Moja koleżanka chciałaby zapisać swojego trzynastoletniego syna do jakiegoś
klubu gdzie mógłby np. skakać ze spadochronu, albo wspinać się na skałki,
albo robić coś, co podnosi poziom adrenaliny ;)) Chłopak ma ogromny "pociąg" do
wojska, policji i innych takich ;))
Gdzie powinna się zgłosić? Chodzi o Wrocław.
Zależy gdzie go chcesz posłać. Skakać ze spadochronem na pewno nie da
rady - za młody. Zresztą granica wieku jest tu dość wyraźna. Większość
klubów sportów ekstremalnych wymaga zwykle wieku min. 16 lat (za
pisemną zgodą rodziców). Niemniej są specjalne obozy/zajęcia które są
dostępne dla nastolatków w jego wieku. Zajrzyj do "Żołnierza
Polskiego". Są tam regualrnie zamieszczane informacje o takich
imprezach. Jeśli chodzi o wspinaczce to też nie problem. Po ściance
może łazić pod opieką instruktora. A jeśli naprawdę chce się bawić to
znajdź mu porządną drużynę harcerską. Tam zwykle uzyska solidne
podstawy.
Zdrówko
----- Original Message -----
Sent: Thursday, January 10, 2002 9:28 PM
Subject: zajęcia wojskowe dla 13-latka?Moja koleżanka chciałaby zapisać swojego trzynastoletniego syna do
jakiegoś
klubu gdzie mógłby np. skakać ze spadochronu, albo wspinać się na skałki,
albo robić coś, co podnosi poziom adrenaliny ;)) Chłopak ma ogromny
"pociąg" do
wojska, policji i innych takich ;))
Gdzie powinna się zgłosić? Chodzi o Wrocław.
Wspinanie ok, ze skakaniem to co najwyzej w tandemie ;-)). Musi miec
skonczone 16 lat. Podobnie jest z paralotnia. Ale prawdopodobnie nie ma
takich rygorystycznych przepisów przy lataniu na paralotni za wyciagarką.
Strength & Honor
| [ciach] prawnik z Wrocławia, [ciach]
| [ciach] prawnik z Poznania, [ciach]Skoro zaczelo sie od dwoch prawnikow to mam nadzieje ze nic zlego z
tego nie wyniknie. Swoja droga jesli wyniknie to beda oni w jakis
sposob zobligowani do pomocy :) A wiec:Marcin Szymonik - lat 23 (juz niedlugo), elektronik z Sochaczewa (50
[ciach]
wyksztalcenie), ale raczej nie zadawajcie mi pytan na ten temat :),
BTW studiuje filozofie.
Elektronikz Bozej laski ??? :)
Nie bede wiecej dyskryminowal Marcina.
Iza Mroczek i Irek Waniowski (lat 26)
Garbusek wspolny (+/-) - 1302 z 1972r
Kolor - zolty (czyt. rzulty) :)
Nie jestesmy zrzeszeni w klubach garbuskowych.
Hobby (moje - Wanios): Garbuski, wspinanie, kompy, i wiele innych
(kolejnosc przypadkowa)
Z wyksztalcenie jestem mechanikiem samochodowym i informatykiem
Pozdrowienia
Irek Waniowski
A tak przy okazji prawnikow to uprzejmie informuje, ze zeby taka liste
zrobic zgodnie z prawem nalezy od wszytskich zebrac podpisy ze sie zgadzaja
na publikacje swoich danych. Dlaczego nikt tego wczesniej nie zauwarzyl? ;)
Pozdrawiam
Alek
-----Original Message-----
Wanios
Sent: Monday, February 01, 1999 9:42 AM
Subject: Re: Propozycja| | [ciach] prawnik z Wrocławia, [ciach]
| [ciach] prawnik z Poznania, [ciach]| Skoro zaczelo sie od dwoch prawnikow to mam nadzieje ze nic zlego z
| tego nie wyniknie. Swoja droga jesli wyniknie to beda oni w jakis
| sposob zobligowani do pomocy :) A wiec:| Marcin Szymonik - lat 23 (juz niedlugo), elektronik z Sochaczewa (50
[ciach]
| wyksztalcenie), ale raczej nie zadawajcie mi pytan na ten temat :),
| BTW studiuje filozofie.Elektronikz Bozej laski ??? :)
Nie bede wiecej dyskryminowal Marcina.Iza Mroczek i Irek Waniowski (lat 26)
Garbusek wspolny (+/-) - 1302 z 1972r
Kolor - zolty (czyt. rzulty) :)
Nie jestesmy zrzeszeni w klubach garbuskowych.
Hobby (moje - Wanios): Garbuski, wspinanie, kompy, i wiele innych
(kolejnosc przypadkowa)
Z wyksztalcenie jestem mechanikiem samochodowym i informatykiemPozdrowienia
Irek Waniowski
--
Archiwum listy dyskusyjnej pl-misc-samochody-garbusy
http://www.newsgate.gliwice.pl/archive/pl-misc-samochody-garbusy/
najbliższe zajęcia mamy na Eigerze- we wtorek 1 kwietnia 18-20
ogólny plan wygląda tak:
I tydzień: basen ul. Teatralna 20-21
II tydzień: siłownia/ ścianka Fundacja 18:30-20:30
III tydzień: Eiger 18-20
IV tydzień: ścianka/ siłownia Fundacja 18:30-20:30
Zajęcia na siłowni, małej ściance i w klubie SAS odbywają się w Fundacji Hobbit pl.św.Macieja 5a.
Zajęcia na ścianie wspinaczkowej „Eiger” odbywają się na terenie Parku Przemysłowego „Dolmel”.
Zajęcia na basenie odbywają się we Wrocławskim Centrum SPA przy ul. Teatralnej (basen nr 3).
Na zajęciach w klubie SAS obowiązuje zmienne obuwie.
Na zajęciach na siłowni obowiązuje strój sportowy, zmienne obuwie sportowe i mały ręcznik.
Na zajęciach wspinaczkowych obowiązują buty do wspinaczki (ewentualnie tenisówki, trampki, korkery) i strój odpowiedni do uprawiania wspinaczki (np. leginsy i T-shirt).
Na zajęciach na basenie obowiązuje strój kąpielowy, czepek, klapki, ręcznik, mydło.
od kiedy tylko będzie możliwość zajęcia z Fundacji przeniesiemy w teren
(Park Szcytnicki, Park Grabiszyński lub górka na ul. Skarbowców) a strój obowiązujący na tych zajęciach jest odpowiedni do biegania i dostosowany do warunków pogodowych.
pozdrawiam!
Sekcje wspinaczkowe to bardzo fajna sprawa, żeby całkiem nieźle przygotować się do wspinania. Przez okres jesień-zima-wiosna obserwowałyśmy z Karolinką (niestety nie mogłyśmy się zapisać, bo było już za późno) działania sekcji wspinaczkjowych na ściance we Wrocławiu. Dziewczyny, które zaczynały właściwe od zera, przez dwa razy w tygodniu ćwiczyły z instruktorką, a teraz prowadzą przewieszone drogi. Czyli, jak widać opłaciło się chociażby dla samej techniki, o postępach nie wspominając.
Podejrzewam, że w innych miastach jest podobnie.
Co do przynależności do KW - jeżeli nie mają szalonych wymagań np:
- udokumentowanych przejść wspinaczkowych o odpowiednim stopniu trudności
- znajomości z co najmniej dwoma członkami klubu z minimum dwu letnim stażem
- itp.
to warto się zapisać. Składki niewielkie, a wyjazdy klubowe zapewnione z minimalnym kosztem, obozy klubowe, legitymacja klubowa uprawniająca do zniżek, jeśli klub zrzeszony w PZA to różnież legitymacja, dzięki której można np. legalnie wspinać się w Tatrach Słowackich.
Nie mówiąc o mega zniżkach na noclegi np. w Betlejemce lub w starym Morskim Oku. A i na taborach w Tatrach można wtedy tanio spać.
Zapisuj się Miśka
Mam przyjemność przekazać informację o udanym występie reprezentantów Gniezna w Mistrzostwach Poznania we Wspinaczce Sportowej, które odbyły się 27 października na ścianie wspinaczkowej AZS Poznań. Zawody były trzecią i ostatnią edychą Pucharu Wielkopolski, więc znane są już wyniki całorocznej rywalizacji pucharowej. Gnieźnianie startują w barwach Klubu Sportów Górskich „DIRETA”. Wyniki Mistrzostw:
Kategoria JUNIORZY (do 16 roku życia)
1. Jakub Dzięcielski KWS “GRANIT” Wrocław
2. Michał Wrzesiński Klub Sportów Górskich „DIRETA” Gniezno
3. Mateusz Fuchs Klub Sportów Górskich „ESCENDO” Poznań
Kategoria OPEN – KOBIETY
1. Paulina Piechowiak Klub Wspinaczkowy “ON-SIGHT” Poznań
2. Sandra Czaczyk Klub Sportów Górskich „DIRETA” Gniezno
3. Bernadeta Stułkowska AZS UAM Poznań
Kategoria OPEN – MĘŻCZYŹNI
1. Jakub Wójkowski AZS UAM Poznań
2. Łukasz Rutkowiak Klub Sportów Górskich „ESCENDO” Poznań
3. Artur Podolski Klub Sportów Górskich „DIRETA” Gniezno
Z kolei po podsumowaniu punktów w rankingu Pucharu Wielkopolski 2007 Gnieźnianie z Direty mają następujące miejsca:
Kat. Juniorzy - I m. Michał Wrzesiński,
Kat. Open Kobiety - II m Sandra Czaczyk,
Kat. Open Męźczyźni - II m. Michał Wrzesiński,
III m. Artur Podolski
z czego jako ich trener bardzo się cieszę i gratuluję sukcesów
Więcej informacji o zawodach, fotki oraz ranking Pucharu Wielkopolski na stronie www.kw.poznan.pl
Andrzej Janka
W ubiegły weekend na ścianie wspinaczkowej Miejskiego Klubu Sportowego Tarnovia gościła czołówka młodych wspinaczy z całego kraju. Przez dwa dni rywalizowano w Pucharze Polski Juniorów we Wspinaczce Sportowej w konkurencjach na prowadzenie i na czas. Patronat honorowy nad zawodami objął Prezydent Miasta Ryszard Ścigała, który osobiście dopingował zawodników, a w krótkim przemówieniu gorąco pogratulował młodzieży uporu i konsekwencji w dążeniu do celu, którym niewątpliwie jest osiąganie sukcesów w tej trudnej dyscyplinie sportu.
Tarnowskie zawody była ostatnimi z tegorocznego cyklu, ale organizatorzy zapewniają, że imprezy juniorskie – oprócz seniorskich imprez na Rynku - na stałe zagoszczą we wspinaczkowym kalendarzu klubu, tym bardziej że przebudowana i odnowiona ściana wspinaczkowa świetnie się do tego nadaje.
Wyniki:
Konkurencja na prowadzenie:
Juniorki Młodsze
1.Natalia Terlecka - Krakóv
2.Olga Karaśkiewicz – MKS Tarnovia
3. Karina Mirosław – Skarpa Lublin
Juniorki
1.Katarzyna Mirosław – Skarpa Lublin
2.Monika Młodecka – ŁKW Łódź
3. Klaudia Buczek – MKS Tarnovia
Młodzieżowcy
1.Piotr Bunsch – MKS Tarnovia
2. Maciej Kalita – MKS Tarnovia
3.Marek Matys – Baltica Gdańsk
Konkurencja na czas:
Juniorki Młodsze
1.Karina Mirosław – Skarpa Lublin
2.Olga Karaśkiewicz – MKS Tarnovia
3.Katarzyna Wicha – Skarpa Lublin
Juniorzy Młodsi
1.Marcin Dzieński – Pałac Młodzieży Tarnóv
2.Krystian Macieja – ŁKW Łódź
3. Wojciech Pomorski
Młodzieżowcy:
1.Jędzrzej Komosiński – Baltica Gdańsk
2.Maciej Kalita – MKS Tarnovia
3.Bartosz Kowal – AZS – KŚ - Wrocław
W klasyfikacji generalnej Pucharu tarnowianie zajęli:
Olga Karaśkiewicz (juniorki młodsze): 1 - prowadzenie, 3 – na czas
Marcin Dzieński (junior młodszy): 1 – na czas
Maciej Kalita (młodzieżowcy): 2 –prowadzenie, 3 – czas
Piotr Bunsch (młodzieżowcy): 1 – prowadzenie
Impreza odbyła się dzięki wkładowi finansowemu Ministerstwa Sportu, Urzędu Miasta Tarnowa, Polskiego Związku Alpinizmu oraz Starostwa Powiatowego w Tarnowie.
http://www.tarnow.pl/galeria/galeria_wspin_18.11.07/index.php zdjęcia
Jeśli renomowany klub wspinaczkowy, zrzeszony w PZA, na swojej stronie zamieszcza takie ogłoszenie to ja to rozumiem jako przyzwolenie i akceptacje takiej działalności. A może ja czegos nie rozumiem i może ktos mi wyjaśni?
