoro jest równie a nawet mniej szkodliwe niż te legalne używki - to powinieneś mieć prawo sam o tym decydować.
Ale z drugiej strony, Państwo w swoich założeniach ma obowiązek chronić i dbać o swoich obywateli. Zwłaszcza w aspekcie opieki zdrowotnej (konstytucja) i socjalnej. Jeżeli wprowadzenie danego prawa w jakikolwiek sposób szkodziło by Twojemu zdrowiu, kto Państwo ma OBOWIĄZEK przeciwdziałać. I można mówić, że demokracja, że wolny wybór, ale na światłach też musisz jeździć teraz cały rok, a za niedługo nie zapalisz w miejscu publicznym (pub). I chociaż ludzie sie oburzają, to wszyscy wiemy , że tak jest lepiej. Bo statystycznie obniża ryzyko, prowadzi do poprawy zdrowia społecznego. I tak jest z bardzo wieloma ograniczeniami, nakazami, zakazami. To wszystko służy poprawie zdrowia obywateli, czasami nawet wbrew ich indywidualnym życzeniom.
Ale taka jest rola państwa i gdyby taka nie była, obawiam się, że ludzie powoli ulegali by degeneracji.
Prawo Darwina już dawno nie obowiązuje dla ludzi, dlatego musimy zastąpić je czymś innym, żeby przetrwać jako gatunek.
Dlatego więc uważam, że problem legalizacji nie leży w "ucisku mas przez Babilońską Dziwkę". To taka przepychanka między potrzebami i prawami jednostek a wymogami społecznymi.
Więc część ludzi którzy opowiadają się przeciw legalizacji, a mają w zamyśle właśnie taką argumentację - rozumie. Bo jak by na to nie patrzeć, kolejne uzależnienie, kolejny powód dla którego ludzie mogli by umierać, kolejny test naszej słabej własnej woli - nie jest niczym potrzebnym.
I to jest jedna strona medalu.
Witam!
Twoje wywody Megarian, z całym szacunkiem kojarzyć się mogą ze znanymi wykładami O wyższości Świąt Wielkiej Nocy nad Świętami Bożego Narodzenia, czym bardzo złościsz Pana Józefa
Z drugiej jednak strony unikanie dyskusji w tej sprawie przez Moderatorów jest bądz co bądź chowaniem głowy w piasek. Otóż problem istnieje, a jego skala ogromna!
Czy wiecie Państwo ilu jest ludzi w Polsce w przedziale wiekowym od 18 - 35 (o nieletnich nie wspomnę) rzadziej lub częściej sięgających po ten narkotyk/używkę? Zapewniam, nie są to promile (odsyłam do źródeł PZP). KAŻDA Z TYCH OSÓB JEST PRZESTĘPCĄ! Nadmieniam, że KK obliguje wymiar sprawiedliwości do ścigania za posiadanie nawet mikroskopijnych ilości marihuany.
Czy niedojrzali jeszcze życiowo studenci (nie jest to bynajmniej aluzja do Pana Ziobry ) powinni być sądzeni, a później skazywani ? Czy wymiar sprawiedliwości nie powinien zajmować się zwalczaniem PRAWDZIWEJ przestępczości?
Prawo w tej kwestii jest złe, krzywdzące i demoralizujące!!!
Jedyna korzyść z obowiązującego prawa to godne pozazdroszczenia przez cywilizowane (czyt. europejski) kraje statystyki wykrywania przestępczości przez naszych policjantów .
Reasumując, nasze społeczeństwo, a właściwie mości rządzący, nie dojrzeli i zapewne nie prędko dojrzeją do całkowitej legalizacji. Jednak prawo w tej materii w obecnym kształcie jest "chore" i wystawia nas na pośmiewisko całej Europy (z Białorusią włącznie). Nie bardzo pomaga w zwalczaniu przestępczości zorganizowanej, a ponoć właśnie ten cel przyświecał naszym ustawodawcom. Dlatego prawo w kwestii miękkich narkotyków powinno zostać zdecydowanie zliberalizowane, aby przystawało do dzisiejszych realiów.
Uprzedzając zdarzenia - nie jestem osobą zażywającą, choć jako jeszcze młody człowiek, przyznaję, paliłem.
Ps Panie Megarian zapewniam, że marihuana nie jest bez wpływu na ludzkie zdrowie, o czym mam nadzieję nie będziesz musiał przekonywać się za kilka lat.
[ Cosa ]
| Fizycznie mozna sie uzaleznic tylko od nikotyny , od marihuany mozna
| sie ewentualnie uzaleznic psychicznie .A skąd te rewelacje? To nieprawda!
co za stanowczosc!
Nikotyna reaguje z receptorami acetylocholiny, THC z receptorem CB1
anandamidu, a opiaty z receptorami endomorfin.
no wiec moze tak prostym, potocznym jezykiem. Jakie beda objawy tego
"uzaleznienia" jezeli koles (nie mysz), ktory pali systematycznie trzy razy
w tygodniu po jednym skrecie nie bedzie mogl przypalic powiedzmy przez
miesiac(wyjechal dajmy na to do Japonii na wczasy z rodzicami)? wymioty?
bolesci zoladka? biegunke? suchoty? zapasc? zgage? czy moze lupiez?
(przypominam - fizjologiczne reperkusje)
Podstawowa różnica jest moim zdaniem taka, że trawki nie palisz kilka razy
w ciągu dnia: większość ludzi przypala rzadziej niż raz dziennie. Ale już
palenie raz dziennie prowadzi do uzależnienia,
to co piszesz ma takie specjalne okreslenie - _klamstwo_
a jesli chodzi o "skutki" to zdania sa podzielone
cyt.: "Często twierdzi się, że palenie konopi indyjskich obniża stopień
motywacji, zarówno w bezpośrednim działaniu, jak i w sposób chroniczny.
Rzeczywiście, u stałych palaczy trawy można zaobserwować charakterystyczną
bierność, apatię, zwaną w nauce "syndromem amotywacji". Nie sposób jednak
ustalić, czy brak motywacji jest skutkiem działania THC, czy też odwrotnie -
konopie indyjskie są szczeg6lnie przyjemną używką dla ludzi mających kłopoty
z motywacją. Nie znajdują zatem potwierdzenia sądy, że palenie powodując
zanik motywacji, prowadzi do społecznej i psychicznej dezintegracji
człowieka. Przy okazji różnych badań stwierdzono, że motywacja osób
badanych, do rozwiązywania testów, nie malała, nawet w niesprzyjających
warunkach."
które nie jest
psychologiczne
jesli juz to psychiczne...
i które ma fizjologiczne efekty nawet u myszy, uzależnione
od THC.
a moze tylko u myszy? Zwierzeta laboratoryjne czestowano niewiarygodnie
wielkimi dawkami (10 mg na kilogram wagi ciala, a w eksperymentach z ludzmi
stosowano dawki ok. 0,3 mg na kilogram).
Poza tym wciaz pytam jakie to uzaleznienia masz na mysli?
czy znasz kogos kto sprzedal np. telewizor zeby sobie kupic porcje
marihuany?
[Abstrahujac znam sporo ludzi, ktorzy dla alkoholu wyprzedali caly dom, a
jest on do nabycia prawie w kazdym sklepie...]
Niezależnie jednak od tego, jak silne jest uzależnienie,
powtarzanie, że od marihuany można się uzależnić tylko psychologicznie,
jest nieprawdą.
W/g raportu Swiatowej Organizacji Zdrowia (WHO) na temat szkodliwosci
uzywek (rowniez pod katem uzaleznien) marihuana byla daleko w tyle za
papierosami i alkoholem, ktore notabene sa legalne. Badano to w tych samych
ilosciach, czyli nawet gdybys palil skrety tak czesto jak papierosy zylbys
zdrowiej i byloby ci latwiej to rzucic. Do wszelkiego typu badan
amerykanskich naukowcow w tym zakresie podchodzilbym z lekka rezerwa. Tam
nawet gdyby stwierdzono, ze marihuana ma taki wplyw na zdrowie jak swieza
marchewka i tak bylaby zabroniona ze wzgledow politycznych. Malo kto wie, ze
swojego czasu na wniosek duzej grupy lekarzy marihuana miala byc uznana w
Stanach jako srodek pomocny przy leczeniu 24 chorob. Decyzja Sadu nie mogla
wejsc w zycie ze wzgledow politycznych...
odlozony na pulke:
http://www.hyperreal.art.pl/drugs/archiwa/polityka-kozakiewicz.html i
http://www.kursor.poznan.pl/num088/teksty/vvv1.htm
a i w takich ilosciach się nie pali więc nie przesadzaj...
też tak kiedyś uważałem. po pierwszym razie było dla mnie niedopomyślenia żeby samemu spalić jedną lufę. a teraz gibon za gibonem, wiadro za wiadrem. im dłużej palę tym wiecej mogę spalić i palę więcej.
