| fanatykiem zwyklo sie nazywac zwolennika czegos - np. alkoholika,
narkomana ..Albo choćby mleka ;-))) Czytelnicy p.s.m wiedzą ;-)
nieprawda
kto pije mleko nie jest fanatykiem mleka
fanatyzm jest zwiazany z forma uzaleznienia, wynikajaca m.in. z uzywek.
Mleko to nie uzywka.
Chcesz to pijesz, nie chcesz to nie pijesz.
Ale dla dzieci jest zalecane na calym swiecie, takze dla doroslych i
starszych.
A co do tematu.
Picia alkoholu przez kobiety ciezarne.
To przypominam, ze nadal nie otrzymalem od osoby mowiacej ze jest
polozna odpowiedzi na pytanie,
jaka procedura medyczna zatwierdzona przez Ministerstwo Zdrowia
dopuszcza instruowanie ciezarnych w dobroczynnego wplywu picia drinkow,
czerwonego wina i innych napojow alkoholowych od czasu do czasu
i podawania ciezarnym alkoholu np. w szpitalach.
Znam sie troche na dietach i mowiac szczerze efedryna ktora ma zmniejszac uczucie laknienia ma tyle ubocznych skutkow
(suchosc w ustach ciezkie zaparcia i inne) ze rzadko kiedy jest teraz reklamowana jako srodek na schudniecie.
OPczywiscie znajdziecie - nawet na sieci, tyle odnosnikow o ich zbawiennym wplywie, ze byloby glupota nie psrobowac. Z
drugiej strony arszennik tez powoduje zmniejszenie uczucia laknienia po zazyciu odpowiedniej dawki nawet staly jego brak
:-)
Milego dnia, wieczoru, weekendu
Aleksander
---------------------------
Vita-Complete - witaminy z Kanady - Bez alergenów, cukru, drozdzy, glutenu, laktozy, sztucznych barwników i kolorantów.
Odpowiednie m.in. dla alergików, diabetyków i wegetarian. Pytaj w aptekach lub zobacz www.vitacomplete.com
----- Original Message -----
From: hydek
Sent: Saturday, January 18, 2003 8:38 AM
Subject: Re: ECA legalne?
Hello Aleksander,
AInstytucie Lekow i placic za zewolenie Min Zdrowia jak mozna sprzedawac seicia wszystko wlaczajac w to np. kava-kava
Aktora jest szkodliwa dla zdrowia. Kto zacznie sie im dobierac do tylka jesli nie ma pieniedzy na rzeczy ktore sa sto
jakos tam na filipinach czy gdzie, gdzie jest to tradycyjna uzywka
nikt nie ma problemow z sercem. mysle ze to spisek producentow
alkoholu. tylko i wylacznie.
AZamiast brac ECA to napij sie mocnej kawy i wez aspiryne, skutek podobny i serce Ci bedzie skakalo do sufitu..
to wlasnie efedryna, ktorej nie wymieniles, powoduje szybsze spalanie
tkanki tluszczowej itd.
Place niemale podatki jak na moj wiek i tez mi sie nie podoba ze
wydaje sie je na leczenie jakichs cpunow czy alkoholikow.
Z tego co slyszalem dobrze odzywiony morfinista nie rozni sie, jesli
chodzi o stan zdrowia, od normalnego. Gdyby niebyl szczuty przez
kretynow, moglby sobie jakos tam na marginesie spoleczenstwa
funkcjonowac (spoleczenstwo mamy takie teraz fajne, ze wlasciwie nie
wiadomo za jakie grzechy mialby kto sie znalezc w jego glowmnym nurcie -
ja w kazdym razie zdecydowanie i poki sie da nieodwolalnie odmawiam). Z
alkoholikami natomiast rzeczywiscie jest powazna sprawa. Spozywanie
trujacych substancji w takich ilosciach w stezeniach wiekszych nawet niz
stosunek nie-wody do wody w naszych organizmach nie moze pozostac bez
wplywu na zdrowie. Ale ja zawsze powtarzam, ze jak ktos chce sie
stoczyc, to i chodzenie do pracy mu do tego wystarczy, a jak kto stoczyc
sie nie chce, to zadne uzywki za niego go nie stocza.
Marek Krukowski
Ale na grupe pl.rec.dragi to raczej nie licz. Bylyby z nia tylko klopoty
i zaraz by sie poprzyczepialo do niej setki nie takich jak teraz
madrali. Ja w kazdym razie jej nie popre. Zreszta podejrzewam, ze Ty tez
bardziej chciales wsadzic kij w mrowisko, niz rzeczywiscie stwarzac
grupe.
Moderowana: TAK
Tak już lepiej, ale to też wszystko nie jest takie proste co już kilka
osób w tym wątku zauważylo.
Opis:
W zwiazku z otwarciem granic i wzrostem swobod obywatelskich, uzywki beda towarzyszy
linie za dlugie: powinny być ca 70 znaków.
nam coraz czesciej. Falszywe byloby twierdzenie, ze sprawy nie nalezy naglasniac, sama
sie rozwiaze. Ludzie beda wowczas siegali po uzywki, nie zdajac sobie sprawy, jak
trwale skutki moga one wywrzec na ich psychice. Na grupie bedziemy starali sie pisac o
psychikę ?
Może lepiej na zdrowie fizyczne i osobowość ?
wszystkim otwarcie i mozliwie obiektywnie. Nie chcemy nikogo zachecac do wprowadzania
ustanowionych przez troskliwe panstwo i tak zdecyduje się na sprobowanie uzywek, to
Ten powyższy akapit to brzmi jak: Będziemy radzić i informować jak zażywać
narkotyki w sposób możliwie najbardziej bezpieczny.
Tematy dozwolone:
...
- opisy przezyc pod wplywem roznych uzywek
Do powyższego to bym się też bał osobiście zachęcać
Zabronione:
- tematy niezgodne z prawem:
Nie ma tematów niezgodnych z prawem. Są tylko działania.
Czego jak czego, ale monka to bym używki nie kupił.
Cena jest niska, ale monitor to jeden z elementów komputera o znacznym wpływie na zdrowie. A jak na razie operacje oczu są względnie drogie...
No, chyba, że masz skądś 100% pewność, że to "dziewica". Bo wyczyścić obudowę i ja potrafię. Spytaj czy sa sprzedawane w oryginalnych pudłach i z instrukcjiami itp.
Pozdrawiam,
DM.
Siemka, poruszam tutaj ciekawy dla mnie temat, nie wiem jak dla was, ale czekam na posty. Nawiazuja do tematu zawsze jesli juz zdarza sie nam isc na imprezy to przewaznie albo pija albo pala lub... sami dobrze wiecie, a my ?! Wszyscy na nas patrza i sie w duchu z nas smieja !! Troche to czasami przykre, ale mnie to akurat buduje mowie sobie NIE BOGE BO BIORE SUPLEMENTY !
Dobrze robie ? Czy te uzywki wplywaja ujemnie na zdrowie podczas suplementacji ? Jesli tak to w jakim stopniu, bo ja osobiscie uwazam ze znaczna, bo np jesli alkohol dojdze do krwi to po ciul na te suplementy skoro to sie wszystko razem zmiesza i bedzie o dup... potluc ?!
Podobna sytuacja jest zemną, mimo że pójde spać o 22:00 to zasnę dopiero o 0:00. Jutro na szczęście jest weekend i bede spał do 9:00. Ja nienawidzę wwstawania rano, wyklinałem że 5 dni w tyg. mam na 8:00 do budy. Może to może być spowodowane tym że źle sie odżywiam i mój organizm sie szybko mećzy, źle regeneruje siły (sen). Nie raz sie mówiło że przetrenowanie zgarsza samopoczucie i siłe, źle działają na zdrowie różne używki (papierosy, alkohol, naszczęście nie pale ani nie piję).Co sądzicie o zdrowym odżywianiu ??Czy to ma Jakiś wpływ by organizm "chętniej wstawał rano i miał większy poped do życia" ??
no, sprawa wygląda tego typu : znam ludzi którzy trenują sporty walki, są dość dobrzy, nawet mają dobrą kondycje, ale np. jeden pali szlugi, druga osoba z kolei co weekend odprawia gróóby melanż dwu dniowy, a trzecia jak przychodzą wakacje to robi se przerwe w treningach a za to melanżuje dzień w dzień... I teraz tak : co tu jest nie tak ??
Bo przecież chyba niema sensu trenować jak chce sie być prze dobry i palić szlugi, bo to wogle nieidzie w parze z sobą, mija sie z celem....
Albo sprawa piwa, bo każdy chyba z Budo lubi wypić sobie piwko, conie?? no ale to też ma wpływ na zdrowie, a jak wiadomo zdrowie musi być żelazne do SW !!
piszcie coś to podyskutujemy o tym...
Nie palę...próbować próbowałem ale to jednak nie dla mnie. Raz że mnie na to nie stać a dwa, że boje się uzależnić.
Ktoś w tej dyskusji powiedział, że nie palący nie potrafi sobie wyobrazić tego co palący czuje, dlaczego nie może rzucić. Zgadam się z tym w 100%. Jestem ciekaw, czy potrafiłbym po kilku latach nałogowego palenia po prostu powiedzieć sobie "koniec" i tego samego dnia nagle przestać. Co prawda uważam że siłę woli mam mocną, ale i tak nie zamierzam podejmować się takiej próby ;) W ogóle rzadko ulegam złym wpływom (szczególnie jeśli chodzi o zdrowie) dlatego nie zacząłem palić jak większość nakłanianych przez kolegów nastolatków. Z używek to pijam tylko alkohol, w dodatku okazyjnie. Do samych palaczy nic nie mam, ale nie lubię gdy palą przy mnie i wręcz "chuchają" mi dymem w twarz. Jeśli ludzie lubią palić to ich sprawa, każdy jest panem swojego życia, ale niech nie pociągają w to bagno za sobą innych...
popieram - nic strasznego. trzeba sie tego nauczyc :P
ale duzo tez zalezy od faceta. na smak spermy wpływ ma na przykład styl życia, używki, sport, itp. itd. z np. sportowcem co dba o swoje zdrowie kończenie w ustach dla kobiety nie jest nieprzyjemne czy coś, ale jeśli chodzi o jakiegoś palacza, siedzący tryb życia, większość fast-foodoów niż normalnego zdrowszego jedzenia...jak dla mnie pokłnięcie tej spermy..a wręcz tylko jej zasmakowanie jest czymś ochydnym!
Z tego co wiem, to do 18 lat jest grzechem, jak nadużywanie alkoholu Ale czy dorośli ludzie mają się z tego spowiadać? W końcu robią to na własną odpowiedzialność, niemniej palenie papierochów zabija i każdy palacz i niepalacz o tym wie, a zatem w pewnym sensie godzi w 5 Przykazanie. Szkodzenie swojemu zdrowiu - a jest to umyślne szkodzenie - jest przecież złem. Inna sprawa to uzależnienie - jakiekolwiek uzależnienie w pewnym sensie zmniejsza winę grzechu - robimy coś pod wpływem reakcji organizmu i jego przyzwyczajenia się do danej używki. Uzależnienie jest zniewoleniem.
ja glosowalem na 'nie'... widzialem co ten srodek robi z ludzi... nie przemawiaja do mnie argumenty, ze arkohol, papierosy rowniez szkodza... te uzywki juz przeniknely do naszej kultury i nie sadze aby konopie byly w tym poczcie potrzebne. ludzie truja sie jush wystarczajaca iloscia srodkow. po co legalizowac cos co ma zly wplyw na ludzkie zdrowie fizyczne jak i psyhiczne? hmm... jesli ktos tutaj lubi palic to zadam pytanie: dlaczego?
ja naszczescie nie jestem uzalezniona od zadnych uzywek i nigdy nie bylam...papierosow ani narkotykow nie probowalam bo mnie nawet nigdy ciekawosc nie zzerala jak to po tym jest alkohol sprobowala nie posmakowal mi i nie pije bo nie mam ochoty...jedynie na sylwka szampana lub jak jest jakas inna okazja (ktora nadaza sie i tak raz w roku powiedzmy) lamke szampana moge wypic i to wszystko
nie przeszkadza mi jak ktos sobie wypije byle z umiarem (czyli dla smaku) papierosow zniesc nie moge i jestem przeciwna i mnie trafia jak kots w moim poblizu to swinstwo wyciaga
za narkotykami tez nie jestem ale ciagle zastanawiam sie za legalizacja niewiem dokladnie w ktorym kraju (indie?? nie pamietam )sa one legalne i jest dobrze bo nikt nie dodaje do nich chemii i ludzie od tego nie umieraja a tam gdzie jest to nielegalne dodaje sie tyle chemii i kazdy wie jak to sie pozniej konczy ale chyba za legalizacja marihuany jednak jestem bo np dla mnie papierosy i alkohol to tez narkotyki bo tak samo niszcza zycie zwlaszcza fajki ktore zle wplywaja na zdrowie innych a od palenia marihuany z tego co sie orientuje osoby niepalace nie maja zagrozenia dla swojego zdrowia...
a gdybym juz tak miala wybierac to zlikwidowalabym cala te 'trojce'
Mysle ze moze to byc prawda w przypadku Pothead'ów, którzy stosują zasadę "Wake and bake".
A moim zdaniem kazda uzywka zawierajaca substancje psychoaktywne ( w tym weed) ma wplyw na nasz organizm, jakby nie patrzec. Natomiast przy okazjonalnym uzywaniu wplyw jest znikomy i de facto go nie widac... oprocz ewentualnej tzw. "czapy" na drugi dzien.
czyli reasumujac, wszystko jest dla ludzi - jesli sie nie przegina i ma sie zdrowy organizm, bez niedoborow witamin itp
Mhm..używki są złe; jednoznacznie. Palenie tytoniu jest grzechem.
Z kawą to jednak zabawna historia; na jej temat słyszymy legendy: że kofeina, że zły wpływ na serce...
w rzeczywistości ma mnóstwo przeciwutleniaczy, które są antyrakotwórcze,
eliminuje zły cholesterol
pomaga schudnąć
ma dobry wpływ na układ nerwowy... .
a że można się uzależnić?
a od czego nie można.
Kawa nie należy do używek, należy pić...rozsądnie, regularnie, dla przyjemności i zdrowia
Jeśli chodzi o depresje, to gdzieś (chyba na wikipedii) jest napisane, że marihuana łagodzi jej skutki. Potwierdzam to też z własnego doświadczenia. Z autopsji wiem, że w ciężkich chwilach można się po prostu "leczyć" ziołem, nie jest to wcale tylko "chwila zapomnienia", lecz koi psychikę na dłuższy okres czasu, szczególnie jak się dużo spali. Człowiek staje się taki bardziej ustabilizowany emocjonalnie.
Co innego alkohol, IMO zdecydowanie nie powinno się go używać w stanach depresyjnych. Podczas fazy jest fajnie (aczkolwiek nie tak dobrze, jak gdy jesteśmy w pełni "zdrowi" psychicznie), ale później następuje głęboki dół, niechęć do wszystkiego.
