tez dosztukuje. Poki nie doszlo do wnetrza zeba (nie wiem, miazga to sie
nazywa?) to sztukuja. A potem tez sztukuja, tylko po uprzednim usmierceni
u
zeba.
No tak, ale o ile plomba kosztuje max 200, to koronka porcelanowa jakieś 60
0 zł (ceny z Wrocławia).
Już nie mówiąc o implantach :)). Ząb się może zepsuć i być nie do odratowan
ia i czasem nawet za późno na leczenie kanałowe. Teraz jestem mądra po szko
dzie i dentystę odwiedzam regularnie, ale wcześniej różnie bywało - na zasa
dzie "kiedyś się załatwi".
P.S. Sorry za zawijanie, ale to nie mój komputer i nic w nim nie można tyka
ć. I tak do poniedziałku.
Witam,
Szukam kliniki dentystycznej we Wrocławiu która robi profesjonalnie ale i w
miare tani implanty (ząbki ;)
Witaj
Z implantami jest jakiś tajny spisek cenowy ;) - jak i z całą
stomatologią.
Ceny ok 4-6 tyś i więcej "różne marki "zagraniczne" ale raz spotkałem
się z oferta na produkt polski - 1 000 zł. Na pytanie skąd taka
różnica dostałem odpowiedz, że jak się ząbek zepsuje na wakacjach w
Timbuktu to zagraniczny naprawią, a polski nie. W ocenie specjalisty
jakościowej różnicy nie było. Niestety jako niezainteresowany oferty
nie zapisałem, ale słyszałem że w tym temacie warto się wybrać do
Czech - taniej i wcale nie gorzej - te same technologie.
pozdrawiam
Sebastian
Witam,
Szukam kliniki dentystycznej we Wrocławiu która robi profesjonalnie ale i
w miare tani implanty (ząbki ;)
Czy znasz forum o implantach na gazecie?
http://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=48945
interesująca propozycja
http://implamed.pl/index.php?topic=implprizes&lang=pl
Spr. obecne ceny w Poliklinice w Karwinie-Mizerowie,
http://cieszyn.naszemiasto.pl/wydarzenia/536257.html
Wprowadzenie w temat i kilka adresów
http://www.lekarze-online.tv/stomatologia/zabiegi/implanty-zebowe
nara
| Witam,
| Szukam kliniki dentystycznej we Wrocławiu która robi profesjonalnie ale i
| w miare tani implanty (ząbki ;)
Czy znasz forum o implantach na gazecie?
http://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=48945
interesująca propozycja
http://implamed.pl/index.php?topic=implprizes&lang=pl
Spr. obecne ceny w Poliklinice w Karwinie-Mizerowie,
http://cieszyn.naszemiasto.pl/wydarzenia/536257.html
Wprowadzenie w temat i kilka adresów
http://www.lekarze-online.tv/stomatologia/zabiegi/implanty-zebowe
nara
zapomniałem dodać jeszcze jeden link
http://www.medykdent.pl/
Czy wiecie jakie prywatne kliniki we Wrocku i mniej wiecej w jakiej cenie
robia rekonstrukcje wiezadel krzyzowych?
Jesli chcesz robic prywatnie to najlepszym we Wroclawiu specjalista od kolan
(i jednym z najlepszych w Polsce) jest Tomasz Andrzejewski + rehabilitacja u
Czamary. Zestaw taki oznacza powrot do calkowitej sprawnosci. Niestety mialem
okazje sie o tym przekonac, zabieg robilem na NFZ (placilem za implanty 2500
zl). Z tego co sie orientuje leczenie prywatne to koszt rzedu: 3500 -
artroskopia, 7500 rekonstrukcja wiezadel (ale glowy nie dam). Rehabilitacja to
60 pln dziennie ze 3 razy w tygodniu przez pol roku :/ ja u Czamary bylem 3
miesiace, ale jak kogos stac to polecam jak najdluzej. W kazdym razie tylko
Andrzejewski, on naprawia sportowcow i jest naprawde swietnym specjalista od
wiezadel! Polecam z cala odpowiedzialnoscia. Ja leczylem sie w Euromedicare
(35-66-400) na Pilczyckiej, ale na wizyte mozesz umowic sie takze w przychodni
na Dlugosza 4 (Multimedica 325-34-46).
pozdrawiam i zycze szybkiego powrotu do zdrowia!
Mariusz
oj biedna, wiem co czujesz...ja mam ten sam problem, no starsza troszkę jestem, ale ciężko to przezywam....swoje historie opisałam w innych wątkach, ja to nie mam juz zaufania do stomatologów, teraz trafiłam na poleconego stomatologa, bardzo sympatyczny facet, no zobaczymy, ja nawet ide nadlac milimetr zeba, zeby się do niego przekonac i oswoić zobaczymy....jesli chodzi o implanty to wiem, że sa bardzo drogie, ale chyba warto, bo jestes mnłodziutka i to inwestycja na długie lata, bedziesz mogła się smiac pełną gębą bez obaw ze ci jakies cholerstwo wypadnie, i napewno ci się uda, niestety polecić ci nikogo nie potrafię, szperaj na tym forum, moze ci się uda kogoś znalesc, z tego co wiem to we Wrocławiu, można zrobić polskiej produkcji OSTEOPLANT za połowe ceny, czyli za jakies 2500zł razem juz z odbudową protetyczną, ale to twój wybór, mozesz zrobić drozsze....duzo zalezy od stomatologa który ci je "załozy"
Stało się, jestem zmuszony pomyśleć o trzecich zębach - implanty:-(Googlowałem, szukając zwłaszcza wypowiedzi byłych pacjentów lecz niewieleznalazłem. Może ktoś miał do czynienia w ostatnim okresie z zabiegiem ipodzieli się doświadczeniem ( jakość, cena, gabinet itd.). Będę wdzięczny też za linki.Chce po prostu uniknąć pseudo....Jak zaznaczyłem w temacie - najlepiej Wrocław.Pozdr.
Po przeczytaniu calego forum i ogolnych inf. nt implantow prosba do osob ktore leczyly sie tym sposobem i moga polecic lekarza lub klinike we WROCLAWIU lub okolicach .. ( jakosc za rozsadna cene !!) ps czy w klince lekarz przedstawi wszystkie mozliwe metody i dostepne impalnty czy sam musze sie wczesniej zdecydowac ? z gory dziekuje (
ŁOŁ !!! Co za sugestywna reklama Dolnośląskiego Centrum Implantologicznego. A to Centrum i dr Kalmuk to chyba od niedawna zajmują się implantami bo zadnych informacji ani w Internecie ani też w PKT nie znalazłem. Zazwyczaj "naganiacze" jak kogoś polecają to podają adres i numer telefonu, który ot tak sobie zawsze pamiętają
Jeśli chodzi o implanty to jedno jest pewne (a jest to opinia ludzi z tego forum), ze lekarzy amatorów to raczej należy unikać, bez wzgledu na to jakie mają certyfikaty i gdzie zdali egzaminy.
Wracając teraz do tematyki pierwszego listu to muszę się przyznać, że w przeciągu ostatnich 6 lat "zaliczylem" we Wrocławiu tylko dwie przychodnie. Są to Interdent i Estetica. O Interdencie nie bedę sie rozpisywał bo to dawno bylo i pewnie od tej pory moze się coś tam zmienilo. Jednak Interdent w porównaniu z Esteticą wypada bardzo zle ze wzgledu na olewcze podejście do pacjenta i przecietną jakość prac. Natomiast w Estetice minusem są zbyt wygorowane ceny w porównaniu do jakości usług, naciągactwo (a moze to jest dbałość o pacjenta ) oraz pewien niedowład organizacyjny objawiający sie tym, ze niektórzy lekarze sa "zagonieni" lub mają jakieś inne problemy a z tego powodu wizyty sie opóźniają lub są przekładane na inne terminy.
Jesli chodzi o implantologa w Estetice to nie moge powiedziec zlego slowa. Co prawda facet pracuje w malo znanym systemie IDI (?!) jednak jak dla mnie jest swietnym fachowcem. Swego czasu jak czytalem tu na forum o problemach jakie ludzie mieli po zabiegach implantacji u innych "specjalistów" pracujących w topowych systemach, to nie moglem uwierzyć, ze u mnie przebiegło to tak bezproblemowo. Miałem zabieg z podnoszeniem dna zatoki. Na drugi dzien po zabiegu nic mnie nie bolalo a opuchlizna byla minimalna i po trzech dniach zeszla. Jak dla mnie to rewelacja
Reasumując tak na 100% to nie mogę polecić Estetici. Zdaję sobie sprawe, ze na rynku działa cała masa innych gabinetów, które są o wiele gorsze czy wręcz koszmarne w porównaniu z Esteticą, jednak Estetice brakuje jeszcze sporo by stać sie naprawde godnym polecenia.
Ja też szukam implantologa we Wrocławiu lub okolicach.Polećcie mi kogoś konkretnego..Interesują mnie też ceny i stosowane systemy implantów.....
Szukam ludzi ,ktorzy maja wszczepione implanty,i moga mi cos wiecej na ten
temat powiedziec i doradzic.Interesuje mnie przede wszystkim :
kliniki w okolicy Wroclawia ,ceny , czas oczekiwania i wykonywane metody .
email:sunarisona@web.de
Dzieki Marcin
ostatnio troche pytałam o ceny i tak sie to ma najnizszą jaką mi podano to od 2,5tys.(ale to tylko w jednym gabinecie) raczej 3tys. do 5tys. za jeden implant.a pytałam we Wrocławiu i w Łodzipozdrówka
CASTLE PARTY
Zamek w Bolkowie oraz kluby
piątek 25.07.08
start 18.00
były kościół ewangelicki
PERSEPHONE
zamek Bolków
Off Night :
THE MOON & THE NIGHTSPIRIT
SIEBEN
Industrial Night (w nowym klubie Arkadia) wystąpią:
experimental electronic/idm/ambient/power noise/industrial - live acts :
Elektro Jugend Kollektiv (gb/pl)
The Void of Nul Haide (pl)
Square Extension (pl)
after show party w klubach
sobota 26.07.08
zamek Bolków
start 15.00
INLINE.SEX.TERROR
THY DISEASE
COLONY 5
1984
32CRASH
GARDEN OF DELIGHT
IN STRICT CONFIDENCE
ANNE CLARK feat. Implant
DIE KRUPPS
after show party w klubach
niedziela 27.07.08
zamek Bolków
start 15.00
XESS
RED EMPREZ
MADE IN POLAND
REAPER
SITD
CLOSTERKELLER
PATI YANG & FLYKKILLER
THE CRUXSHADOWS
DEINE LAKAIEN
after show party w klubach
DJanes & DJs - Castle Party 2008 :
DJanes:
Hellen (Gothic.ru, ru)
Copycat (Gothic.com.ua, ua)
Nathashah (Alternation.pl, pl)
Sigma (Digital Rebelll /party/, pl)
Frail (Darkbeat /party/, pl)
Ninaa-x (tbc, gb)
DJs:
Cavey Nik (Dead & Buried /party/, gb)
Thunder (Kryptorium /party/, gb)
Emmanuelle 5 (The Dead Sexy Inc., Lt-No, fr)
Khimaira (Club Inferno /party/, jp)
George P. (Toxic Thursdays /party/, Club22 /Athens/ Resident, gr)
Metalhammer (Alte Fabrik Club /Ebersbach/ Resident, de)
Alan (Schism /party/, Catch 22 /party/, gb)
Leszek Rakowski (Fading Colours, pl)
MarKucH (SINusoid Squad, pl)
Sthilmann (Mercury Radio, Electrofobia /party/, TOG /party/, pl)
Betrayal (Deathcamp Project, pl)
jacup_H (Beast of Prey /magazine/, pl)
Mirage (Electro Prague Festival, cz)
Fairyboy (Hard Cock /party/, pl/is)
Tyrant (Gothic.com.ua, ua)
Dobermann (Alternation.pl, pl)
Blackhawk (Digital Rebelll /party/, Goth’o’Mania Festival, M25 Club /Warsaw/ Resident, pl)
Jawil (Vampiriada /party/, Goth’o’Mania Festival, pl)
NachtStalker Kaneda (Afera Radio, Night of the Dancing Dead /party/, pl)
Einar (Mordfabrik /party/, Liverpool Club /Wroclaw/ Resident, pl)
Zielony (Darkbeat /party/, pl)
Angelo (d’Archangel, Mordfabrik /party/, pl)
Cute (Mordfabrik /party/, pl)
PiTer (Danse Macabre /party/, pl)
ManieK (Danse Macabre /party/, pl)
noName (Postindustry.org, pl)
AgraX (Fashion Victim /party/, pl)
Chesnokov (Gothoteka /party/, pl)
Auriar (pl)
Ceny biletów na Castle Party 2008 :
koncert Persephone (AT) w kosciele w rynku (osobny bilet - ograniczona liczba, do kupienia wyłącznie przed koncertem) - 20zł
bilet jednodniowy - 95zł (przedsprzedaż; w dniu festiwalu - 100zł)
karnet (piątek + sobota + niedziela) - 155zł (przedsprzedaż; w dniu festiwalu - 160zł)
Bilet jednodniowy i karnet uprawnia do wstępu na zamek i do festiwalowych klubów od piątku do niedzieli. (+ warm-up parties w klubach w czwartek)
Bilety są do nabycia w sklepie Eventim.