schizofrenia wywołana paleniem zioła? to też kiedyś był dla mnie absurd. kiedy przygoda z paleniem zaczęła się na poważnie, zioło było wg mojego mniemiania boskim darem.byłem tym zafascynowany, wiele pozytywów, wiele wspaniałych chwil. złościłem się na Babilon, że zabraniają mi czegoś co każdy powinnien robić by móc stać się lepszym człowiekiem. teraz patrze na to z dużo bardziej obiektywnej strony. jaranie nada jestl wspaniałą zabawą itd ale też niebezpieczną używką. w temacie o pozytywnych skutkach palenia piszecie m.in. "jestem wyluzowany", "nie przejmuje się głupotami", "widzę wiecej" itd tak, prawda. sam tak mam, ale czy zastanawialiście się skąd się to bierze ? we łbie, odkłada się thc. im wiecej/dłużej palisz tym więcej thc. w pewnym momencie chodzisz na wiecznej-nieodczuwalnej bani, stąd też początkowo objawia się wyluzowaniem, stałym bananem na gębie. paląc długo mózg funkcjonuje jak na dobrej bombie, z tym, że nie odczuwamy euforii, stanu wywyższenia.
kumpel pali dość długo. ostatnio przyznał mi się, że nie będąc pod wpływem w niektórych sytuacjach czuje się jakby miał badtripa. wmawia sobie, że ktoś go prześladuje, ludzie dziwnie na niego patrzą, wszędzie widzi niebieskich, ma przewidzenia, nie wie jak zachować się w niektórych sytuacjach żeby wyglądało naturalnie(na bani pewnie nie raz każdy z was zastanawiał się nad tym),w tym wypadku chodzi o zwykłe rzeczy jak np. kupowanie szlug w sklepie. koleś baka długo czego efektem jest, jak wyżej opisałem, stały badtrip, co może łatwo i skutecznie doprowadzić do schizofrenii.
inny typ, to koleś, który nie palił codziennie. raz mniej, raz więcej, raz w ogóle. człowiek ten na codzień, można by powiedzieć, był "zryty". nie był chory umysłowo, był normalny. po wódzie to czasami mu odpierdalało, wiecie, jakieś głupoty robił, agresja itd pewnego razu przyjął szwarca i tak mu odjebało, że chciał wyskoczyć z balkonu (głosy w jego głowie rozkazały mu wyskoczyć z niego). 3 osoby musiały się z nim siłować żeby go powstrzymać. po tym wydarzeniu koleś przez 1,5 roku leczył się psychotropami, masa wizyt u psychiatry itd ziomek zmarnował sobie kawał zdrowia psychicznego, czasu i pieniędzy. fakt, miał coś z głową, ale nie można wykluczyć, że palenie nie miało wpływu na to czy ten jeden szwarc. (tutaj przychodzi mi na myśl, jak to mówią monarzysci, takie jedno małe "pstryk" i głowa poryta). równie dobrze mógł skakać upojony alkoholem. nigdy nie dowiemy się co sprawiło, że ten człowiek od tamtego wydarzenia jest pół-warzywem.
ja będę palił dopóki będzie mnie to kręciło, z drugiej strony nie chce stracić zdrowia dla, jak później może się okazać, kilku chwil. dlatego też trzeba palić z głową. wiele osób tak gada, ale wg mnie są to w większości ci którzy zaczynają zabawę w zielone lub nie znają jeszcze ciemnej strony magicznego ziela. ci którzy mają więcej doświadczenia wiedzą jak ciężko jest zrobić przerwę na dłuższą metę bo czym są 2tyg przerwy w zestawieniu do 4 miesięcy grubego palenia.
tak, więc palcie ganje bo umrzecie hehe
Użytkownik "wojbus" <wojbus@polbox.com> napisał w wiadomości
news:b1u6qc$23n$1@tryton.plocman.pl...
Jako persona non grata , postanawiam drastycznie ograniczyć udział w
dyskusji . Zadaje może niewygodne pytania , sądzę jednak że sensowne .
Nie otrzymałem na moje wątpliwości zadnych rozsądnych wyjaśnień .
nie jesteś tutaj niemile widziany , niestety DO na razie niesposób udowodnić
tak jakby to większość ludzi chciała mieć udowodnione bo ci co mogliby to
udowodnić tym samym musieliby pokazać że cała wiedza jaką do tej pory
zdobyli i propagowali jest do niczego. Udowodnić nie można ale można się
przekonac na własnej skórze , zwykle zainteresowanie DO powstaje w ludziach
którzy nie mają już nic do stracenia ale u ciebie nie musi to być regułą
pomyśl jeżeli dieta Dr.K potrafi przywrócić do życia "zdechlaka"to co może
uczynić z człowiekiem zdrowym
Ktoś udowadniał ze DO ma żródła w ewolucji naszego gatunku , ktoś inny
sugerował ze ma zródła w biblii , inny przebąkiwał coś o kosmitach ,
lecz nikt nie potrafił na dłuższą metę obronić swego stanowiska ,
nikt
nie potrafił udowodnic ze DO ma jakieś korzenie w historii Homo sapiens.
To nie udowadnianie to właśnie próba znalezienia wspólnego mianownika w
historii, wszak wiadomo że człowiek jako taki powstał niespełna 200tyś lat
temu , jak do tej pory nie udowodniono jak to się stało ale próbuje się
znaleźć jakieś slady w gatunkach małp człekokształtnych które żyły jeszcze
wczesniej ale w większości sa to po prostu spekulacje wszak co mozna
powiedzieć o historii mając tylko jakieś wykopaliśka za świadków tamtych
dziejów
Pozostaje oprzeć się na wyśmiewanych skądinąd autorytetach naukowych
,
ale wtedy musimy uwierzyc ze kompozycja diety zalecana przez DO jest
dziełem przypadku i to wyłącznie przypadek sprawił ze takie
proporcje
BTW są dla człowieka najlepsze .
przypadek owszem sprawił że te proporcje zostały dokryte przez Dr.K ale nasz
genotyp zapewne nie był dziełem przypadku.
Być może dorażne stosowanie DO korzystnie wpływa na ludzki organizm przy
niektórych schorzeniach , nie przeczę , być może okresowe stosowanie
DO
korzystnie wpływa na nasz organizm . Człowiek pod wpływem niektórych
uzywek także czuje sie lepiej , a nie znaczy to wcale ze są one dla
niego
zdrowe , podobny działać może nienaturalny stan na DO .
Rekordzista którego spotkałem tu na forum stosuje Do dopiero 7 lat .
Co to jest siedem lat ? Bardzo niewiele , aby określić ,jak DO może
wpłynąc na nasz organizm w długofalowej prspektywie.
wiesz dla większości ludzi na tej grupie DO od nowa pozwoliła im poczuć czym
jest życie i wszyscy oni wiedzą ze odejście od niej to powrót do chorób i
cierpienia a rekordzistą jest Dr.K i jego rodzina na DO już chyba ponad 35
lat
Nasuwa mi sie tu pewna analogia , kilkadzieśiąt lat temu ktoś wpadł na
pomysł , aby krówki karmić mączką mięsno kostną . Przypuszczam ze
dzięki
stosowaniu tego rodzaju preparatów białkowych krówki także czuły sie
bardzo dobrze , rodziły wspaniałe cielęta , które szybko przyrastały
,
wydajnośc mleczka z 4000 l wzrosła do 8000 ,a nawet 10000 l rocznie .
Ktoś mądry poparł to swoją wiedza naukową , hodowcy byli zachwyceni
...
Radość trwała kilkadzieśąt lat , a dzisiaj mamy opłakany finał tego
wynaturzenia . Dlatego zawsze warto pytac o korzenie i
doświadczenia
, bo niekiedy miłe złego początki... . Pozdrawiam Serdecznie
wszystkich forumowiczów.
Krówki to trawożercy człowiek w zasadzie może jeść wszystko ale na niektórym
pożywieniu może pracowac lepiej a na innym gorzej kwestia wyboru , a
dzisiaj po prostu niektórzy mają trochę zdegenerowany kod genetyczny i
dostosowanie do DO trwa u nich dłużej zwłaszcza że lekarze nie potrafią lub
nie chcą w większości zrozumieć zasad DO i zamiast pomóc to przeszkadzają
Slawek
..
wojbus napisał(a):
Jako persona non grata , postanawiam drastycznie ograniczyć udział w
dyskusji . Zadaje może niewygodne pytania , sądzę jednak że sensowne .
Nie otrzymałem na moje wątpliwości zadnych rozsądnych wyjaśnień .
Ktoś udowadniał ze DO ma żródła w ewolucji naszego gatunku , ktoś inny
sugerował ze ma zródła w biblii , inny przebąkiwał coś o kosmitach ,
lecz nikt nie potrafił na dłuższą metę obronić swego stanowiska ,
nikt
czesc wojbus,
chyba troche sie zagalopowales z tymi porownaniami. sklad potraw w DO nie
odbiega w koncu niczym od zadnej innej normalnej "ludzkiej" diety. roznice
stanowi jedynie ograniczenie ilosci weglowodanow i zastapienie ich lepszym
zrodlem energii (tluszcze pochodzenia zwierzecego), oraz swiadome
kontrolowanie ilosci podstawowych skladnikow odzywczych.
Jesli chodzi o historyczne przyklady podobnego odzywiania to podaje ci sklad
t.zw "pemmikan" - pozywienie indian polnocno-amerykanskich spreparowane z
suszonego miesa bizona, loju i owocow lesnych:
B-18, T-49, W-5.
Oczywiscie indianie nie zapisywali BTW ale zostalo to dokladnie zbadane i
jest dzisiaj produkowane przez kilka firm na swiecie glownie dla wyczynowych
turystow. Pemmikan w europie produkuja niemcy i anglicy. Mozna go kupic w
torebkach przez internet.Powyzsze dane odczytalem z torebki niemieckiej.
nie potrafił udowodnic ze DO ma jakieś korzenie w historii Homo sapiens.