Generalnie to z własnego doświadczenia wiem, że 2 używki pozytywnie wpływają na leczenie depresji: wspomniana już MJ i... kawa. Picie codziennie dwóch filiżanek kawy (podobno do 4 dziennie jest jeszcze zdrowa) bardzo dobrze wpływa na odnowienie czerpania radości z różnych własnych zainteresowań, które jak wiadomo wypalają się wraz z nadejściem / nawrotem tej męczącej i destruktywnej choroby, jaką jest depresja...
Jeżeli macie podobne doświadczenia, albo wręcz przeciwnie, to chętnie poczytam ;)
Pozdrwiam
no wlasnie ... rzuc poki jeszcze mozesz....
Ile razy mozna powtarzac, ze marihuana nie uzaleznia fizycznie. Nie ma zadnych substancji, ktore wplywalyby uzalezniajaco na Twoj organizm. Kazdy obeznany lekarz Ci to powie. Jak juz ktos sie uzalezni to psychicznie, a psychicznie mozesz sie uzaleznic od czekolady.
Jakos mnie specjalnie jaranie nie kreci, probowalem tylko kilka razy. Szczerze powiedziawszy szkoda pieniedzy, szkoda zdrowia. Wiesz, ona naprawde ma negatywny wplyw na twoj uklad nerwowy. Ludzie, ktorzy sa przejarania sa wrakami. Zachowuja sie jak zombie. Wole juz to tanie wino. Twoj wybor, nie wiem czego od nas oczekujesz. Mam Ci powiedziec, ze u mnie bylo super, ekstra, cool? Jakos mnie w ogole nie podoba sie moj stan po uzywkach. Nie czuje sie wcale super.
Chciałbym poruszyć pewien temat o których chyba nie rozmawialiśmy bo nie znalazłem takowego. Chodzi o wpływ picia wina na zdrowie człowieka. Mówi się o pozytywnym wpływie codziennego picia wina w rozsądnych ilościach. Sporo o tym mozna dowiedzieć się tutaj: <LINK>
Sądzicie czy to prawda, czy może że alkohol to zawsze uzywka i ne moze miec pozytywnego wpływu na życie.
A ja mam takowe pytanie jeszcze. Wie ktoś ile złotych conajmniej powinno kosztowac wino które miałoby właśnie zdrowotny wpływ na zdrowie.
nawet większa dawka marihuany nie czyni większych spustoszeń w organizmie
I tu się ("letko" mówiąc) mylisz ;] Cytując za wikipedią "Większe dawki THC powodują zaburzenia myślenia, depersonalizację, omamy słuchowe i wzrokowe, niekiedy stany lękowe. Duże lub często ponawiane dawki mogą wywołać objawy psychozy toksycznej. Oprócz wpływu na układ nerwowy i krążenia". Nic dodać, nic ująć. No, może tyle, że ilość substancji smolistych jest porównywalna z tą z papierosów.
A jeśli wg ciebie WIĘKSZOŚCI ludzi brakuje silnej woli - to zastanawiam sie gdzie ty żyjesz? W okolicy gdzie otoczony jesteś samymi ćpunmai i żulami? Bo jak dla mnie ci którym brakuje silnej woli to tylko MARGINES - nieprzystosowani i na pewno NIE jest to większość.
Ja żyję w Polsce. Jestem licealistą i znam szarą rzeczywistość, jak wszyscy idą w piątek się schlać. Czemu? To tak jest cool, wszyscy tak robią itp. Ci co nie piją, są outsiderami, i siedzą w weekendy w domu nudząc się i od czasu do czasu pisząc coś na forum xP
Ja TYLKO postuluję zalegalizowanie marihuany ponieważ NIE jest gorsza (w znaczeniu bardziej szkodliwa) od alkoholu więc tak samo jak on powinna być legalna.
Nie jest gorsza? Wszystko z umiarem. Alkohol z umiarem nie jest gorszy od marihuany z umiarem. Tak samo papierosy. Kawa. Czekolada komputer sadomaso...khm.
Ja tak zacząłem sie zastanawiać, po co ludzie sięgają po takie używki jak marihuana czy alkohol. By se ulżyć? Znaleźć akceptację? Bo nie widzę w tym sensu, jeśli ktoś chce się zrelaksować w sposób rozwalający zdrowie...
Sposób odżywiania wpływa na to, jak organizm reaguje na różne spożywane substancje. U wegan przemiany metaboliczne w watrobie zachodzą nieco wolniej, pracuje ona na wolniejszych obrotach. Przykładem mogą być tu leki, których przemiana zachodzi wolniej u niejedzących mięsa niż u niewegetarian, podobnie jest z narkozą (wegetarianie nie potrzebują tak dużych dawek, a sktuki narkozy odczuwają dłużej niż przeciętni niewegetarianie). Jak widać dieta ma wpływ na bardzo wiele rzeczy. Osoby jedzące mięso muszą szybko pozbywać się z zorganizmu trucizn (ich organizmy są nastawione na ciągłe oczyszczanie krwi z trujących produktów przemiany materii wynikających z jedzemia mięsa), u wegan ten proces nie musi byc tak szybki i ich narządy mogą dłużej pozostawać w dobrym stanie.
Używki takie jak alkohol, kawa, herbata, kakao działaj pobudzająco na organizm, ale nie usuwają przyczyn zmęczenia, podaje się, że działają jak bat na zmęczonego konia. Poza tym ograbiają orgaznim ze składników pokarmowych, co może prowadzić do wielu chorób. Spożywanie ich prowadzi do uzależnienia. Sporo na ten temat jest w literaturze, np. w książach "Sposób na zdrowe życie" A. i C. Thrash czy T. Nocunia "Dieta wegetariańska prosta i zdrowa".
no tak, ale samochód jest środkiem transportu, a papierosy/ cygara używką. Poza tym spaliny mają mniejszy wpływ na nasz organizm niż nikotyna i inne substancje smoliste, bo powodują raka i choroby serca (*ostrzega minister zdrowia ;) )
Jeżeli korzystasz z różnego rodzaju środków transportu napędzanych benzyną, LPG, bądź diselem, to sam się przyczyniasz do wytwarzania spalin.
Bo kupując np. bilet zawierasz z przewoźnikiem umowę o transport. To tak jakbyś poszedł do sklepu i dali Ci paragon (na podstawie biletu można zaskarżyć wysokość komfortu jazdy itd., a nawet pójść do sądu i walczyć o odszkodowanie za różne wydarzenia opisane w odpowiednich przepisach, które są dostępne na stronie lub w urzędzie miasta).
A jeżeli z nikotyny nie korzystasz, to dlaczego masz później chorować, z powodu tego, że byłeś biernym palaczem? Nikt Ci później nie da odszkodowania na leczenie, bo nie znasz personali osób, które w twoim kierunku wypuszczały szarą chmurę dymu, więc nie możesz się domagać od nich nic, poza tym nie jest to w przepisach zatwierdzone, więc zakaz palenia jest dobrym rozwiązaniem i dla Ciebie i dla palaczy, bo przynajmniej te parę papierosów mniej wypalą, a 1 papieros = 5 min życia!!! :D
Co sądzicie na temat konopi indyjskich piszcie o swoich doświadczeniach z tym związanych i czy jesteście za legalizacja marychy i co sądzicie o paleniu tej substancji...
A tu pare faktów na temat :
Konopie są substancją psychoaktywną. Innymi słowy, wpływają na działanie mózgu. Nie pozostają jednak bez wpływu na funkcjonowanie całego organizmu. Powodują przyśpieszenie tętna, obniżenie ciśnienia krwi, przekrwienie oczu i wzmożony apetyt.
Jednak uczucie spokojnej euforii i radości, tak przez wielu cenione, jest wynikiem ich oddziaływania na mózg.
Konopie nie powodują fizycznego uzależnienia, jak heroina, ale niektórzy z regularnych użytkowników uzależniają się psychicznie.
Istnieją przekonujące dowody, że jest związek pomiędzy częstym spożyciem a poważnymi chorobami psychicznym.
* Wiele osób od dawna palących konopie prowadzi normalne i zdrowe życie, które urozmaicają sobie okazjonalnym przyjęciem narkotyku.
Każdy robi co chce. Konsekwencje tego co robi , przyjdzie mu przełknąć samemu i czasem tym, którzy go kochaja .
Co do normalnego i zdrowego życia (tych co "biorą")..., nie jestem przekonany , czy faktycznie tak jest. Kupując takie używki napędzamy koniunkture! W Holandii jest to legalne, ale czy nasze społeczenstwo jest przygotowane na coś takiego?.I czy to dobre rozwiazanie? Wszystko ma swoje plusy i minusy! Sprzedaje się teraz trawke z dopalaczami (chemia). To bardziej uzależnia, bo o to chodzi tym, którzy na tym zarabiają!
Jak dla mnie powinna byc prohibicja, zakaz wszelkich uzywek typu papierosy i zakaz narkotykow poczawszy od maryhy, czemu? BO to szkodzi zdrowiu
Idę kupić paczkę zapałek żeby spalić swój dom wraz ze sobą. Spróbuj mnie powstrzymać.
Albo napiję się denaturatu, zaaplikuje pełen bak paliwa do zapalniczek, albo włożę łeb do worka z toksycznym klejem. Kto mnie powstrzyma, bo szkodzi to mojemu zdrowiu?
Żarcie w Mc'Donalds też szkodzi zdrowiu a nie widać wielu ludzi gadających o jego delegalizacji.
Zresztą czemu was tak cholernie obchodzi nasze zdrowie? O samych siebie nie potraficie się zatroszczyć a chcecie ratować życie tysięcy anonimowych ludzi korzystających z używek- żałosne.
a sama przyjemnosc jest imo iluzoryczna
Sorry ja lubię pić wino czerwone, półsłodkie bo mi osobiście bardzo smakuje- ktoś mi wmówi że mi nie smakuje?
A nawet jest zdrowe dla mnie. Ludzie powinni pijać dnia powszedniego skromne ilości piwa i wina dobrej jakości- to dobre dla ludzkiego organizmu.
Amen, kurwa.
Puenty Konrada zawsze kochałem.
Ale jedna rzecz, od 21 roku zycia (prawko zreszta tez), co jak co, jednak dzieci zdala od takich rzeczy,
Osobiście piłem już jakieś 3 lata przed 18 i nigdy nie spowodowałem pod wpływem niebezpiecznej sytuacji, ani nikogo nie skrzywdziłem będąc pod wpływem alkoholu. Kwestia odpowiedzialności. 18 lat to świetna data pełnoletności. Nie ma co rżnąć głupa- jak ktoś do 16 roku życia nie nauczył się być odpowiedzialnym człowiekiem to i w wieku 21 ze sporym prawdopodobieństwem mu się nie poprawi.
Profesor David Nutt, stojący na czele Rady ds. Narkotyków, dodaje, że od ekstazy, LSD i konopi indyjskich bardziej szkodliwe są alkohol i tytoń.
Jest to z pewnością dobry krok w stronę zdrowego rozsądku. Zwolennicy legalizacji tzw. miękkich narkotyków od dawna wskazują, że skoro głównym argumentem na rzecz zakazu produkcji/sprzedaży/stosowania takich używek jest ich zły wpływ na życie i zdrowie, to należałoby zakazać również np. ruchu samochodowego. Wszak też okalecza i zabija. I to bardziej niż marihuana, czy LSD. Że nie wspomnę o szkodliwości papierosów.
informacja zaczerpnięta ze strony paradon.
A teraz kilka zdań ode mnie, może i MJ uzależnia psychicznie ale nie bardziej niż alkohol. Bynajmniej moim zdaniem. Na ulicy spotkasz więcej alkoholików niż marihuanistów. Wypij sobie 2/3 wódki wsiądź do auta i powiedz mi jak Ci się jechało. Na drugi dzień spal pół grama i zrób to samo zobaczymy po której używce Twoje ciało było jak flak, reagowało z ogromnym opóźnieniem i było bardziej bezwładne.
Słyszałeś pewnie nieraz jak po alkoholu dochodziło do spinek w rodzinie oraz przykrych incydentów. A po marihuanie? ........
[/quote]
rozgraniczanie narkotykow na miekkie i twarde to glupota i jeszcze raz glupota i samo oszukiwanie sie ze nie jest sie narkomanem
nie jestem fanem maryśki ale się wtrące apropo maryśki i thc:
Światowa Organizacja Zdrowia w raporcie na temat marihuany z 2005 r. uznaje tą używkę jako alternatywę wobec spożywania alkoholu etylowego, jednakże drogą wziewną. Podsumowując znane dane stawia marihuanę praktycznie na jednej półce pod względem szkodliwości obok papierosów i alkoholu
dawka śmiertelna jest szacowana na 20 000 do 40 000 pojedynczych dawek, jak na razie nie odnotowano ani jednego przypadku śmiertelnego z powodu przedawkowania i praktycznie jest to niemożliwe
a tu hera:
Każda dawka, nawet pierwsza może prowadzić do uzależnienia psychicznego. Uzależnienie psychiczne może wystąpić już po jednej dawce i postępuje coraz bardziej wraz z kolejnymi użyciami. Odstawienie heroiny przy uzależnieniu fizycznym prowadzi do reakcji abstynencyjnej organizmu mogącej objawiać się: wymiotami, drżeniem mięśni, biegunką, bólem kości porównywanym do „łamania”, zapaścią, a nawet śmiercią. Heroinizm prowadzi do psychicznej i socjalnej degeneracji człowieka uzależnionego, ponieważ uzależniony będący pod wpływem heroiny jest bierny i skupiony na rozkoszy, a bez heroiny jest skupiony na jej zdobyciu tak więc w obu przypadkach przestaje dbać o wygląd, higienę, zdrowie i inne sprawy wymagające poświęcenia czasu, skupienia czy też bycia trzeźwym
Ja proponuje jako dowód na zgubny wpływ używek puszczać występy Maćka Maleńczuka w Idolu - ten człowiek wygląda tam jak kaktus meksykański który sobie wciągnął swój własny miąższ. Wystarczy... Bo dojdzie do tego, że zaczniemy legalizowac maryśke od 50, papierochy od 60, alkohol od 70, a seks od 80 (też może być zgubny - dla chorych na serce, zresztą dzieci potrafią wykończyć). A interesem państwa byłyby właśnie te Cofee Shopy - a w zasadzie wysoki podatek od nich. W Niderlandach się sprawdza ;-p Chociaż niektórzy narzekają na jakoś produktów, ale przynajmniej źródło jest pewne, a nie skwaszone cholerstwa które powodują, że ludzie przestają oddychać we śnie. A od alkoholu nie zwiększać akcyzy ciągle, papierosów też. Bo później -denaturat i "Sporty". To szkodzi zdrowiu chyba bardziej
Jest wiele za i przeciw podam tylko kilka z nich a ocenę zostawię wam:
Przeciw:
tak jak każda używka niszczy zdrowie, organizm
uzależnia
powoduje że człowiek nie kontroluj się i robi głupoty, często są tragiczne następstwa
Za:
co legalne mniej kusi,
wpływy z akcyzy do budżetu,
zamknięcie podziemia,
jeśli sprzedawane było by w aptekach – ograniczenie dostępu dla ludzi niepełnoletnich,
radio Maryja miało by o czym mówić.