Z tego ogloszonia niewiele wynika. Ale poczytaj sobie inne wypowiedzi pana Balcerzaka, w ktorych bawi sie w kierownika wyprawy:
Wypowiedz 1:
'Witajcie.
Jedziemy na Matta - trza go w koncu skonczyc. [...] Założenia są takie aby jak najwiecej zaporeczowac (bierzemy sporo sznurka) i gdy tylko pogoda pozwoli idziemy w górę na dwa dni. Dla bezpieczenstwa idziemy wolno czyli musimy założyc biwak na grani - pamietajcie o tym zabierając odzież (wiatroszczelną).'
Wypowiedz 2:
'Ukształtował sie skład na Matta. Jedziemy w 6 osób. 3x2 - skład jak najbardziej mobilny. Tzn. jedzie: Marcin - Wrocław, Sławek - Gdańsk, Grzegorz - Radom, Grzegorz - Lublin, Łukasz - Kraków, Piotr - Wrocław.'
Wypowiedz 3:
'Odpadł Grzesiek z Radomia. Czyli ostatecznie jedziemy w 5. Tworzy to niekorzystne zespoły 2 + 3. I to jet ból !!! Ale cóż zrobic Crying or Very sad. Aby pogoda dopisała... to bedzie spoko.'
Wypowiedz 4:
Wysłany: Pon 21:38, 05 Lut 2007
'Doszliśmy do Hornli. Zjedliśmy i poszliśmy na grań. Jest bardzo mało śniegu. Spotkaliśmy też 3 osoby z KW Jastrzębie. Schodzą z Matta, ale są wykończeni i niewiadomo kiedy dojdą do schroniska. My już od 2 godz. jemy i pijemy. Niestety Szwajcarzy zlikwidowali kuchenkę gazową, a nie wiemy na ile wystarczy nam nasz gaz. Ciśnienie spada na zmianę pogody. Jutro siedzimy w schronisku i sprawdzamy pogodę.'
Czy to sa wypowiedzi zwyklego kierowcy?
Tam znajdziesz adrenalinę:
Ośrodki sportów ekstremalnych na Dolnym Śląsku (adresy internetowe)
wspinaczka:
Jelenia Góra, Sudecka Szkoła Wspinaczki Jarka Liwacza, http://www.szkola.wspinaczki.prv.pl
Lądek Zdrój, Góry i Alpinizm - Szkoła Wspinania, http://www.gia.alpinizm.pl
Lądek Zdrój, Ręce do góry - Szkoła Wspinaczkowa, http://www.gory.info.pl/recedogory
Szklarska Poręba, Szkoła Górska „Quasar” (także bungee jumping), http://www.guasar.net.pl
Wrocław, Szkoła Wspinaczkowa Dozent, http://www.dozentwajda.com
Wrocław, Zerwa - ściana wspinaczkowa, http://www.zerwa.pl
aerokluby:
Wrocław, http://www.aeroklub.wroc.pl
Jelenia Góra, http://www.jelenia.gora.wroc.pl
Wałbrzych, http://www.szybowce.com/aerokluby.php
paralotnie:
Bielawa, „Bielik” Szkoła Latania, http://www.glajt.pl
Kowary, Karkonoski Klub Paralotniowy, http://www.kkp.paragliding.pl
Wrocław, Szkoła Latania FreeX Poland, http://www.paragliding.com.pl
parki linowe:
Sokolniki, Adrenalina-Park, http://www.adrenalina-park.pl (także zorbing, paintball, quady, minirafting)
Wrocław, Wyspa Przygody Opatowicka, http://www.inercon.pl
Złoty Stok, Skalisko Leśny Park Przygody, http://www.skalisko.eu
Opracowanie: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
Rozpoczynający się w piątek, 9 kwietnia, w Warszawie XV Przegląd Filmów Alpinistycznych imienia Wandy Rutkiewicz "Kangczendzonga-Polska Góra" nawiązuje do 30. rocznicy pierwszego polskiego wejścia na Mount Everest (8850 m) oraz 30-lecia zdobycia dziewiczych szczytów Kangczendzongi - Południowej i Środkowej (ok. 8500 m).
Bohaterką pierwszego osiągnięcia była wybitna himalaistka Wanda Rutkiewicz, która 16 października 1978 roku stanęła na najwyższym szczycie Ziemi jako pierwsza z Polski, pierwsza Europejka i trzecia kobieta świata (po Japonce Yunko Tabei i Tybetance Phanthog).
Kilka miesięcy wcześniej (19 i 22 maja), wyprawa Polskiego Klubu Górskiego, pod kierunkiem Piotra Młoteckiego, zatknęła polską flagę na Kangczendzondze Południowej i Środkowej - dwóch z kilku ostatnich, niezdobytych wówczas ośmiotysięczników w Himalajach.
"Ponieważ Polakom na Evereście był poświęcony ósmy przegląd w 2000 roku, to program tegorocznego koncentruje się na Kangczendzondze oraz jej zdobywcach" - poinformowała dr Iwona Grys, dyrektor Muzeum Sportu i Turystyki w Centrum Olimpijskim w Warszawie (Wybrzeże Gdyńskie), gdzie od piątku do niedzieli prezentowane będą filmy i slajdy.
W sobotę o godz. 14 planowane jest spotkanie z Michałem Błaszkiewiczem - bratem Wandy Rutkiewicz. Przegląd zakończy w niedzielę o godz. 18 Monika Rogozińska wspomnieniami i pokazem slajdów z pobytu w Polsce pierwszego zdobywcy Everestu Sir Edmunda Hillarego.
Ciekawie zapowiadają się prezentacje nowych filmów, z wypraw współczesnych, zrealizowanych przez młodych twórców profesjonalnych oraz amatorów.
Przeglądowi towarzyszy wystawa "Z Podola w najwyższe góry świata", poświęcona Piotrowi Młoteckiemu w piątą rocznicę śmierci.
Wanda Rutkiewicz, z domu Błaszkiewicz, urodziła się w niewielkiej miejscowości Płungiany na Litwie 4 lutego 1943 roku. Po zakończeniu II wojny światowej znalazła się wraz z rodziną w Polsce. Najpierw trafili do Łańcuta, a następnie do Wrocławia.
Ukończone na Politechnice Wrocławskiej studia dały Rutkiewicz w roku 1965 tytuł magistra inżyniera elektroniki. Rozpoczęła pracę w Instytucie Automatyki Systemów Energetycznych, ale po kilku latach
przeniosła się do Warszawy, gdzie pracowała w Instytucie Maszyn Matematycznych.
Nie od razu jej zainteresowania poszły w kierunku gór. Ze sportem była związana od najmłodszych lat, a jej ukochaną dyscypliną stała się siatkówka. Grała w I-ligowej drużynie, a nawet miała zostać zawodniczką reprezentacji Polski. Poza tym biegała, pchała kulą, skakała wzwyż, rzucała dyskiem i oszczepem.
Jej pierwsze kontakty ze wspinaczką zaczęły się w podjeleniogórskich Sokolikach. W 1962 roku ukończyła kurs Szkoły Taternictwa na Hali Gąsienicowej i od tej pory rozpoczęła przygodę z Tatrami, a następnie konsekwentnie z górami coraz wyższymi.
W 1978 roku wzięła udział w zachodnioniemieckiej wyprawie na Everest, stając na szczycie 16 października, gdy papieżem został Karol Wojtyła. W czasie spotkania z Wandą Rutkiewicz Jan Paweł II powiedział: "Dobry Bóg tak chciał, że tego samego dnia weszliśmy tak wysoko".
Dziewiątym ośmiotysięcznikiem w alpinistycznej karierze Wandy Rutkiewicz miała być Kangczendzonga. Do samotnego ataku na szczyt wyruszyła 12 maja 1992 roku. Do obozu jednak nie wróciła... Pozostała tam, w najwyższych górach, w górach, którym poświęciła większość swojego bardzo barwnego życia.
Smierć Polaków – kulisy tragedii na Matterhornie
Rzeczpospolita/MS /13.02.2007 07:03
Matterhorn
Na Matterhornie zginęło trzech Polaków. Wysłała ich w Alpy firma, która dwa lata temu pozostawiła wspinaczy na Kaukazie. Dwie osoby zginęły.
Choć informacje na temat szczegółów alpejskiej tragedii są skrzętnie ukrywane, to możemy już częściowo odtworzyć przebieg wydarzeń. Wrocławska firma Extrek Piotra Balcerzaka zorganizowała 12-dniowy wyjazd na zimową wspinaczkę na Matterhorn (4478 m). Grupa została skrzyknięta dzięki ogłoszeniu internetowemu. Celem była grań Hörnli, "długa i męcząca" - jak podano na stronach internetowych Extreka - "o niewielkich trudnościach wspinaczkowych" i 1218 m różnicy poziomów.
Grań Hörnli jest rzeczywiście najłatwiejszą drogą na szczyt Matterhorn, lecz i najbardziej niebezpieczną. Pnie się bowiem po polach gruzu. Spadające kamienie są główną przyczyną wypadków w lecie, tu bowiem koncentruje się ruch wspinaczkowo-turystyczny na Matterhorn. Choć trasa nie jest trudna technicznie, ginie tu rocznie więcej osób niż na Mount Evereście. Mężczyźni, którzy odpowiedzieli na ogłoszenie Extreka, wcześniej nie znali się. Pochodzili z różnych miast. Prawdopodobnie w środę, 7 lutego, na grań wyruszyły trzy osoby. Dwie, w tym Piotr Balcerzak, pozostały w schronisku Hörnli (3260 m). W nocy pogorszyła się pogoda. Trójka na grani wezwała pomoc przez telefon komórkowy. Z powodu zamieci ratownicy nie byli w stanie do nich dotrzeć. O 6 rano w czwartek, w momencie, kiedy wystartował helikopter, wspinacze odwołali alarm.
Wiemy, kim były dwie ofiary. Sławomir Wróblewski (lat 35) z Klubu Wysokogórskiego Trójmiasto wspinał się wcześniej w Pamirze, Tien-Szaniu, wszedł zimą na Elbrus. Osierocił siedmiomiesięczną córkę. 26-letni Grzegorz Skrzypczak rok temu ukończył Wydział Geografii na UMCS w Lublinie. Należał do Klubu Górskiego PTTK w tym mieście. W ubiegłym roku wszedł z kolegą na Mont Blanc. Niedawno zapisał się do Klubu Wysokogórskiego w Warszawie. Kim był ich przypadkowy partner, nie wiemy.
Telefony Extreka nie odpowiadają. Strony internetowe zniknęły. Pod aktywnym wcześniej adresem pojawia się napis: "Przykro nam, strona o podanym adresie nie istnieje". Identycznie firma ta zareagowała po śmierci dwóch uczestników własnej wyprawy w Kaukaz w sierpniu 2005 r. Młodych ludzi doprowadzono na niebezpieczny lodowiec Uszby (4696 m) i pozostawiono samych sobie. Cztery osoby wpadły do szczeliny lodowej. Dwójce udało się z niej wyjść. Dziewczyna oraz chłopak ze skręconą nogą biwakowali w niej dobę, zanim szczelina się nie zamknęła, grzebiąc ich. Uszbę nazywają kaukaskim Matterhornem.
Bogata i burzliwa historia miasta wpisana jest w jego mury.
Czasy wczesnego średniowiecza przypomina Ostrów Tumski, na którym zachował się w doskonałym stanie jeden z najpiękniejszych w Europie zespołów architektury sakralnej.
Inny zabytek z tego okresu wrocławski Ratuszzaliczany jest do najwspanialszych budowli gotyckich w Europie Środkowej.
We Wrocławiu można również obejrzeć jedno z największych w Polsce barokowych wnętrz, jakie zachowało się do naszych czasów. Jest nim Aula Leopoldyńskamieszcząca się w osiemnastowiecznym gmachu Uniwersytetu.Dawna i współczesna architektura wkomponowana jest w obfitość zieleni.
Wrocław jest najbardziej zielonym miastem Polski – na 1 mieszkańca przypada 25 m2 zieleni (nie licząc zieleni osiedlowej).
W centrum miasta rozpościera się założony w XVIII wieku Park Szczytnicki,
w którym rośnie ponad 370 gatunków drzew i krzewów oraz znajduje się oryginalny Ogród Japoński. Zaprojektowany i utrzymywany zgodnie z zasadami japońskiej sztuki ogrodniczej.