Pozostaje oprzeć się na wyśmiewanych skądinąd autorytetach naukowych
,
ale wtedy musimy uwierzyc ze kompozycja diety zalecana przez DO jest
dziełem przypadku i to wyłącznie przypadek sprawił ze takie proporcje
BTW są dla człowieka najlepsze .
Być może dorażne stosowanie DO korzystnie wpływa na ludzki organizm przy
niektórych schorzeniach , nie przeczę , być może okresowe stosowanie
DO
korzystnie wpływa na nasz organizm . Człowiek pod wpływem niektórych
uzywek także czuje sie lepiej , a nie znaczy to wcale ze są one dla
niego
zdrowe , podobny działać może nienaturalny stan na DO .
Rekordzista którego spotkałem tu na forum stosuje Do dopiero 7 lat .
Co to jest siedem lat ? Bardzo niewiele , aby określić ,jak DO może
wpłynąc na nasz organizm w długofalowej prspektywie.
Nasuwa mi sie tu pewna analogia , kilkadzieśiąt lat temu ktoś wpadł na
pomysł , aby krówki karmić mączką mięsno kostną . Przypuszczam ze
dzięki
stosowaniu tego rodzaju preparatów białkowych krówki także czuły sie
bardzo dobrze , rodziły wspaniałe cielęta , które szybko przyrastały
,
wydajnośc mleczka z 4000 l wzrosła do 8000 ,a nawet 10000 l rocznie .
Ktoś mądry poparł to swoją wiedza naukową , hodowcy byli zachwyceni
..
pozbawia na określony czas dużego zasobu pamięci (nie tyle co alkohol)
Co przez to rozumiesz ? Bo nie bardzo wiem o co chodzi.
Psychotropy absolutnie nie polecam bawić się to osobom o słabych nerwach, oraz tym którzy chcą być dalej jacy są. Psychotropy zmieniają. Wykrzywiona rzeczywistość, a właściwie zupełnie inna rzeczywistość daje się we znaki. Kac po zażyciu może trwać i 1-2 tygodnie. Fizycznie nic się nie dzieje. Ale psychiczne trzeba sobie z tym poradzić. Inaczej człowiek wpada w psychozy, lęki i paranoje. Ładując sie w to pamiętaj że to Ekstremalnie niebezpieczna zabawa.
Co to są za bzdury ? Kac 1-2 tygodnie ? Jeszcze raz proponuje "gównowiedzącym" nie odzywać się. Jeśli nie masz nic ciekawego do powiedzenia albo masz zamiar wypisywać takie głupoty napisz po prostu "marihuana to zło" - będziemy wiedzieli o co Ci chodzi. Owszem marihuana zawiera substancje psychoaktywne(tzw. substancje psychotropowe) jednak nie należy ich mylić z lekami psychotropowymi bo to całkowicie inna bajka. Zapomniałeś dodać , że codziennie każdy z nas (albo prawie każdy) zażywa psychotropy - pijąc kawę, herbatę czy alkohol(jeśli chcecie być jacy jesteście uważajcie z tym bo to niebezpieczna zabawa)
To, że jest się kimś "z wykształcenia" nie oznacza, że ma się w tym zawsze rację. Wykształcenie nic nie daje tym, którzy nie rozumieją o czym ich uczą.
Nie uważam , że mam rację. Przedstawiam jedynie swoje stanowisko w danej sprawie.
ktoś wytknął ci błąd uciekasz od odpowiedzi.
http://zielonemity.republika.pl/mity.html#1THC1
1. Mariuana uzależnia.
Nigdy nie twierdziłem inaczej. Owszem marihuana uzależnia. Jednak pokaż mi człowieka który nie jest od czegoś uzależniony. Internet, telewizja, czytanie książek,kawa z rana, papierosy, piwko z kumplami...nawet stara baba idąca w niedziele do kościoła na msze a w środę na różaniec jest uzależniona. Życie to sztuka uzależnień, jedne są bardziej szkodliwe inne mniej a jeszcze inne wcale. Nikogo nie namawiam do palenia jednak nie wmawiajcie mi , że człowiek palący jest ćpunem i go tak nie traktujcie.
2. Marihuana nieszkodliwa
Owszem jest szkodliwa podobnie jak papierosy alkohol i inne używki. Zerknijcie na etykiety produktów które pijecie/jecie...barwione chemicznymi barwnikami, słodzone aspartamem i innym gównem odkładającym się w organizmie. Powiecie "skoro otacza nas tyle substancji mającym zły wpływ na zdrowie po co jeszcze palić marihuane?"
Odpowiedź jest prosta NIE PAL - nie chcesz nie palisz ale nie nazywaj kogoś kto pali ćpunem.
3. Marihuana to narkotyk.
Owszem marihuana to narkotyk. Zakładając , że wszystko od czego jesteśmy uzależnieni to narkotyk odsyłam do punktu pierwszego.
4. Marihuana jest furtką do kolejnych narkotyków.
Zakładając , że to prawda...po zlikwidowaniu marihuany nie było by problemu z uzależnionymi od tzw. narkotyków twardych? Czy gdyby furtkę zamknąć ludzie sięgali by dalej po amfetaminę i heroinę ? Oczywiście...weszli by przez dziurę w siatce. Idąc tokiem furtki i marihuany należało by się zastanowić czy przypadkiem kluczem do tej furtki nie jest alkohol i papierosy bo przecież młodzież zaczyna właśnie od tych używek.
Do dalszych punktów nie będę się odnosił bo większość z nich to zwyczajne kłamstwa...pewnie i tak ktoś mnie sprowokuje ale póki co wystarczy. Najśmieszniejszy jest ostatni :Marihuana powoduje agresję. Większej bzdury nie słyszałem... no może poza tym co napisał Leśny.
Palę marihuanę ok 5 lat. Raz częściej raz rzadziej, czasem w ogóle nie pale. Jestem normalnym człowiekiem. Mam żonę, dziecko. Pracuję. Sąsiedzi mnie lubią. Nie śmiecę. Uczęszczam na wybory. Czasem do kościoła się wybiorę...znam kilkanaście osób palących, normalnie funkcjonujących w społeczeństwie. Nie chcesz nie palisz ale nie wypisuj bzdur.
Podsumowując. Wszystkim tym co napisałem można sobie dupę podetrzeć jeśli człowiek który pali jest zwykłym idiotą których to idiotów nie brakuje. Jednak jeśli dasz dla matoła widelec to i gotów tym widelcem sobie oko wydłubać. Czy to znaczy , że należy zakazać produkcji widelców ? Podobna sytuacja jest w wypadku gdy po sqna sięgają gówniarze z podstawówki paradoksalnie sytuację mogła by poprawić legalizacja...ale to temat na inną dyskusję
Gratuluję dla kogoś kto przez to wszystko przebrnął. Dziękuję za uwagę. Jeszcze raz zaznaczam nie namawiam nikogo do palenia wręcz przeciwnie. Jednak postarajcie się na sprawę spojrzeć z innej perspektywy i nie kierujcie się stereotypami. pozdrawiam
Rozumiem, że Ty opierasz się w tej materii na własnym doświadczeniu (tak zrozumiałam Twój post). Dlaczego jesteś pewien, że intuicja Cię nie zawiodła? Czy weryfikujesz jej "informacje" również w innych dziedzinach życia (a nie tylko przy ocenie stanu własnego organizmu)?
Od czasu inicjacji pierwszego stopnia w ReiKi moja intuicja jakby 'włączyła' się... Bynajmniej uzyskałem wspaniałe narzędzie, z którym mogę pracować, a które wcześniej było tak jakby dla mnie niedostępne... Jeśli chodzi o wpływ używek na mój rozwój, etc. to fakt - opieram się na własnym doświadczeniu, gdyż jestem zdania, że NIC nie jest tak wiarygodne jak to, co właśnie JA czuję... Co do tego, że intuicja mnie nie zawiodła - jestem praktycznie pewien... To, że organizm się zregenerował, ta informacja jest bardzo subtelna, ale... Da się ją odczuć i naprawdę - o ile przed jej otrzymaniem nawet medytacja [chodzi mi o skupienie myśli] bywa problemem, o tyle po - wszystko jest tak jak należy...
Po drugie: Piszesz o efektach swoich zabiegów (po tych kilku dniach od zażycia), że są takie same, tzn. jakie? Wyleczyłeś czyjąś grypę, zlikwidowałeś ból np. głowy... czy też dotyczą one odczuć psychofizycznych pacjenta (np. odczucie przepływu energii, mrowienie, ciepło itp.)?
Nie pisałem o efektach psychofizycznych u pacjenta... Choć przyznam, że mając 'stałe' osoby, które otrzymują ode mnie zabiegi - także sprawdziłem 'jak to jest' z czuciem Energii... Okres, w którym i one czują znacznie mniej niż zwykle, z tym, o którym ja wewnętrznie wiem - nakłada się na siebie... Pisząc "efekty" miałem na myśli jednak pozytywny wpływ na zdrowie pacjenta...
ostatnie - prywatne pytanie: do czego są Ci potrzebne te eksperymenty z używkami? Co Ci pozytywnego dały? Bo - o ile rozumiem zastosowanie morfiny jako środka przeciwbólowego - to tu, w przypadku zdrowego człowieka, mam już problem... nie rozumiem... szczególnie, że potem przez dwa dni trzeba się odtruwać...