Kontrola państwa nad ilością i wiedza o problemie i jego wielkości.
Jest jeszcze masę za i przeciw – ale każda podjęta decyzja będzie powodem do ataku polityków, przeciwników i zwolenników. Nigdy taka decyzja nie będzie zadowalająca.
lassie napisał(a): nie myslisz... mam Ci to narysowac?
Przypomina to argumentacje dziecka z piaskownicy 'bo ty jesteś głupi'.;)
Zauważyłem, że cała ta rozmowa zaczyna kręcić się w kółko. Dopóki lassie nie udowodni, że zniesienie prohibicji ma wpływ na wzrost narkomanii, to robi nam się z tego jałowa dyskusja. Ja się musze powtarzać, a Ty dalej swoje.
W dzisiejszych czasach, gdzie każdy narkotyk jest na porządku dziennym i dostać można wszystko, uważam, że istnieje stała grupa degeneratów. Zakazy i nakazy państwa stojącego nad nimi z bacikiem w ręce nie są w stanie wyleczyć ich z uzależnienia, a tylko szkodzą im podnosząc ceny i grożąc więzieniem, co jest po prostu niemoralne.
Pozostali normalni i zdrowi ludzie nawet po legalizacji środków odurzających dalej nie zmienią swojego zdania dotyczącego ich używania.
Nie chce mi się pisać wszystkiego od nowa, więc będę chyba musiał zacytować sam siebie;
Cytat: Czy gdyby heroina była legalna to od razu kupiłbyś ją w supermarkecie? Założę się, że nie. Dlaczego więc sądzisz, że inni ludzie są głupsi od Ciebie i wszyscy się na zakazane używki nagle rzucą jak świnie na koryto?
lassie napisał(a): Ludzie nienadaja sie do *posiadania* pelnej wolnosci wyboru. Wiesz - to takie bydło.
No tak, wszyscy ludzie są głupi, a tylko lassie posiada monopol na całą wiedzę i prawdę.:) I w taki sposób właśnie rodzi się dyktatura, kiedy jednostki wiedzą lepiej jak kierować życiem ogółu.
Nie ma różnicy między heroiną a Marihuaną. No popatrz. To między denaturatem a piwem też nie? Jest zdecydowana różnica w działani w szybkości uzależnienia. Heroina potrafi zabijać w tępie ekspresowym. Marihuna jest w stosunku do jakich kowiek używek malo szkodliwa. Alkohol, papierosy zabijają szybciej i skuteczniej niż marihuana, ale spójrzmy na to w kwesti mentalności. Alkohol egzystuje z w Polsce od czasów kiedy chłop za czasów Mieszka (albo i wcześniej) załważył że jak sok dłużej postoi to zmienia smak i ja się go spożyje to fajnie kreci sie w głowie. No i każdy pożądny chłop raz w tygodniu szedł nawalić sie do karczmy. Tytoń po wielkich odkryciach geograficznych zaczął spływać do Europy. Na początku za palenie go można było zostać ekskomunikowanym. A póżniej. Tolkien, Churchil, wielu innych sławnych ludzi - miłoścnicy tytoniu. Nie słyszałem głosów aby nazwać ich narkomanami chociaż codziennie dostarczali swojemu organizmowi dawke nikotyny. Marihana to w kulturze europejskiej "wynalazek" powiedzmy XX wieku, nie jest akceptowana przez duża część społeczeństwa to się czy chcemy czy nie, to się zmieni. Jak nie za rok to za 50.
Nie twierdze że palenie zioła jest zdrowe, bo każda używka ma ujemny wpływ na nasze zdrowie. Wsadzanie jednak do jednego worka całego zagadnienia to nieporozumienie. Nie chce wspierać mafii, nie chce iśc siedzieć za posiadanie substancji która jest mniej szkodliwa od nikotyny ,którą można się zaopatrzyć w ogromnych ilościach w każdym kiosku.
Legalize it.
Edit// Swoją drogą w takiej kwesti powinno sie odbyć referndum poprzedzone dużą dyskusją społeczną i akcją informacyjną.
halo! bardzo was proszę napiszcie co ja mam robić... nie wiem już czyje to dziecko. nie wiem jak mam postąpić... szczerze nawet nie wiem czy dziecko będzie zdrowe jeśli zdecyduję się je urodzić. Ostatnio wchodziły w grę różne używki... dodatkowo spijałam litry napojów energetycznych. jaki to może mieć wpływ na malucha jeśli zdecyduję się urodzić... kur.... co ja mam robić??!!
Intive wyskrobał(a):
Heheheee... Mam sposób na rozwiązanie problemu... Do każdej butelki
piwa doliczyć 50 gr podatku zdrowotnego, do paczki papierosów i wina
1 zł, a do flaszki wódki w zależności od pojemności od 2 do 4 zł...
Jak by nie było to w skali rocznej, przy obecnym spożyciu tych
używek, otrzymamy kilka ładnych miliardów złotych, które można by
przekazać na dofinansowanie Służby Zdrowia... Takie małe wash & go...
Dwa w jednym... Walka z uzależnieniem i wspomożenie Służby Zdrowia...
Dostanę profesurę z ekonomii? ;o)
Takich "mundrych" to jest więcej i wymyślili to wcześniej. Sęk w tym, że
nasi "wybrańcy Narodu" pokaźne sumy z podatków lokują w:
- wcześniejszych emeryturach dla górników,
- becikowym,
- tworzeniem nowych agencji, służb, ministerstw, przechowalni dla
koalicjantów itd. w ramach realizacji hasła "Tanie państwo"
- dalszym finansowaniem istniejących już agencji, służb, funduszy itd.,
których głównym zadaniem nie jest wykonywanie swoich statutowych funkcji
lecz wykazywanie, że są przydatne i coś robią (ergo na papierze wyniki
zamierają dech w piersiach, a w rzeczywistości ich nie widać)
- tworzeniem raportów i opracowań, z których nic nie wynika
- robieniem wszystkiego "byle taniej" (w konsekwencji oznacza to, że
przetargi wygrywają nie ci, którzy robią trwalej, lecz Ci którzy robią
taniej. Co z tego, że ta tańsza oferta po np. 3-5 latach jest do wymiany
albo remontu, podczas gdy nieco droższa byłaby 2-3 razy bardziej trwała -
jest "taniej")
Tu nie chodzi o to, że za mało jest wpływów z podatków i innych źródeł. Tu
chodzi o to, jak te pieniądze są wydawane. Niegospodarna żona i tak
przepuści wszystkie pieniądze, które zarobi jej mąż, bez różnicy czy ten
zarabiałby 1.000 zł miesięcznie czy 100.000 zł.
Mimo, że lubię sobie czasem przycisnąć na rodzimych drogach
i nie przeszkadza mi to u innych póki ryzykują własnym
autem/zdrowiem/życiem toteż i nie zabieram głosu w
dyskusjach o przekraczaniu prędkości, etc, które IMO nie
wnoszą nic do życia poza niepotrzebnym biciem piany to
absolutnie nie toleruję wszelkiego rodzaju używek za
kółkiem. W tym temacie mały Fwd z listy dyskusyjnej Alfy
Romeo:
*** FWD***
news.polbox.pl
Wybrałem bezpieczniejszą i bardziej dochodową formę
spędzenia tego
dnia. Siedzę na dyżurze. A czemu jeszcze nie śpię? Bo
własnie wróciłem
z badania 2 gówniarzy 17-letnich napalonych maryśka jak
smoki
wawelskie. Gówniarze owi zabrali 2 panienki i naćpawszy się,
jak Bóg
przykazał, wyruszyli w sobie tylko wiadomym celu Octavią
tatuśka
jednego z gówniarzy.
Oczywiście daleko nie zajechali. Kierowca (można toto nazwać
kierowcą???) powiedział, że pakował tak 120 km/h i na mokrym
i lisciach
wyniosło go z zakrętu. Efekty: panienki lekko obtłuczone,
pasażer z
przodu ma wstrząs mózgu (eeeee, jakiego mózgu! :) ),
połamany obojczyk
i hiba coś jeszcze, zaś kierujący pojazdem (teraz lepiej bo
ani to
kierowca, ani samochód, hehehe) ma wstrząśnienie tego co u
reszty
populacji nosi nazwę mózgu, połamaną twarzoczaszkę ze
ścianami zatok i
oczodołów. Jak go szybko chirurdzy nie odbarczą to straci
oko wskutek
obrzęku i ucisku na tętnicę środkową siatkówki.
Jechali pod wpływem narkotyków. Przywalili w drzewo. Mogli
przywalić w
każdego z nas. Gdzie byli rodzice???
Nie mam zbrodniczych zapędów, ale na miejscu chirurgów bym
nie szalał z
natychmiastowym odbarczaniem oka. Jest szansa że jednooki
idiota idiotą
pozostanie ale przynajmniej pieszym. Taki narobi mniej
szkód.
Pozdrawiam i wq*** idę spać.
KR
*** End of forwarded message ***
---
Lancia k 2,0t
IRC: #samochody | ICQ 59505643
A ja myślałem że to śmieci, że to gówno z nieba leci,
a to *Artur Czeczko*:
Reguła jest prosta - dopóki nie masz pewności, czy nie zabijesz
człowieka, nie wolno Ci ryzykować.
Kilka komórek na krzyż i od razu człowiek.. bez sensu..
| Sam se wmówiłem - ot tak na podstawie obserwacji otoczenia. Dodatkowo
| sugerując się danymi o tym, że 90% przyznaje się do masturbacji.
Nie wierzę w te dane.
Też nie wierzę. Znaczy się prawdą jest 100%, tylko 10% się nie przyznaje
:]
Poza tym zależy jeszcze czy mamy na myśli tych, którzy w ogóle
zetknęli się z pornografią, czy tych, którzy regularnie
"korzystają" z pornografii i masturbują się.
A tych, którzy się zetknęli i nie uzależnili, to już pod uwagę nie
chcesz brać, bo Ci statystykę gwałcicieli wśród onanistów zaniżą?
Zdaniem seksuologów, pornografia ma bardzo szkodliwy, wręcz
destrukcyjny wpływ na psychikę. Radykalnie niszczy wrażliwość
i silnie uzależnia. Sprawia, że człowiek potrzebuje coraz
silniejszych bodźców, coś, co podniecało na początku,
potem przestaje podniecać i ciągle szuka się czegoś nowego.
To jak z każdą używką - co za dużo, to niezdrowo, ale w małych ilościach
nie szkodzi, a nawet pomaga.
Jednym z etapów uzależnienia jest wmówienie sobie, że
przecież wszyscy myślą tylko o seksie, potem się myśli,
że te wszystkie kobiety, które chodzą po ulicach, tak naprawdę
chcą, żeby ktoś je "przeleciał"
Ale to objaw głupoty zwykłej jest. Faktem jest, że 80% obywateli to
tumany i analfabeci, ale to nie na skutek porno. Nie wyobrażam też
sobie, żeby dorosły, zdrowy człowiek mógł nagle zgłupieć pod wpływem
oglądania ślizgaczy, tak jak normalny człowiek nie zostanie pedofilem od
oglądania dzieci bawiących się w piaskownicy.
- wypowiedzi osób, które miały do czynienia z pornografią
i opowiedziały, do czego doprowadziła w ich życiu.
A u miliarda osób doprowadziła najwyżej do bólu nadgarstka.
Na koniec jeszcze: pewien przestępca (mogę odszukać jego nazwisko)
skazany na śmierć, powiedział, że to jest nielogiczne
i niesprawiedliwe, że najpierw daje się ludziom pornografię,
a potem się karze za to, co pod jej wpływem zrobili.
Wot cwaniak, na innych by chciał zwalić - ja bym sobie takimi
dziecinnymi wymówkami gitary nie zawracał.
Kilka komórek na krzyż i od razu człowiek.. bez sensu..
Problem w tym, że aborcji zwykle nie dokonuje się wtedy, gdy
tych komórek jest kilka.
[...]
A tych, którzy się zetknęli i nie uzależnili, to już pod uwagę nie
chcesz brać, bo Ci statystykę gwałcicieli wśród onanistów zaniżą?
Cytat z http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,3633 :
"Współcześnie jednym z podstawowych czynników, którego oddziaływanie na
zachowania jest bodaj najsilniejsze, są treści prezentowane przez media
- zwłaszcza brutalne sceny przemocy, także seksualnej oraz pornografia.
Pornografia (twarda) sprzyja rozpowszechnianiu przemocy seksualnej,
prezentowane tam zachowania stanowią model relacji seksualnej, stają się
wzorcem postępowania dla młodych ludzi. To właśnie na dzieci i młodzież
pornografia ma największy wpływ. Z badań wynika, że sprawcy przemocy
seksualnej mieli istotnie częstszy kontakt z pornografią, wielu z nich
przyznawało, że pornografia miała dla nich charakter dopingujący do
określonych postaci przemocy seksualnej i była źródłem inspiracji.
Szczególny wpływ treści pornograficznych zanotowano wśród pedofilów
(Starowicz, 2000). Przemocy seksualnej sprzyjają brutalne sceny
upowszechniane w środkach masowego przekazu, zwłaszcza w telewizji.
Najbardziej podatni na uczenie się zachowań przemocowych (modelowanie)
są chłopcy w wieku 6-10 lat oraz w wieku dojrzewania."
To jak z każdą używką - co za dużo, to niezdrowo, ale w małych ilościach
nie szkodzi, a nawet pomaga.
Problem w tym, że w ogóle o tym się nie mówi, że to jest niezdrowe...
Nie wyobrażam też
sobie, żeby dorosły, zdrowy człowiek mógł nagle zgłupieć pod wpływem
oglądania ślizgaczy
Oglądałem film, na którym pewien facet przyznaje się właśnie do tego...
I on też twierdził, że przedtem nigdy by sobie tego nie wyobraził.
Wot cwaniak, na innych by chciał zwalić - ja bym sobie takimi
dziecinnymi wymówkami gitary nie zawracał.
A że przypadkiem zgadza się to z badaniami przeprowadzonymi
przez seksuologów to taki mały szczegół jest...
Pozdrawiam,
Artur
Mam wrażenie, że ta dyskusja od samego początku wychodzi z błędnego założenia.
Jak roślina może być zła lub dobra? Roślina to roślina, tak samo jak młotek - możesz nim wbić gwóźdź lub roztrzaskać komuś głowę. To użycie narzędzia, czyli młotka (i rośliny) może być dobry lub zły.
Drzewo poznania też nie było złe. Nie było też dobre. Po prostu człowiek nie potrafił z niego korzystać.
Nie można więc powiedzieć: Bóg dał nam konopię, więc róbmy z niej marihuanę. Jermaine, podejrzewam, że nie jesteś zwolennikiem bomb atomowych; a jednak to Bóg dał nam uran! Stąd Twoje założenie jest błędne.