Nie mniej wspaniałym miejscem spacerów jest Ogród Botaniczny, z jego piękną ekspozycją kwiatową, oranżerią, alpinarium i największą w Polsce kaktusiarnią, a także Ogród Zoologiczny, założony w 1865 roku z około 5,5 tys. zwierząt reprezentujących 650 gatunków.
Goście Wrocławia wspominają go przede wszystkim jako prężny ośrodek kultury.
Teatry, opera, teatr muzyczny, filharmonia i liczne kluby, muzea i galerie zapewniają nieprzerwany ciąg wydarzeń artystycznych.
Kulturalną wizytówką miasta stały się festiwale muzyczne o międzynarodowym znaczeniu. Największy z nich to Międzynarodowy Festiwal "Wratislavia Cantans".
To we Wrocławiu odbywają się: Festiwal "Jazz nad Odrą", Dni Muzyki Starych Mistrzów, Przegląd Piosenki Aktorskiej, Międzynarodowe Zaduszki Jazzowe, Wrocławskie Spotkania Teatrów Jednego Aktora i Małych Form Teatralnych, Międzynarodowy Festiwal Dialog Wroclaw. Słynne już w Europie stały się monumentalne przedstawienia operowe organizowane we wrocławskiej Hali Ludowej.
Wrocław gościł wiele międzynarodowych sław muzycznych, zarówno muzyki estradowej, jak i poważnej, m.in. Joe Cocker, Anastasia, Sonique, Placido Domingo, Jose Cura, Garou.
Do atrakcji kulturalnych, których nie można ominąć zwiedzając Wrocław, należy niewątpliwie Panorama Racławicka- gigantyczna rotunda, w której mieści się panoramiczny obraz o wymiarach: 120x15 metrów, przedstawiający bitwę pod Racławicami z 4 kwietnia 1794 r.
Stolica Dolnego Śląska jest liczącym się ośrodkiem imprez wystawienniczych i targowych, organizowanych w Hali Ludowej.
Wrocław jest czwartym co do wielkości miastem w Polsce, liczącym około 650 tys. mieszkańców. Należy do największych w kraju ośrodków uniwersyteckich. Życie umysłowe skupia się wokół wyższych uczelni z uniwersytetem i politechniką na czele.
Miasto wyposażone jest w bogate zaplecze sportowo – rekreacyjne do uprawiania sportów wyczynowych i amatorskich. Wrocław to ośrodek sportów wodnych i turystyki rzecznej oraz ważny punkt na mapie Polski, szczycący się tradycjami w koszykówce, zawodach żużlowych, piłce nożnej, strzelectwie.
Do uprawiania aktywnego wypoczynku zachęcają troskliwie pielęgnowane parki oraz stale wzrastająca ilość wytyczanych tras rowerowych. Atutem Wrocławia jest niewielka odległość i dobre połączenia z ośrodkami uzdrowiskowo – wczasowymi i sportowymi położonymi w Kotlinie Kłodzkiej oraz w obrębie Sudetów i Karkonoszy. Zwiększa to ofertę aktywnego wypoczynku i zaspokojenia wymagań amatorów sportów ekstremalnych (np. wspinaczka wysokogórska, zwiedzanie kopalni i sztolni połączone z licznymi atrakcjami).
Wrocław jest ważnym węzłem komunikacyjnym; międzynarodowy port lotniczy, przebiegająca przez obrzeża miata autostrada A4, dworce kolejowe, porty żeglugi rzecznej, zapewnia połączenie z całym światem.
Największą rolę w gospodarce regionu odgrywa przemysł środków transportu, maszynowy, elektrotechniczny, konstrukcji metalowych oraz przemysł spożywczy.
Wrocław jest przepięknym miastem o bogatej historii i niepowtarzalnej urodzie. Doceniają ją zarówno mieszkańcy, jak i goście.

:::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::
Dubstep Pressure 200Pa
27.03.2009
Klub Kontrasty
Any bass needed? Hire MHID; we have a license!
Już 27 marca ciśnienie w Kontrastach wzrośnie do 200Pa
- a wszystko dzieki drugiej w serii imprezie z cyklu
DUBSTEP PRESSURE. Jako ze wszystko ma korzenie
- rozwoj gatunku dubstep w Polsce ma rózniez swoje
w postaci ekipy z Wrocławia nazywajacej sie MY HEAD IS DUBBY !
Matematyk, fotograf, tlumacz, grafik, milosnik wspinaczki,
rajdowiec, informatyk, lingwistka, i naglosnieniowiec...
Jest jedna dziedzina, która ich laczy - dubstep.
My Head Is Dubby to oparty na audycji radiowej twór,
zrzeszajacy milosników niskich czestotliwosci. Narzedziem
ich pracy jest winyl, a warsztatem obowiazkowo ciemna sala.
Juz od ponad 5 lat na swoich imprezach staraja sie wypruc
flaki z glosników i wzbudzic Technicsy. Przeksztalcajac
swoja fascynacje basem w sprawne dzialanie grupowe,
doprowadzili do realnego rozwoju gatunku w twierdzy Wroclaw.
Dzisiaj ciezko juz tutaj o klubowa impreze bez dubstepów. Ich
siedziba jest wlasnie najwieksze dolnoslaskie miasto,
mimo to przenosza wirusa takze na inne miejsca, grajac
m.in. w Krakowie, Warszawie, Bydgoszczy czy Trójmiescie
i teraz w Łodzi. Jak do tej pory nad basem medytowali
z nimi wiodacy dubstepowi producenci i dj'e, wystarczy
wymienic takich jak Youngsta, Rusko, Conquest,The Others,
Headhunter czy Scuba. A podsumowujac, to jest to po
prostu zgrana paczka przyjaciól, razem starajacych sie
dokonac pospolitego basowego ruszenia...
Pawel, Ola, Sylwek, Lukasz, Marek, Radek
i dwa Marciny. Osiem glów, jeden dubz.
Więcej
http://www.myspace.com/myheadisdubby
http://www.myspace.com/brokenbeatsradioluz
http://www.radioluz.pwr.wroc.pl
http://www.aktivist.pl/tekst/tId,381
MY HEAD IS DUBBY ON YOUTUBE
:::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::
Vester
My Head Is Dubby / Wrocław / Polska
Ill One
My Head Is Dubby / Wrocław / Polska
Wuja
My Head Is Dubby / Wrocław / Polska
Mono
Rezydent Kontrasty / Respecta.pl / Łódź / Polska
:::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::
Start godzina: 21, wstęp: 10 zł, selekcja!
http://www.klubkontrasty.pl
http://www.myspace.com/klubkontrasty
Klub Kontrasty – Łódź, ul.Piłsudskiego 14
(dawny budynek C. H. Hermes)
:::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::
=m= dnia Pon Mar 23, 2009 8:18 pm, w całości zmieniany 2 razy
IMPREZA: 3 Urodziny Drumtown
DATA: 18.06.2004 (piatek)
MIEJSCE: Bydgoszcz, Club Sonobar, ul. Chodkiewicza 19
START: 21:00
BILET: 12 zł normalny / 8 zł do 22.00 lub z kartą klubową SONO / Panie do 22.00 za darmo!
MUZYKA: nu-skool breaks, drum&bass
DJ's:
- Gość specjalny: Mono (Burning Lion Kolektive - Klinika Pozytywnych Wibracji - Ampstrong - Łódź)
- Zalk (Drumtown - Sono resident - Bydgoszcz)
- Player (Drumtown - Sono resident - Toruń)
- Erase aka Ld.Jay (Drumtown - Sono resident - Toruń)
- Crazy (Drumtown - Sono resident - Toruń)
MC's:
- Cookiz (Bassic Elementz - Toruń)
- Mystic (Toruń)
- Qbik (Drumtown - Sono resident - Bydgoszcz)
Info:
Zapraszamy 18 czerwca do bydgoskiego Sonobaru na imprezę z okazji 3 urodziny kolektywu Drumtown. Tej nocy na scenie wystąpi 5 Dj'ów i 3 Mc tworzących pozytywną atmosferę w rytmach nu-breaks i drum&bass. Gościem specjalnym będzie znakomita postać łódzkiej sceny breakbeat / drum&bass - Dj Mono z Burning Lion. Na mikrofonie gościć będą nasi przyjaciele z Torunia: Mc Cookiz i Mc Mystic. Drumtown wystąpi w nowym poszerzonym składzie: Zalk, Player, Erase, Crazy oraz Mc Qbik. Zapraszamy!
Mono - znany prawie wszystkim klubowiczom łódzki DJ, już na początku lat 90tych zajmował się promowaniem nurtu UK dance. Od 94 roku współpracował z Pulse, Chemią, Alcatraz Party Org., Friday, United Junglist a na stałe pracował z Electro Lobotomy i Sonic Trip. Wiele razy wyjeżdżał na Śląsk i Pomorze gdzie kultura klubowa i muzyka z nią związana były absolutną nowością.
W 99 roku pracując w MSS Records doprowadził do wydania 2 składanek z utworami polskich producentów, w tym 2 swoich produkcji, jak również zrealizował projekt Jet Bumpers.
Prezentował w swojej karierze prawie każdy gatunek angielskiej muzyki dance : Old School, Hardcore, Happy Hardcore, Jungle, Drum'n'Bass, House, UK Garage, Nu Skool, Breakbeat. Każdy z jego setów robi duże wrażenie.znany jest ze swojej nieprzewidywalności i mieszania stylów.
Gra w całej Polsce, jest rezydentem klubu Ampstrong w Zakopanem i na stałe współpracuje z Burning Lion Kolektive, Kliniką Pozytywnych Wibracji, Electric Team z Krakowa i wokalistką Niką Jager.
Występował z wieloma gwiazdami światowego formatu, m.in.: JOSH WINK (USA), SY (UK), MIXMATT (UK), MC RUFF (UK), MIKE BOLTON (UK), MR. SMITH (UK), AND (D), LUKE (D), HYPE (UK), ED RUSH (UK), MC MAGIKA (UK), MC RAGE (UK), MC MIKE D. (USA), SLICK (USA), DAS SOUND (UK), MONIKA KRUSE (D), HARDFLOOR (D), UNITY (UK), BO!NE (UK), SMOKIN'J (UK), SALAMANDER (EST), JINXX (CH),MC HERBSY (UK), MC EKSMAN (UK), LIGHTWOOD (D), MC DOUBLE J (D), DARREN J (UK), SHABBA D (UK), RUDEBOY RASTA (NL), DUB PISTOLS (UK), FREESTYLERS (UK), ANDY C (UK), DARK GLOBE (UK) i wielu innych.
Radio: RADIO ŁÓDŹ, RADIO MANHATTAN, RADIO KIKS, RADIO ŻAK, RADIO CHORZÓW, RADIO PARADA, DOBRE RADIO, RADIO HYPE
Prasa: DOSDEDOS, PLASTIK, TECHNO PARTY, AKTIVIST, GAZETA WYBORCZA, DZIENNIK ŁÓDZKI, SUPER EXPRESS, LAIF / ranking 100 najlepszych DJ'ów w Polsce /, CITY, TYGODNIK PODHALAŃSKI, HIRO
Ważniejsze imprezy: DJ MIX TECHNO FESTIVAL / Parada Wolności / Łódź, SPIKE FESTIVAL / Parada Wolności / Łódź, SONY MINI DISC FESTIVAL / Parada Wolności / Łódź, RAVEOLUCJA '97 Łódź, GORĄCZKA SOBOTNIEJ NOCY edycja 1 i 2 Łódź, TECHNO OBSESSION '99 Łódź, WIELKA ORKIESTRA Św. POMOCY 1999 Łódź, FLAP HOUSE VAG Gdańsk, DRUM&BASSE CONNECTION Kraków,
I LOVE JUNGLE Kraków Bełchatów, FIRE - Łódź, RED BULL ART&BEAT Łódź, RED BULL KAPSEL TROPHY Łódź, RED BULL JUMP UP SESSION Łódź, MISTRZ. POLSKI W SNOWBOARDINGU Zakopane/Gubałówka, 1 MISTRZOSTWA POLSKI W BEACH SOCCER 2003 Ustka / plaża, BASKETMANIA - AZS Łódź, 1 i 2 KOSMICZNY FESTIWAL NU JAZZ I FUNK Zakopane, ZAWODY WSPINACZKOWE "AKG" Łódź - 4 edycje, MILLER TOUR 2004 - 2 etapy / konkurs, FESTIWAL SZKÓŁ TEATRALNYCH - TEATR STUDYJNY Łódź
Kluby: New Alcatraz / rezydent / Łódź, Quadlino / rezydent / Łódź, Ampstrong /rez/ Zakopane Cube /rezydent/ Łódź, Cube II /rezydent/ Łódź, Faraon / Nexus Łódź, Studio Łódź, Basen Anilana Łódź, Siouxie Tower Gdańsk, Ruiny Zamku Toruń, Art. Cafe Toruń, Hacker Toruń Wagon Wrocław, Miasto Krakoff Kraków, Pewex Kraków, Prozak Kraków, Boro Kraków, Ministerstwo Kraków, Roentgen Kraków, Piekarnia Wawa, Punkt Wawa, Mega Club Katowice, Inkubator Katowice i wiele innych.
info: www.drumtown.pl
Zapraszamy do obejrzenia zdjec z ostatniej imprezy Drumtown w Sonobarze -> http://www.sonobar.com/ex...fever/index.htm
Outdoor Clubbing Experience - Bydgoszcz 2005
inauguruje w Polsce tegoroczny sezon open’er’ów. To pierwsze tak dużej rangi wydarzenie organizowane w tej części Polski.