Interesuje mnie chemiczny aspekt tego wszystkiego... Reakcje ciała na dane substancje... Naukowe artykuły mnie nie zadowalają, gdyż zazwyczaj pisane są przez osoby, która o tym wszystkim pisze teoretycznie, gdyż sama na własne oczy nie widziała nawet danej substancji... I dla wiadomości - u mnie to jest tak, że długo zapoznaję się z daną substancją, potem ją próbuję i... Raczej nie wracam do jej ponownego użycia - tym bardziej gdy stwierdzam jak bardzo mi szkodzi
Co mi pozytywnego dały? Z pewnością nowe doświadczenia - to przecież one zapełniają naszą tabula rasę, prawda? Tak - owszem, jestem empirystą w pewnym sensie... A nie lubię, gdy osoba, która w jakiejkolwiek kwestii ma przysłowiowe klapki na oczach, ocenia mnie jako 'słabego' człowieka właśnie poprzez pryzmat używek, o których tak naprawdę nic nie wie... W ogóle - zgeneralizuję! Nienawidzę, gdy ludzie wypowiadają się na tematy, o których nie mają zielonego pojęcia, a co najważniejsze - uznają się w nich za "tych, którzy władają Prawdą"...
Nie wiem tylko czemu napisałaś o morfinie, której nigdy nie brałem - a którą gdybym kiedykolwiek wziął [to raczej wątpliwe - raczej zatrzymam się na próbie związku, który w krwi się na morfinę rozkłada... - bezpieczniej jest] to z pewnością tylko raz... [Zakładając, że mój organizm i psychika jest na tyle silna, że od razu nie ulegnie uzależnieniu, w końcu morfina zależy do opioidów... Z tym nie ma żartów...]
Wg mnie - nawiązując do tematu - nie można połączyć rozwoju (jakiegokolwiek) z czymś, co ewidentnie szkodzi...
Mhm, no nie powiedziałbym... Czemu? Ewidentnie szkodzą także np. papierosy i alkohol... Mogę się założyć, że część reikowców, gdy jest jakaś okazja [urodziny? ślub?] wypiłaby sobie chętnie troszkę procentowych trunków... A przecież, z moich doświadczeń, to ma także zgubny wpływ na nas - prawie tak, jak 'chemia'...
Jestem zdania, że można to połączyć, ale z głową... Oczywiście, lepiej gdyby żadnych używek się nie tykać - wtedy byłoby 'gucio'... No, ale jest jak jest... I korzystając z nich są ludzie, którzy zaprzepaszczą tym swój rozwój duchowy, a są też tacy, którzy jakoś to pogodzą i ciężej, bo ciężej, ale będą dalej się rozwijali...
---------------
Metatronie, dziękuję za rzeczową odpowiedź!
---------------
Pozdrawiam...
Trudno powiedzieć, czy alkohol nie uzależnia tak szybko jak pozostałe używki. Posiadasz jakąś machinę, którą to obliczyłeś w sobie tylko znanych jednostkach? Narkotyk narkotykowi nie jest równy.
Co jest pewne, to to, że alkohol uzależnia fizycznie w odróżnieniu np. od psychedelików takich jak kwas lizergowy, czy psylocybina. Słyszałeś kiedyś o jednym przypadku człowieka, który uzależnił się od grzybków halucynogennych, czy LSD?
Zgadzam się, że nie da się zdelegalizować alkoholu z powodu jego powszechności. Tak naprawdę nie da się zdelegalizować żadnej używki z pozytywnym skutkiem, ale mi chodzi o samą ideę. Załóżmy, że jesteś w stanie zabronić wszystkim ludziom spożywania alkoholu, palenia papierosów, uprawiania prostytucji oraz seksu pozamałżeńskiego i nakazać życia w zdrowiu. Zrobiłbyś to? Przypominasz takiego małego Jasia z piaskownicy, który krzyczy, żeby dać mu pałkę to on tych wszystkich złych poustawia, żeby żyli według jedynie słusznych zasad ustanowionych przez Ciebie samego.
Ludzie powinni być odpowiedzialni za swoje czyny pod wpływem narkotyków w taki sam sposób jak pijany kierowca za spowodowanie wypadku. Nie powinno być pod tym względem żadnej różnicy.
Mówisz, że narkomania dotyka 'niezainteresowanych'. Ani słowa za to o tym, w jaki sposób dotyka ich prohibicja. W Ameryce Południowej w Ekwadorze, Kolumbii, Peru krzew kokainowy stanowi dla większości rolników jedyne źródło utrzymania i jest uznawany za chwast, tak popularny jak u nas pokrzywa. Rozmnaża się w bardzo łatwy sposób i nie jest wybredna co do warunków. Wystarczy połamać kilka gałązek i włożyć pionowo w ziemię. Wszystkie inne uprawy wymagają od rolników wiedzy agronomicznej i dają często niskie plony. W odpowiedzi na to amerykańskie helikoptery stosują 'napalmowe opryski', które zabijają przy okazji ludzi i zwierzęta zamieszkujące na tych terenach.
Legalizacja narkotyków to nie jest żadna liberalna utopia, a raczej reakcjonistyczna rzeczywistość. Prohibicja jest czymś stosunkowo nowym, a człowiek od zawsze miał prawo robić ze swoimi szarymi komórkami co mu się podoba. Jak już wcześniej pisałem niczego ona nie zmienia i nie usuwa w żadnym stopniu problemu narkomanii, a obciąża za to wydatki państwa, bo ktoś tych kryminalistów narkomanów musi łapać i sądzić, a ktoś inny musi na to łożyć pieniądze poprzez podatki. Skoro prohibicja się sprawdza to skąd biorą się ci wszyscy naspidowani na dyskotekach ludzie?
Co z tego, że autorem tego naciąganego argumentu o poszczególnych stopniach narkomanii jest Marek Kotański. Przeciwnikiem prohibicji był noblista Milton Friedman, przyjaciel Kotańskiego - Hołdys, Michalkiewicz, Ziemkiewicz itp, itd. Jaki jest sens licytowania się na znane nazwiska?
Oczywiście, że synowi i córce zabronię dotykania jakiegokolwiek narkotyku, bo jestem za nię odpowiedzialny i znajdują się pod moją opieką. Dzieci to dzieci i zawsze muszą być pod opieką dorosłych. Nie mogą podejmować za siebie decyzji.
Czy gdyby heroina była legalna to od razu kupiłbyś ją w supermarkecie? Założę się, że nie. Dlaczego więc sądzisz, że inni ludzie są głupsi od Ciebie i wszyscy się na zakazane używki nagle rzucą jak świnie na koryto?
Adamie_S, Gietku, MichMistrzu odnosze sie tu do Waszych odpowiedzi, ktore bardzo szanuje, ale sie z nimi nie zgadzam.
Nie ma sprawy, z tego co zrozumiałem to napisałes mniej więcej to co ja, tyle że bardziej rozwinąłeś, ja bym miał tylko kilka zastrzeżeń.
Pale trawke czasami, ale poglad np MichMistrza, Adama_S uwazam za zbyt krotkowzroczny.
Mój niby dlaczego? Czysta prawda. Co nie jest tak? Zwróciłem tylko uwagę że nałogów jest więcej, to samo co Ty napisałeś tutaj:
Czekolada, cukier, sex i smiech wyzwala identyczne, nawet te same reakcje chemiczne w naszym ciele jak wiele znanych narkotykow, ale zakazane nie sa. Sa mniej zgubna, to fakt. Tylko dlaczego i gdzie jest sprecyzowana ta granica ? Nikotyne naprawde trudniej odstawia sie niz trawke. Od powiklan po wodce i pod jej wplywem ginie w samej rosji rocznie dziesiatki tysiecy ludzi. Zaczac przytaczac konkrety ?
Czy wiecie ze na caluuutkim swiecie nigdy nikt nie zginal w wyniku uzywania marihuany ?
Skąd możesz o tym wiedzieć? Z brukowca?
Gietek napisal, ze czlowiek bioracy narkotyki stacza sie na dno.
Nie kazdy ! Takie generalizowanie prowadzi do zla i podzialu ludzi a to jeszcze wieksze zlo.
Ja napisze ze kazdy alkoholik stacza sie na dno.
Sa jednostki spoleczenstwie, ktore z narkotykami czy bez, z klejem ze sklepu czy bez, z wodka czy jeszcze inaczej
stocza sie na dworcu ! to sa jednostki slabe !
Zgadza się, tak samo jak są osoby/małżeństwa wykształcone, kulturalne, pracujące i co wieczór kulturalnie wypijające pół litra wódki lub po kilka piw.
Kazdy narkoman zaczynal od trawki ?
Na pewno nie! A to że każdy po trawce sięgnie po coś dalej aż się stoczy, to szkolna formułka, owszem często tak jest, ale niekoniecznie i nie jest to żadną regułą.
narkotyki to pojecie bardzo wzgledne,
nalog tez i nie kazdy stacza sie na dno.
Dokładnie, nie skreślajmy ludzi za to, że coś robią, ich wola, jedni piją piwo, inni palą lufkę, jak się wjebią, ich sprawa, wjebać można ze wszystkim.