Przedstawiasz też za swój argument raport WHO. Doczytałem się, że jeden z rozdziałów podobno został utajniony - mówił on o porównywalnym wpływie marihuany na zdrowie do alkoholu i tytoniu. Wystarczyło jednak wpisać w wyszukiwarce "marihuana narkotykiem", aby uzyskać ciekawe, jawne i powtarzające się (a więc potwierdzone) informacje na jej temat. Przede wszystkim o uzależnianiu.
Wszystkie trzy źródła: http://zielonemity.republika.pl/mity.html , http://www.se.pl/wydarzen...otyk_58116.html , http://narkotyki.esculap.pl/marihuana.htm ) potwierdzają, że marihuana ma działanie narkotyzujące. Nie uzależnia fizycznie, ale psychicznie - szybciej niż pozostałe używki. Ma szkodliwy wpływ na ludzkie ciało. Wywołuje halucynacje. Osłabia funkcjonowanie mózgu, głównie pamięci. I co istotne, 60% narkomanów "pełną gębą" zaczynało od marihuany. Jak można więc mówić, że marihuana to nie narkotyk? Nawet w obliczu faktu, że tym pojęciem jest określana przez Encyklopedię PWN?
W podanych źódłach można wyczytać też o pozytywnych aspektach działania marihuany, np. na zdrowie. Cóż, alkohol też ma pozytywny wpływ na zdrowie, a jednak potrafi rozbijać rodziny. Trzeba więc rozróżnić używanie jakiejś substancji w celach zdrowotnych (jako lek), a co innego - dla własnej przyjemności (albo z przymusu wywołanego uzależnieniem). Zresztą, jak wszyscy wiemy, niemal każdy lek niewłaściwie stosowany staje się trucizną.
Pozdrawiam (po dłuuugiej przerwie )
Filozof
Na zdrowy chłopski rozum. Zdrowy chłopski rozum często wyłącza się pod wpływem alkoholu czy innych używek.
ja bym dopisał to co prawie każdy palacz bagatelizuje albo stara się o tym nie myśleć - a mianowicie aspekt zdrowotny !
ja lubię cygarka jednak są one szkodliwe dla zdrowia (jak większość używek) i powinien być jednak konkretny rozdział o szkodliwości cygar (bo szkodliwe są jak każdy tytoń co do tego nikt rozsądny - poza prezesami firm tytoniowych - nie ma chyba obecnie wątpliwości) a nie jak do tej pory kilka linijek że "może szkodzie ale raczej a w porównaniu do papierosów to prawie wcale"
miesiąc temu Koneser Cygar wrzucił według mnie najlepszy opis wpływu cygar na zdrowie - przypomne go:
Cygaro ma podobny potencjał by być szkodliwe dla zdrowia jak papierosy, jeśli nawet wygląda na bardziej eleganckie i wyrafinowane. Palenie cygar zwiększa ryzyko zachorowania na raka, w szczególności raka jamy ustnej, schorzeń sercowo-naczyniowych oraz przewlekłego zapalenia oskrzeli. Słynnym palaczem cygar, który wskutek palenia 10-20 cygar dziennie zmarł na raka jamy ustnej był Sigmund Freud. Ze względu na specyfikę procesu palenia cygara, ryzyko to jest jednak zaniedbywalne u osób, które palą mniej niż jedno do dwóch cygar dziennie i nie zaciągają się dymem. Należy pamiętać, że spożywanie napojów alkoholowych wraz z paleniem cygara zwiększa przyswajalność toksyn i tym samym podnosi ryzyko chorobowe. Cygara, jakkolwiek posiadające potencjał do uzależnienia nikotynowego, ze względu na specyfikę palenia i jeśli używane z umiarem, rzadko prowadzą do uzależnień. Podobnie jak w przypadku dymu papierosowego, należy zachować szacunek dla otoczenia. Wiele osób, w tym palacze papierosów, uważają zapach dymu cygarowego za nieprzyjemny. Szkodliwość dymu dla otoczenia, podobnie jak w przypadku dymu papierosowego, jest często wymienianym argumentem przeciw paleniu tytoniu w miejscach publicznych, jednak jak dotąd szkodliwość ta nie została udokumentowana naukowo.
I ja bym się tego trzymał!
I taka wzmianka w książce o cygarach w zupełności wystarczy
Dobra, badania naukowe Bernarda Cialdiniego w książce "Wywieranie wpływu na ludzi", rok wydania 2004, rozdział o niedostępności. Nie będe przepisywać, więc Tomy wypożycz sobie i przeczytaj, to się przekonasz.
Uważasz, ze jestem nietolerancyjna? Bo napisałam, że wydaje mi się dziwne, że ktoś nie pił kawy ani piwa w wieku 18 lat? No wybacz, ale nie znam osoby, która by jezyka nie umoczyła w tych używkach. Jak nie pije, to niech nie pije, ale jest moze nie tyle dziwne, bo to nieodpowiednie jednak słowo, ale niesamowite, bo w dzisiejszym świecie to najpopularniejsze napoje i tyle. Z czego to wynika, to inna kwestia i tego roztrząsać tu nie będę.
Nikogo nie przekonuję, ani nie wytykam, że robi coś czy czegoś nie robi, mówię tylko, że szkoda być aż tak konsekwentyny, żeby życie sprzed nosa uciekło ze wszystkimi uciechami, małymi i wielkimi.
Męczenników i układnych pacjentów podziwiam od zaraz, nic innego po poście Tomiego mi nie pozostanie , tylko co z tego, jak ta super dieta i dokładność w przestrzeganiu reguł nic nie da i zakończy sie zaostrzeniem? Żeby nie było, ze tego komuś życzę. Przerobiłam to nie raz i widziałam, jak inni przerabiali w ciągu ostanich kilkunastu lat. (Ale naukowo tego nie potwierdze tym razem i nie podam wyników badanej próby.) Rewizja listy dań, co było nie tak? Czy może nauczka, żeby na przyszłość być bardziej elastycznym? Nie uważam, ze to norma. Po prostu to obserwacja z życia swojego i innych. Zawsze można być w grupie 80%, którym coś zaszkodzi, ale można być w grupie tych 20%, którym nic się nie stanie i będa się mieli super. Staram się tylko uczulić ludzi, że jak ktoś mówi: "to szkodzi"- to może i szkodzi jemu i większości, ale nie wszystkim. Dlatego warto przetestować na sobie i sprawdzić, a nie umęczać się np. nie piję mleka, bo napisano: mleko zazwyczaj powoduje biegunkę, czy coś w tym guście.
A propos, sama przeszłam sporo i o trzymaniu diety i unikaniu wszystkiego, o czym napisno: biała, czarna czy jakaś tam śmierć mam jedno zdanie: zachowaj umiar i zdrowy rozsądek. Szkoda mi tylko osób, które się boją spróbować nowości i siebie katują daniami z listy zaleconej i wzbronionej- chyba, ze ktoś lubi takie dania wyłącznie dozowolone i nie żal mu, że nie ma na tejże liści coli, winka, mleczka etc. Bo osoby te mogłyby zrobić małe eksperymeny i by się okazało, że można jeść smacznie, to co się lubi i ma ochotę. Oczywiście z ograniczeniem i modyfikacją czasami. To akie złe i nietolerancyjne?!
Być może miejscami się zapędzam z pisaniem i myślami, ale jestem szczera i mówię, co myślę. Na tym zakończę temat i na przyszłość spasuję w wypowiedziach
P.S. Robert B. Cialdini, nie Bernard-przepraszam za pomyłkę!
niestety w naszym kraju jesli sam nie wychodujesz sobie roslinki nigdy nie wiesz co palisz i to rowniez znacznie zwieksza ryzyko ujawnienia sie roznych zaburzen psychicznych poprzez to co wciagasz razem z dymem czyli cale stado srodkow chemicznych, farmakologicznych ktore nie sa przeznaczone do jakiejkolwiek konsumpcji. kazda uzywka niesie ze soba pewne ryzyko i nalezy zdawac sobie z tego sprawe ze nigdy nie wiadomo jak twoj organizm zacznie reagowac na dana substancje, choc sam pale doskonale zdaje sobie sprawe z tego ze nie jest prawda to ze ziolo mozna codzienie palic przez dluzszy okres czasu bez jakichkolwiek konsekwencji, zawsze moze wystapic np uzaleznienie psychiczne jednak dlaczego nikt nie mowi ze ludzie psychicznie sa wstanie uzaleznic sie prawie od wszytkiego internet, zakupy, jedzenie, kawa, cherbata, slodycze, sex na pewno jest to w jakims stopniu uwarunkowane geanmi jakie zostaly nam przekazane jedni poporstu sa bardziej sklonni do popadania w nalogi inni mniej, a to ze po dlugotrwalym paleniu trawy odstawiasz i nerwowy jest to w jakims stopniu normalne dla wszystkich uzywek i nie mow ze z fajkami tak nie jest papierosy powoduja rowniez uzaleznienie psychiczne oraz glod nikotynowy i w jakis sposob wplywaja na dzialanie naszego organizmu pod wzgledem metabolizmu oraz w aspekcie psychicznym, tak naprawde jesli posiadasz ukryta wade serca czy nadcisnienie to nawet kawa moze okazac sie grozna
wszystko na tym swiecie ma swoje dobre i zle strony ja np nie jestem za calkowita legalizacja w polsce bo wywolalo by to szok dla spoleczenstwa a efekty byly by podobne jak w GB gdzie po zniesieniu prochbicji po 22 sa problemy bo nie przychodza anglicy do pracy jak zapija uwazam natomiast ze udokumentowana chodowla jednego drzewa na wlasny uzytek powinno byc dozwolone moglo by to pomoc np w zmniejszeniu ilosci przypadkow podobnych twojemu i kolegi bo czy tak naprawde to jestes w stanie na 100% powiedziec ze to przez thc w twoim wypadku?czy moze to akurat bylo cos w tym co paliles, nie mozna mowic o calkowitej nieszkodliwosci trawy na czlowieka i jego organizm ale nalezy przeprowadzic rzetelne długotrwale badania bo narazie mowa o wplywie odkladania sie thc na organizm czlowieka ciezko pisac podpierajac sie sensownymi informacjami co dzieje sie z komorkami mozgu np po 25 latach palenia trawy jak to wplywa na osobowosc i postrzeganie swiata
jedno wiadomo
Tobie Carlos zycze abys wrocil do zdrowia
are napisał:
Ludzie czesto nie maja (albo nawet 90% ludzi nie ma) pojecia o tym,
jak zdrowo i dobrze mogą sie czuc w idealnych warunkach. Wiem o tym
z wlasnego doswiadczenia. Pamietam co bylo jak bylem przez kilka
miesiecy na dziecie taoistycznej (med naturalna) i doslownie unosilem sie
w powietrzu. Wokol siebiew nie spotkalem przez te kilka miesiecy
nikogo, kto mialby tyle sil, energii i sprawnosci co ja.
KRZYSZTOF ROMANOWSKI, ur. 1953, absolwent Akademii Medycznej w Warszawie, specjalista chirurgii ogólnej, lekarz Tradycyjnej Medycyny Chińskiej, tłumacz, który zaleca w diecie taoistycznej ograniczenie węglowodanów a którą z takim entuzjazmem stosowałeś i od których się teraz odżegnujesz.
Cytat/ are napisał:
Bzdury, diety niskoweglowodanowe sa bardzo szkodliwe dla zdrowia. ( z http://news-reader.org/ar...a&post_nr=46968 )
Cytat z wywiadu:
Krzysztof Romanowski: Omawiając prawidłowość odżywiania zacznę od używek. Istnieje sześć podstawowych używek cywilizacyjnych, które uruchamiają mechanizm wydzielania endorfiny: alkohol, tytoń, cukier, kawa, herbata i narkotyki. Mają one bardzo niekorzystny wpływ na nasz organizm. Np. cukier, kawa i herbata powodują demineralizację organizmu. Pod hasłem cukier umieszczam wszystkie rodzaje słodyczy, słodzone soki, kompoty, dżemy, słodzone napoje i miód. Substancje te są źródłem cukrów prostych, które dostają się do krwioobiegu gwałtownie, w ciągu dwóch minut od spożycia, przenikając już przez śluzówkę w jamie ustnej. Następstwem jest nieprawidłowe zjawisko przecukrzenia, które trwa do 30 minut. Zmusza to trzustkę do wydzielania insuliny w trybie alarmowym, co wyczerpuje ten narząd i uruchamia pewną kaskadę enzymatyczną we krwi. Kosztem jaki organizm ponosi dla przywrócenia równowagi biochemicznej we krwi jest znaczna utrata tzw. mikroelementów, czyli magnezu, wapnia, selenu, cynku, żelaza i witamin rozpuszczalnych w wodzie. Skuteczność demineralizacji spowodowanej spożywaniem cukru jest wysoka. Podobnie działa kawa i herbata.
http://www.chinmed.com/zd...drowia_text.htm
Nie musisz tego komentować ani odpowiadać, już mam a inni wyrobią sobie zdanie na temat postrzegania przez ciebie tej metamorfozy o szkodliwości diety niskowęglowodanowej.
z pozdrowieniami - zbynek
Jako persona non grata , postanawiam drastycznie ograniczyć udział w
dyskusji . Zadaje może niewygodne pytania , sądzę jednak że sensowne .
Nie otrzymałem na moje wątpliwości zadnych rozsądnych wyjaśnień .
Ktoś udowadniał ze DO ma żródła w ewolucji naszego gatunku , ktoś inny
sugerował ze ma zródła w biblii , inny przebąkiwał coś o kosmitach ,
lecz nikt nie potrafił na dłuższą metę obronić swego stanowiska , nikt
nie potrafił udowodnic ze DO ma jakieś korzenie w historii Homo sapiens.
Pozostaje oprzeć się na wyśmiewanych skądinąd autorytetach naukowych ,
ale wtedy musimy uwierzyc ze kompozycja diety zalecana przez DO jest
dziełem przypadku i to wyłącznie przypadek sprawił ze takie proporcje
BTW są dla człowieka najlepsze .
Być może dorażne stosowanie DO korzystnie wpływa na ludzki organizm przy
niektórych schorzeniach , nie przeczę , być może okresowe stosowanie DO
korzystnie wpływa na nasz organizm . Człowiek pod wpływem niektórych
uzywek także czuje sie lepiej , a nie znaczy to wcale ze są one dla niego
zdrowe , podobny działać może nienaturalny stan na DO .
Rekordzista którego spotkałem tu na forum stosuje Do dopiero 7 lat .
Co to jest siedem lat ? Bardzo niewiele , aby określić ,jak DO może
wpłynąc na nasz organizm w długofalowej prspektywie.
Nasuwa mi sie tu pewna analogia , kilkadzieśiąt lat temu ktoś wpadł na
pomysł , aby krówki karmić mączką mięsno kostną . Przypuszczam ze dzięki
stosowaniu tego rodzaju preparatów białkowych krówki także czuły sie
bardzo dobrze , rodziły wspaniałe cielęta , które szybko przyrastały ,
wydajnośc mleczka z 4000 l wzrosła do 8000 ,a nawet 10000 l rocznie .