Info :
www.castleparty.com
www.myspace.com/castleparty
Temat założony dla tych, którzy wybierają się na tegoroczną edycję Castle Party!
Oczywiście zapraszam wszystkich chętnych na wspólny wyjazd na tą genialną imprezę.
Uwaga! Proszę o wypowiedzi tylko osoby, zainteresowane udziałem w CP2008. Wszelkie offtopowe komentarze będą kasowane.
A teraz parę informacji nt festiwalu:
Kiedy: 25 - 27.07.2008
Gdzie: Bolków, woj. dolnośląskie
Koszt wejściówki: 155 PLN - karnet na trzy dni
No i najważniejsze, kto gra:
25.07.08
OFF Night
Zamek Bolków, start: 19:00
DJ MarKucH (SINusoid Squad, PL) - chillout-ethno-trance
THE MOON AND THE NIGHTSPIRIT (HU) - live
SIEBEN (GB) - live
DIVA'ine EYE (PL/GR) - performance project
ERROR::GENESIS (UA) - live
DJ Emmanuelle 5 (The Dead Sexy Inc., Lt-No, FR) + fireshow
CLICKS (PL) - live
Kościół na rynku
start: 20:00
PERSEPHONE (side project of Sonja Kraushofer (Lame Immortelle)) (AT)
INDUSTRIAL NIGHT
Arena Club, start: 0:00
live acts - experimental electronic/idm/ambient/power noise/industrial
0:00-0:40 SQUARE EXTENSION (PL)
0:50-1:30 THE VOID OF NUL HAIDE (PL)
1:40-2:20 ELEKTRO JUGEND KOLLEKTIV (GB/PL)
2:30-5:00 DJ jacup_H (Beast of Prey /magazine/, PL)
BRESLAU NIGHT
Hacjenda Club, start: 21:00
21:00-22:30 DJ Angelo (d'Archangel, Mordfabrik /party/, PL)
22:30-0:00 DJ Cute (Mordfabrik /party/, PL)
0:00-1:30 DJ Einar (Mordfabrik /party/, Liverpool Club /Wroclaw/ Resident, PL)
1:30-3:00 DJane Frail (Darkbeat /party/, La Nuit Fatale /party/, PL)
3:00-5:00 DJ Zielony (Darkbeat /party/, PL)
26.07.08
Koncerty
Zamek Bolków, start: 14:00
THY DISEASE (PL)
COLONY 5 (DE)
1984 (PL)
CINEMA STRANGE (US)
32CRASH (Front 242 side-project, J.L. De Meyer & Implant) (BE)
XIII. STOLETÍ (CZ)
GARDEN OF DELIGHT (DE)
IN STRICT CONFIDENCE (DE)
ANNE CLARK (feat. Implant (BE)) (GB)
DIE KRUPPS (DE)
VAMPIRE FREAKS NIGHT
Arena Club, start: 22:00
approved & supported by VampireFreaks.com
22:00-23:30 DJ Alan (Schism /party/, Catch 22 /party/, GB)
23:30-1:00 DJ Metalhammer (Alte Fabrik Club /Ebersbach/ Resident, DE)
1:00-2:30 DJ George P. (Underworld Club /Athens/ Resident, GR)
2:30-4:00 DJ Dobermann (Alternation.pl, PL)
4:00-6:00 DJ Khimaira (Club Inferno /party/, JP)
UNITED COLOURS OF DARK
Hacjenda Club, start: 22:00
22:00-0:00 DJ GothZilla (Vampiriada /party/, pl) & DJ Jawil (Vampiriada /party/, Goth'o'Mania Festival, PL)
0:00-1:00 DJ Blackhawk (Digital Transmission /party/, Goth'o'Mania Festival, M25 Club /Warsaw/ Resident, PL)
1:00-2:30 DJ AndyRavenSable (Betty Ford Clinic /party/, The Raven /party/, GB)
2:30-4:00 DJ u-men (head-less, Heavens in Motion /party/, LKB /Görlitz/, DE)
4:00-5:00 DJ Mirage (Electro Prague Festival, CZ)
27.07.08
Koncerty
Zamek Bolków, start: 15:00
XESS (LT)
RED EMPREZ (PL)
MADE IN POLAND (PL)
REAPER (DE)
SITD (DE)
CLOSTERKELLER (PL)
PATI YANG & FlyKKiller (GB)
THE CRUXSHADOWS (US)
DEINE LAKAIEN (DE)
GIRLZZZ ATTACK - DJANES NIGHT
Arena Club, start: 22:00
22:00-23:30 DJane Copycat (Gothic.com.ua, UA)
23:30-1:00 DJane Hellen (Gothic.ru, RU)
1:00-2:30 DJane Ninaa-x (GB)
2:30-4:00 DJane Sigma (Digital Transmission /party/, PL)
4:00-6:00 DJane Nathashah (Alternation.pl, PL)
BATS NIGHT
Hacjenda Club, start: 22:00
22:00-0:00 DJ Tyrant (Gothic.com.ua, UA)
0:00-1:00 DJ Chesnokov (Gothoteka /party/, PL)
1:00-2:30 DJ Thunder (Kryptorium /party/, The Raven /party/, Wrecked Gothic Boat /party/, PL)
2:30-3:30 Betrayal (Deathcamp Project, PL)
3:30-5:00 DJ NachtStalker Kaneda (Afera Radio, Night of the Dancing Dead /party/, PL)
Także jak widać bardzo intensywne trzy dni w 100% warte swojej ceny!
634
Artur rozpaczliwie próbuje odszukać piękną dziewczynę, którą widział w parku. Bierze od fotosistki serialu zdjęcia z tego dnia. Na jednej z odbitek udaje mu się odnaleźć piękną nieznajomą. Darek składa Tatianie nieoczekiwaną wizytę. Szantażuje ją i chce by wykonała dla niego specjalne "zlecenie". Dziewczyna nie chce wracać do zawodu. Konflikt między Klaudią i Mariuszem osiąga apogeum. Rozstają się.
635
Tatiana próbuje negocjować z Darkiem. Nie chce spełnić jego żądań. Darek zgadza się, ale chce jej odebrać wszystkie oszczędności. Mariusz przechowuje w szkole trefny towar. Tylko jego najbliższy przyjaciel, Cinek wie, czym właściwie on handluje. Mariusz odkrywa ze zgrozą, że został okradziony. Artur zdobywa kontakt do Edyty. Wyznaje jednak Bartkowi, że wstydzi się do niej zadzwonić. Po raz pierwszy od lat czuje tremę przed rozmową z dziewczyną. Karolinka wie, że Mariusz ukrywa jakąś tajemnicę przed rodzicami. Podejrzewa nawet, że może chodzić o narkotyki. Zaczyna szantażować brata.
636
Tatiana oddaje Darkowi wszystkie pieniądze, ten jednak nie zamierza dotrzymywać słowa. Nadal domaga się, by spełniła jego żądania. Artur spotyka się po raz pierwszy z Edytą. Próbuje zrobić na niej dobre wrażenie, ale zamiast tego kompletnie się błaźni. Artur cały czas myśli o Edycie. Nie może się pogodzić z tym, że tak haniebnie rozegrał sprawę randki.
637
Tatiana cały czas ukrywa przed Bartkiem swoje problemy. Nie ma odwagi powiedzieć mu, że jest szantażowana. Bartek nie rozumie jej zmiennych nastrojów. Mariusz mówi Pawłowi, że wpadł w poważne tarapaty. Handlował płytami i stracił cały towar. Teraz ma długi u "nieciekawych" ludzi. Artur znajduje sposób, aby zobaczyć Edytę na planie zdjęciowym. Postanawia przekupić jednego z oświetlaczy, aby zrobił sobie wolne...
638
Marysia namawia Tatianę, żeby zwróciła się do policji z prośbą o pomoc. Nie może ulegać szantażowi. Tatiana zgadza się z nią, ale idzie jednak na spotkanie z senatorem. Artur podejmuje rozpaczliwą próbę naprawy swoich relacji z Edytą. Wszystko idzie jednak na opak. Dochodzi między nimi do kolejnej kłótni. Tymczasem Paweł próbuje dogadać się z wierzycielami brata. Udaje mu się wynegocjować dłuższy termin spłaty długu.
639
Darek mówi Bartkowi, że Tatiana nigdy nie zerwała z prostytucją. Formułuje groźby pod jej adresem. Bartek jest rozczarowany i nigdy więcej nie chce widzieć Tatiany na oczy. Patryk ma podpisać oficjalne porozumienie przed małżeństwem z Veronique. Nie może jednak się zdobyć na ten ostateczny krok i zrywa rozmowy. Mariusz znajduje pracę w akwizycji. Ma sprzedawać "cudowny" sprzęt rehabilitacyjny. Paweł uważa, że będzie to dla brata prawdziwa lekcja życia.
640
Bartek kłóci się z Arturem o Tatianę. Nie może znieść tego, że przyjaciel czerpie taką satysfakcję z ich rozstania. Dochodzi do bójki. Mariusz ze wszystkich sił stara się wykazać w akwizycji. Nie udaje mu się jednak sprzedać ani jednego zestawu rehabilitacyjnego. Artur podstępem sprowadza Edytę do kawiarnii. Jego upór zostaje w końcu nagrodzony. Dziewczyna umawia się z nim na randkę.