Organizatorzy spodziewają się ok. 20.000 uczestników, dla których przygotowali ponad 100 godzin muzyki granej na 6 scenach! Na których pojawi się ponad 60 DJów – w tym cała polska plejada gwiazd sceny klubowej oraz wielkie nazwiska z czołówki sceny światowej. Jest to również pierwszy polski event organizowany przy współpracy brytyjską organizacją Godskitchen, która patronuje największej ze scen.
Klubowe open’ery dopiero przyjmują się na polskim gruncie. OCE – Bydgoszcz 2005 to doskonała możliwość promocji zarówno samej idei imprez plenerowych jak i innych eventów o uznanych markach. Chcemy, by twórcy i organizatorzy Astigmatic, NatureOne, Creamfields, Open ‘era czy Soundtropolis zapowiedzieli podczas naszego eventu swoje plany.
Dobór obsady nie jest przypadkowy. Konferencyjny charakter OCE Bydgoszcz 2005 pozwala na prezentację najaktywniejszych twórców sceny klubowej i ich dokonań.
Promowany w mediach clubbing często sprowadzany jest jedynie do bezmyślnej wędrówki po klubach. Chcemy poprzez organizację OCE Bydgoszcz 2005 udowodnić, że polska muzyka klubowa nie ustępuje jakością zagranicznej. Jedyny problem tkwi w niedostatecznej promocji. Warto zwrócić uwagę na zaproszonych DJów, producentów, a także wokalistów, prezentują bardzo różne style muzyczne, mają różny staż, ale jedno ich łączy – podejście do muzyki, która stała się ich pasją.
LOKALIZACJA
Wybór lokalizacji festiwalu nie jest przypadkowy. Bydgoszcz położona w mniej więcej równej odległości – oscylującej pomiędzy 150 – 200 km - od dużych aglomeracji miejskich – Łodzi, Warszawy, Trójmiasta, Poznania. W bliskim sąsiedztwie znajduje się Toruń. Co więcej miasto dysponuje rzadkim w skali ogólnopolskiej, dobrym węzłem komunikacyjnym i co najważniejsze dla samego eventu – obszernym kompleksem rekreacyjno – wypoczynkowym – zlokalizowanym w administracyjnych granicach miasta Leśnym Parkiem Kultury i Wypoczynku [LPKiW] – Myślęcinek. Jest to ogromne skupisko terenów leśnych poprzecinanych siecią kanałów i sztucznych zbiorników wodnych, od północnej strony otoczonych wzgórzami, które w sezonie zimowym stają się regionalnym centrum sportów zimowych. Na terenie LPKiW znajdują się niezliczone ścieżki zdrowia, tereny jeździeckie, baza hotelowa oraz Parki Fauny i Flory.
Latem ta malownicza okolica jest miejscem organizacji plenerowych koncertów przez Urząd Miasta Bydgoszczy, a dla mieszkańców miasta doskonałym terenem rekreacyjnym.
6 scen z muzyką,
pokazy laserów,
wizualizacje wielkoformatowe – 8 ekranów,
5-8 barów + bufety i grille,
bar tlenowy,
tatuaże henną,
piercing,
internet cafe,
photo point,
strefa sportów ekstrealnych (bungee, lot balonem na uwięzi, ścianka do wspinaczki)
dmuchane miasteczko do paintballa
możliwość wypożyczenia koców i leżaków,
sklepy z souvenirami…
SCENY:
Scena House
To jedna z dwóch aren na świeżym powietrzu. Będzie to główna scena, wokół której skupiać się będzie oś wydarzeń na festiwalu. Jest to jednocześnie najdłużej działająca arena z największą ilością djów. W ciągu dwóch dni na tej scenie usłyszeć będzie można ponad 25 artystów.
To właśnie na tej scenie podziwiać będzie można pokazy czerwonych laserów wraz z ogromnej mocy oświetleniem scenicznym, które towarzyszyć będą występom. Dopełnieniem efektów świetlnych będzie obecność 2 gigantycznych ekranów do wizualizacji, które będą jednocześnie ukazywały to co się dzieje na scenie jak i wśród publiczności.
Lecz największym walorem tej sceny będzie przepiękny zachód jak i wschód słońca, który będzie można tutaj obserwować.
O nagłośnieniu nie będziemy tutaj zbyt wiele pisać. 50.000 Wat. To wszystko wyjaśnia.
lineup - piątek : 27.05.2005
17.00 - 18.45 Niewinni Czarodzieje
DJs Envee & Jealo / Fluid Ounce / Warszawa, Dominique / MADsDAMES / Warszawa
18.45 - 20.00 Dr No / Warszawa
20.00 - 21.00 Novika / BEatsFriendly Live-act / Warszawa
21.00 - 22.30 Karol XVII & MB Valence a.k.a Soultunes, Peppermint Jam / ProgCity Records / Rzeszów
22.30 - 00.00 Adamus / Pozytywka / Warszawa, K.mil / Essential / Fantomas Crew / Warszawa
00.00 - 02.00 Stonebridge / UK
02.00 - 04.00 Mafia Mike & Mr Hide / Aquarium / Beatoholikz / Katowice, Fokus Pokahontaz / brak2sensu / Katowice
03.30 - 04.30 Keta / Sonobar / Bydgoszcz
lineup - sobota : 28.05.2005
12.00 - 13.30 Dio NOBO / Warszawa
13.30 - 15.00 Kookie / Beatoholikz / Katowice
15.00 - 16.30 Wawa / Warszawa
16.30 - 18.00 Ricardo / Trójmiasto, Tenessee / Warszawa
18.00 - 19.30 Fresh Magic / Trójmiasto
19.30 - 21.00 Glasse / Warszawa
21.00 - 23.00 The Beginerz / UK
23.00 - 01.00 Seamus Haji / BIGLOVE / UK
01.00 - 03.00 Robbie Riviera Juicy Music / Milk & Sugar Recordings / Miami USA
03.00 - 04.30 Chris Turner / UK
04.30 - end Jazzek / Szczecin
Scena Godskitchen
To druga arena festiwalowa na świeżym powietrzu, która swoim rozmiarem niczym nie ustępuje scenie house. Ta scena jest wizytówką Godskitchen na festiwalu. Jest to pierwsza impreza w Polsce z udziałem Godskitchen w związku z czym należy być przygotowanym na moce wrażenia. Tutaj obowiązywać będą mocniejsze odmiany muzyki klubowej. Usłyszymy Brytyjski Trance i Tech-House, a także Progressive w najlepszym wykonaniu.
Poza ogromnej mocy nagłośnieniem efektu dopełniać będą największe w Polsce lasery zielone oraz 3 ekrany z gigantycznym wizualizacjami. To właśnie tutaj poznać będzie można rezydentów Godskitchen, którzy warz z gwiazdami tej sceny oraz polską czołówką djów zadowolą zgromadzoną publikę.
lineup - sobota : 28.05.2005
17.00 - 18.30 Hagal RMI.FM / Poznań
18.30 - 20.00 Diana d'Rouz / Sentence / Poznań
20.00 - 21.30 Angelo Mike / Sentence / Poznań
21.30 - 23.00 Hypno Butterflies / Pandemic / Magic / Global Recs / Harlem Electric Recs / UK
23.00 - 00.30 Paul Thomas / UK
00.30 - 02.30 Sander Kleinenberg Global Underground / Little Mountain Recordings / NL
02.30 - 04.30 Fergie / UK
04.30 - 06.00 Marika / Progredior / Wrocław
06.00 - 07.30 Poziom-X / www.poziom-x.com / Warszawan
07.30 - end Matush / Warszawa
Scena Progressive
Na tej arenie nie będzie odpoczynku. Postępowy, dynamiczny wręcz wciągający w trans rodzaj muzyki nie pozwoli usnąć, aż do wczesnych godzin porannych.
Ta scena to największy namiot na festiwalu, konstrukcja membranowa o wysokości 15 m. i powierzchni ponad 2000 m. kw., który pomieści nawet 3000 osób. Na tej arenie zaprezentują się najbardziej uznawani polscy dje z grający progresywny house, twisted house czy po prostu tribal.
Arena ta gościć będzie głównych przedstawicieli polskiej sceny progressive, oraz gwiazdy zagraniczne.
W namiocie oprócz sceny i djów dominować będą ogromnej wielkości przestrzenne formy podwieszone pod sufitem, załamujące światło i wypełniające przestrzeń. Po bokach sceny efektu dopełniać będą ogromnej wielkości ekrany na których prezentowane będą na żywo miksowane przez vja wizualizacje. Oświetlenie namiotu składać się będzie z tzw. ruchomych głów oraz zestawów oświetlenia scenicznego.
lineup - sobota : 28.05.2005
17.00 - 18.00 Aimar / Sonobar / Bydgoszcz
18.00 - 19.30 Easy / Warszawa
19.30 - 21.00 Leon / Decadence / Warszawa
21.00 - 23.00 Jonathan Lisle / M Theory / Bedrock / UK
23.00 - 01.00 Anthony Pappa / Global Underground / London / UK
01.00 - 02.30 C-Jay Moun10 / First Impression Recordings / The Sessions Recordings / NL
02.30 - 04.00 Nigel Marcussen / UK
04.30 - 05.30 Cube / Soundrevolt.com / Eskulap / Poznań
05.30 - 07.00 Peres / SoulDivision / Katowice
07.00 - 08.00 Quantum Mekk / TribaliS TotaliS / Trójmiasto
08.00 - end R.Sinner
Scena BreakBeat/DnB
Jeśli mowa o undergroundzie to właśnie na tej arenie będzie można go poczuć w najlepszym możliwym wykonaniu.
To druga, zadaszona arena wydarzeń muzycznych na festiwalu. Drugi co do wielkości namiot o powierzchni 1600 m. kw. w kształcie elipsy pomieści do 2000 osób. Na tej arenie pojedynek stoczą ze sobą reprezentanci nurtu breakbeat i DNB.
Moc nagłośnienia to 2 x 10 kW.
Jeżeli chodzi o oświetlenie tutaj dominować będą stroboskopy oraz efekty dymowe. Wizualizacje stanowić będą największą powierzchnie w tym namiocie. Cały jeden bok namiotu będzie ogromnym ekranem do wizualizacji na długości 45 metrów. System projektorów do tylnej projekcji zapewni oszałamiający efekt dla wszystkich, którzy odwiedzą tę arenę.
lineup
17.00 - 18.30 Sixmillian / Łódź
18.30 - 19.30 Dj Tommy / Breakbeat Propaganda / Poznań, Michał Ostrowski - trąbka / Poznań
19.30 - 21.00 Drumtown, Dj Player, Dj Zalk, Mc Qbik / Bydgoszcz / Toruń
21.00 - 22.30 Boogie Mafia / Warszawa
22.30 - 00.30 Dylan Rhymes / lot49 / USA
00.30 - 02.30 Lee Coombs / Intergroove / Perfecto / Finger Lickin / UK
02.30 - 04.00 Sonic Trip, Dj Exwookie, Dj Infinity, Dj Nobis, Mc I / Łódź
04.00 - 05.00 Mk Fever / Kraków
05.00 - 06.00 Drumtown / Dj Erase / Toruń
05.00 - 06.00 Kwazar / Bass Brigade / Warszawa
Scena Electro VIP
lineup - piątek : 27.05.2005
19.00 - 22.00 Petter von Coil / das erste dance / Poznań
22.00 - 00.00 Tytt / Bydgoszcz
00.00 - 02.00 Mike Polarny / p0mp0n team / Warszawa
02.30 - end Radek Schwidt / das erste dance / Poznań
lineup - sobota : 28.05.2005
19.00 - 22.00 Radek Schwidt / das erste dance / Poznań
22.00 - 00.00 Alex Arnout / UK
00.00 - 02.00 Petter von Coil / Bydgoszcz
02.00 - end Tytt / Bydgoszcz
Scena X
lineup - piątek : 27.05.2005
21.00 - 23.00 Hanna Bernard / Bydgoszcz
23.00 - 01.00 Sixa / Bydgoszcz
01.00 - 03.00 Pestka / Bydgoszcz
03.00 - end Sky / Bydgoszcz
lineup - sobota : 28.05.2005
21.00 - 23.00 Hanna Bernard / Bydgoszcz
23.00 - 01.00 Pestka / Bydgoszcz
01.00 - 03.00 Peter Jacobb / Bydgoszcz
03.00 - end Daweed
BILETY:
Przedsprzedaż do 30 IV: Piątek 10 zł / Sobota 25 zł / Weekend 30 zł
Przedsprzedaż do 27 V: Piątek 15 zł / Sobota 30 zł / Weekend 40 zł
Przed imprezą: Piątek 20 zł / Sobota 40 zł / Weekend 50 zł
Bilety doostępne:
online: www.bileteria.com
online: www.ticketpro.pl
online: www.vinylshop.pl
Oraz w sieci sklepów EMPIK w całym kraju !