Ktoś mądry poparł to swoją wiedza naukową , hodowcy byli zachwyceni .
Radość trwała kilkadzieśąt lat , a dzisiaj mamy opłakany finał tego
wynaturzenia . Dlatego zawsze warto pytac o korzenie i doświadczenia
, bo niekiedy miłe złego początki... . Pozdrawiam Serdecznie
wszystkich forumowiczów.
--
Wysłano ze strony http://forum.optymalni.org/
..
Użytkownik Mayson 600 <zoth@poczta.fm> w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:and3oe$ao8$1@tryton.plocman.pl...
poza tym, chcialem zauwazyc, ze do R kupilem 4 nowe zimowki i teraz bedzie
ich drugi sezon, tzn ze sa uzywane i mam ich nie zakladac tylko kupic
nowe?
a Ty uwazasz, ze ludzie sprzedaja uzywane zimowki po jednym sezonie i ty
farciarsko od nich je kupujesz... To ja Ci moze powiem skad pochodza te
rewelacyjne zimowki: przede wszystkim z zagranicy. Zrodla dokladnego
pochodzenia sa 2: auta po wypadkach, przeznaczone do kasacji czyli takie,
ktorych nawet handlarze z Polski nie tkna (ciekawe, czy taka oponka moze byc
jakos uszkodzona, niekoniecznie w widoczny golym okiem sposob...). Drugie
zrodlo to opony wymieniane przez naszych sasiadow z zachodu po 2-3, czasem
wiecej zimowych sezonach. Bo jak ktos juz dzis zauwazyl, dla nich takie
opony (mimo nawet czasami straaaasznie jeszcze glebokiego bieznika) sie juz
nie nadaja. Zmienia sie charakterystyka gumy, dzieki utlenianiu stanowiacemu
naturalny proces jak i dzieki wplywowi roznych chemikaliow wysypywanym w
zime na drogi...
ale to Twoj wybor, Twoj samochod i Twoje zdrowie (czasem nawet zycie). Mnie
tylko wkurza takie propagowanie potencjalnego niebezpieczenstwa w postaci
zachecania do kupna uzywanych opon (tak btw - potrafisz Mayson zczytac z
opony rok jej produkcji? Jesli tak to moze sprawdz ile Twoja uzywana oponka
ma lat a potem zapytaj dobrego oponiarza, ile jego zdaniem powinna miec
maksymalnie by nadal trzymala swoja jakosc - dotyczy to nawet opon
nieuzywanych ale gdzies przelezalych. Tak btw czesto je mozna podobno
spotkac w hipermarketach...)
I jeszcze jedno. Niegdys ktos na tej grupie (chyba nota bene nawet Rafal,
obecnie propagujacy zimowe uzywki) stwierdzil, ze opony to bodaj
najwazniejszy element samochodu i musi byc zawsze odpowiednio sprawny, bo to
jedyne miejsce kontaktu samochodu z droga. I ja do tej opinii sie przychylam
i bede ja propagowal!
irek
poza tym, chcialem zauwazyc, ze do R kupilem 4 nowe zimowki i teraz
bedzie
ich drugi sezon, tzn ze sa uzywane i mam ich nie zakladac tylko kupic
nowe?
a Ty uwazasz, ze ludzie sprzedaja uzywane zimowki po jednym sezonie i ty
farciarsko od nich je kupujesz... To ja Ci moze powiem skad pochodza te
rewelacyjne zimowki: przede wszystkim z zagranicy. Zrodla dokladnego
pochodzenia sa 2: auta po wypadkach, przeznaczone do kasacji czyli takie,
ktorych nawet handlarze z Polski nie tkna (ciekawe, czy taka oponka moze
byc
jakos uszkodzona, niekoniecznie w widoczny golym okiem sposob...). Drugie
zrodlo to opony wymieniane przez naszych sasiadow z zachodu po 2-3, czasem
wiecej zimowych sezonach. Bo jak ktos juz dzis zauwazyl, dla nich takie
opony (mimo nawet czasami straaaasznie jeszcze glebokiego bieznika) sie
juz
nie nadaja. Zmienia sie charakterystyka gumy, dzieki utlenianiu
stanowiacemu
naturalny proces jak i dzieki wplywowi roznych chemikaliow wysypywanym w
zime na drogi...
ale to Twoj wybor, Twoj samochod i Twoje zdrowie (czasem nawet zycie).
Mnie
tylko wkurza takie propagowanie potencjalnego niebezpieczenstwa w postaci
zachecania do kupna uzywanych opon (tak btw - potrafisz Mayson zczytac z
opony rok jej produkcji? Jesli tak to moze sprawdz ile Twoja uzywana
oponka
ma lat a potem zapytaj dobrego oponiarza, ile jego zdaniem powinna miec
maksymalnie by nadal trzymala swoja jakosc - dotyczy to nawet opon
nieuzywanych ale gdzies przelezalych. Tak btw czesto je mozna podobno
spotkac w hipermarketach...)
I jeszcze jedno. Niegdys ktos na tej grupie (chyba nota bene nawet Rafal,
obecnie propagujacy zimowe uzywki) stwierdzil, ze opony to bodaj
najwazniejszy element samochodu i musi byc zawsze odpowiednio sprawny, bo
to
jedyne miejsce kontaktu samochodu z droga. I ja do tej opinii sie
przychylam
i bede ja propagowal!
irek
Święta racja, wreszcie jakaś konkretna osoba się wypowiedziała.
Jak ktoś chce jeździć na używanych to niech jeździ ale niech nie namawia do
tego innych, dla których najważniejsze jest bezpieczeństwo i zdrowie, a nie
parę zaoszczędzonych groszy.
Hubert
Skoro taka sceptyczna (sceptyczny?) jesteś to przeczytaj sobie to:
https://hyperreal.info/node/1283 A jak przeczytasz całość to wyciągnij wnioski Światowa Organizacja Zdrowia jest raczej wiarygodnym źródłem...
Fragment z tej strony:
Poważne zaburzenia psychiczne
Sugestywne dowody wskazują, iż duże dawki THC mogą wywołać ostrą psychozę z przewagą objawów takich, jak splątanie, amnezja, złudzenia, halucynacje, lęki, pobudzenie i hipomania. Dane te uzyskano w laboratoryjnych badaniach nad działaniem THC na normalnych ochotników, oraz w trakcie klinicznej obserwacji objawów psychotycznych u osób biorących duże dawki konopi, przy czym objawy te ustępują natychmiast po zaprzestaniu przyjmowania środka (Bernardson i Gunne, 1972; Chopra i Smith, 1974; Edwards, 1976).
Mniej danych znaleźć można na poparcie hipotezy, iż używanie konopi może wywołać ostrą czy też chroniczną psychozę funkcjonalną (Thornicroft, 1990). Tego rodzaju ewentualności trudno jest badać z uwagi na rzadkość występowania takich psychoz oraz praktyczną niemożność ich odróżnienia od schizofrenii i psychoz maniakalno-depresyjnych występujących u osób, które skądinąd używają konopi (Ghodse, 1986). Więcej dowodów wskazuje, iż używanie konopi może mieć niekorzystny wpływ na rozwój schizofrenii u osób cierpiących na tą chorobę, które nie zaprzestaną używania tego środka (Cleghorn i in., 1991; Jablensky i in., 1991; Martinez-Arevalo i in., 1994).
Miałem dwukrotnie nieprzyjemność przebywać w towarzystwie osób, u których właśnie pojawiła się taka psychoza. Oczywiście taka psychoza rzadko pojawia się po jednorazowym "przypaleniu" ale u osób często palacych pewne substancje kumulują się w organiźmie i prawdopodobieństwo takiego zaburzenia wzrasta, a w takim stanie można zrobić krzywdę sobie lub komuś innemu. Oczywiście po przedawkowaniu alkoholu też moga się dziać różne rzeczy, ale to nie powód by twierdzić, że marihuana jest cacy. Autor wątku miesza jeszcze marihuane z alkoholem, a to nie jest proste dodanie skutków działania obu tych używek, dochodzą do tego działania będące wynikiem ich interakcji.
Swoją drogą to zastanawiam się czy ten temat nie jest do usunięcia. Co na to inni moderatorzy?
Koma ... bardzo ciekawa strona .. .Rozwiązałam sobie Kwestionariusz Orientacji Życiowej i powiem ,że wynik jaki uzyskałam nie jest dla mnie niczym nowym, tylko utwierdziłam się w tym ,co już wiedziałam ... A mianowicie :
Uzyskałeś(-aś) 94 pkt.
Twój wynik oznacza, że zarówno świat zewnętrzny jak i siebie samego, swoje emocje, potrzeby i postępowanie postrzegasz jako niezrozumiałe, nieuporządkowane, niespójne i niejasne. Przyszłość zazwyczaj wydaje Ci się nieprzewidywalna.
Jeśli nawet próbujesz przewidywać przyszłość, jawi Ci się ona w czarnych barwach. Lękasz się, że najprawdopodobniej nie będziesz umieć poradzić sobie z problemami, jakie może przynieść życie. Nie wierzysz w to, że wszystko ułoży się dobrze, przeciwnie - obawiasz się, że życie może stać się nie do zniesienia. Nie dość, że sam (-a) sobie z nim nie radzisz, ale także nie spodziewasz się znikąd pomocy, bo uważasz, że nie możesz liczyć na nikogo.
Nie masz także motywacji do działania. Nie czujesz, by życie miało sens, ani, by przynajmniej część problemów, jakie niesie życie, warta była wysiłku, poświęcenia i zaangażowania. Problemy zniechęcają Cię do życia, spostrzegasz je jako piętrzące się przeszkody nie do przebycia, a nie jako wyzwania, które warto podejmować.
Podsumowując, świat jest dla Ciebie nieprzewidywalny i niezrozumiały; wymagania stawiane przez życie wydają się nie do spełnienia; zaś próby spełnienia tych wymagań wydają Ci się niewarte wysiłku i zaangażowania.
Twoja postawa wobec życia może owocować niską odpornością na choroby, a także może mieć negatywny wpływ na długość Twojego życia. Oprócz większej podatności na choróby somatyczne, istnieje także duże prawdopobieństwo, że cierpisz na zaburzenia emocjonalne, takie jak depresja, czy nerwica.
Jest też prawdopodobne, że prowadzisz niezdrowy tryb życia. Być może nadużywasz alkoholu, używek (kawa, herbata) leków lub innych substancji psychoaktywnych, niewłaściwie lub nieregularnie się odżywiasz, palisz papierosy i nie uprawiasz żadnego sportu dla zdrowia.
Istnieje także zwiększone ryzyko, w porównaniu do innych osób, że Twoja sytuacja rodzinna pozostawia wiele do życzenia. Być może jesteś żoną lub mężem osoby uzależnionej od alkoholu, ofiarą przemocy fizycznej lub słownej agresji. Jeśli masz dzieci, istnieje większe ryzyko, że sam (-a) zachowujesz się wobec nich agresywnie. Możesz mieć także tendencje autoagresywne, takie jak myśli samobójcze, próby samobójcze i samouszkodzenia.
Jeśli powyższa interpretacja jest trafna, zachęcamy Cię do poszukiwania pomocy psychologicznej.
Kwestionariusz Orientacji Życiowej
Odpowiedź
Uzyskałeś(-aś) 48 pkt.
--------------------------------------------------------------------------------
Twój wynik oznacza, że zarówno świat zewnętrzny jak i siebie samego, swoje emocje, potrzeby i postępowanie postrzegasz jako niezrozumiałe, nieuporządkowane, niespójne i niejasne. Przyszłość zazwyczaj wydaje Ci się nieprzewidywalna.
Jeśli nawet próbujesz przewidywać przyszłość, jawi Ci się ona w czarnych barwach. Lękasz się, że najprawdopodobniej nie będziesz umieć poradzić sobie z problemami, jakie może przynieść życie. Nie wierzysz w to, że wszystko ułoży się dobrze, przeciwnie - obawiasz się, że życie może stać się nie do zniesienia. Nie dość, że sam (-a) sobie z nim nie radzisz, ale także nie spodziewasz się znikąd pomocy, bo uważasz, że nie możesz liczyć na nikogo.
Nie masz także motywacji do działania. Nie czujesz, by życie miało sens, ani, by przynajmniej część problemów, jakie niesie życie, warta była wysiłku, poświęcenia i zaangażowania. Problemy zniechęcają Cię do życia, spostrzegasz je jako piętrzące się przeszkody nie do przebycia, a nie jako wyzwania, które warto podejmować.
Podsumowując, świat jest dla Ciebie nieprzewidywalny i niezrozumiały; wymagania stawiane przez życie wydają się nie do spełnienia; zaś próby spełnienia tych wymagań wydają Ci się niewarte wysiłku i zaangażowania.
Twoja postawa wobec życia może owocować niską odpornością na choroby, a także może mieć negatywny wpływ na długość Twojego życia. Oprócz większej podatności na choróby somatyczne, istnieje także duże prawdopobieństwo, że cierpisz na zaburzenia emocjonalne, takie jak depresja, czy nerwica.
Jest też prawdopodobne, że prowadzisz niezdrowy tryb życia. Być może nadużywasz alkoholu, używek (kawa, herbata) leków lub innych substancji psychoaktywnych, niewłaściwie lub nieregularnie się odżywiasz, palisz papierosy i nie uprawiasz żadnego sportu dla zdrowia.
Istnieje także zwiększone ryzyko, w porównaniu do innych osób, że Twoja sytuacja rodzinna pozostawia wiele do życzenia. Być może jesteś żoną lub mężem osoby uzależnionej od alkoholu, ofiarą przemocy fizycznej lub słownej agresji. Jeśli masz dzieci, istnieje większe ryzyko, że sam (-a) zachowujesz się wobec nich agresywnie. Możesz mieć także tendencje autoagresywne, takie jak myśli samobójcze, próby samobójcze i samouszkodzenia.
Jeśli powyższa interpretacja jest trafna, zachęcamy Cię do poszukiwania pomocy psychologicznej.
Pamiętaj także, że wyniki tu uzyskane mają jedynie wartość informacyjną i nie mogą zastąpić indywidualnej diagnozy psychologicznej, ani diagnozy lekarskiej.
To argument za prywatną służbą zdrowia
Pewnie, chociaż Prywatna Służba zdrowia nie rozwiazuje wszystkich problemów.
A jak już mówisz o szkodach, to czemu wódka jest legalna, a niejednokrotnie powoduje większe szkody ?
Bo dużo łatwiej na coś nie zezwalać, niż zakazać coś co było dozwolone przez setki lat.
Poza tym popatrz na Arabów, alkoholu im pic nie wolno to się z frustracji wysadzają ;)
To co mówisz ma zastosowanie, ale jeśli już wprowadzić taki system to a)znieść całkowicie akcyzę na wymienione uzywki b)zamiast tego systemu przesunąć dochody z akcyzy
W obecnych realiach jedynie b) można zastosować (i powinno się)
Rozumiem że to społeczeństwo, ma prawo mnie traktować jak niewolnika mającego robić na urzędasów?