641
Bartek odbiera swoje rzeczy od Tatiany. Dziewczyna prosi, by dał jej jeszcze jedną szansę. Bartek publicznie ją poniża. Patryk zdaje sobie sprawę, że nie może już liczyć na rodzinne pieniądze. Musi znaleźć tańsze lokum. Emilka zgadza się przyjąć go na współlokatora. Paweł postanawia znaleźć bratu jakąś proste zajęcie w straży pożarnej. Mariusz jest przekonany, że w ten sposób nigdy nie spłaci długów. Chce nadal sprzedawać pirackie płyty.
642
Marysia mówi Bartkowi całą prawdę o Tatianie. Opowiada mu także o groźbach Darka. Bartek jej wierzy, ale nie zamierza wracać do związku z Tatianą. Paweł przekonuje Marysię, że musi sobie znaleźć dodatkowe zajęcie. Chce pracować na dwóch etatach, by spłacić dług brata. Artur nie może się doczekać randki z Edytą. Po szczerej rozmowie z Amelką, dziewczyna postanawia jednak dać mu kosza.
643
Marysia uprzedza Bartka, że Tatiana zamierza na zawsze wyjechać z Polski. Bartek waha się, czy jechać na dworzec. Paweł rozpoczyna pracę w kostnicy przy myciu zwłok. Zajęcie okazuje się jeszcze trudniejsze, niż to sobie wyobrażał. Śmiałek odwiedza Emilkę w jej mieszkaniu. Przy okazji odbywa poważną, męską rozmowę z Patrykiem.
644
Kinga ma dla Przemka nietypowy prezent urodzinowy. Chce by ten poprowadził samochód Artura na pustym parkingu. Na początku niewidomy kierowca radzi sobie całkiem nieźle... Bartek prosi Tatianę o wybaczenie - zapewnia, że wybaczył jej bycie prostytutką i prosi, aby z nim została. Tatiana postanawia jednak opuścić Polskę. Patryk usilnie i bezskutecznie poszukuje pracy. Emilka podtrzymuje go na duchu.
645
Paweł musi spędzać coraz więcej czasu w swojej drugiej pracy. Marysia coraz gorzej znosi przymusową samotność. Bartek bardzo przeżywa rozstanie z Tatianą. Jego przyjaciele obawiają się, że może wpaść w depresję. Przemek trafia do szpitala po wypadku. Nikt nie potrafi zrozumieć, dlaczego samochód prowadził niewidomy kierowca. Mama Przemka dowiaduje się o całej sprawie.
646
Bartek nie chce dłużej rozpaczać po Tatianie. Zamierza zmienić swoje życie i stosunek do kobiet. Postanawia być cynicznym podrywaczem, takim jak Artur. Marysia odkrywa, że Paweł pracuje przy myciu zwłok. Czuje się oszukana. Chce wiedzieć, dlaczego ją okłamał. Mariola znajduje u Mariusza spory plik pieniędzy. Próbuje wyjaśnić sprawę z Pawłem. Ten okłamuje matkę, by nie wydać brata.
647
Artur i Patryk postanawiają nauczyć Bartka sztuki podrywania. W czasie ich "wykładu" Bartek zdaje sobie sprawę, jak wielkie ma zaległości w tej dziedzinie. Mama Przemka robi wszystko, by poróżnić swojego syna z Kingą. Jej strategia zaczyna przynosić rezultaty. Mariusz zarabia coraz większe pieniądze, sprzedając pirackie płyty. Chce rzucić pracę w straży pożarnej, ale Paweł mu na to nie pozwala.
648
Przemek i Kinga orientują się, że padli ofiarami intryg Lidii. W obecności Żukowskich demaskują matkę Przemka i wszystkie jej kłamstwa. Bartek za radą kolegów postanawia szlifować swój warsztat podrywacza. Kolejne próby rozmów z dziewczynami kończą się jednak niepowodzeniem. Paweł ma obsesję na punkcie sterylności swoich dłoni. Zapach prosektorium go nie opuszcza. Marysia usiłuje go uspokoić.
649
Przemek rozmawia z lekarzem o wynikach swoich badań. Okazuje się, że okulista ma dla niego zaskakujące wieści... Mariusz chce naprawić swoje relacje z Klaudią. Dowiaduje się, że dziewczyna od pewnego czasu ma nowego narzeczonego. Jest zrozpaczony. Artur przypadkiem spotyka Edytę na mieście. Jak zwykle zaczynają się kłócić. Tym razem spór prowadzi do nieoczekiwanych kłopotów.
650
Przemek dowiedział się od lekarki, że jest szansa na odzyskanie wzroku. Postanawia nie mówić o tym Kindze. Nie chce jej dawać fałszywej nadziei. Mariola ma pretensje do Pawła, że zmusza młodszego brata do pracy. Paweł nie może się bronić, bo nie chce mówić matce o długach Mariusza. Artur całuje się z Edytą. Chociaż to wszystko, na co może u niej liczyć, Artur od dawna nie był tak szczęśliwy.
651
Kinga dowiaduje się, że Przemek może odzyskać wzrok. Choć szanse na operacje nie są stuprocentowe, dziewczyna dzieli się swoją radością z całym otoczeniem. Mariusz spłaca swój dług u Wieśka. Przy okazji orientuje się, że został oszukany. Nie zamierza więcej zajmować się nielegalnym handlem. Stephanie (w tej roli po raz pierwszy w serialu: Magda Margulewicz) jest wyraźnie zainteresowana Bartkiem. Ten nie potrafi znaleźć sposobu, by pozbyć się natarczywej dziewczyny.
652
Przemek dowiaduje się, że mógłby przystąpić do operacji przeszczepu rogówki. Zabieg przekracza jednak jego możliwości finansowe. Mariusz boi się przyznać Pawłowi, że spłacił dług. Paweł bardzo ciężko pracował, by oddać te pieniądze za niego. Emilka postanawia pokazać Patrykowi swoje rodzinne gospodarstwo. Praca przy zwierzętach okazuje się dla niego nie lada wyzwaniem.
653
Kinga błaga matkę Przemka, by pomogła zdobyć pieniądze na jego operację. Lidia stawia twardy warunek. Przemek musi o to poprosić. Mariusz nie może oddać pieniędzy, które dostał od Pawła, bo wtedy poświęcenie jego starszego brata straciłoby sens. Postanawia wydać je na jakiś szlachetny cel. Stosunki Artura i Anny (kierowniczki produkcji serialu, w którym gra) ulegają drastycznemu pogorszeniu. Anna jest zazdrosna o Edytę.
654
Patryk informuje Janusza, że wybrał już kandydatkę na żonę. Chce wziąć ślub z Emilką Pałkowską. Kinga uważa, że zachowanie Przemka jest dziecinne. Według niej odrzuca pomoc rodziny tylko z powodów ambicjonalnych. Bartek nie ma pomysłu jak pozbyć się Stephanie. Dziewczyna nie rozumie jego sugestii.
655
Bartek, aby pozbyć się Stephanie, kłamie, że jest homoseksualistą. Dziewczyna chce, by jej to udowodnił... Emilka nie może dłużej ukrywać tajemnicy. Mówi rodzicom Mariusza o tym, że chłopak handluje nielegalnym oprogramowaniem. Wiktor demaskuje Mariusza. Przemka nie stać na operację wszczepienia implantu rogówki. Kinga próbuje zebrać pieniądze wśród przyjaciół. Nikt jednak nie dysponuje taką kwotą.
656
Artur nie może zrozumieć, dlaczego Edyta znowu się do niego dystansuje. Próbuje z nią porozmawiać, ale to tylko pogarsza sytuację. Edyta zaczyna prowadzić pewną grę... Wiktor wie, że Mariusz handlował nielegalnymi płytami. Postanawia jednak nie mówić o niczym Marioli. Kinga próbuje uzyskać pomoc dla Przemka od fundacji charytatywnych. Mariusz chce się jakoś odwdzięczyć Pawłowi. Postanawia spłacać dług wobec brata, wykonując różne prace domowe, ale Paweł wcale nie jest tym zachwycony.
657
Artur bardzo się męczy, usiłując rozwiązać zagadkę, postawioną przez Edytę. Wreszcie udaje mu się znaleźć właściwą odpowiedź, w nagrodę dziewczyna łaskawie pozwala się zaprosić na kolację. Artur jest potwornie stremowany przed kolacją z Edytą. Na domiar złego okazuje się kompletnym nieudacznikiem w kuchni. Musi wymyślić plan awaryjny. Przemek nie chce pomocy z fundacji charytatywnych. Uważa, że inne osoby bardziej zasługują na wsparcie. Mariusz dowiaduje się, że Klaudia ma nowego chłopaka. Jest zdruzgotany.
658
Janusz ma dość bezczynności Patryka w sprawie ślubu. Postanawia rozmówić się z Emilką. Z osłupieniem dowiaduje się, że dziewczyna nadal nie ma rozwodu. Paweł wybiera się z przyjaciółmi do klubu potańczyć. W trakcie wieczoru Marysia zyskuje nowego adoratora. Manuel (w tej roli po raz pierwszy w serialu: Wojciech Medyński) jest instruktorem salsy i właścicielem szkoły tanecznej. Jest Polakiem kubańskiego pochodzenia i typem latynoskiego macho, który potrafi łamać kobiece serca, Paweł nie potrafi więc ukryć zazdrości. Podczas tej imprezy Artur przedstawia znajomym Edytę, swoją nową dziewczynę.
659
Janusz uważa, że ślub Patryka z Emilką jest niemożliwy. Nawet nie wiedzą, gdzie przebywa Andrzej i czy kiedykolwiek udzieli jej rozwodu. Na trop Andrzeja trafia adwokat Adriana Skalskiego. Odnajduje go w obskurnej knajpie w stanie alkoholowego zamroczenia. Tymczasem Marysia postanawia zapisać się na kurs tańca prowadzony przez Manuela. Paweł wyraża kategoryczny sprzeciw.
660
Kierowniczka produkcji nie zgadza się na nowy samochód i kontrakt reklamowy Artura. Ten uważa, że Anna postępuje tak wyłącznie z osobistych pobudek. Przemek mówi Kindze o pomyśle na reality show. Byłby to niecodzienny sposób na znalezienie dawcy rogówki. Kinga ma wątpliwości moralne. Paweł idzie się zapisać na kurs tańca razem z Marysią. Nie potrafi jednak ścierpieć konkurencji w postaci przystojnego instruktora - Manuela.
661
Artur zabiera Edytę na przejażdżkę swoim nowym samochodem, na dziewczynie nie robi to jednak wrażenia. Dochodzi między nimi do poważnej kłótni. Patryk w końcu się przełamuje i oświadcza Emilce. Dziewczyna wybucha płaczem. Uważa, że Patryk bawi się jej uczuciami. Andrzej budzi się w drogim hotelu. W jego pokoju zjawia się Robert, aby złożyć mu propozycję.
662
Matka Przemka obiecuje mu pieniądze na operację wzroku. Stawia jednak jeden warunek. Syn musi rozstać się z Kingą... Patryk dochodzi do wniosku, że przed oświadczeniem się Emilce musi zadbać o oprawę wieczoru. Postanawia urządzić elegancką kolację. Przemek orientuje się, że matka zmieniła zamki w jego mieszkaniu. Musi prosić Żukowskich o nocleg. Mariusz i jego siostra muszą sobie radzić bez rodziców. Karolinka uważa, że jest to świetny moment na "dziewczyńską" imprezę. Mariusz jest innego zdania.