Więcej na:
http://www.oce.info.pl/
Nowe życie cz. I
Przepraszam na wstępie za wszystkie błędy potknięcie itp, pisałam to dosyć dawno temu, a za dużo tego jest, żeby teraz wszystko poprawiać
„Już nigdy...”- myślała pakując stary, żółty plecak, w który pomieściła wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy: bielizna, ciepła bluza, spodnie, bluzka na zmianę, trampki, skarpetki. Wyliczała w myślach, przypominając sobie czy na pewno zabrała wszystko. Rozejrzała się po pokoju, który przez dziewiętnaście lat był jej azylem, kryjówką- tu trzymała wszystkie swoje skarby, przyjaciół zatrzymanych w najróżniejszych pozach i zamkniętych w kolorowych ramkach, których było mnóstwo na półkach postarzałego regału. Patrzyła a na te szczęśliwe chwile, jakich nie miała w tym krótkim jeszcze życiu za wiele. Wzięła do ręki jedną z ramek i starła z niej rękawem kurz. Uśmiechnęła się do postaci na błyszczącym papierze. Aśka, Olka i Karol- paczka jej najlepszych kumpli z ogólniaka. Pamięta tamten dzień dokładnie. To były te chwile, które będzie przechowywać w swoim sercu zawsze. Byli gdzieś za miastem, na łące, lato w pełni...Tarzali się jak wariaci w wysokiej trawie, jak małe dzieci bawili się w berka, było tyle śmiechu i radości. Już było po maturze, po wszystkich egzaminach- czuli wolność, rozpoczynali kolejny etap w swoim życiu. „Przynajmniej im się udało...”- pomyślała z żalem. Karol wyjechał z ojcem do Anglii, na razie do pracy. Olka- ta zawsze miał dokładnie zaplanowane życie, teraz też: już wybrała uczelnie, przeprowadziła się do miasta, gdzie będzie studiowała, i tak jak mówiła jak najdalej od domu. A Aśka? Zerwała kontakt, zmieniała numer telefonu i nie ma jej w domu- cała ona, nigdy nie wiadomo gdzie ją wiatr poniesie. Tak dobrze znała tę trójkę- ich tez zabrała ze sobą, delikatnie układając między ubraniami, aby nie zniszczyć ramki.
Basia nie miała żadnych pretensji do swoich przyjaciół, wiedziała przecież, ze takie jest życie- każdy idzie swoja ścieżka. Jej droga nie należała do najłatwiejszych...Cały czas musiała walczyć sama- o siebie i swoja wiedzę, o własne utrzymanie, o to by mieć jakieś nowy ciuchy na dyskotekę. Sama... Rozejrzała się za siebie, czy nikt jej nie obserwuje i schyliła się za fotel, wyciągając zza niego mała metalową kasetkę. Wszystkie jej oszczędności- dużo tego nie było ale wystarczy na kilka dni, a przede wszystkim starczyło żeby kupić bilet na tę długa podróż. Zarobiła te pieniądze udzielając korepetycji, pisząc wypracowania małolatom, które były leniwe ale za to miały kasę. Nie myślała co dalej jak kasa się skończy, wierzyła skrycie, że może jakoś się uda. W nowym mieście znajdzie pracę, może kiedyś nawet pójdzie na wymarzone studia, może...
Teraz w głowie kołatała się jedna myśl- uciec i już nigdy nie wracać w to przeklęte miejsce, do tego piekła, które od lat budowała jej własna matka. Baśka nie dziwiła się ojcu, że odszedł od niej, tylko dlaczego zostawił ją- małą Basie. Nie pamięta jak wyglądał, ale wie że kiedyś był. Gdzieś w snach widziała postać mężczyzny, który bierze ja na ręce i utula w płaczu, wie, że to on- ten miękki sweter i jego zapach, tyle jej zostało po ojcu, sny...
Jeszcze tylko karteczka dla matki: ”Wyjeżdżam, nie szukajcie mnie, nie wrócę. Basia”. Duży plecak postawiła przy drzwiach. Weszła do pokoju. Pomieszczenie to było brudne i zapuszczone, w powietrzu unosiła się woń alkoholu. Jedyny mebel na którym nie było kurzu to chyba telewizor i fotel. Na starym i poprzepalanym papierosami fotelu zalegali na zmianę matka ze swoim nowym „chłopakiem”. Teraz też tam leżała, pochrapując ohydnie i memrząc cos przez sen. na odległość czuć było od niej wódkę. Brudna, zaniedbana, z przetłuszczonymi włosami. „Mamusia”- pomyślała Basia z żalem. Popatrzyła na nią raz jeszcze, żeby nie zapomnieć, w końcu to ostatni raz...
Kartkę położyła na stole obok pustej butelki. Już chciała się odwrócić i udać się w stronę wyjścia, ale wtedy poczuła tą ciężka łapę na swoim karku. Sparaliżował ja strach, do tej pory udało jej się skutecznie przed nim uciec. Spocona ręka, woń papierosów i alkoholu- znała to dobrze. On zawsze znalazł odpowiedni moment żeby klepnąć czy uszczypnąć ją w pośladek, wiele razy widziała ten obleśny wyraz twarzy, gdy wpatrywał się w jej młode ciało Jego palce powoli wplątywały się w jej opadające na ramiona włosy. Dziewczyna wiedziała, że musi przełamać ten strach i wstyd, nie może mu pozwolić, żeby dalej ją krzywdził. Odwróciła się strącając obrzydliwy ciężar z szyi. Bez większego zastanowienia kopnęła go z całej siły w krocze. Ten opadł z jękiem na podłogę i zwinął się w kłębek. Basia wybiegła z domu zarzucając na ramię wypchany plecak.
Na ławce siedziała mała blondynka- w dżinsach, brązowej bluzie z kapturem , glanach, nie zwracała specjalnie uwagi pasażerów oczekujących na pociąg. Nikt przecież nie wiedział, że tego dnia ta krucha dziewczyna podjęła najważniejszą decyzje w swoim życiu. Na peron wtaczał się właśnie pociąg relacji Wrocław- Warszawa. Drobna dziewczyna poderwała się chwytając w pośpiechu żółty plecak i szybko wsiadła do wagonu. Po kilku minutach maszyna ruszyła, a ona stojąc przy oknie, ze strachem w oczach żegnała się z dawnym życiem.
II
Wysiadła na Dworcu Centralnym. Nigdy nie była w Warszawie, nawet nie wiedziała w którą stronę pójść. Była zagubiona i przerażona. Może to wszystko było niepotrzebne? Przecież sobie nie poradzi, jak ma sobie tu poradzić sama, nie znając miasta? Wokół syf-niewiele różnił się od tego, który znała na co dzień. Ludzie z niezbyt przyjaznym wyrazem twarzy potrącali ja na każdym kroku. Basia rozglądała się niepewnie wokół. Od jakiegoś przechodnia dowiedziała się jaki bilet kupić, żeby móc pojechać gdzieś autobusem miejskim. Pierwsze przerażenie minęło po jakiejś godzinie. Zaopatrzona w mapę postanowiła trochę pozwiedzać miasto.
Tak minął jej pierwszy tydzień- ciągła podróż po Warszawie. Sypiała w tramwajach czy autobusach, raz zdarzyło jej się nocować na Centralnym. W pierwszych dniach pokochała tę wolność i adrenalinę , która miała ciągle wysoki poziom w jej krwi. Ale po pewnym czasie zaczęło brakować pieniędzy, nie udało jej się znaleźć żadnej pracy. Zmęczona, zniechęcona porażką, która zbliżała się wielkimi krokami, zaczynała żałować swojej decyzji. Była osłabiona niedospaniem, a głód doskwierał coraz bardziej. Po trzech dniach bez jedzenia zdecydowała się na coś o czym w życiu by nawet nie pomyślała.
Na komendzie Stołecznej Policji od rana panował straszny bałagan. Wszyscy biegali jak oparzeni, nie obyło się bez sprzeczek i kłótni. Wszędzie czasami zdarzają się takie dni gdzie nic nie idzie jak trzeba. Taki właśnie dzień zaczął się dla Zawady i jego ekipy.
- Szczepan, dzwoniłeś do Marka?- zapytał podenerwowany Zawada.
- Kurka panie komisarzu, nie odbiera- tłumaczył przestraszony aspirant
- Ja pierdzielę..., jak jest potrzebny to nigdy go nie ma- zdenerwował się na dobre Adam
- Cześć wszystkim!- w tym momencie wpadł do pomieszczenia Marek. Skórzana kurtka i koszula były w lekkim nieładzie, włosy również, co znaczyło, że pędził jak mógł do pracy.
- Nareszcie raczyłeś się zjawić!- krzyknął Zawada- Ostatni raz zbieram za ciebie zjebkę od Wiśniewskiej! Chociaż mogłeś zadzwonić jak miałeś zamiar się spóźnić!- i nie czekając na jego wyjaśnienia wyszedł trzaskając drzwiami.
- Szczepan co tu się dzieje od samego rana?- zapytał zdziwiony całą sytuacją, spojrzał na zegarek i zauważył, że spóźnił się zaledwie pięć minut...
- Nie pytaj lepiej, sajgon, Wiśniewska zła jak osa doczepiła się jakiś raportów, co mięliście z komisarzem zrobić- tu Marek złapał się za głowę przypominając o raporcie, którego nie napisał,- Grodzki też w nienajlepszym nastroju, co tu dużo mówić poniedziałek...
- Na śmierć zapomniałem, dobra Szczepan dzięki biorę się za te papiery bo najpierw zabije mnie Zawada a potem Wiśniewska.
Tylko on był w dobrym nastroju tego dnia. Poprzedniego wieczoru spotkał się z kumplem z dawnych lat. Przypominali sobie przy piwku szkole lata. Wspominali jak to było zaraz po maturze. Marek odzyskał w końcu dobry nastrój po rozstaniu się z Kaśką. Teraz dopiero, z dystansem mógł popatrzeć na ten toksyczny i bez przyszłości związek. W końcu jak mówiła mu jego matka: „tego kwiatu jest pół światu”, a on nie narzekał na powodzenie. Dzisiaj miał właśnie wyruszyć na łowy do jakiegoś klubu, żeby pocieszyć się po „stracie”, więc nic nie mogło mu zepsuć humoru. Nawet nie zdążył się usadowić wygodnie przy swoim biurku, kiedy do pomieszczenia wpadł jak burza Adam. Zabierając po drodze swoje rzeczy i kluczyki do auta wyszedł mówiąc żeby się zbierali bo jest sprawa. Zuzia, Szczepan i Marek potulnie i bez żadnego zbędnego gadania wyszli za komisarzem.
Zatrzymali się na parkingu przed małym warzywniakiem. Na miejscu pracowali już inni policjanci zajmujący się zbieraniem dowodów, odcisków, wszelkich śladów, które mają pomóc w znalezieniu przestępcy.
Kilka minut wcześniej ze sklepu, w popłochu, rozglądając się na wszystkie strony, wybiegła mała blondynka. Schowała coś szybko do plecaka i zaciągnęła na głowę kaptur, osłaniając się przed deszczem, który właśnie rozpadał się na dobre. Na plecy zarzuciła stary żółty plecak. Szybko odeszła w stronę przystanku tramwajowego.
Komisarz i spółka weszli do pomieszczenia, gdzie pracowali technicy oglądając ciało, które bezwładnie leżało na podłodze.