Za parenascie lat Wasze dzieci i tak siegna po narkotyki, naprawde bardzo mi przykro, gdy o tym mysle, ale beda to narkotyki duzo mocniejsze niz te u Lennona czy McCartneya. Obawiam sie ze 99% z Was ich przed tym nie uchroni. Juz teraz latwiej jest kupic nieletniemu extasy niz wodke. Widze takie przypadki. Pomoc nam moze tylko zdrowe spojrzenie, panstwowa kontrola nad uzywkami tego typu i legalizacja miekkich uzywek. Rozumiecie ?
Zgadza się, tak jak jest w Holandii i tam się to sprawdza, co, gorzej tam jest niż gdzie indziej? Ludzie jak bedą chcieli to i tak wszystko zdobędą czy to będzie legalne czy nielegalne, a Ci co używają miękkich drugów w Holandii, to pewnie 3/4 turyści i jeszcze państwo pięknie zarabia, a holendrzy pewnie skręta traktują tak jak my piwko, bo nie jest to owoc zakazany i co w tym złego?
W ogóle marihuana, to osobne pojęcie, dla mnie osobiscie to jest temat rzeka, mógłbym dużo o tym rozmawiac i pisać, myślę że to jest najbardziej kontrowersyjna używka, ponieważ jedni nakazują ją traktować równoważnie z narkotykami twardymi (ponieważ dla nich nie ma nawet podziału na narkotyki miękkie/twarde) a drudzy (do nich się zaliczam) w ogóle nie widzi w tym narkotyku de facto. Uzależnić się od tego można jedynie psychicznie, słyszałem już nieraz opinię o tym że marihuana jest mniej szkodliwa niż paierosy (faktem jest że stosuje się ją w niektórych państwach w lecznictwie, proponuję zwiedzenie strony: http://free.of.pl/l/lysy/strona.htm ) i łatwiej się jej pozbyć niż papierosów. Jednak słyszałem też już o tym, że można się przez nią nieco "cofnąć w rozwoju" i mieć problemy z pamięcią. Ja mam kumpla który to pali bez przerwy, niemal dzień w dzień (zresztą ma dwie siory i wszyscy są podatni na wszelkie drugi, nie umieją sobie odmówić i koniec), zawsze był niesforny, niepoukładany i rozpieszczony, ale ostatnio to już masakra, non stop o czymś zapomina, nie może wyjść z domu żeby za kilka minut się po coś nie wrócić, jest zakręcony jak słoik na zimę, ciągle mu się łapy trzęsą, sądzę że to może być wpływ zioła, wiadomo, co za dużo, to niezdrowo. Ja czasami też zapalę, ale akurat jeśli chodzi o mnie, to bawiło mnie to bardziej kilka lat temu, teraz mam dziwne akcje po tym, dziwnie się czuję we własnym ciele i często mi się wydaje że mam coś w rodzaju minizawału, bo serce zaczyna kołatać jak klamka od zakrystii. Generalnie wolę piwo i insze alkohole.
pozdrawiam
Może być to spowodowane brakiem białka, malutki artykulik na ten temat
Białko - paliwo wysokiej klasy
Co trzeba jeść, by mieć dużo energii, dobry humor i zdrowe mięśnie? Oczywiście białko! Sprawdź, czy wiesz, gdzie należy szukać tej cennej substancji.
Dla człowieka białko jest tym, czym benzyna dla samochodu. Dzięki niemu nasze komórki rosną i odnawiają się, mózg działa na pełnych obrotach, a mięśnie pracują bez zarzutu. Organizm ludzki jest w stanie sam wyprodukować białko, jednak nie tyle, ile mu potrzeba. Brakującą ilość musi czerpać z pożywienia.
Na każdą potrzebę
Jakość białka znajdującego się w pożywieniu zależy od liczby aminokwasów, czyli związków, z których jest zbudowane. Im jest ich więcej, tym lepiej. Idealna liczba to dwadzieścia dwa. Takie białko pełnowartościowe znajduje się tylko w produktach pochodzenia zwierzęcego: w rybach, mleku i jajach. Dobrym jego źródłem jest też mięso, ale nie każde w równym stopniu. Bogate w łatwo przyswajalne białko są mięsa chude: cielęcina, drób i królik. Uboższe - mięsa tłuste, zwłaszcza te pochodzące ze starych zwierząt. Białko roślinne jest również w nieco gorszym gatunku, ponieważ nie ma pełnego zestawu aminokwasów. Dlatego bardzo korzystne jest łączenie rozmaitych źródeł białka podczas posiłku, aby dostarczyć organizmowi komplet tych substancji. Jeśli przygotowujesz na obiad kurczaka, podaj go z fasolką szparagową, a jajko sadzone z ziemniakami popij kefirem.
Niektóre rodzaje białka mają wyjątkowe właściwości. Jedne wpływają na pracę mózgu, inne spalają tłuszcz. Dlatego możesz świadomie komponować dietę, w zależności od potrzeb.
* Lepszy humor. Aby poprawić sobie nastrój, pij mleko i jedz twaróg. To jedne z najlepszych źródeł aminokwasu o nazwie tryptofan, odpowiedzialnego za syntezę serotoniny, "hormonu szczęścia". Tryptofan zapewni również dobry sen i świetnie ukoi skołatane nerwy.
* Świetna pamięć. Delektuj się migdałami, podgryzaj nasiona sezamu i słonecznika, jedz soję. Białko znajdujące się w tych produktach zawiera fenyloalaninę - cenny aminokwas, który zwiększa sprawność intelektualną, łagodzi depresję i działa przeciwbólowo.
* Większa ochota na seks. Ryby, fasola, jaja, czosnek, soja, mięso, cebula oraz jogurty są dobrym źródłem metioniny, nazywanej przez niektórych naturalną viagrą. Aminokwas ten wpływa również na płodność.
* Ochrona przed używkami. Jeśli palisz papierosy lub nie stronisz od drinków, postaw na warzywa i owoce, a od czasu do czasu zjedz tatar. W produktach tych znajduje się glutation ? związek białkowy, który chroni nas przed działaniem dymu papierosowego i alkoholu.
* Odchudzanie. Chcesz zrzucić parę kilogramów? Jedz często niskokaloryczne produkty bogate w białko. Daje uczucie sytości w dużo większym stopniu niż tłuszcze i węglowodany. Ponadto zapobiega wiotczeniu mięśni podczas diety. n
Na białkowej liście przebojów
Soja - to najdoskonalsze źródło białka wśród roślin. Choć nie wszystkim smakuje, jest niezwykle zdrowa. Warto więc spróbować tofu, jogurtów i innych napojów sojowych. Natomiast wegetarianie powinni wpisać soję na stałe do swojego menu.
Fasola oraz inne warzywa strączkowe - nie mają wszystkich niezbędnych aminokwasów, ale - jak na produkty roślinne - zawierają ich wyjątkowo dużo. Pozbawione są tłuszczu i dostarczają organizmowi cennego błonnika. Dlatego jedz porcję strączkowych (ok. 100 g) co najmniej 3 razy w tygodniu.
Mleko i produkty mleczne - pełno w nich wartościowego białka. Pij mleko codziennie, a jeśli masz problemy z jego trawieniem, spożywaj napoje z mleka fermentowanego (jogurt, kefir). Organizm radzi sobie z nimi łatwiej.
Ryby - lekkostrawne, poza białkiem dostarczają kwasów tłuszczowych i jodu. Porcja (ok. 150 g) powinna się znaleźć w menu 3 razy w tygodniu.
Mięso - oprócz białka wysokiej jakości zawiera też łatwo przyswajalne żelazo. Najlepiej zjadać porcję mięsa (ok. 150 g) dwa razy w tygodniu.
Jako, że nie dawno skończyłem studia związane z Technologią Żywności, to napiszę Wam co mnie nauczyli, jak działa kawa i jakie skutki wyrządza w organizmie.
Czy kawa uzależnia? Mój profesor od dietetyki powiedział cudowne słowa "kawa uzależnia psychicznie". Ja bym się z tym zgodził, bo w rzeczywistości przypomnijcie sobie czy jak piliście kawę po raz pierwszy w życiu czy wam smakowała? Pierwszy łyk nigdy nie spowoduje, że zaczniecie pić kawę.
Aby zrozumieć działanie kawy na ludzi organizm musielibyście poznać cały proces jej produkcji, a w szczególności przemiany podczas prażenia - czyli tzw. karmelizację cukrów. rozkład tłuszczów i garbników. Do garbników należy między innymi kwas chlorogenowy odpowiedzialny za specyficzny aromat i smak naparu poszczególnych gatunków kaw. Nie wiem czy wiecie, ale na rynku istnieje kilka gatunków kawy np.:
- kawy południowo-amerykańskie - Brazylia, Bahia, Santos, Wenezuela, Kolumbia
- srodkowoamerykanski...