663
Marek jest zaskoczony, gdy dowiaduje się, że Przemek wprowadził się do ich mieszkania. Ma pretensje do żony i córki, że postawiły go przed faktem dokonanym. Paweł nie potrafi poradzić sobie z zazdrością, obserwując Marysię i Manuela razem. Andrzej przyjeżdża do Wadlewa, aby spotkać się z teściem. Pragnie za wszelką cenę odzyskać serce Emilki.
664
Emilka chce wiedzieć, dlaczego Patryk jej się oświadczył. Jego lakoniczna odpowiedź jest dla niej dowodem, że wcale jej nie kocha. Paweł postanawia nauczyć się lepiej tańczyć. Artur zgadza się być jego instruktorem, chociaż sam też ma poważne kłopoty. Obawia się, że Edyta obraziła się na niego śmiertelnie, a bardzo mu na niej zależy.
665
Żukowscy zastanawiają się, w jaki sposób mogą pomóc Przemkowi. Kinga chce nawet zaciągnąć kredyt pod zastaw mieszkania. Paweł przekonuje Artura, żeby zapisał się z Edytą na kurs tańca. Przyjaciel nabiera pewności, że w ten sposób uda mu się wreszcie przełamać opory Edyty. Na wszelki wypadek postanawia się również wesprzeć "nauką" i kupuje przez Internet feromony. Karolina przyprowadza do domu kolegę ze szkoły. Mariusz, jako tymczasowy opiekun siostry, postanawia przeprowadzić z Cyprianem poważną rozmowę.
666
Przemek dowiaduje się, że Żukowscy są gotowi zastawić mieszkanie, by mu pomóc. Jest naprawdę poruszony takim dowodem bezinteresownej życzliwości. Tymczasem Patryk nie potrafi przełamać się i wyznać Emilce, że ją kocha. Zbliża się moment operacji Przemka. Wtedy okazuje się, że jej przeprowadzenie jest zbyt ryzykowne. Przemek ma alergię na jeden ze składników środka znieczulającego.
667
Emilka przekonuje się, jak wrażliwym człowiekiem jest Patryk. Nie potrafi go dłużej podejrzewać o niecne zamiary. Spędzają ze sobą upojną noc. Marysia dowiaduje się o męskiej rozmowie Pawła i Manuela. Dochodzi do wniosku, że zazdrość Pawła jest chorobliwa. Artur chce zapomnieć o Edycie i podrywa w kawiarni inną piękną dziewczynę. Wieczór kończy się jednak kłótnią. Artur nie może przestać opowiadać o swoich miłosnych rozterkach.
668
Śmiałek postanawia wystąpić w roli mediatora między Emilką i jej mężem - ma w tym zresztą ukryty cel. Emilka jest przerażona niespodziewaną wizytą Andrzeja. Mimo ryzyka, Przemek decyduje się na operację wzroku. Kinga nie potrafi ukryć swojego niepokoju. Patryk ma wyrzuty sumienia, że okłamuje Emilkę. Opowiada Arturowi jak wyglądały zaręczyny.
669
Przemek zostaje zabrany na operację. Jest pełen optymizmu i wierzy, że odzyska wzrok. Anna znajduje sposób, by się zemścić na Arturze. Pod byle pretekstem zwalnia z pracy Edytę. Adwokat Adriana Skalskiego wywiera presję na Andrzeja. Za wszelką cenę chce powstrzymać Emilkę od wzięcia śluby z Patrykiem.
670
Przemek budzi się po operacji. Wbrew zaleceniom lekarzy zdejmuje opaskę z oczu. Wpada w panikę, że zabieg zakończył się niepowodzeniem. Artur czyni przygotowania do "upojnej nocy" z Edytą. Dziewczyna zjawia się na umówione spotkanie, zachowuje się jednak zaskakująco. Patryk prosi Śmiałka o rękę jego córki. Marian nie ukrywa swojej niechęci. Jest przekonany, że Patryk nie będzie potrafił zapewnić utrzymania Emilce.
671
Przemek wraca do siebie po operacji. Spełniło się jego największe marzenie. Odzyskał wzrok. Andrzej przekonuje Emilkę, by nie składała pozwu o rozwód. Roztacza przed nią wizję świetlanej przyszłości. Mówi o tym jak wzbogacił się dzięki pewnemu biznesowi. Paweł jest obsesyjnie zazdrosny o instruktora tańca Marysi. Prosi Artura, by go informował, gdyby Manuel próbował podrywać Majkę.
672
Emilka podtrzymuje decyzję o ślubie. Andrzej deklaruje, że nigdy nie da jej rozwodu. Patryk boi się, że może to zniszczyć wszystkie jego plany. Przemek obiecuje rodzicom Kingi, że postara się jak najszybciej oddać dług. Nie może się nacieszyć odzyskanym wzrokiem. Manuel daje Pawłowi w prezencie gitarę. Marysia uważa, że należy to potraktować jako gest pojednania. Paweł nie jest tego taki pewien.
673
Przemek chce podziękować sympatycznej okulistce za pomoc. Razem z Kingą wybiera się w tym celu do kliniki. Patryk namawia Emilkę, by już teraz zapisali się na ślub w urzędzie. Dziewczyna jednak psuje jego misterny plan. Pytana przez urzędniczkę przyznaje, że nie ma jeszcze rozwodu. Paweł usiłuje zdobyć dowody nieuczciwości Manuela. Prowadzi prywatne śledztwo.
674
W szpitalu Kinga zastaje swojego chłopaka w dość niedwuznacznej sytuacji. Edyta zgadza się zostać na noc u Artura. Ku jego rozczarowaniu wymaga na nim obietnicę, że "do niczego nie dojdzie". Paweł nabiera coraz większych podejrzeń, co do Manuela. Jest przekonany, że przystojny instruktor tańca fałszuje swoją biografię.
675
Kinga nie może przebaczyć Przemkowi, że całował się z inną dziewczyną. Każe mu się wynosić z mieszkania. Patryk dowiaduje się, że sprawa rozwodowa Emilki może potrwać kilka miesięcy. Janusz nie wpada jednak z tego powodu w panikę - zna sposoby na "przyśpieszenie" rozprawy. Przemek prosi Artura, by wstawił się za nim u Kingi. Artur nie potrafi jednak ukryć niechęci, jaką do niego czuje.
676
Między Przemkiem i Arturem dochodzi do bójki. Marysia demaskuje Manuela. Ten przyznaje, że tak naprawdę nazywa się Marian i pochodzi z Radomia. Opowiada jej rzewną historię swojego życia. Janusz próbuje przekupić Andrzeja, by nie utrudniał Emilce rozwodu. Andrzej unosi się honorem i odrzuca propozycję.
677
Odbywa się pierwsza rozprawa rozwodowa Pałkowskich. Andrzej dobitnie przekonuje się, że jest na straconej pozycji. Przemek wie, że stracił największą miłość swojego życia z własnej winy. Postanawia wyjechać z Wrocławia. Edyta przekonuje Artura, że życie we wstrzemięźliwości seksualnej może być bogatsze i bardziej interesujące. Nie chcąc jej stracić, Artur zgadza się na przymusową ascezę.
678
Kinga jest pewna, że Manuel nie oprze się jej urokowi. Edyta ma wątpliwości. Dziewczyny zakładają się, która pierwsza poderwie przystojnego tancerza. Do szkoły Mariusza zostaje przeniesiona Agnieszka "Salupa" (w tej roli po raz pierwszy w serialu: Aleksandra Hamkało). Relacje między nią a Mariuszem od pierwszego spotkania są bardzo wrogie. Córka znienawidzonej przez Mariusza nauczycielki chemii, Salupa już spotkała się z Mariuszem w przeszłości. Razem chodzili do szkoły podstawowej. Wtedy Agnieszka okrutnie naśmiewała się z tego, że Mariusz jest z domu dziecka. Nie pozostał jej dłużny... Patryk nie potrafi dłużej okłamywać Emilki. Postanawia wrócić do Stanów Zjednoczonych.
679
Artur odkrywa, że Edyta miała w przeszłości rozbierane sesje zdjęciowe. Emilka jest zdenerwowana swoim występem przed znajomymi ze studiów. Na domiar złego w restauracji pojawia się Andrzej i zachowuje impertynencko. Edyta wygrywa zakład z Kingą. Choć ucieka się do podstępu, udaje się jej osiągnąć swoje cele. Całuje się z Manuelem...
680
Artur nie potrafi opanować swojej zazdrości. Edyta chce się z nim rozstać. Artur boi się, że Edyta nigdy mu nie przebaczy. Mariusz jest załamany, że będzie musiał tańczyć z Agnieszką na studniówce. Próbuje się od tego za wszelką cenę uchylić.
681
Patryk chce prosić Andrzeja, by trzymał się z daleka od Emilki. Ale rozmowa obu mężczyzn przeradza się w bijatykę. Andrzej doznaje poważnego urazu. Patryk mówi Emilce, że zabił jej byłego męża. Razem z Emilką dochodzą do wniosku, że nie pójdą na policję. Muszą się pozbyć ciała... Kinga jest gotowa służyć za mediatora i załagodzić spór między Arturem a Edytą. W związku z tym opracowuje razem z Arturem pewien sprytny plan...
682
Emilka i Patryk postanawiają pozbyć się ciała Andrzeja w lesie. Mariusz niezbyt dobrze radzi sobie w tańcu na studniówce. W trakcie poloneza powoduje tak niefortunny wypadek, że jego partnerka, Spinka, łamie nogę. Artur próbuje pokazać Edycie, że on także potrafi być romantyczny. Edyta nie nabiera się jednak na ten jego nowy wizerunek. Zarzuca mu hipokryzję. Czy to już koniec ich związku?
Witam wszystkich.
Imie: artur. Rocznik 1968.
Jestem na forum, bo ... bo obiecalem sobie ze zarejestruje sie tutaj jak zrealizuje plan, czyli ukoncze maraton poznanski. Wiec jestem. Przegladam je od poczatku lata.
No to po kolei.
Przed poczatkiem.
Jestem taki srednio ruchliwy od zawsze. Najpierw byla sekcja plywacka w podstawowce, z kontynuacja na studiach. Potem troche rower, troche lazenia, troche plywania, troche aikido (do czego akurat musze wrocic) ... Waga kilka razy podchodzila do 95, a czasem byla zbijana do 77-79 (przy wzroscie kolo 180). Czyli chyba normalnie, problemow zdrowotnych brak, zapotrzebowanie na ruch raczej wieksze niz mniejsze.
Mile zlego poczatki.
Zaczalem biegac 19.04.2004 W niedziele 18 wyladowalem w sklepie adidasa gdzie wybralem jakies buty. Przy wyjsciu rzucilem okiem na ksiazke p. Skarzynskiego. Na pytanie: - ile kosztuje, odpowiedz byla: wlasciwie jest dodawana za darmo do zakupow. (Dobrze ze sie spytalem ). Wrocilem do domu, obejrzalem, poczytalem. Fajna byla. Pasowala do celow, a wlasciwie do celu. Schudnac. Zjechac z 92 do 75-80 i utrzymac sie w tych granicach. Padlo na bieganie - bo nabralem ogromnej ochoty wlasnie na to. Trudno to wyjasnic, po prostu wewnetrznie mialem ogromna ochote wlasnie na bieg. Wiec w niedziele 18 kwietnia zmienilem calkowicie swoj stary plan, i posilkujac sie "przewodnikiem" (czyli skarzynskim) opracowalem nowy plan, plan na dzien dobry.