- Cześć- przywitał się Zawada- Co mamy?
- Brutalne morderstwo, kobita, około 45 lat, zmasakrowana głowa, sprawca użył jakiegoś tępego narzędzia, kości czaszki wgniecione do środka, kilka mocnych uderzeń, nie miała szans już po pierwszym z nich. Zgon nastąpił jakąś godzinę temu.
- Dobra, chłopaki przeszukać mi pomieszczenie, Szczepan sprawdź, może cudem w tej budzie był monitoring.
- Panie komisarzu, kurka, cudów nie ma, ale monitoring był- zaśmiał się Żołda, ale widząc srogą minę Adama kontynuował swoją wypowiedź- Właścicielką była Marianna Sulina, żona bogatego biznesmena, widocznie z nudów, bo przecież kasy jak lodu mieli, prowadziła sobie mały biznesik, żeby ploteczki zbierać, nic nie zginęło, pieniądze w kasie są, jej torebka dokumenty, wszystko jest.
- Adam!- krzyknął Marek- Chyba już wiem czym się nasza mamuśka zajmowała- powiedział wyjmując zza warzywek skrzętnie ofoliowane narkotyki
- Szczepan z Zuzią macie sprawdzić wszystko o denatce, przesłuchać męża, klientów, sąsiadów, zresztą wiecie, ja i Marek przejrzymy zapis z wideo.
Pojechali na komendę, w ciszy pokonywali drogę. Adamowi przeszło poranne zdenerwowanie. Teraz, szczerze mówiąc, było mu głupio, że tak naskakiwał na wszystkich szczególnie na Marka.
- Słuchaj Marek, przepraszam cię za rano, głupio wyszło- powiedział w końcu Adam, gdy siedzieli już przed telewizorem i oglądali zapis z kamery.
- Nic nie szkodzi, widzę, jaki sajgon dziś, więc wybaczam- ucieszył się, że wreszcie współpraca wróci do normy.- Patrz!- jego uwagę zwróciła dziewczyna, która wchodzi do sklepu, nerwowo rozgląda się na boki i za siebie, tu na chwile obraz ginie, potem widać już jak owa niska, drobna blondynka w bluzie z kapturem wybiega ze sklepu.- Kurde ale młoda- zamyślił się Marek
- Nom. To trzeba dać to do informatyków, żeby powiększyli twarz i szukamy małolaty- westchnął Adam- Ten dzisiejszy świat schodzi na psy.- zaklął pod nosem.
W tym czasie gdy informatycy sporządzali portret Basi, ona niczego nie świadoma siedziała w tramwaju i jadła słodycze, które udało jej się zwinąć ze sklepu. Było jej strasznie głupio i wstyd, ale nie miała wyboru- głód był silniejszy od racjonalnego myślenia. W sklepie akurat nie było nikogo, nawet nikt przy kasie nie stał, postanowiła wykorzystać okazję, pakując jak najwięcej do kieszeni i plecaka. Gdy dziewczyna jechała w bliżej nie znanym sobie kierunku, jej wizerunek trafił już do wszystkich patroli, nawet do mediów. Policja usilnie poszukiwała Basi- podejrzanej w tej chwili o brutalne morderstwo. Właśnie zasypiała, kiedy do wagonu wpadli kontrolerzy biletów. Z letargu w jaki popadała wyrwały ją słowa faceta, który już zdążył zablokować kasowniki: „Dzień dobry państwu, proszę przygotować bilety do kontroli...” Baska przełknęła nerwowo ślinę i pomyślała: „ O ku**a, nie mam biletu”. Chciał jakoś uciec, następny przystanek był tuz za skrzyżowaniem, przemieszczała się do tyłu wagonu, w nadziei, że uda jej się wysiąść zanim dotrą do tyłu tramwaju. Niestety było akurat czerwone światło...
- Bilet proszę- usłyszał za sobą twardy głos, który należał do wysokiego i barczystego faceta- Słyszy pani?
- Nie mam- powiedziała w końcu Basia
- To będzie pani musiała wysiąść z nami.
Wsiedli z tramwaju. Mężczyzna wyją z kiszeni jakiś bloczek i długopis. Zaczął wypytywać Basie o dane osobowe, pouczać.
- Imię?- pytał nie zwracając uwagi na tłumaczenia dziewczyny, nie wzruszały go żadne argumenty
- Britnej- wkurzyła się Baska, i tak nie miała pieniędzy żeby cokolwiek zapłacić, więc było jej wszystko jedno. Facet popatrzył na nią złowrogo- A nazwisko Spears jakby chciał pan wiedzieć...- zaśmiała się ironicznie- I wal się pan!- krzyknęła mu na obchodne uciekając na druga stronę ulicy.
Miała jednak pecha- chodnikiem przechadzał się patrol policji, a kontroler należał do wyjątkowych skurwysynów. Gdy zorientował się, że jego zdobycz ucieka z jego własnego terytoriom, zaczął wrzeszczeć: „ Łapać ją!!!”. Policjanci usłyszawszy jego wołanie rzucili się w pogoń za Baśka. Po paru minutach mieli ja już w swoich „objęciach”. Ona próbowała się wyrwać, klnąc siarczyście i wijąc się na wszystkie strony. Tym jednak pogorszyła swoja sytuację, która i tak była opłakana...
- Kurcze, ja ją kojarzę!- powiedział jeden funkcjonariusz do drugiego- To ta małolata, co ją szukają! Ha!- uradowany niesamowicie, zakuł ją w kajdanki i zaprowadził do policyjnego samochodu.
- Kto mnie niby szuka?- próbowała się bezskutecznie dowiedzieć czegokolwiek Basia- Możecie mi do kurwy nędzy coś powiedzieć?!- krzyczała spanikowana
Po kilku minutach siedziała już, nieświadoma zarzutów, które miała za chwile usłyszeć z ust komisarza Zawady, na komendzie w pokoju przesłuchań.
III
Czuła się jak w filmie: weneckie lustro, stare biurko, dyktafon...Zupełnie pogubiła się w tym wszystkim, nie wiedziała co się dzieje, w jej głowie kłebiły się setki myśli, wyrzuty sumienia, w koncu miała dosyc tego wszystkiego i zaczynała żałować, tego, że uciekła. Poniosła porażkę. Nie zasłużyła na lepszy los, widocznie nie był jej pisany. Powinna siedziec teraz z matka i pić, wtedy życie byłoby takie proste, z dnia na dzień, zadnych obowiązków, po co jej praca, studia, po co? To wszystko nic nie warte... Teraz jeszcze wplątała się, sama nie wie jak, w jakieś bagno. Cała dygotała, ręce jej się trzęsły, a oczy ze strach powiększały się do granic możliwości. Co teraz będzię? Ta mysl maniakalnie pojawiała się w jej głowie.
Za lustrem stał Marek z Adamem. Z niedowierzaniem patrzyli na te, jak to trafnie określił Zawada, „małolatę”. Była taka drobna, wręcz bezbronna i jak obaj zauwazyli- ładna.
- Kurde, Adam ile ona może mieć lat, z 18?- zapytał Marek
- Tak sobie życie spieprzć, taka ładna dziewczyna, ale może to nie ona, poszła po działkę, zauważyła trupa i wybiegła?- usprawiedliwiał ją Adam- Dobra, idę z nią pogadać.
Dziewczyna drgnęła słysząc otwierające się drzwi. Spojrzała w tamta stronę. Do pomieszczenia wszedł niewysoki, dobrze zbudowany mężczyzna, z niezbyt miłym wyrazem twarzy. Spoglądał raz po raz na nią badawczo i kręcił z niedowierzaniem głową.
- Imię i nazwisko- zaczął szorstkim głosem
- Basia Storosz...- odpowiedziała cichutko
- Ile ty masz lat dziewczyno?
- 19...- powiedziała z jeszcze mniejsza pewnością
- I tak sobie życie spieprzyć w tak pięknym wieku?- patrzyła na nią przenikliwie
- Ale o co chodzi? O bilet? Nie miałam kasy, było mi zimno...
- No kpisz czy o drogę pytasz?!- zaczął krzyczeć Zawada
- A snikersy zwinęłam, bo nie jadłam od trzech dni, już mówiłam że nie miałam pieniędzy- tłumaczyła się nerwowo, wyznając swoje małe grzeszki
- Co ty mi tu będziesz kit wciskać!- wrzasnął- Przecież wiemy po co poszłaś do tego sklepu! Mam ci przypomnieć?! To patrz...- rzucił na biurko kilka zdjęć ukazujących zmasakrowane ciało kobiety.
Basia wzięła do ręki pliczek błyszczącego papieru i z niedowierzaniem patrzyła na fotografię. Kobieta, która leżała na podłodze miała roztrzaskaną głowę, były widoczne kości czaszki, a krew, która płynęła z ran przypominała brunatną galaretę. Basia patrząc na tę masakrę wręcz czuła zapach krwi. Widok czerwonego płynu zawsze przyprawiał ja o mdłości. Teraz musiała patrzeć na to przerażające widowisko.. Jej twarz zrobiła się biała jak papier, nie potrafiła powstrzymać spazmatycznego płaczu, który wstrząsał i tak drżącym już ciałem. Rzuciła zdjęcia na biurko i wstała z krzesła, zasłaniając buzie, żeby nie zwymiotować. W jej głowie wszystko zawirowało, nie rozumiała co się wokół niej dzieje, dlaczego, nagle pociemniało jej przed oczami, i już nic nie pamiętała co się działo potem. Osunęła się na podłogę, uderzając mocno o nią głową. Straciła przytomność, z jej nosa pociekła strużka krwi. Komisarz podbiegł do dziewczyny i próbował ją ocucić, nic jednak nie przynosiło skutku.
- Marek!!!- krzyknął do Brodeckikego, który już po chwili był w środku- Dzwoń po karetkę ona nie udaje...
- Przegiąłeś stary...- powiedział tylko, gdy sanitariusze zabierali wciąż nieprzytomną Basie do karetki
Pojechali do szpitala. Mimo wszystko Baśka była jedynym świadkiem(lub podejrzaną, choć po jej reakcji ta teza okazywała się wątpliwa), jakiego mieli. Komisarz odnalazł lekarza, który przyjął dziewczynę na oddział.
- Panie doktorze, Komenda Stołeczna- pokazał odznakę- Chcieliśmy się zapytać o stan Barbary Storosz, która tu niedawno trafiła, co z nią?
- A tak...- przypomniał sobie leciwy lekarz- Obecnie stan stabilny, wycieńczenie organizmu, niedożywienie, stres, zostanie u nas kilka dni.
- A czy możemy z nią porozmawiać?
- Tak, ale za jakiś czas, teraz śpi, podaliśmy jej leki, musi odpocząć, szczerze mówiąc jeszcze kilka dni i byłoby z nią krucho...
Lekarz wskazał im jeszcze salę, w której leżała Basia i prosił, żeby jej jeszcze nie budzili, bo jest słaba i musi spać. Obaj panowie, zajrzeli tylko do środka, najpierw Adam a potem Marek. Ten drugi stał chwilę w drzwiach i z zaciekawieniem przyglądał się zwiniętej w kłębek dziewczynie. Sapała niespokojnie, przekręcając się co jakiś czas na drugi bok. Miała rozpuszczone włosy, które niesfornie opadały na twarz zasłaniając częściowo jej rysy. Z pod kołdry wystawały jej nogi. Koc, którym była dodatkowo przykryta, spadł na podłogę. Marek miał ochotę podejść do niej i otulić dokładnie. Z zamyślenia wyrwał go Adam, ciągnąc za rękaw na korytarz.
- Słuchaj- zaczął- No już przestań się na nią tak gapić!- powiedział gdy podkomisarz nadal patrzył w stronę jej łóżka- Ja jadę na komendę, a ty tu poczekaj aż się obudzi i z nią porozmawiaj, tylko wiesz delikatnie..
- Nie martw się, pogadam z nią spokojnie, a nie tak jak czołg z murem- tu spojrzał wymownie na przyjaciela, który już nic mu nie powiedział tylko odszedł w swoja stronę.
Marek wszedł do pomieszczenia, gdzie była Basia i tak jak wcześniej myślał, podniósł koc z podłogi i przykrył ją. Poruszyła się niespokojnie czując czyjś dotyk, jednak już po chwili spała znowu mocno. Usiadł przy jej łóżku. Patrzył na jej bladą buzię, wiedziony instynktem, którego nijak nie mógł opanować, odgarnął jej delikatnie włosy z czoła i nadal badawczo przyglądał się jej dziewczęcym rysom. Miała piękne usta, grube i długie rzęsy zdobiły jej powieki. Śniada cera stanowiła kontrast dla białej poszewki. Drobne ręce zaciskały się teraz kurczowo na poduszce, przyciskając ją z całej siły do policzka. Nie wie ile tam siedział, bo nie patrzył na zegarek. Przez ten cały czas upewnił się w przekonaniu, że ona na pewno nie jest tą osobą, której szukają. Musiał jej pomóc wykaraskać się z kłopotów, w które się wkopała.