- zachodnio-indyjskie
- wschodnio-indyjskie
- arabskie
- afrykańskie
Kawa zaliczana jest do tzw. używek alkaloidowych, które zawierają alkaloid purynowy - trój-metylo-ksantynę, zwany potocznie kofeiną. Fizjologiczne działanie kawy polega przede wszystkim na pobudzeniu czynności serca, ośrodka układu nerwowego, zmniejszeniu uczucia zmęczenie? A no właśnie zaraz Wam wyjaśnię na czym polega to zmniejszenie uczucia. W kawie prawdziwej zawarta w niej kofeina nie jest wolna, lecz związana jako sól potasowa z kwasem chlorogenowym i dlatego działanie jej na ustrój człowiek jest inne niż czystej kofeiny. Czysta kofeina nie jest szkodliwa. Kofeina związana z kwsem chlorogenowym działa na serce pobudzająco, do tego stopnia, że może nawet wywołać skurcz, a nawet zaburzenia przewodnictwa serca.
Teraz postaram się Wam wyjaśnić na czym polega pobudzenie przez kawę.
Takie pobudzające działanie kawy w organizmie ludzkim jest ściśle powiązane z podstawowym związkiem energetycznym występującym w ludzkim organizmie - czyli glukozą! Glukoza jako wielocukier uczestniczy w przemianach ustrojowych w komórkach i jest transportowana do krwi. W momencie gdy w organizmie zaczyna powstawać niedobór tego składnika następuje zwiększenie pobudliwości pewnych komórek mózgu, mogące objawiać się skurczami, drgawkami, utratą świadomości a nawet śmiercią. Na co dzień częstym objawem niedoboru glukozy we krwi jest po prostu senność, zmęczenie itp. Wówczas czlowiek sięga po ..? No właśnie kawę "A ....napiję się to mnie wzmocni:P"
Kwas chlorogenowy powstały w wyniku rozkładu cukrów redukcyjnych zawiera pewne ilosci glukozy, a tym samym wraz z piciem kawy glukoza dostaje się do organizmu człowieka i uzupełnia niedobór tego skłądnika;)
W związku z tym w chwili zmęczenia, osłabienia (czyli spadku glukozy w organizmie) zamiast sięgać po filiżankę kawy radzę spożyć np. batonik czekoladowy. Oczywiście starym "kawoszom" nic to nie da! W ich przypadku występuje już uzależnienie psychiczne ("piję kawę, bo wczoraj piłem i przed wczoraj itp"). Dla takich osób kawa nie wykazuje jakiegoś wiekszego działania na ich organizm. Tu występuje już uzależnienie psychiczne "trenowane" przez lata. Jak już ktoś ma pić kawę, to polecam zbożową. Ja rozumie, że ciężko jest "uciec od nałogu", ale warto mówie Wam.
Jak już było napisane kawa wypłukuje magnez z kośćca osłabiając tym samym nasz organizm. Działa bardzo moczopędnie, co wzmaga pracę nerek. No już nie wspomnę o tym, że kawa postarza:) Wszędzie się pisze i mówi, że "picie kawy w małych ilościach (1-3 filiżanki dziennie) nie ma szkodliwego wpływu na nasz organizm". No dobra zgodziłbym się z tym, gdyby te 1-3 filiżanek pili ludzie np 2-3 razy na tydzień, ale codziennie?? Sami oceńcie...
Ja już od kwietnia żyje bez kawy. Do nie picia przekonał mnie tymi zdaniam, które Wam tu napisałem mój profesor od dietetyki. Wczesniej piłem 1-2 dziennie i powiem, że cholernie mi smakowała Obecnie już kawa mi nie smakuje.. Chyba się odzwyczaiłem;)
Pozdrawiam kawoszy i tych nie pijących. Zdrowia życzę
I to przeraża nas - tych, którzy potrafią spojrzeć w przyszłość i zobaczyć, do jak bardzo tragicznych skutków może to doprowadzić.
A zdrowy psychicznie człowiek nie potrzebuje żadnych używek, by stać się szczęśliwy.
Może więc, zamiast zupełnego olewania i upraszczania sprawy, warto by się przyjrzeć ludziom, którzy biorą przed, a nie po fakcie, kiedy leżą na detoksie lub w kałuży własnej krwi?
To bardzo błyskotliwy argument na korzyść legalizacji narkotyków. Przekonałeś mnie już. Och, jakiż byłem naiwny. Nakażmy obywatelom nosić czapki zimą, bo ich nienoszenie szkodzi tak samo, jak narkotyki, rozbija rodziny, zabija i tak dalej. Brawo. Naprawdę spodziewałem się po Tobie lepszych argumentów.
A gdyby tak zdelegalizować pisanie pierdół na forum, to już w ogóle byłoby klawo. Matko, ale argument.
Ojej, masz rację, ale to nie ma nic wspólnego z tym, co ja piszę. Równie dobrze mógłbyś stwierdzić, że skoro mniej osób ginie od rakietnicy niż od kuli, to od dziś można zabijać z rakietnicy (wybacz, ale ten pseudoargument jest na poziomie Twoich powyższych).
Albo powiem inaczej, bo zaraz mi znowu z czymś wyskoczysz: wiele przestępstw, które zdarzyły się pod wpływem substancji odurzających, nie miałoby miejsca, gdyby tych substancji nie było.
Jeśli tym razem mi zaprzeczysz i powiesz, że nie ma przestępstw popełnianych PRZEZ alkohol i narkotyki, to naprawdę się załamię.
Nie wiesz, że profilaktyka jest lepsza od leczenia?
Zapewne jesteś z tych, którzy sądzą, że gdyby legalne było posiadanie broni przez każdego, to ani trochę nie zwiększyłaby się liczba zabójstw...
I co, ma powstać komisja, decydująca o tym, kto może ćpać, a kto nie? Czy może każdy debil ma móc kupić sobie herę w kiosku?
Tak. Ale czy musimy ułatwiać każdemu bandziorowi, gówniarzowi, idiocie czy byle komu z ulicy dostęp do ćpania?
Hura, wprowadźmy anarchię, niech każdy ma w domu narkotyki, granaty, karabiny, broń nuklearną i trochę pornografii dziecięcej, w końcu wszystko jest dla ludzi. Przepraszam, muszę iść kogoś zgwałcić. (Stwierdzenie "narkoman zagraża tylko sobie" jest dla mówiącego śmiercią intelektualną.)
Chodzi o to, że analogia narkotyki-widelce jest z dupy wyjęta. Pominę, że widelce przeznaczone są do jedzenia, a narkotyki są przeznaczone do rzeczy złych i do nabijania kasy bandytom (legalizacja nic by nie zmieniła). Poczytaj sobie, co pisałem wyżej. Nie będę się powtarzał.
Eh, smutno mi. Zamienmy widelec na noz. I teraz powiedz mi ilu ludzi zostalo zabitych bezposrednio nozem, a ilu narkotykami?
I jeszcze raz powtarzam - to czy przestepca jest nacpany czy nie ma maly wplyw. I tak i tak przestepstwo zostanie popelnione przez osobe, ktora ma do tego predyspozycje. Watpie by normalny czlowiek po nacpaniu sie zabil kogos (bo tak). Zawsze cos jeszcze, procz uzywki, za tym stoi.
Reszty juz nie moge.
Rozmowa ze Sławomirem Wolniakiem, lekarzem psychiatrą II stopnia,
biegłym sądowym, ordynatorem Kliniki Psychiatrycznej i Terapii Uzależnień
Wolmed
- Uzależnienie, nałóg zwykle kojarzą się z marginesem społecznym, nad
którym nie warto dywagować, ponieważ jest funkcją stałą, obecną
w każdym miejscu i czasie.
-Nad „marginesem” zawsze warto się zastanawiać, bo jest miarą kondycji
społecznej. Również poziomu gospodarki. Zwykło się uważać, że
uzależnieniom ulegają ludzie o najsłabszej sile ekonomicznej. Tymczasem
postrzegając problem historycznie, bieguny zwykle były dwa: - biedni,
skuszeni łatwością dostępu do tanich używek, którzy przy ich pomocy
głuszyli ból egzystencji i zamożni- poszukujący nowych, wyższych doznań,
prócz tych, które daje władza i pieniądze. Demokracja w dostępie do
wszelkich dóbr – w tym szkodliwych używek- sprawiła, że ludzi chorych na
różne uzależnienia nie da się podzielić na klasy społeczne. Różnicuje ich
jedynie dostęp do możliwości leczenia nałogu.
- A nie świadomość choroby?
- Nie zawsze. Rolnik czy robotnik nadużywający alkoholu ma często
większą świadomość swojego uzależnienia, niż młody menadżer, który
sączy wyszukane drinki każdego wieczoru i nie bije żony, ponieważ jej
nie ma.
- W Pana poradniach przeważają menadżerowie czy rolnicy?
- W poradniach zdrowia psychicznego przeważają panie. Matki, żony, córki
i partnerki. To one przeważnie przychodzą szukać ratunku. Czasami dla
siebie, ale przeważnie dla swoich pijących, narkotyzujących się, czy
uzależnionych od hazardu mężów, synów, ojców, córek i matek. Dotyczy to
zarówno hydraulików, hodowców kur, jak i dziennikarzy, lekarzy lub księży.
Natomiast w klinice, gdzie trwa już zaangażowana terapia, większość
stanowią mężczyźni z klasy średniej. Często ci, którzy w porę spostrzegli
lub dali się przekonać, że miłe przyzwyczajenie zmieniło się w okrutną
obsesję, zmieniającą relacje z całym światem.
- Co Pan im wtedy proponuje. Gdy już zgodzą się zostać w klinice?