Plan na dzien dobry i jego realizacja.
U Skarzynskiego byl to plan srodkowy. W moim przypadku nie mialo sensu chodzenie, ani miesnie ani stawy nie byly jakos bardzo zapuszczone. Problemem byly kilogramy, ktore oznaczaly obciazenie dla mojego organizmu. Mam to szczescie ze mieszkam 5 minut od lasu. Mam tez psa, a wlasciwie suke, ktora ze wzgledu na swoje niezwykle kruche lapy (trzy uszkodzenia, dwa powazne) musi bardzo powaznie pilnowac swojej wagi. Wiec wystartowalismy. 5x(2+2) {powtorzenia x(bieg+marsz)}. Test Coopera z tego popoludnia pokazal 2230 metrow na pofaldowanej trasie (akurat taka mialem tego dnia do dyspozycji). Czyli przecietnie. Pierwsze tygodnie takie mialy byc ... ale nie byly. Mimo przewodnikowych sugestii (nie biegac codziennie), mimo zalozonego planu - no nie dalo sie nie biegac. Od drugiego tygodnia bylo 5-6 razy tygodniowo. Mialo byc spokojnie - ale organizm byl wlasciwie caly czas glodny wysilku (jakby mowil: stary, wreszcie przestales sie opieprzac, juz nie moglem wytrzymac z tym twoim lenistwem).
Po niecalych 4 tygodniach, przez autentyczny przypadek zrobilem swoj pierwszy bieg ciagly. Mialem w standardzie na ten tydzien 5x(8+1) [moj zmodyfikowany plan byl nastepujacy: 5x(10+1), 3x(15+1), 3x(20+1), 2x(30+1) i dopiero ciagly bieg 40-45 minut], ale pod koniec tygodnia nie bylo czasu. Mialem czas na 20 minut biegu, no i tyle bylo. Przebieglem 40% tego co przebiegalem dziennie w tym tygodniu (w metrach), ale ... ale juz nie chcialo mi sie wracac do starego planu. Potem bylo 36' i 54'. I tak zostalo. Mialem (bodajze) 8 tygodni na dojscie do 30 minutowych przebiezek, a mialem to po 4 tygodniach.
Jak widac konsekwencja nie jest niestety moja mocna strona.
Przyznam sie szczerze: balem sie o to, czy przez przypadek nie zrobie sobie krzywdy. Dlatego zmodyfikowalem plan. Dojscie do biegu godzinnego mialo mi zajac 3-4 tygodnie (w zaleznosci od organizmu). No i jak zwykle diabli to wzieli. Na koniec tygodnia byla pierwsza godzina. Machnalem wiec reka na to co bylo, wzialem te godzine za podstawe i ulozylem sobie spokojny plan na najblizszy miesiac. W tak zwanym miedzyczasie (dokladnie w srodku tego tygodnia) dopadlo mnie przeziebienie, i zamiast trwac zwyczajowo 3-4 dni i nabic 38,5 stopnia potrwalo tylko 1,5 doby. Bylem naprawde zachwycony. Jestem - a raczej bylem - typem, ktory lapal takie paskudne przeziebienia regularnie 4-6 razy w roku, zawsze na zmiany pogody zwiazane z porami roku. Jezeli dzieki bieganiu sie tego pozbylem - to jestem naprawde bardzo szczesliwy.
Dygresja na temat tla.
Czas biegania. Zaczalem pod koniec kwietnia. Dni byly coraz dluzsze. Wykorzystalem to, biegalem rano. Wstawalem poczatkowo kolo szostej, z czasem godzina zaczela sie zblizac do piatej. Fantastyczna pora. Las jest niesamowity rano, slicznie pachnie, ladowalem sie energia, no i mialem kundla z glowy do poznego popoludnia (szla spac, biedaczka ).
Miejsce. Lasu mam pod reka dobry kawalek. Zrobilem tak: najpierw mam niecale 1300 metrow podbiegu - czyli swietny kawalek drogi na rozgrzewke. Tutaj jest "kontrola poranna", sprawdzenie stanu psyche, rozgrzanie miesni ("ale pan strasznie wolno biega" - po raz pierwszy uslyszane od znajomej "psiary" spowodowalo ze malo nie zarylem ze smiechu szczeka w glebe). Potem jest kilka mozliwosci, mozna biec po (mniej wiecej) plaskim (standardowa petla wydluzala sie stopniowo, obecnie ma 10 km), mozna pocwiczyc kros. Wszystko dzieki morenom i lodowcom 40 tys. lat temu
Dyscypliny dodatkowe. Jest tego odrobina. Po pierwsze rower. Na przyklad 16 km nad Zawiat (czesto zwany Bieszkowicami) asfaltem w jedna strone, na dzien dobry 4-o kilometrowy podjazd. Miodzio. Po drugie plywanie (100 basenow - czyli 2,5 km w 46 minut, tak bylo na wiosne tego roku), po trzecie rolki (Obluze ma fajna trase, szpanerzy z bulwaru tam nie zagladaja, asfalt przyzwoity, dlugosc petli 5 km, mozna pojezdzic. Jasne ze to nie Malta, ale jak sie nie ma co sie lubi ... ). Ta trojca doskonale koreluje sie z moim bieganiem.
Akcesoria. Buty. To jasne. Oprocz tego wykorzystalem co mialem. Dres byl w domu, szorty byly (ale nie klasyczne biegowe, zwykle takie). Na jesien kupilem kurtke przeciwdeszczowa. Z gadzetow nabylem zegarek. Fajnie byloby, gdyby byl pulsometr, ale ceny troche mnie przerazaly. Nabylem sympatycznego Timexa (jak zamowilem w Internecie to skojarzylem, ze mam trzy zegarki i wszystkie Timexy jakos tak wyszlo), mial pamiec 50 okrazen i timer interwalowy. Na razie wystarczy.
Bieganie godzinne
Od miesiaca sie ruszalem (no bo trudno byloby juz mowic ze biegalem ). Waga spadla gdzies do 86. W tym momencie wiedzialem ze kierunek jest sluszny. Przyszedl czas zeby zaczac spokojnie budowac fundament. Wazne bylo zeby nic nie spaprac. Zalozenie bylo proste: okolo godziny "czystego" biegu dziennie, 4-6 razy tygodniowo, z przerwa nie dluzsza niz dwa do trzech dni.
Do konca maja testowalem "lesne petle", od 6 do 9 km. Mialem problemy z ustaleniem obciazenia, generalnie bieglem szybciej niz powinienem. Ciezko bylo sie wstrzelic. Pomierzylem odcinki i spokojnie probowalem. Tygodniowo bylo 45 do 55 km. W polowie czerwca doszedlem do "docelowych" 10 km. Odbily sie czkawka, 9 km dziennie w poprzednim tygodniu nie sprawilo najmniejszego problemu, dycha zaczela uwierac. Testowalem siebie. Pod koniec czerwca zrobilem drugiego Coopera, 2640m, trasa tym razem juz wzglednie plaska. Uznalem ze jest OK.
Dygresja na temat bezczelnosci.
Tu trzeba wrocic sie o kilka tygodni. Otoz gdzies na pocztku maja, po 2 tygodniach od poczatku pomyslalem ze warto postawic sobie jakis cel. Tak dla zwiekszenia motywacji. Zeby latwiej sie wstawalo rano, zeby chetniej sie biegalo ... Maraton w Trojmiescie biegnie w polowie sierpnia, ocenilem ze to za szybko. Ale poniewaz moja matka jest z Poznania, mam tam rodzine, a w pazdzierniku sa imieniny Artura, to wlasciwie czemu nie 10.10.2004 w Poznaniu ? 5 maja 2004 wpisalem sie na liste. Mialem swoj cel. Na wszelki wypadek powiedzialem rodzinie ze do nich przyjade, w koncu podstawa sukcesu to spalic za soba mosty
Cztery tygodnie.
Przyszedl lipiec. Przejrzalem kalendarze startow na 2004 rok. Interesowaly mnie dychy w okolicy. Znalazlem kilka, jedna w Leborku pod koniec lipca, na poczatku wrzesnia w Gdansku, dwa tygodnie pozniej w Wejherowie i Rumii. Wybralem Lebork i Gdansk jako sprawdziany przed Poznaniem - mialem wiec juz "swoja" polityke startowa A co. Na dwa tygodnie przed pierwszym startem zrobilem sobie test w lesie, na swojej petli. 10 km w 55 minut, podbieg poczatkowy byl "rozgrzewajacy" (10 minut), czyli kolo 5 minut kilometr. Bylem zachwycony, tak zachwycony swoim samopoczuciem ze wlaczylem do planow jeszcze 2 km "maraton" plywacki, tez w Leborku, tydzien wczesniej. Niestety, lipiec byl paskudnie zimny, nawet jak na moje standardy. W polowie miesiaca woda w jeziorze byla za zimna (jak dla mnie, a mam spora wytrzymalosc), wiec ze szczerym zalem zrezygnowalem. Dwa tygodnie pozostale do biegu potraktowalem baaaardzo lagodnie. Polurkalem troche na forum, popatrzylem z sympatia na Grupe Trojmiejska szykujaca sie do "szturmu" [korzystajac z okazji pozdrawiam bardzo serdecznie, jestem tym losiem ktory zatrzasnal sobie kluczyki w samochodzie]. No i czekalem na start.
10K Lebork - czyli pierwsza koty za ploty.
10 km w Leborku jest robione w 5 petlach. Trasa calkiem calkiem, niczego sobie. Przyjechalem ze swym dziewczeciem, zarejestrowalem sie, pochodzilem po rynku, troche po trasie. Nerwy mnie zarly. No i stalo sie. Podczas przebierania sie do biegu, jakies 0,5 godziny przed startem zatrzasnalem kluczyki w samochodzie. Bylem juz w stroju startowym - na szczescie. W srodku zostal aparat towarzyszki, dokumenty, pieniadze, komorki ... Stres startowy nieco sie nasilil Burza mozgow: co robimy ? Trzeba by znalezc transport do Gdyni - albo bic szybe. Jezeli zbic - to najwyzej po biegu. No wiec zagadnelismy pare osob (ja miedzy innymi kolezanki i kolegow z GT, - rozpoznalem ich po koszulkach). Na zyczliwosc nie moglismy narzekac, udalo nam sie pozyczyc dwa razy komorke, zadzwonic z prosba o przyslanie zapasowych (czas realizacji z roznych wzgledow wynosil kolo 4 godzin), a takze zalatwic "awaryjnie" kilka miejsc w samochodach w strone Trojmiasta. Nieco (ale tylko nieco) uspokojeni przeszlismy do glownego punktu dnia.