Czuła na sobie czyjś wzrok. Otworzyła powoli oczy i rozejrzała się niepewnie wokół. Przez chwilę nie mogła sobie przypomnieć gdzie jest. Próbowała się podnieść ale poczuła silny ból głowy i opadała z powrotem na poduszkę. Powoli wracały wspomnienia z przed kilku godzin, zmusiła się do tego, ażeby ponownie otworzyć oczy. Wtedy dopiero zauważyła, ze ktoś siedzi obok niej. Odwróciła się w stronę Marka, przykrywając się wcześniej dokładnie kołdrą.
- Cześć- zaczął pierwszy, widząc, że się przestraszyła- Jestem podkomisarz Marek Brodecki...- zatonął w jej wielkich oczach, nie mógł oderwać wzroku od jej spojrzenia, ale wziął się w garść i kontynuował wypowiedź- Najpierw chciałem cię przeprosić za kolegę, nie chciał cię skrzywdzić, taki po prostu jest...A teraz musze zadać ci kilka pytań, zgoda?
- Yhyyym- skinęła twierdząco głową
- Opowiedz mi po prostu co robiłaś dzisiaj, po kolei, ok.?- nie odrywał od niej wzroku, nic nie mogło umknąć jego uwadze. Dziewczyna opowiadała „jak jej minął dzień” nerwowo wyrywając skórki z palców lub szarpiąc nitki wystające z poszewki od kołdry. Przyznała się, że zwinęła słodycze ze sklepu, ze nikogo wtedy tam nie było, ale przed nią, wychodził stamtąd jakiś facet w czarnej skórze i wojskowych butach. Miał na głowie kaptur, więc nie widziała jego twarzy. Marek wysłuchał jej zeznań, dopytał o szczegóły, zadzwonił do Zawady, aby zrelacjonować mu rozmowę i właściwie mógł już jechać z powrotem na komendę, jednak on przedłużał rozmowę- To mówisz był wysoki i barczysty?
- Tak- potwierdziła Basia- Mam pytanie do pana...- zaczęła niepewnie- Co ze mną będzie?
- Po pierwsze jestem Marek, staro się czuje jak takie ładne dziewczyny mówią do mnie na pan- posłał jej łobuzerski uśmiech a ona ku jego radości też się wreszcie uśmiechnęła- Po drugie, nic się nie martw, za pomoc w śledztwie darujemy ci te snikersy, bilet też...
- Dzięki, ale i tak mi się to na wiele zda...- powiedziała smutno- Bo wiesz... Przesrane mam i tak i tak delikatnie mówiąc...- spojrzał na nią pytającym wzrokiem- Zwiałam z domu, ten plecak to wszystko co mam, na początku było fajnie, adrenalina i te sprawy, potem skończyła się kasa, nie znalazłam żadnej pracy, a potem no to już wiesz...- jej oczy zaszkliły się, poczuła się taka bezradna i samotna, dużo to ją kosztowało wysiłku, żeby nie wybuchnąć płaczem- Już widzę satysfakcje w oczach starej i tego pieprzonego oblesia, który z nią mieszka!- na samą myśl o nim jej ciało przeszedł dreszcz, schowała twarz w dłoniach i pomimo usilnych starań rozpłakał się na dobre.
- Nie płacz- nie wiedział co zrobić, najchętniej objąłby ją mocno, przytulił i otarł policzki z łez- Coś wymyśle pomogę ci, obiecuje, a teraz połóż się i nie myśl o tym wszystkim, spróbuj zasnąć, jutro jeszcze przyjdę do ciebie...- mówił spokojnym, pocieszającym tonem głosu, który dla tej małej był w tej chwili ukojeniem. Posłuchała go i już po chwili znowu spała mocnym snem.
Marek wyszedł ze szpitala i pojechał na komendę. Tam dowiedział się że są kolejni świadkowie w sprawie morderstwa, ślady i dowody, które pomogą im znaleźć mordercę tej kobiety. W głowie cały czas kołatały mu się różne myśli- jak jej pomóc, jak wyciągnąć z kłopotów. Siedział przy biurku i uzupełniał zaległe dokumenty, nie mógł się zupełnie na niczym skupić. Właśnie wszedł do pomieszczenia Adam, który widząc stos papierów na swoim biurku zaklął siarczyście. Po całym dniu- wypełnianie dokumentów to była ostatnia rzecz, na która miał ochotę.
- Przydałaby się nam jakaś sekretarka od tych cholernych akt!- usiadł przy biurku i niedbale rzucił na stos kolejna teczkę z dokumentami. Gdy wypowiedział te słowa Marka olśniło! Poderwał się z miejsca i pobiegł do gabinetu Grodzkiego. Był tak przez kilka minut coś intensywnie uzgadniając z przełożonym. Wyszedł zadowolony i udał się do Adama, który zdziwiony jego nagłą reakcją oczekiwał na powrót przyjaciela.- No i co się szczerzysz???- zapytał widząc „banana” na twarzy chłopaka
- Właśnie załatwiłem sekretarkę- powiedział uradowany
- To nie dobrze, bo pójdziesz siedzieć- powiedział sarkastycznie Adam
- ku**a, Adam co cię dzisiaj ugryzło?- zapytał poirytowany zachowaniem komisarza Marek- Kobita ci nie dała, czy co???
- Żebyś wiedział, ale dobra mów...
- No! Będziemy mieć sekretarkę, już niedługo, ona jeszcze o tym nie wie, ale się dowie. Poznasz ją jak zacznie pracę, dobra ja lecę do jutra!
Prosto z komendy pojechał do szpitala. Ochrona nie chciał go wpuścić bo było już bardzo późno, więc użył niezawodnego sposobu czyli odznaki. Już po chwili wchodził do sali, w której leżała Basia. Uchylił drzwi, gdy zobaczył, że nie spała zapukał delikatnie. Spojrzała w stronę wejścia zdziwiona. Nie przypuszczała, że naprawdę się zjawi jeszcze kiedyś, ale on przyszedł. Usiadła na łóżku i popatrzyła na jego rozpromienione oczy.
- Ucieszysz się- zaczął tajemniczo- Bo znalazłem dla ciebie pracę...- jej oczy rozszerzyły się do granic możliwości, z wrażenia oniemiała i nie mogła wycisnąć z gardła żadnego słowa- Wiedziałem, że się ucieszysz- sam uśmiechnął się szeroko
- Dziękuje- powiedziała w końcu- naprawdę nie wiem co mam powiedzieć...
- Nic nie mów, zobaczysz spodoba ci się...i mam nadzieję, że się sprawdzisz. Będziesz pracować na komendzie razem ze mną i tym niedobrym Adamem, dzięki któremu tu leżysz- zażartował Marek- A co do mieszkania to tez coś wymyśle- nie dawał jej dojść do słowa- Kiedy wychodzisz ze szpitala?
- Jutro...po południu- sprecyzowała wypowiedź, nadał była w lekkim szoku
- Dobra, to nic się nie martw, cos wymyśle!- i nie czkając na jej reakcje wyszedł z sali, zostawiając ja z tym całym szczęściem samą.
Następnego dnia Marek snuł się z kata w kąt nie mogąc się doczekać, kiedy będzie mógł wyrwać się z pracy i zrealizować do końca swój plan. Właściwie to nie wiedział kogo chce przygarnąć pod swój dach, nie znał w końcu tej dziewczyny, która tak go zaintrygowała, ale postanowił jej zaufać i dać szanse, której jeszcze nie dostała od życia.
Po południu pojechał pod szpital, prawie się spóźnił. W ostatniej chwili zobaczył ja jak z żółtym plecakiem idzie w stronę bramy. Pobiegł za nią.
- Cześć!- załapał ja za łokieć- Chodź...- pociągnął ją w stronę samochodu
- Co?!- wyszarpnęła rękę, troszeczkę przestraszyła się jego bezpośredniością
- No mówiłem, że wymyśle i wymyśliłem, jedziesz???
- Ale ja cię nie znam..., nie wiem o co chodzi, co zamierzasz...
- Nie bój się, nie zrobię ci krzywdy, jestem policjantem. To co jedziesz? Druga taka szansa się nie zdarzy....- uśmiechnął się szarmancko.
Basia stała jeszcze przez chwilę, przygryzając wargę, musiała się na coś zdecydować... Wzięła głęboki oddech i poszła za nim w strona samochodu. Jechali w ciszy. Dziewczyna wpatrywała się w okno analizując to co się zdarzyło ostatnio. Po kilkunastu minutach zatrzymali się przed blokiem. Nie wiedziała w jakiej dzielnicy nawet jest, bo i skąd miała to wiedzieć. Rozglądała się zaciekawiona wokół.
Weszli do mieszkania. Było przytulne, aczkolwiek widać było, ze mieszka tu facet. Basia nieśmiało podążała za podkomisarzem.
- Tu jest twój pokój- wskazał jej owo pomieszczenie. Stał tam tapczan, jakaś meblościanka, mały stolik i fotel- Tu jest kuchnia, tam mój pokój, a tu salon- Marek zległ na obszernej kanapie. Basia nadal nie mogła wyksztusić z siebie słowa.- Zasady są proste: póki się nie usamodzielnisz możesz mieszkać tutaj, dorzucasz się do czynszu i żarcia, sprzątamy na zmianę, no to wszystko z zasad, więcej zasad brak, czuj się jak u siebie, ja idę zrobić jakiś obiad...A klucze dostaniesz jutro, bo musze dorobić, i jutro zaczynasz pracę więc się wyśpij- Krzyknął do niej z kuchni
Basia siedziała jeszcze przez chwilę na kanapie nie mogąc uwierzyć w to co się działo, po pewnym czasie uśmiechnęła się i znów zaczęła mieć nadzieję, że jeszcze nie wszystko w jej życiu jest stracone.
IV
Mieszkali razem już od trzech miesięcy. Zaprzyjaźnili się przez ten czas. Wiedzieli o sobie bardzo dużo i codziennie poznawali jeszcze bardziej. Marek wiedział, że Basi nie jest łatwo iść samotnie przez życie. Miał tego świadomość, gdy nie mogła spać w nocy, siedziała często zamyślona w kuchni ze szklanką herbaty, wpatrując się gdzieś daleko przed siebie. Musiała dorosnąć bardzo szybko. W jej życiu nie było miejsca na radosną beztroskę, szaleństwo. Często opowiadała mu sny-jawy o partnerze matki, a on wtedy miał ochotę zabić drania. Od dnia jej ucieczki nie było żadnego zawiadomienia na policji o jej zaginięciu. Nikt jej nie szukał i nikogo nie obchodził jej los. Basia musiała się z tym pogodzić i iść dalej własna drogą. Odkładała pieniądze na studia i z każdym dniem marzenie o polonistyce, czy innym kierunku, było bliższe spełnienia. Ale czasami miała wszystkiego dosyć. Nie rozmawiała wtedy z Markiem- płakała cicho w swoim pokoju, snuła się po nocy, nie jadła.
Tego dnia też było jej wszystko jedno. Wyszła wcześnie z domu po nieprzespanej nocy i poszła do pracy.
Marek z Adamem przyjechali właśnie na komendę i szli w stronę pomieszczenia, w którym zawsze zwykli pracować. Brodecki cały czas zastanawiał się dlaczego Basia nie poczekała na niego i nie pojechali razem? Pewnie miała jakąś sprawę- usprawiedliwiał ją w myślach. Rozmawiali o swoich sprawach z Zawadą, gdy zobaczyli siedząca przy biurku Basie. Łokcie miała oparte o kolana, w ręku trzymała piwo, pod jej nogami leżały już trzy puste puszki. Płakała. Rozpuszczone włosy kleiły się do jej mokrych policzków. Obaj stali przez chwilę w milczeniu patrząc na to zjawisko: przecież Basia nie piła?! Ile razy próbowali ją wyciągnąć na drinka czy piwo ona grzecznie zamawiała sok i coś do jedzenia. Cisze przerwał Adam.