Nie, chodzi o to, że w rzeczywistości to nie jest tak, że jeśli się naćpamy jesteśmy jedyną jednostką która ponosi tego koszty.
Pozatym co to za głupota że jakiś centralny rząd z biurokracją jest jakimś reprezentantem społeczeństwa ?
Póki co nie wymyślono jeszcze innego stabilnego rozwiązania niż państwo, "centralność" w niektórych obszarach jest niestety trochę wymuszona prawami rynku, w innych jest skutkiem ludzkiego dążenia do posiadania jak największej władzy. Nic się z tym specjalnie nie da zrobić, przynajmniej nie za pomocą jakichś gwałtownych zmian.
JAkie problemy stwarzamy ? Niezbyt rozumiem ?
Rozmaite, koszt produkcji środków odurzających jest minimalny. Uzależnić się od sporej ilości z nich jest bardzo łatwo. Bardzo łatwo takie uzależnienie też wykorzystać.
Przykładowym problemem może być znaczne dodatkowe obciążenie służby zdrowia, chorymi z powikłaniami związanymi z braniem bądź przedawkowaniem narkotyków (nie tylko wśród dzieci).
Innymi obciążenia dla sytemu edukacji który, musi wykrywać uczniów jadących na wspomaganiu amfą.
Kolejnym problemy z przestępczością związane ze wzrostem agresji, utratą hamulców i rozsądku pod wpływem części narkotyków.
Można by wymieniać i wymieniać.
Wszelkim używkom i napojom wysokoprocentowym mówię zdecydowane NIE. Wspomnę może jeszcze krótko co sądzę o najpopularniejszych "produktach" z tego typu...
Papierosy i inne tytoniowe wyroby - mam masę znajomych, która pali. Nie neguję ich jednak za to (choć czasem staram sie wpłynąć na decyzję, gdy ponownie w ciągu dnia sięgają po papierosa), choć sam nigdy nawet tego nie spróbowałem. Ogólnie, nie raz zastanawiałem się, i jeszcze pewnie nie raz będę, po co w ogóle ludzie zaczynają palić? Na ogół, bez wyraźnego powodu, co już dla mnie podchodzi pod skrajny kretynizm, świadome niszczenie swego zdrowia.
Alkohole - nie lubię. Wódka mnie odrzuca, piwo każdego rodzaju nie smakuje. Toleruję jedynie niektóre dobrej marki wina (najlepiej słodkie lub półsłodkie). Przyznam się, że skosztowałem wielu rodzajów trunków, jednak spożywać je w ogóle zdarza mi się rzadko. Jeżeli już to w miłym i znanym towarzystwie, gdy jest jakaś szczególna okazja.
Narkotyki i pochodne środki odurzające - jest to jedna z tych rzeczy, która udowadnia, że ludzka głupota nie zna granic. Ich wpływ na organizm jest wręcz dewastacyjny i działa o wiele szybciej niż wyżej wspomnianych (mowa o tych "mocniejszych").
Na twarz aż ciśnie się drwiący uśmiech, gdy słyszę teksty typu: "A, próbowałem tylko tych słabszych" lub "Tak tylko chciałem sprawdzić jak to jest" et cetera. Sprawdzić to można jak to jest zjechać na sankach... Cóż, niektórym po prostu potrzeba prymitywnej i taniej rozrywki.
Ogólnie, bez tego wszystkiego żyje mi się dobrze i nie zamierzam tej sytuacji zmieniać
Pozdrawiam
PS. Post nie miał urazić nikogo, kto mimo wszystko może uważać inaczej niż ja. Jeżeli tak się stało, składam przeprosiny.
Chciałem jeszcze dodać drogi Phantomie, że zarówno w pierwszym poście tematu jak i wielokrotnie później napisałem, że środki te wpływają szkodliwie na zdrowie, jak każda inna używka. 4 raz mówię: wszystko z u-mia-rem
wiele czytałem w necie i sam nie wiem co mam o tym myśleć
wiec nie pisz ze
thc niszczy umysł
od poczatku:
zaczales w sumie temat-rzeke,bo jest on bardzo niejednoznaczny i trzeba na niego patrzec indywidualnie
kiedys (bedzie z 8 lat),jak zaczynalem swoja "przygode" z uzywkami jeden madry czlowiek powiedzial tak: kto nie robi przerwy,ten bardzo szybko niszczy sobie nerwy.co w wolnym tlumaczeniu oznacza-nie wpadaj w ciagi-zeby bylo jasne.
niestety-nie posluchalem tych madrych slow i raz jeden,po 4 miesiacach ciagu(dzien w dzien,czasem nie raz),odczulem cale spektrum zla amotywacja,trudnosci w zebraniu mysli,zawieszki,depresja,paranoja.ale to co mi sie przydazylo to nie jest zasada,sa ludzie palacy wiecej,dluzej i nic.mysle ze po takim ciagu alkoholowym bylbym o niebo bardziej zniszczony,w tym takze fizycznie.potem,gdy zrobilem sobie detoks-wszystko wrocilo do normy ,powiedzmy po miesiacu.ale mowie tu o zamuleniu i amotywacji,o zawieszkach.skutki psychiczne (depresja,paranoja)bardzo ciezko jest ocenic.ciezko stwierdzic czy w ogole wywolala je mj-raczej wyolbrzymila to co i tak bylo wewnatrz.ci,ktorzy mieli mysli samobojcze-mieli to juz w sobie zanim zaczeli palic.a palili zeby sobie polepszyc nastroj i uciec od tego co w ostatecznosci kopnelo ich z drugiej strony-czyli w dupe
zadna uzywka nie zepsuje ci zycia.sam je sobie zniszczysz.jesli nie kontrolujesz-nie bierz jej.
mj to nie feta/dropsy-nie odejmuje ci mozgu ,nie niszczy tkanki nerwowej
wiec chodzi o to ze rownie dobrze mozesz sobie zepsuc zycie nieudanymi zwiazkami,popedem do kariery,uzaleznieniem od jakiegos rodzaju emocji jesli masz "toksyczna" psychike...(a kto jej nie ma )
jesli palisz caly czas,to zamykasz sobie droge do tego,zeby zrozumiec inne,wazne kwestie w zyciu.jeden uzytkownik forum ma fajny podpis:
pale ale nie stale,bo ten co pali stale
ma tylko jedno na swiat spojrzenie
jak ten co nie pali wcale
najwazniejsza jest kwestia odpornosci i rodzaju psychiki.
jak jestes socjopata,paranoikiem to przyjmiesz na banie spoleczne postrzeganie narkomana-ze jestes cpunem,ze cie nie rozumieja.bedziesz sie izolowac-taki schematyczny przyklad
to nie jest tylko moje zdanie-rozmawialem o tych kwestiach z kilkoma lekarzami,psychiatrami w sytuacjach,w ktorych mogli sobie pozwolic na nieformalnosc.i generalnie potwierdzali to,ze gandzia nie jest niebezpieczna sama w sobie,natomiast wyolbrzymia(w roznym stopniu u roznych osob) to co jest juz w tobie.
koniec koncow:
tak jak napisal sqra-nie wierz w mity,nie generalizuj.mj jako sama substancja,uzywana w rozsadnych ilosciach ma u wiekszosci NIKLY wplyw na zdrowie.u niektorych tylko problemem staje sie to co ich do gandzi pociaga.
Nie ma niegroźnych używek.
Od wszystkiego można się uzależnić prędziej czy później.
I wpływ na zdrowie też zawsze maja .
Zacznijmy od tego, że to marihuana, a nie marichuana. Nie chcę się czepiać ortografów, ale wszyscy go kolejno powtarzają
Do rzeczy:
Ja jestem zdecydowanie za legalizacją marihuany, pod warunkiem przeprowadzenia szeroko zakrojonej kampanii informacyjnej i po przeforsowaniu ustaw, które karają sprzedawców, którzy dają dostęp do niej nieletnim, znacznie dotkliwiej, niż sprzedawców papierosów i alkoholu, nawet z karą bezwarunkowego więzienia włącznie.
1. Na korzyść marihuany przemawia fakt, że nie jest ona środkiem silnie uzależniającym. Oczywiście, że można się uzależnić od wszystkiego, ale zdecydowanie łatwiej uzależnić się od papierosów, alkoholu, czy nawet kawy.
2. Nigdy nie udowodniono marihuanie bardziej szkodliwego działania, niż szeroko dostępnym na rynku używkom.
3. Nie ma możliwości przedawkowania marihuany, które spowodowałoby śmierć, lub poważne konsekwencje zdrowotne. Jedynym objawem i skutkiem przedawkowania jest senność.
4. Zdecydowane zmniejszenie roli przestępców w obrocie tym towarem, a zatem też odcięcie ich od jednego ze źródeł finansowania nielegalnej działalności.
5. Zwiększenie wpływów do budżetu państwa.
6. Ewentualne leczenie skutków zażywania marihuany mogą być pokrywane z akcyzy.
7. Zwiększenie atrakcyjności turystycznej Polski. Popatrzcie, jak zwiększyła się liczba turystów w Holandii po legalizacji marihuany. Dopóki nie jest ona zalegalizowana w większej ilości miejsc, ludzie chętnie przyjadą na weekend.
Punkt ósmy i najważniejszy: każdy ma prawo sam decydować o swoim życiu i zdrowiu, dopóki nie szkodzi tym innym osobom. Jeżeli decyzja o zapaleniu marihuany będzie podjęta ze świadomością możliwych jej skutków, państwo nie powinno się do tego mieszać.
no się wątek rozruszał
Te grupy krwi i dieta to jakaś straszna ściema (to sie chyba nadaje do wątku "kilo kitu..."). Ja mam A i za schabowego, ozorki w chrzanowym, bigos, goloneczkę czy też galaretę na nóżkach mógłbym zabić (zwłaszcza świnię). Czasem zdarza się, że mija mi ochota na mięso ale tak po dwóch dniach najdalej sklep z wędlinami i mięsem zaczyna na mnie działać jak biegun na igłę busoli. Moja mama ma 0 i jada mięso ale bez przesady a ojciec ma A i mógłby jeść tylko mięso. Potrafi kupić sobie paczkowaną wędlinę (tak ok 400g) i zjeść ją w drodze w pół godziny.
Akurat ryby są trujące (dopóki nie podgniją), a mleko niesfermentowane szkodzi.
o, dżizas tu to już głupoty kolego gadasz straszne...mleko szkodzi, o dżizas
dużo rzeczy nam szkodzi ponieważ nie jesteśmy wychowywani w naturalnym środowisku, wszędzie, w ziemi, wodzie, powietrzu, żywności jest masa sztucznych środków. Od tych mających pozytywny wpływ na nasz organizm, poprzez obojętne do silnie toksycznych. Poddawani przez lata ich działaniu mamy już nieco odmienne organizmy niz nasi przodkowie z przed powiedzmy 200 lat.
Dabliu rozumiem, że nie palisz, nie pijesz alkoholu i kawy o innych uzywkach nie wspominajac. Wydawało by się to logiczne jeśli tak duze znaczenie przywiązujesz do zdrowia. Te substancje są chyba znacznie bardziej szkodliwe niż niezgniła rybka.
Poza tym trzeba by o tym powiedzieć lekarzom. Te matołki zalecają spożywać duże ilości niezgniłych ryb.
dorosłe zwierzęta, mleka nie piją... z jakiegoś powodu.
moim zdaniem nie wynika to ze szkodliwości spożywczej mleka ale z nieracjonalności wykorzystania energii, szkodliwego działania na matkę i potężnych utrudnień społeczno-ewolucyjnych. Zresztą bardzo częste są przypadki gdy matki przeganiają podrośnięte dzieci gdy te natarczywie domagają sie mleka, które nie należy im sie z racji wieku. Możesz powiedzieś, że dbają o zdrowie potomstwa ale ja wolę myśleć, że w momencie gdy mleko matki nie jest już konieczne ta rezugnuje z karmienia ponieważ jest to dla niej potężnym obciążeniem. Zresztą poczytaj jakieś naukowe materiały medyczne na ten temat. Co karmienie niemowlaka robi z organizmem kobiety zwłaszcza gdy ta nie odżywia się najlepiej.
Poza tym zwierzęta nie chodzą do stomatologa, nie korzystają z toalety i nie czytają książek. Czy to czegoś dowodzi?
A makaron po ormiańsku trzeba popróbować, to może być niezła rzecz
Wszystko jest dla ludzi.
Jak ja kurwa kocham taką argumentacje ja pierdole, no i co z tego ze wszystko jest dla ludzi ? to że wszystko jest dla ludzi to nie znaczy że wszystko jest DOBRE dla ludzi.
Moje zdanie.
Alkohol jest może i bardziej szkodliwy od marihuany, ale nie bierzecie pod uwage otoczki kulturowej i tego w jakich kregach, w jaki sposób i w jakim celu jest spozywana ta marihuana, styl być "elo elo ziom ziom ziom" "jaki to ja jestem wyczesany" pomimo mniejszej szkodliwosci zdrowotnej niz alkohol to na mózgu robi wiekszy rozpierdol niz alkohol. Widział ktoś osobe co codziennie przez 5 lat pali zioło i jest w stanie normalnie się komunikowac ? Bo ja widziałem osoby co pija codziennie po 3-4 piwa i są w pełni zdolnosci umysłowych.
Co do legalizacji:
Nie ma o czym mówić bez prywatnej słuzby zdrowia, nie chce płacić za leczenie ćpunów
którzy "Stracili kontrole" Uważam też że w miejscach publicznych powinien obowiązywać zakaz palenia zioła i innego gówna, tylko w domu oraz w klubach.
do dymu papierosowego już się przyzwyczaiłem.
Tyle ze, nie chcialbym widziec zadnych przepisow prawnych traktujacych dzialanie pod wplywem takich uzywek jako okolicznosc lagodzaca, wrecz przeciwnie, powinno sie wymierzac maksymalny wymiar kary, lub dodawac maly "bonus" w postaci paru dodatkowych lat wakacji w kamieniolomach.
Powinno być karane tak samo, karać za czyn ! Tylko że musimy miec ostrzejsze prawo karne niż teraz.
I jeszcze jedno - produkcja pod kontrola panstwa oblozona podatkami, ostre i skuteczne zwalczanie nielegalnej produkcji.
Wysokie podatki = wysoka cena = istniejac czarny rynek ;-)
Jak legalizacja to tylko na zasadach wolnorynkowych.
Z tego co słyszałem to w Holandii myśleli już nad rezygnacją legalizacji, bo społeczenstwo im zdebilniało, kobiety sa bezpłodne a faceci leniwi, to własnie ewfekt wprowadzenia legalizacji w socjalizmie.
Jestem przeciwny legalizacji marihuany. Skoro jest prawdą to, co Naukowe badania potwierdzają szkodliwość marihuany (np. prowadzi do niepłodności)
2. Niemożność kontrolowania przestępców nie jest powodem, by likwidować zakaz. Przestępców należy ścigać skuteczniej.
3. Liczba uzależnionych zależy od legalności narkotyków - przykład Holandia.
4. Legalizacja nie wpływa na spadek popularności narkotyków (badania Interpolu)
5. Marihuana mogłaby być dostępna wyłącznie do celów medycznych w szpitalach. Gdyby istniała możliwość przepisania jej przez lekarza, wówczas istniałaby potrzeba legalizacji w celu zakupu.