A wiec bieg. Pierwsza petle zrobilem w 8' 12'' czy jakos tak (jezeli dobrze pamietam). Czulem sie swietnie. Czulem sie bosko jeszcze przez pol drugiego kolka, nawet juz mialem teorie jak to czlowiek sie spreza na zawodach. Potem mnie sieklo. Nogi byly z betonu. Bylem mokry jak szczur. Zdychalem. Powiedzialem sobie - widzisz, kretynie, juz kiedys sie wylozyles na szybkim starcie, powinienes wiedziec ze tak sie nie robi, a teraz zacisnij zeby i dowlecz sie biegiem do mety. Dowloklem sie. Mialem 49' 11'' (wszystkie czasy podawane przeze mnie sa czasami netto, z mojego stopera, od przekroczenia przez mnie startu do miniecia mety i roznia sie od czasow w komunikatach koncowych). Dostalem sliczna torebke, piekna koszulke, pierwszy medal (niezapomniane wrazenie, naprawde), butelke wody ktora od razu wypilem i dowiedzialem sie ze wygladam jakbym mial zaraz odjechac na tamten swiat. Fakt, bylem zmeczony, mokry, ale az tak zle sie nie czulem.
Kluczyki przyjechaly jakies 1,5 godziny pozniej. Wszystkim kolezankom i kolegom deklarujacym swoja pomoc serdecznie dziekuje, jestem wam ogromnie wdzieczny. Kolegow ktorzy sobie "dojechali" do Leborka rowerem, pobiegli (kolo 40 minut jesli dobrze kojarze), a potem wrocili "spacerowym" tempem (40 km/h) informuje: nie udalo Wam sie mnie kompletnie zdolowac - ale byliscie naprawde blisko.
Bieg zaczalem czuc nastepnego dnia wieczorem. Od kwietnia zrobilem 501 kilometrow.
Od Leborka do Pily.
Poniedzialek byl bardzo bolesny. Przejrzalem w Internecie kalendarz biegow. Zajrzalem na forum biegajznami i przyjrzalem sie planom treningowym. Byly sympatyczne, niewatpliwie fachowe, tym niemniej potrzebowalem czegos innego. Byly wszakze zrodlem inspiracji. Otoz na poczatku wrzesnia, w tym samym czasie co 10 km w Gdansku byla tez Pila. Jak zastapilem maraton warszawski poznanskim, to w planach treningowych Pila pasowala idealnie. A poniewaz w Pile mam ciotke wiec wszystko zaczelo sie ukladac. Do "treningow" wprowadzilem Kros (kolo 40 minut), przebiezki, przemyslalem Lebork i Poznan zaczal nabierac calkiem realnych ksztaltow. Intensywnosc biegania troche spadla, zaczelo sie wreszcie lato, wrzucilem do worka plywanie, troche roweru, zrobilem (wreszcie !) P1, w sumie sierpien byl leniwy. Od Leborka do Pily zrobilem 160 km. Mimo drobnych perturbacji - zycie nigdy nie jest proste - w piatek 3 wrzesnia, dzieki nieocenionej pomocy ukochanej kobiety (ktorej niniejszym goraco dziekuje) zapisalem sie na polmaraton.
Polowka w Pile.
Wspominam ten bieg bardzo milo. Zalozenia byly proste: jest to element przygotowan do Poznania. Czas docelowy - biorac za podstawe czas z dychy - to kolo 110 minut. Podszedlem jednak inaczej. Nauczony doswiadczeniem zalozylem bardzo spokojny start. Zalozylem przyspieszenie od 10 km, mialem sie tutaj rozkrecic do mniej wiecej 5' 30'' na kilometr. Powyzej 2 godzin uznalem za wynik bardzo zly - i oznaczajacy koniecznosc powaznego przemyslenia Poznania. Czas 1h 50' bylby z kolei bardzo dobrym. Celowalem posrodku, w 1h 55' . Chcialem tez zobaczyc jak wyglada bieganie dlugo asfaltem, przetestowac zachowanie na punktach odzywczych, sprawdzic bieganie w grupie. W Leborku "zapialem" numer na piersiach i caly czas "szuralem" po nim przedramionami, teraz przepialem go na brzuch, gorna krawedz ponizej rak.
Bylem w sobote wieczorem, pobralem numer (243), popatrzylem na mapke. W niedziele byla sliczna pogoda. Ja wiem ze ten upal byl meczacy, ale psychicznie podzialal na mnie doskonale. Po starcie trzymalem sie ogona co zaowocowalo zabawnym momentem: kiedy przebiegalem przez linie pozniejszej mety spiker mowil: a teraz biegna najstarsi uczestnicy biegu Chichotalem jak glupi przez chwile. Pierwsza petelka byla spokojna. Nie szarpalem. Przez chwile bieglem z gosciem w swietnej koszulce z namalowanym kubusiem puchatkiem. Jak mi powiedzial od kiedy biega, ze 21 kilometrow jeszcze nie przebiegl (przyznalem sie, ze ja tez nie), a w te srode zrobil najwiecej do tej pory (17 km) to pomyslalem sobie - stary, kozak to biegnie obok Ciebie. Ty to jestes wzor spokoju i konsekwencji. W kazdym razie zasugerowalem mu duzo pic i chlodzic glowe (w koncu ogladalo sie ten chod Korzeniowskiego w Atenach i widzialo tego Rosjanina). Czulem sie cudownie, mialem poczucie posiadania wielkiego zapasu sil, staralem sie je dozowac oszczednie i z umiarem. Przyjechalem do Pily po nauke i chcialem wyniesc stad maksymalnie duzo wiedzy o swoim organizmie w warunkach startowych. Od piatki podkrecilem tempo. Szukalem grupy ktora bedzie biegla podobnie. Nie mialem - i nie mam - problemow zwiazanych z samotnym "lykaniem" kilometrow, stoper na reku i oznaczenia na trasie wystarczaly mi calkowicie. Gdzies kolo 10 - 11 znalazlem "odpowiednia" grupe. Bylo bardzo milo, sympatyczni ludzie, wspanialy doping na trasie. Na 15 kilometrze, w okolicy punktu oderwalem sie od "swoich" i leciutko podkrecilem tempo. Upatrzylem sobie jednego czlowieka (M-50 jak podejrzewam ) i staralem sie ciagnac z nim. Przed meta minelo mnie dwoch ludzi z "mojej" grupy (fantastyczny finisz). Przybieglem za gosciem ktory biegl pchajac przed soba wozek (byloby naprawde nie fair go wyprzedzic). Pogratulowalem mu, zgarnalem medal i siateczke, oddalem komus bon na zarcie i popijajac piwko udalem sie spkojnie w droge powrotna. Czas netto: 1h 52' 52''. Bylem umiarkowanie zadowolony.
Wnioski koncowe: Z wielu powodow (99% to lenistwo) nie robilem wycieczek biegowych. Mialem jakies 4-5 tygodni na potrenowanie dlugiego biegania. Zdawalem juz sobie sprawe, ze bez 2 do 3 godzin biegu ciaglego raz w tygodniu nie ma co myslec o przyzwoitym (=dajacym mi zadowolenie z samego siebie) biegu w Poznaniu. To byl najwazniejszy wniosek z Pily (drugi byl taki, zeby od razu po biegu nie pic piwa Ale ja po prostu nie zauwazylem ze w torbie jest tez Gatorade, zdychalem z pragnienia, a do ciotki mialem 15 minut marszu).
Od Pily do Poznania
Bolaly mnie stopy (wlasciwie wszystko od polowy kolana w dol). Podejrzewam teraz, ze to wina paznokci (w Poznaniu mialem juz naprawde mocno obciete). Z drugiej strony nie bylo zle, mialem prawie dwie godziny w Bydgoszczy do przesiadki, wiec czekalem na pociag "aktywnie" (pochodzilem ponad godzine z plecakiem po ulicach).
Truchtalem od poniedzialku, zwolnilem nieco tempo, przerzucilem trening na popoludnie (niestety, rano bylo coraz dluzej ciemniej), zwiekszylem kilometraz na 50 - 75 tygodniowo i wrzucilem 20-o kilometrowki (podwojna petla, czas ok. 130 minut). Uznalem ze nie ma juz czasu na dluzsze dystanse, w koncu 6 miesiecy wczesniej 20 kilometrow biegiem to byla czysta abstrakcja. Dwa tygodnie przez maratonem pobieglem 20 km w czasie 1h 53' (czyli w tempie niemal jak w Pile, na mojej petli pierwsze 1o minut to spokojny rozgrzewajacy trucht). Chcialem "przetestowac" swoje docelowe tempo, ale podejrzewam ze wtedy wlasnie sie rozregulowalem. Ostatni mocniejszy, dluzszy trening zrobilem we wtorek. W Poznaniu bylem od srody, czwartek - sobota zawieraly tylko spokojne potruchtywania. Zarejestrowalem sie w sobote (351) - dobrze ze spytalem sie jak zamocowac chipa bo naprawde mialbym problem.
Maraton Poznanski - czyli realizacja celu
Ukochana kobieta wziela aparat - wiec pamiatka chyba bedzie Mowila, ze wszedzie napotykala sama zyczliwosc: jak sie dostac ze starowki w okolice mety ? Tak i tak, zreszta ja tez tam jade, moj maz startuje Nie ma Pani biletu ? Nie mozna kupic u kierowcy, ale prosze bardzo, ja mam dwa
No coz, ja nie mialem tak z gorki Najpierw podczas przebierania sie utopilem w Malcie skarpety Dobrze ze mialem druga pare. Zalozylem bezrekawnik, wiatrowe i "spokojnie" oczekiwalem na start. Samopoczucie bylo kiepskie, stres jednak byl dosc spory. Mialem nadzieje ze jak juz wystartuje to bedzie podobnie jak w Pile. Zalozylem czas docelowy 4 godziny, spokojny poczatek, tempo kolo 5'50'' do 20 kilometra, chcialem "wyczuc" trase pierwsza spokojna petla i pobiec szybciej druga. Wiedzialem oczywiscie o planach kolezanek i kolegow z forum (na 4 godziny), ale chcialem to zrobic "po swojemu". Tradycyjnie trzymalem sie ogona, przekroczylem linie startu po przeszlo minucie, a i tak stalem przed mostem Pierwszy kilometr - 7'30'' Korki w maratonie to naprawde bylo zabawne. Potem bylo tak sobie. Troche mnie nudzilo - a to bylo jeszcze przed pierwszym punktem odzywczym. Generalnie pierwsza piatka byla fatalna. Bieglem chwile obok fajnego goscia o imieniu Bartek (z Zakopanego jak powiedzial), zamienilismy kilka zdan - on, a kilka wyrazow (badz sylab) - ja. Szczerze mowiac nie bylo mi do gadania, bylem naprawde niezadowolony z siebie, wiedzialem juz ze cos spieprzylem. Bartek poszedl do przodu, zyczylem mu powodzenia. Ja tymczasem pozegnalem sie z 4 godzinami i przeszedlem do realizacji planu B - primo: przebiec, secundo: najlepiej jak sie da. Na drugim punkcie skorzystalem z wody, isostara, banana i gabki po czym grzecznie wszedlem na chwilke do toalety. Pierwsza dycha 62'36''. Porazka. Ale zaczelo byc lepiej, spokojniej, organizm zaczal powoli dochodzic do siebie. Druga dycha 58'25''. W polowie bylo kolo 2h 06' Czulem sie naprawde niezle. Zaczalem zatem kombinowac: {trase juz znam. Nie jest prosta, ale wiem jak wyglada. 1h54' na drugie 21km to tak z grubsza 5'20'' na kazdy kilometr. Tempo ktore powinienem wytrzymac to 5'40''. Czy jestem w stanie pobiec 20 sekund szybciej na kazdym kilometrze ? Bedzie ciezko, ale co mam do stracenia ? Warto sprobowac. To ostatni moment.}
Wiec zaryzykowalem. Trzecia dycha - 53'22'' czyli przyzwoicie. Nie mialem pojecia czy dam rade utrzymac to tempo, uwazalem jednak ze trzeba ryzykowac. Mijalem troche ludzi lapanych przez skurcze - niezly kanal. Zastanawialem sie kiedy zamelduje sie kryzys. Zameldowal sie kolo 32 - 33 kilometra. Przyszedl skubany mi potowarzyszyc. Wiedzialem juz ze 4 godzin nie bedzie, bylem jednak naprawde zadowolony ze sprobowalem. Kolejna zmiana planu - utrzymac stale, rowne tempo (mialem kolo 5'40'') najdluzej jak sie da, najchetniej do mety. Czwarta dycha to 56'36'' - nie bylo zle. Wtedy minalem jedyna osobe do ktorej podczas tego maratonu poczulem szczera antypatie. Misiek ktorego wyprzedzalem powiedzial tonem wielce doswiadczonego biegacza: nie spiesz sie, to nie ma sensu, i tak nie zlamiesz juz 4 godzin. Wiec krzyknalem do tylu, 4 godzin nie, ale 4h 02' jeszcze tak ;-> I uslyszalem za soba: 'taaak, skoro Twoja ambicja jest zlamanie 4,02 to [...]' ale juz reszty nie uslyszalem. Kapitan dobra rada, cholera (Ty masz szanse na 3,58, Ty zrobisz 4,01 ...). Ostatnie 2 kilometry byly trudne, ale dla odmiany na zbiegu z mostu poczulem spory przyplyw sil, co dalo calkiem ladny bieg na ostatnich metrach.