- Jeśli trafia do nas trzeźwy, czy w tygodniowej abstynencji od środków
chemicznych (potwierdzają to badania robione na miejscu) zaczynamy od
rozmowy. Tydzień „czystości” to już dowód determinacji i gotowości do
współpracy z terapeutą. Można wierzyć, że człowiek szuka ratunku. Skoro
tak, to proponuję podjęcie klasycznej współpracy z zespołem lekarskim.
- A jeśli trafi nietrzeźwy – w tym szerokim, chemicznym znaczeniu?
Wiele szpitali odsyła takich chorych.
- Jeżeli jest pod wpływem środków chemicznych, ale z możliwością
kontaktu, proponuję spokojny nocleg i wszystkie podstawowe badania.
Chory trafia na salę detoksykacyjną – co najmniej na trzy doby. Dyżurują
przy nim bez przerwy pielęgniarki i lekarz. Posiłki są podawane na sali,
organizm, przy pomocy kroplówek oczyszcza się z trucizny.
- Po czym zdrowy i wypoczęty może wrócić do domu?
- Może wrócić do domu w każdej chwili. I wielu tak robi. Ale po odtruciu,
większość chorych czuje duży dyskomfort. Przyzwyczaili swój organizm do
stosownej dawki trucizny, i kiedy jej zabrakło, rozstrojony mechanizm
reaguje bólami brzucha, wymiotami, dreszczami, bezsennością. Jeśli
uciekną, z bólu wrócą do nałogu. Jeśli zostaną, otrzymają dawkę leków,
która pomoże przetrwać kryzys. Uspokajające, przeciw wymiotne,
objawowe. Elektrolity, witaminy i glukozę.
- I wtedy będą mogli wrócić?
- Niektórzy mają powikłania. Jeśli był długi ciąg i nastąpiła nagła przerwa,
grozi delirium. W zwykłych warunkach, bez pomocy medycznej,
śmiertelność takich wypadków wynosi ok. 15 procent. W warunkach
szpitalnych, odsetek mieści się w granicach 0,1 procenta. Dla zagrożonych,
po ciągu z delirium, stosuje się leki oczyszczające mózg z toksyn,
z którymi nie radzi już sobie wątroba i inne organy. Delirium, generalnie
wynika z awitaminozy.
Odpowiadając na pytanie: - Nigdy nie będą mogli wrócić. Niezależnie od
stanu zaawansowania choroby, każdy uzależniony musi zaczynać swoje
życie od nowa. Po tych chemicznych terapiach, które często są torturami,
czeka ich jeszcze trudniejsza praca. Rozpoznania samego siebie.
Uporządkowania relacji w domu, w pracy, wśród przyjaciół.
Warto wytrzeźwieć, choćby po to, by mieć pewność, że nasze wybory
wypływają z jakiejś logiki, a nie są tylko demonami nałogu.
Artykuł autorstwa: Swietlany Napieraj - www.wolmed.pl
http://www.graal.co.uk/whitepowdergold.html
Na powyższej stronie znalazłem proszek który przedstawia złoto bogów, kamień filozoficzny, złoto wysokospinowe, pokarm bogów - wiele to ma imion podobnie jak wiele imion mieli sami bogowie.
Zbadałem to wahadłem i się zdziwiłem, wierzyłem że to coś powinno mieć wysoką emanacje a tu się okazało że ma bardzo niską i w dodatku negatywną - wahadło zamiast powyżej zera, powędrowało w strone przeciwną gdzie jest skala negatywna dla ciemności.
No i teraz jest dla mnie wszystko jasne
Rozumiem dlaczego to wpływa na zdrowie człowieka, naprawiając to co zostało zepsute świadomie przez nadjaźń delikwenta i czemu daje możliwości puste bez urzeczywistnienia.
Bo to jest przeciwieństwo pełni, naturalności, jest złem i przeciwieństwem światłości - wystawione na światło słoneczne wybucha i znika - podobnie jak wampiry które doświadczą promieni słonecznych w filmach.
Ta substancja nie daje nic poza złudzeniem, okrada z czasu który moglibyśmy poświęcić na naturalny rozwój.
Wszystko co nas spotyka w życiu jest nam potrzebne do rozwoju i jest kierowane przez naszą nadjaźń, stosując tą substancje odcinamy się od naszej nadjaźni i działamy z pozycji ego, wtedy możliwe są szybkie regeneracje ciała i zdrowienie i inne możliwości paranormalne ale jest to puste i niebezpieczne. To tak jakby pozostawić dziecko bez kontroli i pozwolić mu by robiło co chciało.
Na szczęście nadjaźnie mają na to sposób i w większości sytuacji ten proszek nie działa tak jakby ludzie chcieli.
Każdy organizm posiada tą substancje naturalnie otrzymaną z pożywienia, gromadzoną przez lata i aktywującą się pod kontrolą nadjaźni. Otrzymanie tego z zewnątrz nie jest potrzebne ani wskazane ani niezbędne dla nas.
Pamiętam że w dawnych wcieleniach brałem tą substancje ale nic dobrego z tego nie wynikło poza złudzeniem oświecenia.
Ludzie mają skłonność do spożywania różnych substancji psychoaktywnych aby coś osiągnąć szybko bo już chcą jak małe dzieci i nawet nie patrzą że to zostało otrzymane drogą sztuczną.
Sięgają po sztuczne LSD i inne substancje narkotyczne które pobudzają ich neurotransmitery by się uzależnić bo dawka jest zbyt mocna i w dodatku z zawartością trujących chemikaliów które dodatkowo uzależniają.
Naturalne LSA posiada pewne nasiono powoju hawajskiego które nie uzależnia.
Kiedyś nikotyna też była naturalna fermentowana naturalnym sposobem ale dziś to już śmierć a nie nikotyna.
Wszystko co wpływa na neurotransmitery w mózgu a nie jest naturalne lecz przetworzone sztucznie przez człowieka jest złe i nie należy tego spożywać.
Organizm sam wytwarza substancje które wpływają na neurotransmitery w tedy gdy to jest mu potrzebne, stymulowanie tego delikatnego systemu nerwowego z zewnątrz przez syntetyczne substancje działa destrukcyjnie na cały organizm i dusze.
Mało kto wie że nawet alkohol dzieli się na syntetyczny i naturalny. Można go poznać po tym że naturalnego nie wykryje probierz alkoholu ale kopie podobnie jak syntetyczny.
wódka i piwo, wino sprzedawane w sklepach to są syntetyczne alkohole.
Chcesz mieć naturalny to wyciśnij sok z winogron, wlej do dymionu i zatkaj korkiem z rurką - to wszystko.
Bez dodatku cukru i bez wody otrzymasz naturalny alkohol który jednak trzeba będzie spożyć w ciągu 2 tygodni bo się zamieni w ocet po otwarciu. Sprawdziłem bo sam zrobiłem i w życiu nie piłem lepszego wina.
Ludzie wróćcie do natury zanim będzie za późno, zanim syntetyczne was wykończy fizycznie i psychicznie.
Współuzależnienie
Szacuje się, że około 80 milionów ludzi jest uzależnionych od alkoholu, narkotyków, hazardu. Osób współuzależnionych jest odpowiednio więcej..
"Dlaczego się z nim (z nią) nie rozwiedziesz?" - wielu znajomych ma ochotę zadać to pytanie obserwując pełne cierpienia i upokorzeń codzienne życie żony czy męża osoby nadużywającej alkoholu, narkotyków, Internetu czy hazardu. Równie dobrze można zapytać alkoholika: "Dlaczego po prostu nie przestaniesz pić?"
Są bowiem w naszym życiu rzeczy, na które nie mamy wpływu - nie warto więc na siłę ich zmieniać "walcząc z wiatrakami".
Możliwości bezpośredniego oddziaływania na drugiego człowieka są niewielkie. Możemy natomiast wpływać na innych w sposób pośredni, to jest poprzez zmianę własnej postawy względem nich. Ta zmiana postawy wymusza często zmianę w zachowaniach drugiej osoby, szczególnie wówczas kiedy istnieją silne powiązania rodzinne, emocjonalne czy finansowe.
Zniewolony mózg
Narkomania powoduje długotrwałe zmiany w mózgowych obwodach układu nagrody. Poznanie szczegółów tego procesu może przyczynić się do wynalezienia nowych metod leczenia uzależnień.
Białe ślady na lusterku. Igła i łyżeczka. Wielu narkomanów już na sam widok narkotyku lub akcesoriów do jego zażywania odczuwa przyjemny dreszczyk oczekiwania. A już w chwilę po zażyciu przychodzi prawdziwa rozkosz: fala ciepła, jasność umysłu, wizja, ulga, poczucie bycia pępkiem świata. Na jeden krótki moment wszystko jest tak, jak być powinno. Ale po wielokrotnym zażywaniu środków uzależniających - czy to heroiny czy kokainy, whisky czy też amfetaminy - coś się zaczyna psuć.
Dawka zapewniająca do niedawna euforię już nie wystarcza i zażywający musi sobie "dać w żyłę" lub powąchać, żeby poczuć się po prostu normalnie; bez tego wpada w depresję, a nawet choruje. To wtedy rodzi się przymus brania. Biorący jest już uzależniony. Utracił kontrolę i odczuwa silny głód narkotyczny nawet wtedy, gdy rozkosz mija, a nałóg zaczyna się negatywnie odbijać na zdrowiu, finansach i stosunkach z najbliższymi.