6. Hodowla konopi spowoduje w rezultacie wzrost liczby osób uzależnionych
7. Marihuana ma wpływ na zdrowie psychiczne, a palacze częściej zapadają na schizofrenię (badania brytyjskie i szwedzkie)
8. Wyrób papieru z konopi oznaczałby pozwolenie na jej hodowle, co jest sprzeczne z prawem.
9. Marihuana jest 20 razy bardziej szkodliwa niż papierosy – raport naukowców naukowców Wielkiej Brytanii to jest to bardzo szkodliwa używka. Wiadomo, że w sytuacji nielegalności narkotyków istnieje nielegalna sprzedaż i praktycznie każdy, kto się postara, mógłby marychę zdobyć, i że z praktycznego punktu widzenia nie ma sensu tego zakazywać, ale ponieważ marycha szkodzi, to powinno się jej zakazać - to, że zła nie można powstrzymać, nie oznacza, że trzeba je od razu akceptować. Zresztą gdyby nawet zalegalizowano marychę, musiano by wprowadzić zakaz zatruwania nią innych - tak jak w przypadku biernego palenia.
Nie wiem, jakie są w Polsce obecnie przewidywane kary za złamanie zakazu sprzedaży nakotyków, ale mam nadzieję, że jak najwyższe. Notabene, IMHO powinno się też analogiczny zakaz wprowadzić w odniesieniu do papierosów - i też wprowadzić wysokie grzywny za złamanie zakazu sprzedaży. Rocznie z powodu biernego palenia umiera kilkadziesiąt tysięcy osób.
Schizek, czy ma bezpośredni wpływ czyli po prostu czy osłabia czy wzmacnia działanie psychotropów nie wiem - nigdzie czegoś takiego
w kontekście marihuany nie czytałem, więc może to coś znaczy?
Na pewno ma działanie trawa na człowieka a więc również takiego, co
jest na legalnej chemii od psychiatry. Powiem więcej - nie wykluczam,
że może wpływać na chęć odstawienia leków, a może to wynikać z lepszego
samopoczucia po mj. Kiedy lepiej się czuje chce się BARDZO to rzucić
przecież.
Na www.senior.pl znalazłem taką notkę, jako że krótka wklejam całą
zamiast zwykłego linka:
"Marihuana znana głównie jako szkodliwa dla zdrowia używka może pozytywnie wpływać na samopoczucie osób zmagających się z depresją. Warunkiem pozytywnego działania marihuany jest jej odpowiednie dawkowanie.
Za jedną z przyczyn depresji uznaje się niedostateczny poziom serotoniny w mózgu. Leki antydepresyjne mają zatem regulować ten poziom, gdyż jak wiadomo to właśnie serotonina uznawana jest za hormon szczęścia.
Kanadyjscy naukowcy odkryli, iż syntetyczny odpowiednik aktywnego składnika marihuany działa podobnie. Odkrycie to znalazło potwierdzenie w testach przeprowadzonych na szczurach.
Spostrzeżono również, iż warunkiem pożądanego działania substancji jest odpowiednie jej dawkowanie, zbyt jej duża ilość może doprowadzić do spadku stężenia serotoniny. Trudność w kontrolowaniu ilości dostarczanych do organizmu kanabinoidów jest jednym z powodów, dla których palenie marihuany jest niebezpieczne.
Przedawkowanie tej substancji może bowiem nasilać objawy depresji lub innych chorób psychicznych."
Podkreślenia są moje. Trochę odpowiadają na twoje pytanie.
Tak więc wszystko w nadmiarze szkodzi: kawa, herbata, cukier
wysiłek fizyczny również. W przypadku trawy jest jednak dogmat mówiący, że to diabeł wcielony, który zszedł na ziemię. Co więc z alkoholem?
PS. Amfa i marihuana nie są dopalaczami. Pierwszy to syntetyczny
narkotyk, drugi to roślina wpisana na listę narkotyków.
Pisząc o dopalaczach miałem na myśli te zioła ze słynnej strony,
gdzie sprzedają. Strony nie podaję, by nie posądzono mnie o propagowanie,
ale musiałem to napisać gwoli wyjaśnienia.
smieszne sa te sugestie ze marihuana to nie narkotyk
Zgadzam sie, też wydaje mi się to śmieszne. Jeżeli ktoś wydaje kupę kasy na woreczek z odrobinką zioła, haszu czy innego badziewia, potem to go kopie a następie taki osobnik leży "błogosławionym odłogiem" na kanapie albo ewentualnie się śmieje, no to chyba nie jest naturalny stan rzeczy. Oczywiście zgadzam się że to jest kwestia każdego z osobna, że truje sie tym szajsem - nie wnikam. Jednak dzielenie narkotyków na light stuff, i hard stuff, wydaje mi sie co najmniej racjonalne. Zjaranie iluś tam gramów na raz jest równe wciągnięciu porcji amfy, objawy są różne, ale stan odczuwania podobny. Mniejsza z tym, bo sie za bardzo zakręcę.
Dla mnie zawsze największą głupotą było już nawet nie psucie sobie zdrowia, ale wydawanie kasy. Po co wydawać kilkadziesiąt złoty na kilka gramów jakiejś używki, tracisz nieodwracalnie zdrowie, a przy tym kupe kasy. Zawsze mnie to dziwiło, również w przypadku papierosów które są cholernie przecież drogie. Czy warto wydawać tyle kasy za ileś tam minut frajdy?
Poza tym żeby nikt mi nie zarzucał że jestem jakiś bez doświadczeń. Mam znajomego, który zaczynając od trawki, a przecież to w końcu lajt, bo "mogę w każdej chwili przestać", doprowadził się do tego że uciekał kilka razy z odwyków. Inni znowu często mieli długi, itd. W jakim towarzystwie ja sie obracam? a no najgorsze jest to iż to gówno jest takie "powszechne". Byli to ludzie ze środowiska słuchającego hip hopu, nie którzy zmądrzeli z innymi nie mam kontaktu. W każdym razie widać że nie jest to problem tylko imprez klubowych.
Ja osobiście wole wypić kilka piwek, ale to nie jest tak ze muszę sie upijać żeby się dobrze bawić. Żeby doprowadzać sie do błogiego stanu aby czuć muzykę. W końcu to ona ma wprowadzać w trance a nie używki. Ja uwielbiam być wprowadzanym w "hipnoze", kiedy mój trzeźwy umysł odbiera trzeźwo dźwięki, czuje to całym ciałem.
Wiecie co wam powiem? że ludzie którzy chodzą na takie imprezy dzielą sie na fanów muzyki i na tych którzy szukają okazji do "nawalenia się".
Zapewne żadnego dj czy producenta (nie licząc jakichś oczywiście patologicznych sytuacji), nie kręci widok napranego/ naćpanego tłumu, który wydziera się w niebogłosy.
Więc nie jestem w stanie pojąć po co ludzie sobie to robią? Zabawa pod wpływem, to dla mnie nie zabawa, bo w takich okolicznościach często nic sie potem nie pamieta. Niektórzy mają co prawda "dumne" wspomnienia typu..."ale było grubo!!! żeśmy sie nawciągali niesamowicie! a Gruby siedział i tylko się śmiał!!! he he he he" - no to to jest żenada przecież !?
Cytat: Przypomina to argumentacje dziecka z piaskownicy 'bo ty jesteś głupi'.
No raczej do profesora sie nie zwracam.
Cytat: Dopóki lassie nie udowodni, że zniesienie prohibicji ma wpływ na wzrost narkomanii, to robi nam się z tego jałowa dyskusja. Ja się musze powtarzać, a Ty dalej swoje.
Odbieram to dokladnie odwrotnie.
Cytat: Zakazy i nakazy państwa stojącego nad nimi z bacikiem w ręce nie są w stanie wyleczyć ich z uzależnienia, a tylko szkodzą im podnosząc ceny i grożąc więzieniem, co jest po prostu niemoralne.
Widzisz jednak, moze sie zrozumiemy - zaczynam faktycznie byc zwolenikiem pelnej wolnosci, mozna by bezkarnie ukręcic łby paru za glosnio krzyczacym malpkom.
Zapewniam Cie ze jest masa ludzi ktorzy tylko czekaja...
Cytat: Pozostali normalni i zdrowi ludzie nawet po legalizacji środków odurzających dalej nie zmienią swojego zdania dotyczącego ich używania.
Po raz kolejny udowadniasz, ze czytanie z zrozumieniem nie jest woja mocna strona - ich dzieci zmienia, albo dzieci ich dzieci. Wynika z postów powyzej (z prawego boku masz takie fajne paseczki - polecam)
Cytat: Czy gdyby heroina była legalna to od razu kupiłbyś ją w supermarkecie??
Tak.
Cytat: (...)sądzisz, że inni ludzie są głupsi od Ciebie(...)
Strzał w 10.
Cytat: (...)wszyscy się na zakazane używki nagle rzucą jak świnie na koryto?
Trafiasz w sendo, pewnie sam bym poleciał.
Cytat: No tak, wszyscy ludzie są głupi, a tylko lassie posiada monopol na całą wiedzę i prawdę.
Tak. Wole myslec ze mam monopol na wiedze, niz faktycznie miec na na jej brak. I gratis od życia kalpki na oczach. (chyba kieruje to do siebie:P)
Cytat: I w taki sposób właśnie rodzi się dyktatura, kiedy jednostki wiedzą lepiej jak kierować życiem ogółu.
No nie komplemetuj mnie az tak.
Swietne metody, idealne wrecz. Kiedy jezdzilem jeszcze autobusami i jaralem na kazdym przystanku, na ktorym przyszlo mi stac dluzej niz minute to ciagle jakies babska kazaly mi sie wynosic o kilka metrow dalej. Czesto zanim jeszcze zdarzylem odpalic.
Nawet w kwestii doboru zrodla ognia chrzanisz glupoty. Zapalki bylyby na ostatnim miejscu, bo sa najmniej przewidywalne. Wysokosc ognia w benzynowkach mozna regulowac dlugoscia knota. Istnieja zapalniczki zarnikowe (mechanizm podobny do zapalniczek samochodowych), ktore nie posiadaja w ogole plomienia. Sa tez zapalniczki, ktore uwalniaja gaz pod duzym cisnieniem, daja one goracy plomien, ktory jednak jest bardzo stabilny, nie zabuja sie pod wplywem wiatru. Kazda z tych opcji bylaby bardziej przez Wampira preferowana niz zwykla gazowka.
Glowe wiele osob odchyla tuz po odpaleniu peta, zwlaszcza kiedy nie palilo sie dluzszy czas, to sposob pokazania przyjemnosci czerpanej z zapalenia upragnionej uzywki. Inny powod odchylania glowy, podczas odpalania, kiedy nagle okazuje sie, ze plomien zapalniczki ustawiony jest na tak wysoki, ze przypala brwi. Nie trzeba byc pijawka zeby nie miec ochoty na przypalenie sobie wlosow. A poza tym, to wampow palacych szlugi jest przeciez jak na recepte.
W kwestii oznak zewnetrznych... Pale od 14 lat (z mala przerwa) i jakos nie mam pozolklych paznokci i zebow. Kurna, chyba jestem wampirem.
W ogole mam wrazenie, ze nie masz bladego pojecia o paleniu i ponownie zasuwasz jakimis bzdurnymi stereotypami, tym razem z ulotek rozklejanych przez Ministra Zdrowia.
Co do przymarzania do lawki... Wampir, ktory przymarzl do lawki? A niby jak to sie stalo, skoro przyjmuje temperature otoczenia i nie poci sie? Wracaj na lekcje fizyki.
A jak sie komus klei ubranie do ciala w zimie czy w lecie to albo za grubo sie ubral i sie strasznie poci, albo powinien sie umyc. Innymi slowy idealny sposob na zdefiniowanie kto NIE jest wampirem.
Dox
P.S. Amoku mozna dostac jak sie czyta takie bzdety.
link ogólny:
http://serwisy.gazeta.pl/nauka/0,0.html
link bezpośredni
http://serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34148,2809250.html
Bliźnięta jednojajowe wcale nie mają takich samych genów
Małgorzata Minta 07-07-2005, ostatnia aktualizacja 07-07-2005 17:39
To może tłumaczyć, dlaczego czasami mimo identycznego wyglądu tak się
różnią. Dotąd uważano, że za to, iż jedna siostra jest rozważna, a druga
romantyczna, odpowiada przede wszystkim środowisko
Jacka i Placka, bajkowych bliźniaków, którzy postanowili skraść księżyc, nie
rozróżniała czasem nawet ich własna mama. Jednak tak naprawdę rodzice
identycznych pociech zazwyczaj doskonale sobie radzą z odróżnianiem dzieci.
Pomaga im inny uśmiech, mniej zadarty nos czy wreszcie całkowicie odmienne
zachowanie dzieci.
Dlaczego bliźniaki jednojajowe, posiadające przecież takie same geny, nie są
identyczne? Przecież różnice przejawiają się nie tylko w szczegółach
wyglądu, ale też w poważniejszych cechach, np. podatności na choroby. -
Wszystko przez to, że DNA obu bliźniaków wcale nie jest taki sam - twierdzi
prof. Manel Esteller, genetyk z Hiszpańskiego Narodowego Centrum Nowotworów
w Madrycie. Naukowiec wraz ze swoim zespołem udowodnił, że w czasie naszego
życia informacja genetyczna może się bardzo zmienić, a wraz z nią - my sami.
Natura czy wychowanie?
Obojętnie, czy mówimy o chorobach, czy np. inteligencji, naukowcy zawsze
zadają jedno pytanie - czy za rozwój i nasilenie danej cechy odpowiadają
geny, czy raczej środowisko, w jakim żyjemy. W określaniu wpływu obu tych
czynników pomagają uczonym badania nad bliźniętami jednojajowymi. I tym
razem tak było. Hiszpanie zaprosili do badań 80 par bliźniąt - 30 żeńskich i
50 męskich. Ochotnicy mieli od 3 do 74 lat i pochodzili z różnych środowisk.
Chcąc zbadać ich geny, uczeni pobrali im krew oraz fragmenty nabłonka z
wewnętrznej ścianki policzka. W kilku przypadkach wykorzystano też pobrane
za pomocą biopsji komórki mięśni. Naukowcy z góry wiedzieli, czego trzeba
szukać w pozyskanych próbkach materiału genetycznego. - Patrzyliśmy na
miejsca, w których nić DNA została wtórnie zmieniona - wyjaśnia autor
badań. - Są to np. pojedyncze nukleotydy albo histony - białka, na których
tak jak na szpulce "nawinięta" jest nić DNA.
Bliźniakom wykonano podstawowe badania lekarskie, zmierzono wzrost i masę
ciała. Ochotnicy musieli wypełnić też kwestionariusze (za maluchy zrobili to
oczywiście rodzice) dotyczące przebytych chorób, branych leków, używek,
stylu życia i tego, jak długo bliźnięta mieszkały razem.