Czas koncowy (stoper): 4h03'49''. Odebralem swoj medal, lyknalem wody i naprawde wykonczony nie dalem juz rady stac - musialem przysiasc na chwile. Po minutce wstalem i powloklem sie w poszukiwaniu "osobistego fotografa" (uslyszalem: tak szybko biegles na koniec ze nie wiem czy nastawilam dobrze ostrosc gdybym nie byl az tak zmeczony to chyba bym ryknal smiechem). Dowloklem sie do samochodu, uwalilem w srodku, zostalem dowieziony do rodzinnej noclegowni, wdrapalem sie na czwarte pietro, wykapalem, zasymulowalem ze skubie obiad - i padlem spac.
Generalnie bylem zaskoczony swoim zmeczeniem. Moge potwierdzic, ze pomiedzy maratonem a polowka jest naprawde duza roznica. Stopien trudnosci - jak dla mnie - o dwie klasy wiekszy. Z drugiej strony satysfakcja jest wprost proporcjonalna do wlozonego wysilku.
Jesli chodzi o wynik ... Nie "zrobilem" czterech godzin. Mysle, ze w 3/4 odpowiada za to moje lenistwo, a w 1/5 zly dobor cwiczen w ciagu ostatnich dwoch tygodni. Problemem byl w moim wypadku poczatek. W kazdym razie mam o czym myslec, z Poznania przywiozlem sobie druga ksiazke p. Skarzynskiego, wiec doswiadczenie cudze plus wlasne powinno wzrosnac i, mam nadzieje, zaowocowac w przyszlosci.
Krotkie podsumowanie
Od 19 kwietnia nabiegalem 990 km. Od wielu miesiecy nie meczylo mnie zadne przeziebienie czy katar. Waga spadla do ok. 80 kg. No i przebieglem maraton - wiec z czystym sumieniem moge sie zarejestrowac na forum
(Chociaz bieganie jeszcze lepiej przysluzylo sie mojemu psu - takiej sylwetki i kondycji to nie miala od wielu lat; potrafi np. pobiec ponad 40 km/h. Jak wziac pod uwage ze ma w tylniej lapie implant ...)
Co dalej ?
Tak wstepnie to powoli przyszly rok juz znam. Na pewno Wroclaw - bo trzeba bedzie sie sprawdzic na wiosne jak tam przepracowana zostala zima. Na pewno Trojmiasto - bo przeciez u siebie trzeba pobiec (ale bedzie to dla mnie raczej forma treningu, taka wycieczka biegowa, tyle ze nieco inna). Na pewno Pila i Poznan - trzeba sie bedzie sprawdzic znowu, zobaczyc czy jest postep. Na pewno jakas 10, najchetniej dwie lub trzy. No i jezeli znajde jakis bieg "wspolny", ludzko-psi, no to obowiazkowo bede musial tez go zaliczyc. W koncu Sara trenuje ambitnie razem ze mna
pozdrowienia dla wszystkich kolezanek i kolegow z forum biegajznami.
artur
amd dnia Pią Paź 15, 2004 18:24, w całości zmieniany 3 razy
Artur Marek Wójtowicz
CO ŁĄCZY JOSEPHA SMITHA Z MASONERIĄ?
Przed kilkoma dniami po przeanalizowaniu Księgi Mormona zauważyłem wiele zbieżności jakie jawią się między środowiskami mormońskimi, a środowiskami masońskimi. W niniejszym artykule pragnąłbym przedstawić pewne fakty, które mogą zmobilizować czytelnika do głębszej analizy tego zagadnienia.
Po przestudiowaniu życiorysu Smitha zacząłem zastanawiać się dlaczego założyciel mormonów za wszelką cenę starał się doszukać korzeni w starożytnym Egipcie. Liczne opisy powstawania Księgi Mormona przytaczają zdarzenie jakoby Smith miał przetłumaczyć wspomnianą pracę z języka staro — egipskiego. Lecz z drugiej strony wielu Religioznawców i Religiologów przytacza tezę, jakoby ten język nie istniał.
Smith szukał korzeni swojej nauki w starożytnym Egipcie, tymczasem zdaniem Karla Heinza Zunnecka masoneria też do tego zmierza. Jego zdaniem Wolnomularstwo Egipskie jest stawiane w masonerii na pierwszym miejscu i ono też winno być odpowiedzialne za Loże całego świata.1
Internationales Freimauer Lexikon podaje nam tymczasem informację, że Young i Hyrum Smith byli twórcami Wielkiej Loży Masońskiej w Nauvoo2, zaś Joseph już od 1842 r. był wolnomularzem3.
Szukając podstaw do ugruntowania nowej religii w środowisku staro-egipskim Smith zakupuje starą mumię w 1835 r. Następnie przekazuje ludowi informację jakoby z papirusów przetłumaczył pod natchnieniem Ducha Świętego Księgę Abrahama. A jak było naprawdę?. W 1835 r. niejaki Michael Chandler z Nowego Jorku wraz z wystawą mumii egipskich podróżował po okolicznych stanach, udostępniając podziwianie tych eksponatów za... drobną odpłatą. Kiedy przebywał w Kirtland, Joseph zakupił od niego jedną mumię, po czym ogłosił ludowi, iż posiada teksty Księgi Abrahama. W 1967 r. w/w papirusy znalazły się w Metropolitan Museum w Nowym Jorku. Egiptolodzy stwierdzili, iż papirusy Smitha nie maję nic wspólnego z Abrahamem, a jedynie przedstawiają tekst instrukcji pogrzebowych.4
Powstanie ruchu mormońskiego w XIX wieku w Stanach Zjednoczonych było związane z rodzeniem się licznych sekt i chaosem przez nie spowodowanym5. Angielska historyczka Frances Yates wysuwa retoryczne pytanie, które można by również odnieść do twórczości Smitha: "...gdzie znajdziemy podobną kombinację(...) imaginatywnej więzi z religią i symbolizmem Egipcjan? Jedyną odpowiedzią na to pytanie, jaką mogę sobie wyobrazić - w wolnomularstwie...". Elżbieta Jagielnicka twierdzi, że u podstaw masońskiej symboliki legła religia starożytnego Egiptu, połączona z elementami manicheizmu, okultyzmu i spirytyzmu. Większość teorii wywodzących się z tych nurtów można odnaleźć w teologii mormońskiej.6
Ciekawie również na ten problem zapatrywał się O' Dea: "...Ponieważ on sam [Smith] nie miał żadnego odpowiedniego przygotowania religijnego ani liturgicznego nie zawahał się sięgnąć po sekretne rytuały masońskie, aby wśród nich znaleźć elementy kultu. Z łatwością przekonać swoich naśladowców, że rytuał masoński był skorumpowaną formą starożytnego ceremoniału kapłańskiego, który teraz został odnowiony..."7.
Masoneria rozwijająca się w Stanach Zjednoczonych miała dość specyficzny charakter. Na "starym kontynencie" stanowiła ona twór obcy w społeczeństwie i była niczym implant na ciele dobrze funkcjonującego organizmu państwowego. Natomiast w przypadku Stanów Zjednoczonych wolnomularstwo było elementem, który od samego początku konstytuował nowe społeczeństwo8. Staje się to bardziej zrozumiałe, gdy uświadomimy sobie, że mówiąc o Kościele Jezusa Chrystusa... mamy do czynienia z religią rdzennie amerykańską, nieodłącznie związaną z tym państwem. Również można dostrzec podobieństwo teorii Smitha z masońskimi wypowiedziami, że to szatan jest Bogiem, który miał nauczyć Ewę sekretów mogących zmienić człowieka w Boga9. Żyjący w XIX wieku Wielki Mistrz Albert Pike10 już w 1889 r. głosił, że "...Lucyfer jest bogiem, na nieszczęście Adonaj (tj. Jehovah, czyli "Bóg żydowski") jest także Bogiem. Absolut może istnieć jedynie pod postacią dwóch bóstw..."11. Być może, na podstawie tych teorii Smith stworzył historię o dwóch braciach "Bogach": Jezusie i Lucyferze. Ten twórca palladyzmu działał bowiem jako Wielki Mistrz na terenie stanów północnych.
Loża z Nauvoo w październiku 1844 r. przekształciła się w "Winkeloge". Internationales... podaje również, że obrzędy dotyczące np: kapłaństwa Melchizedeka, jakich dokonywano w Nauvoo, były oparte na pięciu punktach braterstwa (por. IFL s. 1063 - 64). Wielka Loża z Utah powstała w 1866 r. z Wielkiej Loży Nevada. Formalnie do życia powołały ją w 1872 r.: Argenta z Kolorado, Wielka Loża Wasatch z Montany i Wielki Mistrz z Kansas (por. IFL s. 1375).12
Spójrzmy zatem jeszcze na kilka innych zbieżności jakie mogą się jawić między mormonami a masonami:
1. Chrzest umarłych
Jak podaje "Doktryna" z 27 października 1838 r., gubernator stanu Missuori Liburna W. Boggs, nie pozostawiając żadnej alternatywy mormonom, wydał nakaz wytępienia wszystkich wyznawców Kościoła Jezusa Chrystusa....13 Tak więc Smith niczym Abram (por. Rdz 12, 1) wyruszył do kraju, który Pan mu wskazał. Tym razem był to stan Illinois. Widzimy więc, że nową Ziemią Obiecaną staje się Nauvoo (leżące na terenie dawnej wioski Commerce). Tam też Pan nakazał wybudowanie domu dla pielgrzymów oraz świątyni "o wzorze iście salomonowym14". Budowa nowego Domu Bożego staje się niezbędna, gdyż na całej ziemi nie ma - jak mówi Pan - miejsca, gdzie mogliby zostać ochrzczeni umarli.15
Bogdan Ferdek opisując wyznawców montanizmu powołuje się na słowa, które mogą ukazać pewne podobieństwo z mormonami: "...chrzczą umarłych, tajemnicę celebrują publicznie, swoją mieścinę Pepuzę nazywają Jeruzalem...16". Różnica polega tylko na tym, iż w XIX wieku Frygijską17 Pepuzę zastąpiono Salt Lake City.