Neurobiolodzy wiedzą od dawna, że mechanizm euforii narkotycznej polega na pobudzającym działaniu środka chemicznego, jakim jest narkotyk, na część mózgu zwaną układem nagrody: skomplikowany obwód składający się z komórek nerwowych, czyli neuronów, powstałych w procesie ewolucji po to, byśmy po spożyciu posiłku lub po akcie seksualnym - czynnościach niezbędnych do przetrwania i przekazania genów potomstwu - odczuli przypływ zadowolenia. Kiedy się ten układ oszuka, przynajmniej na początku, samopoczucie się poprawia i rodzi się chęć powtórzenia czynności sprawiającej tak wielką przyjemność.
.............................................................................................
w tym miejscu chciałbym otworzyć dyskusję na ww temat
PRACA KONTROLNA, ZASADY:
- strona tytułowa: dane autora pracy, nazwa uczelni, wydział, kierunek, temat pracy, rok pisania pracy, nazwa przedmiotu i dane prowadzącego
- spis treści
- podsumowanie (własne wioski)
- bibliografia
oraz przypisy i cytowania (również stron internetowych)!!
Objętość pracy: 10-30 str.
czcionka: TIMES NEW ROMAN 12, interlinia 1,5; akapit wujustowany, zdjęcia, tabele, ryciny - podane źródło
I oczywiście najważniejsze: JEŻELI PRACA OKAŻE SIĘ PLAGIATEM-BRAK ZALICZENIA!
A tematy pracy są następujące:
1. Czynniki decydujące o czasie i przebiegu pokwitania.
2. Proces starzenia się narządów zmysłów.
3. Starzenie się mózgu
4. Wybrane wady rozwojowe układu kostnego.
5. Biologiczne podstawy leworęczności i jej przyczyny.
6. Rytmy biologiczne człowieka.
7. Wcześniactwo - przyczyny, następstwa.
8. Rozwój osobniczy bliźniąt mono-(MZ) i dizygotycznych (DZ)
9. Zaburzenia dojrzewania płciowego dziewcząt.
10. Trendy sekularne wybranych cech ilościowych w populacji polskiej.
11. Problemy związane z niedoborem białka, błonnika i witamin antyoksydacyjnych.
12. Wybrane wrodzone wady kończyn.
13. Zalety i wady postawy wyprostowanej.
14. Charakterystyki schorzeń o podłożu neurologicznym u dzieci.
15.Zagrożenia zdrowotne wynikające z małej aktywności ruchowej.
16. Dymorfizm płciowy w rozwoju osobniczym człowieka.
17. Specyfika okresu noworodkowego.
18. Menopazuza jako granica okresu reprodukcyjnego kobiety.
19. Wpływ diety na rozwój człowieka.
20. Norma rozwojowa jako biologiczny układ odniesienia.
21. Zmiany adaptacyjne zachodzące w organizmie kobiety ciężarnej.
22. Zmiany w ontogenezie zachodzące w szkielecie ludzkim.
23. Niektóre czynniki egzogenne a ryzyko zachorowań na nowotwory.
24. Zagadnienia ADHD.
25.Schorzenia okresu starczego.
26. Stan zdrowia dzieci matek alkoholiczek.
27. Uwarunkowania biologiczne uzależnień u człowieka.
28. Wybrane czynniki ryzyka a częstość porodów przedwczesnych.
29. Niektóre przyczyny zaburzeń neurologicznych u dzieci.
30. Wpływ kontaktu fizycznego między matką a dzieckiem na jego rozwój psychofizyczny.
31. Społeczne i biologiczne uwarunkowania agresji u człowieka.
32. Przyczyny niepłodności i poronień u kobiet.
33. Rozwój fizyczny dzieci niepełnosprawnych ruchowo.
34. Zaburzenia dojrzewania płciowego chłopców.
35. Rozwój i zaburzenia mowy w ontogenezie.
36. Zaburzenia wzrostu.
37. Czynniki wpływające na urodzeniową wielkość noworodków.
38. Andropauza.
39. Odżywianie jako czynnik regulujący zdrowie i przebieg rozwoju niemowląt.
40. Styl życia a budowa i wydolność fizyczna człowieka.
41. Aktualny stan zdrowia dzieci i młodzieży polskiej.
42. Symetria i asymetria ciała ludzkiego.
43. Styl życia kobiet a występowanie raka piersi.
44. Wpływ palenia papierosów przez kobiety w ciąży na parametry urodzeniowe dzieci.
45. Wpływ metali ciężkich na organizm człowieka.
46. Wpływ czynników egzogennych na rozwój człowieka w okresie prenatalnym.
47. Wpływ stylu życia na powstawanie i rozwój choroby wieńcowej serca.
48. Cel szczepień ochronnych.
49. Zmiany postawy ciała w ontogenezie.
50. Rozwój dzieci z mózgowym porażeniem dziecięcym.
51. Nerwice u dzieci szkolnych.
52. Rozwój dzieci alergicznych.
53. Rozwój fizyczny dzieci autystycznych.
54. Konflikt serologiczny i jego konsekwencje.
55. Rozwój dzieci z wadami wzroku.
56. Wady wrodzone cewy nerwowej.
57. Choroby neurodegeneracyjne związane z późnymi etapami ontogenezy.
58. Późne macierzyństwo jako czynnik ryzyka deficytów rozwojowych noworodków.
59. Wpływ diety wegetariańskiej na organizm człowieka.
60. Wpływ wybranych używek stosowanych przez kobiety w czasie ciąży na płód i stan biologiczny noworodków.
61. Przyczyny i objawy niedożywienia u dzieci.
62. Problem nadwagi u dzieci i młodzieży.
63. Wpływ nadmiernej aktywności fizycznej na rozwój.
64. Rozwój dziecka z alkoholowym zespołem płodowym.
To by było na tyle :) miłego pisania pracy życze ;)
Spożycie alkoholu w Polsce szacuje się obecnie na najmniej 10 litrów 100% alkoholu na mieszkańca w skali roku.
Polacy nie potrafią się bawić w sposób cywilizowany. Dla statystycznego rodaka każda impreza bez alkoholu, nie jest już imprezą. Ja naprawdę mogę zrozumieć kieliszek na chrzcinach, lampkę szampana na Sylwestra...
Socjologowie twierdzą, że w Polsce jest około 6 mln uzależnionych.
Dochodzi do tego, że nawet były prezydent (tak, tak, pan Aleksander) należy do "ekskluzywnego" klubu AA. Ale czy to w jakikolwiek sposób usprawiedliwia naród?
Szczerze? Jest mi to obojętne. Bo każdy ma swój rozum, więc wie co robi, odpowiada za siebie, swoje zachowanie. W jaki sposób człowiek może zabiegać w życiu o dobro swoje i bliskich, skoro nie potrafi odmówić kieliszka? To przecież tylko jeden mały kieliszeczek. Czy kiedy ludzie zaczną porzucać dzieci, bo powstanie na to przyzwolenie społeczne, będzie to po prostu "cool" i na czasie...czy TY zostawisz swoje? Historia autentyczna - dwoje pijanych rodziców "upiekło" swojego małego synka w piekarniku. Prawie 80% przestępstw popełnianych jest pod wpływem alkoholu. Sądy oczywiście... no właśnie - często upojenie alkoholowe jest okolicznością łagodzącą. I na co liczą w naszym rządzie? Że jak zabije pijany, to łatwiej go będzie złapać, udowodnić, a może, że się od razu przyzna? Za przestępstwa pod wpływem powinno być 20% do wyroku. Byłoby dobrze, tyle że jaka sytuacja w naszym więziennictwie jest, to chyba wiecie. I daj Boże, żeby znalazł się ktoś, kto doprowadzi do tego, że będzie gdzie tych delikwentów pozamykać.
Pytasz mnie o prohibicję? Nie będę szukał odpowiedzi, gdybał; znasz historię o zakazanym owocu? Słyszałeś o bimbrze? No właśnie...
Kontrolujesz swój nałóg? Nie, wcale nie uśmiecham się dlatego, że mnie cieszą wasze skinienia głową...
Kolejne pokolenia sięgają po alkohol, młodsze obserwują, uczą się, i robią... dokładnie to samo. ZERO refleksji. Może więc istnieje jakaś granica, po której przekroczeniu człowiek dorośleje, przestaje zażywać używki, zakłada rodzinę, zaczyna normalnie żyć i myśleć? Może jesteś w jakiś sposób lepszy od brudnego menela proszącego o pieniądze... Różnica wieku? Wykształcenia? A może tylko to, że on już zrujnował życie sobie i bliskim, a Ty jeszcze nie?
Potrafisz mi odpowiedzieć na pytanie po co sięgasz po alkohol? <Taka specyfika kraju, bo jest źle, bo Polacy piją>. Tak, gdyby to była prawda, niemal cała Afryka leżałaby u stóp producentów alkoholu. Wyobraź sobie co się tam dzieje. Miliony ludzi stamtąd oddałoby wszystko, żeby żyć tutaj.
Czy człowiek "zdziczał" już do tego stopnia, że nie może dostrzec długotrwałych skutków tej patologii? Zadaj więc pytanie sobie: Czy jestem zwierzęciem, które kieruje się jedynie niskim i sztucznym organizmowi "instynktem upojenia alkoholowego"?