Obiad, który zmienił geny
Choć DNA jest pilnie strzeżoną informacją naszego organizmu, to jednak na
skutek czynników zewnętrznych (promieniowanie UV, chemikalia, alkohol) mogą
pojawić się w nim drobne chemiczne zmiany. Za ich sprawą organizm inaczej
korzysta z zapisanej w komórkach informacji - i tak u jednego bliźniaka dany
gen będzie bardziej lub mniej aktywny, a czasem może być wręcz wyłączony. I
właśnie takie różnice odnaleźli hiszpańscy naukowcy. - Byliśmy doprawdy
zdumieni, jak bardzo różne są kopie DNA, posiadane przez bliźniaki - mówi
prof. Esteller. - Choć "na wejściu" obie osoby otrzymywały dokładnie to samo
w spadku po rodzicach, to jednak im starsze stawało się rodzeństwo, tym
bardziej różniły się ich geny. - Profil aktywności DNA trzylatków był niemal
identyczny dla obojga dzieci. Ale już u bliźniąt po 50. roku życia każda z
osób inaczej korzystała z genów. W ciągu 50 lat różnice stawały się
czterokrotnie większe.
To, że ludzie żyjący w innym otoczeniu są różni, nikogo nie dziwi; jednak
dotąd nie udało się wykazać, że te odmienności mają swoje podstawy we
wnętrzu organizmu. Przebycie innych chorób, dieta, a nawet styl życia
współmałżonka każdego z bliźniąt stopniowo zmienia ich DNA. Przykładem na
to, jak środowisko może namieszać w genach, a dokładnie w sposobie ich
ekspresji, są transgeniczne myszy agouti. U tych gryzoni za pomocą różnej
diety można doprowadzić do zmian w ubarwieniu. - Wystarczy, by jeden z
mysich bliźniaków otrzymywał pokarm zawierający substancje, które oddziałują
na DNA - wyjaśnia Esteller. - Choć oba gryzonie są identycznymi kopiami,
także pod względem koloru futerka, to z czasem ich ubarwienie ulega zmianie.
Opublikowana w tygodniku "Proceedings of the National Academy of Sciences"
praca zainteresuje z pewnością specjalistów od sztucznego zapłodnienia. Jak
piszą autorzy, w wielu procedurach stosowanych przy takich zabiegach
wykorzystuje się związki mogące zmieniać geny. Choć do tej pory tysiące
dzieci z probówek najwyraźniej są w świetnej formie, nie można wykluczyć, że
związki użyte przy ich "produkcji" mogą odbić się niekorzystnie na ich
zdrowiu.
Pozdro.
Jędruś
[ Cosa ]
| Fizycznie mozna sie uzaleznic tylko od nikotyny , od marihuany mozna
| sie ewentualnie uzaleznic psychicznie .A skąd te rewelacje? To nieprawda!
co za stanowczosc!
Nikotyna reaguje z receptorami acetylocholiny, THC z receptorem CB1
anandamidu, a opiaty z receptorami endomorfin.
no wiec moze tak prostym, potocznym jezykiem. Jakie beda objawy tego
"uzaleznienia" jezeli koles (nie mysz), ktory pali systematycznie trzy razy
w tygodniu po jednym skrecie nie bedzie mogl przypalic powiedzmy przez
miesiac(wyjechal dajmy na to do Japonii na wczasy z rodzicami)? wymioty?
bolesci zoladka? biegunke? suchoty? zapasc? zgage? czy moze lupiez?
(przypominam - fizjologiczne reperkusje)
Podstawowa różnica jest moim zdaniem taka, że trawki nie palisz kilka razy
w ciągu dnia: większość ludzi przypala rzadziej niż raz dziennie. Ale już
palenie raz dziennie prowadzi do uzależnienia,
to co piszesz ma takie specjalne okreslenie - _klamstwo_
a jesli chodzi o "skutki" to zdania sa podzielone
cyt.: "Często twierdzi się, że palenie konopi indyjskich obniża stopień
motywacji, zarówno w bezpośrednim działaniu, jak i w sposób chroniczny.
Rzeczywiście, u stałych palaczy trawy można zaobserwować charakterystyczną
bierność, apatię, zwaną w nauce "syndromem amotywacji". Nie sposób jednak
ustalić, czy brak motywacji jest skutkiem działania THC, czy też odwrotnie -
konopie indyjskie są szczeg6lnie przyjemną używką dla ludzi mających kłopoty
z motywacją. Nie znajdują zatem potwierdzenia sądy, że palenie powodując
zanik motywacji, prowadzi do społecznej i psychicznej dezintegracji
człowieka. Przy okazji różnych badań stwierdzono, że motywacja osób
badanych, do rozwiązywania testów, nie malała, nawet w niesprzyjających
warunkach."
które nie jest
psychologiczne
jesli juz to psychiczne...
i które ma fizjologiczne efekty nawet u myszy, uzależnione
od THC.
a moze tylko u myszy? Zwierzeta laboratoryjne czestowano niewiarygodnie
wielkimi dawkami (10 mg na kilogram wagi ciala, a w eksperymentach z ludzmi
stosowano dawki ok. 0,3 mg na kilogram).
Poza tym wciaz pytam jakie to uzaleznienia masz na mysli?
czy znasz kogos kto sprzedal np. telewizor zeby sobie kupic porcje
marihuany?
[Abstrahujac znam sporo ludzi, ktorzy dla alkoholu wyprzedali caly dom, a
jest on do nabycia prawie w kazdym sklepie...]
Niezależnie jednak od tego, jak silne jest uzależnienie,
powtarzanie, że od marihuany można się uzależnić tylko psychologicznie,
jest nieprawdą.
W/g raportu Swiatowej Organizacji Zdrowia (WHO) na temat szkodliwosci
uzywek (rowniez pod katem uzaleznien) marihuana byla daleko w tyle za
papierosami i alkoholem, ktore notabene sa legalne. Badano to w tych samych
ilosciach, czyli nawet gdybys palil skrety tak czesto jak papierosy zylbys
zdrowiej i byloby ci latwiej to rzucic. Do wszelkiego typu badan
amerykanskich naukowcow w tym zakresie podchodzilbym z lekka rezerwa. Tam
nawet gdyby stwierdzono, ze marihuana ma taki wplyw na zdrowie jak swieza
marchewka i tak bylaby zabroniona ze wzgledow politycznych. Malo kto wie, ze
swojego czasu na wniosek duzej grupy lekarzy marihuana miala byc uznana w
Stanach jako srodek pomocny przy leczeniu 24 chorob. Decyzja Sadu nie mogla
wejsc w zycie ze wzgledow politycznych...
odlozony na pulke:
http://www.hyperreal.art.pl/drugs/archiwa/polityka-kozakiewicz.html i
http://www.kursor.poznan.pl/num088/teksty/vvv1.htm
| No to zainteresuj sie wplywem palenia marihuany na chorobe zwana
| epilepsja!!Kallotomią też się to czasami leczyło - czy to znaczy, że wbijanie sobie
noża w czaszkę jest OK?
i robisz durne porownania... wszscy malpuja politykow i tez staraja sie
byc "glupio" madrzy!!!
Jeśli już coś zaliczasz do leków, to tym bardziej należy kontrolować
użycie tego czegoś.Poza tym nie wmówisz mi, że wszyscy 'trawkujący' leczą sobie epilepsję ;)
nie ;-) ale lecza sobie inne choroby, anoreksje, aids, alschaimera(nie
przy leczeniu) slyszalem...
[ciach]
| Poczytaj uważniej: nie prohibicja, tylko kontrola uprawnień do picia
| alkoholi w zależności od tego, jak dany osobnik potrafi pić ;)| Jak ciągle się uchlewa - zrobić mu prohibicję.
| Skoro alkohol mozna legalnie kupic i posiadac to dlaczego tego samego nie
| zrobic z Marihuana??
no wiemy rozumiemy chcesz zrobic z panstwa wielka stolice mafii!
brawo!!
| Zniknelaby czarna strefa, panstwo by zarobilo, policja mialaby mniej
| pracy.Super argument. Tylko niestety można go wykorzystać do agitowania za
legalizacją WSZYSTKIEGO.
mozna!!! co prawda twarde narkotyki(brazowy cukier, koka) sa juz bardzo
niebezpieczne to i tak powinny byc zalegalizowane...(i powinni wycofac
recepty na leki jednoczesnie) ludzie jak chca sie truc niech sie truja!
lepiej zeby panstwo na tym zarobilo niz diler!
tu jeszcze mozna by dyskutowac~!
| Dlaczego w Holandi i Belgii mozna nabyc legalnie marihuane i panstwo
| na tym
| zarabia pieniadze??Hmmm... Niech pomyślę... Bo takie sobie uchwalili prawo?
To może i kilerów zalegalizować? Ile by to uprościło... Jakby jeszcze
organizacje rządowe mogły wynajmować... Hoho! Problem bezrobocia,
emerytur i służby zdrowia z miejsca można by rozwiązać. A jeszcze te
dochody z podatków dochodowych kilerów...
ohoho widze mamy do czynienia z idiota, ktory robi ciagle porownania...
kurwa juz mi nerwy puszczaja... czy ktos kto pali trawke zabil kiedys
jakiegos znajomego ci czy jak?! no naprawde nie rob glupich porownan
Albo łagodniej: może zalegalizować wylewanie wszelkich ścieków do rzek w
dowolnych ilościach - tylko za odpowiednimi opłatami? Dochód dla
państwa, pobudzenie gospodarki (trzeba jakoś 'wyprodukować' wodę
mniej-więcej zdatną dla ludzi).
i znowu porownanie... sluchaj jak masz taka lepetynke pelna roznych
ciekawych pomyslow, ktore domyslam sie sa twojim refleksjami na TRZEZWO,
to gratuluje :P rzeczywiscie jaka kolwiek uzywka moglaby ci zaszkodzic :P
Bezpośredni dochód dla państwa nie jest jeszcze argumentem.
tak, sa inne poza nim!
| Dlaczego Szwajcaria rowniez chce u siebie zalegalizowac maryske??
| Dlaczego w
| Niemczech zmieniono prawo i obecnie posiadanie nie jest juz zabronione??A dlaczego w niektórych krajach za posiadanie nawet minimalnej ilości
nawet 'tylko' trawki można dostać kulkę w łeb?
w jakich? ;-) na jakim poziomie intelektualnym stoi rzad w tych krajach
:P chetnie poslucham ;)))
On 2 Feb 2000 13:00:31 +0100, Leszek Karlik
| oraz ewentualnie inni(propozycje?).
| PRZECIW. [...]
Zgadzam sie.
To moze zaproponuje swoja kandydature na moderatora? (Jezeli taka grupa
powstanie, co jest IMHO malo prawdopodobne... :-/)
Zaproponuj ;) Twoją kandydaturę poprę, bo kiedy odkładasz na bok
Erystykę Shopenhauera i rezygnujesz z czepiania się części zdań
starannie wyrwanych z kontekstu, to nawet gadasz w miarę rozsądnie, co
pozwala domniemywać, że bzdurne i kompletnie nic nie wnoszące teksty w
stylu alt.pl.uzywki, mimo całej swej sztandarowej liberalności ciąłbyś w
pień ;
[...]
| PRZECIW. Dyskutanci (a zwłaszcza moderator) na grupie, poświęconej
| _zwalczaniu_ narkomanii, powinni wychodzić z założenia, że jeśli ktoś
| przychodzi na tę grupę i mówi, że chciałby zażyć narkotyk, ale ma jakieś
| (obojętnie jakie) wątpliwości czy problemy, to znaczy, że szuka pomocy -
| POMOCY - a nie kogoś, kto by go popchnął w objęcia narkomanii.
[...]
Takie cenzorskie podejsci to IMNSHO glupota.
Nie wiem, czy zauważyłeś, ale mowa o grupie w publicznie dostępnej
hierarchii pl.*. Nie można wykluczyć możliwości, że czytaliby ją ludzie
niezdecydowani, którzy dopiero pod wpływem uspokajających informacji z
tej grupy zdecydowaliby się sięgnąć po narkotyki - najpierw te
nieuzależniające, a potem, kiedy by im zabrakło pieniędzy, a ten sposób
odsuwania na bok problemów by im się spodobał - pozostałe. Być może dla
Ciebie to żaden problem - być może wychodzisz z założenia, że wszyscy są
dorośli, odpowiadają sami za siebie i sami podejmują decyzje, a jeśli
jest inaczej, to nie Twoja wina i śmierć frajerom... Ale czy jesteś
całkowicie pewny, że gdybyś się dowiedział o śmierci jakiegoś
dwunastolatka, który miał pokój wytapetowany Twoimi postami o
nieszkodliwości LSD, a umarł z przedawkowania jakiegoś g*** domowej
roboty, które nawet obok LSD nie leżało - mógłbyś to podsumować na wzór
Ooshy'ego: 'gdyby był mądry i czytał mnie uważnie, to nic by mu się nie
stało'?
W ktora informacje latwiej uwierzyc:
a) "LSD powoduje trwale uszkodzenia mozgu, odklada sie w organizmie i
powodoje tripy pozniej, powoduje ze ludzie wyskakuja przez okno a w
ogole to wyrastaja od niego wlosy na dloniach"b) "LSD nie uzaleznia fizjologicznie, jest dosc bezpieczny, ale moze
powodowac bardzo nieprzyjemne tripy, zakloca zdrowy rozsadek co moze
doprowadzic do wypadku, i moze powodowac flashbacki."
W c:
c) Możesz żyć szczęśliwie nie zażywając LSD ani innych chemicznych
poprawiaczy rzeczywistości. Pomyśl, czego szukasz w narkotykach, od
czego chcesz uciec w narkotyczny trans, a być może znajdziesz sposób,
aby osiągnąć to wszystko bez narkotyków.
Traktowanie wszystkich jako biednych glupoli ktorym nie nalezy mowic
za duzo, a tylko to, co wedlug Lepiej Wiedzacych powinni wiedziec jest
nieuczciwe i malo skuteczne. Malowanie narkotykow jako The Ultimate
Evil TM przydaje im tylko aury zakazanego owocu od ktorego Oni staraja
sie odstraszyc za wszelka cene.
Sorry winnetou, ale jeśli ktoś na grupę newsową śle post w stylu:
'poradźcie, co najlepiej wziąć za pierwszym razem, żeby było fajnie' lub
'słyszałem, że yyy bardzo szybko uzależnia, powiedzcie, że to nieprawda,
bo mam ochotę go spróbować' to _jest_ biednym głupolem i tak właśnie
należy go traktować. No chyba, że odpowiadający też jest głupolem, a
takich niestety nie brak (w razie wątpliwości polecam lekturę
alt.pl.uzywki; oczywiście nie twierdzę, że tamtejsi dyskutanci na
codzień nie są tytanami intelektu, jednak na grupie jakoś tego nie
okazywali... być może w obawie, że gdyby to robili, policja łatwiej by
ich zidentyfikowała ;)
Nina