2. Poligamia
Jest to niewątpliwie dla wielu czytelników „pikantny” temat. Teoretycznie mormoni zrezygnowali z poligamii, jednakże również dziś według statystyk amerykańskich co trzeci mormon ma więcej niż jedną żonę. Mormoni twierdzą, że poligamia przez nich wyznawana jest głęboko zakorzeniona w ich teologii. Cała bowiem Trójca Święta uprawiała wielożeństwo. Pomijam tutaj fakt, że znając teologię mormońską, trudno jest w niej się dopatrzyć istnienia Trójcy Świętej. Po dokładniejszej analizie można by się pokusić o stwierdzenie istnienia Triady. Ale nie chciałbym tutaj zbaczać z tematu. Niewątpliwie Poligamia mormońska jest powiązana z politeizmem wyznawanym przez Smitha. A tymczasem tezy dotyczące politeizmu były również głoszone przez masonerię anglosaską: "...Nic nie może przeszkadzać człowiekowi wierzyć również w jednego czy więcej niższych bogów, pod warunkiem, że uznaje on jednego najwyższego Boga..."18. W dalszym logicznym rozumowaniu można by się doszukać w teologii mormońskiej gnostycznych idei prowadzących do New Age. A przecież istotą masonerii jest gnoza, zaś samo wolnomularstwo głosi, że człowiekiem może być Bogiem. Już "brat" Mouthaan twierdził, że "...my jesteśmy Bogiem..."19.
3. Gesty, znaki i rytuały
Tajemne znaki masonerii, gesty i symbolika mormonów. Być może właśnie tutaj można dostrzec pewne podobieństwo między tymi dwoma organizacjami? Karl - Heinz Zunneck w swojej pracy „Die geheimen Zeichen und Rituale der Freimaurer” w znacznym stopniu przybliża nam tajemniczą symbolikę masonerii. My również postaramy się spojrzeć na nią pod pewnym kątem. Na samym początku swojej pracy Zunneck stara się uzasadnić dlaczego być może Smith za wszelką cenę starał się udowodnić, że jest potomkiem Chrystusa. Być może dlatego, że niektóre odłamy masońskie starały się udowodnić, że sam Jezus był masonem20. Na dalszych stronicach jego pracy możemy przeczytać na temat działalności masonerii na terenie Stanów Zjednoczonych i Anglii. A także powiązań masonerii angielskiej z egipską21. Nie jest żadną tajemnicą, że siedziba mormonów w Salt Lake City jest jednocześnie lożą masońską. Ciekawym może również pozostawać fakt, że masoneria ubiera się w rytualne fartuszki, zaś bardziej wtajemniczeni mormoni noszą rytualne koszule z symboliką. Masoni opierają się na legendzie o mistrzu Adonhiramie który podobnież zbudował świątynię Salomonową, zaś ideałem Smitha było wybudowanie nowej świątyni salomonowej na terenie USA22. Samo objawienie jakie otrzymał Smith w lesie budzi pewne wątpliwości jeżeli mamy świadomość, że drzewa i lasy odgrywają w symbolice masońskiej dość istotną rolę.23
Zunneck w dziale dotyczącym symboliki masońskiej ukazuje nam ciekawe informacje dotyczące symboliki masońskiej w godłach narodowych: Argentyny, Antiugi i Barbudy, wysp Bahama, Brazylii i Związku Radzieckiego. Prawie wszystkie z wymienionych państw znajdują się na terenie Ameryki Łacińskiej, gdzie „bujnie” rozkwita ruch mormoński24. Gesty obrzędowe mormonów zdaniem wspomnianego autora niczym nie różnią się od masońskich25. I na zakończenie swych rozważań znajdujemy wniosek, o istocie tytułu Patriarchy w środowisku masońskim26. Zdaniem mormonów identyczny tytuł otrzymał od samego „Boga” Hyrum Smith, który nota bene sam był masonem i twórcą Winkelloge.
Zakończenie
Mistrzowski budowniczy świata27, jak nazywają Boga mormoni, pozostawia nam wiele pytań i wiele niepewności. Bóg w wydaniu mormońskim daje nam ich jeszcze więcej. O kontaktach masonerii z mormonami nie trzeba już nikogo przekonywać. Pozostaje jedynie pytanie w jakim stopniu mormonizm jest skoligacony z masonerią. Jeśli jego założyciele należeli do lóż masońskich w XIX wieku lub byli ich twórcami. Kolejnym pytaniem może być rola jaką odgrywa mormonizm w XXI wieku. Czy nie jest jego celem przypadkiem werbunek do nowych lóż jaki mają Rotarianie ?
Przypisy
1Karl Heinz Zunneck, Die geheimen Zeichen und Rituale der Freimauerer, Rottenburg 2002 s. 83.
2Por. Internationales Freimauer Lexikon, Wien 1932 s. 1732.
3Tamże s. 1468.
4Zob. Josh Mc Dowell, Don Stewart, Oszukani, Lublin 1994, s. 63 - 64.
5Por. Osvaldo D. Santagada, dz. cyt., s. 83 - 84.
6Por. N. Wójtowicz, Wielki... , dz. cyt., s. 109 - 110. E. Jagielnicka, Symbol w wolnomularstwie wczoraj i dziś, w: N. Wójtowicz (red.), Sztuka Królewska. Historia wolnomularstwa na przestrzeni dziejów, Wrocław 1997, s. 6.
7Por. Osvaldo D. Santagada, dz. cyt., s. 66, za: O' Dea, The Mormons, University of Chicago Press 1957, s. 57.
8Szerzej na ten temat zob. N. Wójtowicz, "Sztuka Królewska" głów nie koronowanych, w: Rojalista - Pro Patria, nr 1(30), luty - maj 2000, s. 12.
9Por. B. Kiernicki, Masoneria. Materiały Wydziału Szkolenia Politycznego Zarządu Głównego Zjednoczenia Chrześcijańsko - Narodowego, Zeszyt 16, Warszawa 1993, s. 8. Lucyfer w konsekwencji logicznego myślenia musi być również uważany przez mormonów za Boga, skoro (w ich teoriach) był bratem Jezusa. Nie należy przy tym zapominać, że w wolnomularstwie Wielki Mistrz otrzymuje tytuł "doskonałego" po uznaniu Lucyfera za bóstwo równe Bogu Ojcu. Por. F. Eger, Żydzi i masoni we wspólnej pracy, Warszawa 1998, s. 88 - 90.
10Albert Pike (1809 - 1891) zajmował się czarną magią lucyferiańską. Początkowo swą działalność prowadził w kręgach obrządku szkockiego. Spośród stanowisk, jakie piastował można wymienić: Wielkiego Suwerennego Komandora Rady Najwyższej Trzydziestego Trzeciego stopnia - Rady Matki Świata, oraz Najwyższego Arcykapłana Masonerii Uniwersalnej. Zob. Krzysztof Kulkowski, Destrukcja wartości religijno - moralnych w założeniach ideowych wolnomularstwa w świetle polskiej literatury przedmiotu (praca magisterska, napisana na UKSW w Warszawie), Warszawa 2001, s. 69.
11Por. P. B. Günther, Szatan, największy wróg człowieka, Wrocław 1991, s. 269.
12Szerzej na temat powiązań mormonów z masonerią, zob. Die Endowment - Zeremonie (aiwpa); Die Tempelkleidung (aiwpa); James David, Earl LDS Endowment Kirtland, 1996 (aiwpa); Mormon Connection to Masonry (aiwpa); James David, LDS Endowment and Masonic initiation, 1996 (aiwpa); artykuł Masonry and Mormonism z: New Age z kwietnia 1905 r. (I część) i z czerwca 1905 r. (II część); Przywrócona Prawda, b. m. w. 1999, s. 69. Zainteresowanych szybkim rozwojem loży masońskiej w stanie Utah i powiązań mormonów z masonerią odsyłam do literatury specjalistycznej, z którą warto jest się zapoznać: Samuel H. Goodwin, Mormonism and Masonry. A Utah Point of View, Salt Lake City 1921; Michael W. Homer, Masonry and Mormonism in Utah 1847 - 1984 w: Journal of Mormon History vol. 18, no. 2, Fall 1992, s. 57 - 96; Robin L. Carr, Freemasonry and Nauvoo, b. m. w., 1989; Rozdział 6. Joseph Smith and Masonry w: Kerry Ross O 'Boran, Lisa Lee O' Boran, The Window's Son: The Esoteric History of the Profet Joseph Smith and the Origin of Mormonism, Salt Lake City 1997 - jest limitowaną edycją w nakładzie 110 egzemplarzy ręcznie numerowanych; Don J. McDermott, Joseph Smith and the Treasure of Hiram Abiff "The Cryptic Scholar", Winter/Spring 1991, s. 40 - 50; Mervin B. Hogan, Freemasonry and Utah's Perpetual Problem, 22 august 1992, mps. Maszynopis można odnaleźć Bibliotece Wielkiej Zjednoczonej Loży Anglii (BUGLoE ) pod sygnaturą UU75HOGfol.
13Zob. Wprowadzenie do 124 Rozdziału Nauki i Przymierza.
14Por. Nauki i Przymierza 124, 26 - 28.
15Mormoni wierzą w możliwość chrztu za umarłych o którym mówił Apostoł Narodów (1 Kor 15, 29). Jednak należy zauważyć, że autor Listu do Koryntian nie pisze: ja chrzczę, czy też my chrzcimy za umarłych, lecz wyraźnie widnieje tam zaimek oni. Tak więc św. Paweł mówi wyraźnie o jakiejś grupie przebywającej poza chrześcijaństwem. Dlaczego więc mormoni zaczęli przyjmować praktyki pogańskie z pierwszych wieków? Opis ceremonii chrztu za zmarłych można znaleźć w NiP 128, 1 - 21.
16Por. Bogdan Ferdek, dz. cyt., s. 182 (za: A. Bober, Asceza - uczłowieczenie czy odczłowieczenie w świetle źródeł chrześcijaństwa, Lublin 1985, s. 114).
17Por. Tomasz Skibiński, Miejsce i rola Apokalipsy św. Jana w początkach millenaryzmu chrześcijańskiego, w: Communio 20 (2000) 4, s. 40.
18Por. Norbert Wójtowicz, Wielki Artchitekt Wszechświata... , dz. cyt... , s. 25.
19Por. N. Wójtowicz, Wielki Architekt Wszechświata, Wrocław 1999 s. 101.
20Karl - Heinz Zunneck, Die geheimen Zeichen und Rituale der Freimaurer, Rottenburg 2002 s. 65.
21Ibidem s. 84 - 85.
22Ibidem s. 190 - 191.
23Ibidem s. 227.
24Ibidem s. 213, 223 - 225.
25Ibidem 212.
26Ibidem s. 232.
27Przesłanie od Rady Prezydenta Kościoła w: Liahona z października 1999.