- Basiu, co ty robisz do cholery??!!- zapytał ją zwykle delikatnie
- No jak to co?! Przypominam sobie szczęśliwe chwile rodzinne, nie widać?- odpowiedziała ironicznie i wzięła kolejny łyk piwa, krzywiąc się przy tym niesamowicie.- Zawsze się zastanawiałam dlaczego oni tak to lubią- wskazała na puszkę- A teraz już wiem, bo się zajebiście kręci w głowie!- ogarnął ja histeryczny śmiech
- Baśka wstawaj,- powiedział łagodnie Marek, gdyż było mu jej strasznie szkoda- Jedziemy do domu...- próbował ją podnieść z fotela- Jest już Grodzki czy Wiśniewska?- Adam wyjrzał przez okno, żeby sprawdzić czy ich samochody stoją na parkingu
- Nie ma jeszcze- stwierdził upewniając się
- Dobra, to ja ją pocichaczu wyprowadzę...
- Pocichaczu to będzie trudno- powiedział Adam, gdyż Baśka nadal się śmiała jak głupia. Marek próbował ją właśnie podnieść ponownie
- Maruś, no co ty? Zostaw mnie, tu jest fajnie...- broniła się dziewczyna
- Pojedziemy na spacer, dobrze? Tam też jest fajnie...- przekonywał ją
- Dobrze...- zgodziła się w końcu i pozwoliła mu objąć w pasie.
Chwycił ją mocno w tali i jedna jej rękę zarzucił na swoja szyję. Nie była w stanie stać o własnych siłach. Nie dość, że wypiła na pusty żołądek to jeszcze pierwszy raz w takich ilościach. Marek wyprowadził powolutku, potykającą się o własne nogi dziewczynę z komendy i wpakował do samochodu. Przypiął pasami i sam wsiadł za kierownicę. Zanim odjechali z parkingu, Basia już spała. Patrzył na nią i uśmiechał się mimo wszystko. Pogłaskał ją po policzku wierzchem dłoni. Była tak piękna, niewinna. Wiele razy chciał ją objąć i pocałować te aksamitne usta, ale bał się, że dziewczyna się przestraszy. A przede wszystkim nie chciał jej skrzywdzić. Ona miała dziewiętnaście on dwadzieścia siedem lat...Decyzja o tym czy ich przyjaźń może się przerodzić w coś więcej musiała należeć do niej. On nie mógł niczego przyśpieszać, a nawet nie chciał. Na razie wystarczyło, że była blisko niego. Od pierwszej chwili gdy ją zobaczył utonął w jej spojrzeniu, nieświadomie zawładnęła nim w całości, pozbawiła jakiegokolwiek wyboru. Teraz musiał czekać na nią i mieć nadzieję, że jego sen o niej kiedyś w końcu się spełni.
Odjechał z parkingu. Co jakiś czas zerkał na śpiąca mocno dziewczynę. Basia zaczęła kręcić się niespokojnie.
- Marek.... Marek- wyszeptała z zamkniętymi oczyma
- Baśka co jest? Niedobrze ci? Mam się zatrzymać?- przestraszył się w pierwszej chwili
- Bo ja bym chciała...- zaczęła przysypiając na chwilę- Żebyś mnie przeleciał....- wymruczała i znowu zasnęła. Kolejny sen-jawa...
Marek osłupiał i omal nie uderzył w samochód jadący przed nim. Czyżby jego marzenie miało szanse się spełnić? Uśmiechnął się pod nosem i zastanawiał czy ona będzie cos pamiętała z dzisiejszej przygody? Zaparkował przed blokiem. Teraz miał kolejny dylemat: jak odtransportować nieprzytomna Basie do mieszkania. Przypomniał sobie, że winda jest w remoncie, a perspektywa wspinania się na piąte piętro nie napawała go optymizmem. Wyszedł z samochodu i otworzył drzwi od strony pasażera. Baśka spała w najlepsze... Odpiął jej pasy, co spowodowało, że dziewczyna osunęła się na bok.
- Basiu obudź się- próbował ja cucić, ale ona tylko zamruczała cos w odpowiedzi na jego prośbę- Czy ty zawsze musisz coś wywinąć???- Po wielu trudach wyciągnął ją z samochodu. Przelewała się przez jego ręce i nie była w stanie ustać o własnych siłach. Żeby nie osunęła się na ziemie w czasie gdy on będzie zamykał drzwi, oparł ja o auto i wsunął swoje kolano miedzy jej nogi, tak że siedziała na nim, a jej głowa oparła się o jego tors.- Baśka złap mnie za szyję, pomóż mi chociaż trochę co?- patrzył błagalnie na swa towarzyszkę, która o dziwo po chwili zrobiła o co prosił. Wtedy wziął ja na ręce i poszedł w stronę klatki. Po drodze na górę mijał dwie sąsiadki, które z zaciekawieniem i plotkarskim błyskiem w oku nieomieszkały zapytać o szczegóły
- A co się stało pana siostrze???- nie wiedziały kim jest dla niego Basia więc strzelały na ślepo
- To nie moja siostra- zdementował ich przypuszczenia
- A kto w takim razie???- dopytywały zaskoczone
- Nie wiem, ale mieszka ze mną...- mówił zasapany omijając dwie ciekawskie panie. W tym czasie przebudziła się na chwile Baśka, mówiąc dość wyraźnie:
- Marek, co te baby chciały???- on roześmiał się głośno, a obrażone „baby” zeszły szybko na dół.
Wszedł do mieszkania i zaniósł dziewczynę do jej pokoju. Wchodząc tam, poczuł delikatny zapach jej perfum, którymi to pomieszczenie było przesączone. Ułożył ją na łóżku, zdjął jej buty i niewygodna kurtkę ze sztywnego materiału, którą miała na sobie, przykrył kocem i usiadł obok niej. „Oj Baśka, Baśka”- myślał głaszcząc ja po policzku i odgarniając włosy, które opadały na jej twarz. Gdyby nie telefon Adama, który wyrwał go z zamyślenia, pewnie siedziałby tam godzinami i wpatrywał w nią.
- No co jest?- powiedział odbierając
- Ułożyłeś już naszą królewnę do snu?
- Tak, daj spokój ale mała dała czadu...- pogładził ją czule po dłoni, która wystawała spod koca
- No to daj jej jeszcze buzi na dobranoc i dawaj na komendę bo sprawa jest...- Zawada rozłączył się. Marek przykrył jeszcze dokładnie dziewczynę, zasłonił rolety i wyszedł z mieszkania.
Po zakończonej pracy siedzieli jeszcze chwile rozmawiając jak zwykle o wszystkim i o niczym. Adam żalił się na zło tego świata, na to ze ludzie to sukinsyny i łajdaki. Do takich filozoficznych wywodów zmusiła go sprawa morderstwa młodej dziewczyny, którą przyszło im tego dnia rozwiązywać. Marek nie słuchał prawie przyjaciela, rozmyślając o słowach, które usłyszał dzisiaj z ust Basi.
- Chyba ciężką noc dzisiaj będę miał...- zmienił temat, przerywając Adasiowi
- Dlaczego to?- zapytał tamten nieco ironicznie
- Baśka pewnie będzie rzygać jak kot, tym bardziej, że pierwszy raz tak się upiła
- Swoja droga to porządna dziewczyna, ja w jej wieku to dawałem ostro czadu..
- No ty na pewno- zaśmiał się podkomisarz- Z resztą, ja też...
- Ładna dziewczyna, mądra i do tego zgrabniutka... Ach gdybym był młodszy....- rozmarzył się komisarz
- Dobra, Zawada nie świruj mi tu, pilnuj swojej Marty. Chyba nie narzekasz na nudę w związku, bo ostatnio taki padnięty przychodzisz do pracy????- śmiał się Brodecki widząc minę przyjaciela
- Spadaj, małolacie!- krzyknął Adam i rzucił w Marka długopisem.
W drodze powrotnej podkomisarz wstąpił do marketu uzupełnić zapasy wody i jedzenia, choć to pierwsze chyba bardziej się przyda. Obładowany torbami wszedł do mieszkania i zamknął drzwi noga, trzaskając przy tym niechcąco. W środku było ciemno.
- ku**a Marek, specjalnie to robisz???- przestraszył się zbolałego głosu, który dochodził gdzie z pomieszczenia
- A gdzie ty jesteś?- zapalił światło
- Tutaj na kanapie...- opowiedział mu ten sam głos
- Było rozrabiać?- zapytał retorycznie, kiedy wrócił z kuchni ze szklanką wody i jakimiś tabletkami- Masz to ci pomoże- wręczył jej białe kapsułki. Połknęła je popijając obficie wodą i opadała z powrotem na kanapę
- Jak ja się tutaj znalazłam?
- Nic nie pamiętasz???
- Nic...
- Musiałem cię tutaj przynieść bo nie byłaś w stanie sama iść, przez ciebie jeszcze mamy wrogów na klatce..- opowiedział jej sytuacje z sąsiadkami, co wywołało uśmiech na jej twarzy.- Lepiej?- zapytał troskliwie
- No, trochę. Marek, przepraszam...- dodała po chwili skruszona, było jej strasznie głupio
- Nie przejmuj się, każdemu może się zdarzyć taki wyskok- poklepał ja po kolanie i poszedł do kuchni. Basia w tym czasie, gdy Marek robił coś do jedzenia udała się pod prysznic. Chłopak robił właśnie kanapki, gdy usłyszał krzyki dochodzące z łazienki. Przestraszył się i zaciął delikatnie w palec.
- Marek!- wrzeszczała Baśka- Marek! Drzwi się zacięły
- Baśka nie krzycz, już idę- stanął przy drzwiach i zaczął wykręcać coś z zamka- One czasami tak maja- uspakajał ją. Po chwili zamek ustąpił i oczom podkomisarza ukazała się Basia okręcona w ręcznik. Była zakłopotana i zarumieniona.
- No nie patrz tak na mnie...nie wzięłam piżamy z pokoju- po chwili zauważyła, że chłopak ma ranę na palcu- Ojej to przeze mnie?- zapytała jeszcze bardziej się rumieniąc
- Yhyy– pokiwał twierdząco głową- Coś mi się należy za te krwawą ofiarę, nie?- wskazał palcem na policzek. Dziewczyna podeszła do niego, dała mu szybkiego całusa i uciekła do siebie. Po chwili wróciła ubrana w swoja ulubiona, za dużą na nią o kila numerów, koszulkę z napisem: „szanuj zieleń”. Z kubkiem herbaty usiadła obok Marka na kanapie i zabrała mu jedną kanapkę z talerzyka. On wziął od niej herbatę i wypił połowę.
- Zrób sobie swoją, leniu!- odebrała mu kubek, Marek za to zmarszczył brwi, zabrał jej nadgryzioną już kanapkę i wpakował całą do buzi.
- Zrób sobie swoje...- odpowiedział tak samo z zapchanymi ustami. Baśka przyjmując bojowa minę obśliniła swój palec i zamoczyła go w kubku z płynem.
- Skażone moja śliną, nie ruszać!- ostrzegła, po tych słowach oboje zaczęli się śmiać głupio, poprawiając sobie tym samym nastrój.
Siedzieli jeszcze chwile razem. Obejrzeli wiadomości i serial za którym oboje przepadali i rozeszli się grzecznie do swoich pokojów. Marek nie mógł przestać o niej myśleć. Coraz ciężej było mu się powstrzymać, żeby jej nie dotknąć czy nie pocałować, była tak blisko a on musiał trzymać się dzielnie w jej obecności.
Basi myśli niewiele różniły się od jego rozważań. Przecież całe życie nie można uciekać w romansidła i tkliwe historyjki. Jeszcze w wieku dziewiętnastu lat być dziewicą. Trochę bała się facetów i tego wszystkiego co z nimi związane...Ale jej ciekawość była silniejsza.
W tym czasie gdy Basia zastanawiała się nad swoją niewinnością, Marek zdecydował, że koniec z zabawą w kotka i myszkę. Idzie do niej, najwyżej dostanie z tzw. „liścia”, ale musi spróbować, inaczej nigdy się nie dowie czy ona chce tego samego. Poderwał się z łóżka i wyszedł z pokoju. Stanął przed jej drzwiami, odliczył do trzech i nacisnął klamkę...
Irena Jarocka (ur. 18 sierpnia 1946 r. w Srebrnej Górze koło Kcyni) - polska piosenkarka.
Kariera :
Ukończyła V Liceum Ogólnokształcące im. Stefana Żeromskiego w Gdańsku-Oliwie przy ulicy Polanki 130 na wydziale wychowania muzycznego u profesor Haliny Mickiewiczówny. Następnie ukończyła Wydział Biologii Studium Nauczycielskiego także w Gdańsku. Uczestniczyła w konkursach dla piosenkarzy amatorów, współpracowała z Zespołem Estradowym Marynarki Wojennej Flotylla. Debiutowała już w wieku 20 lat (w 1966 roku) w Klubie Rudy Kot w Gdańsku, w tym też roku pierwszy raz wystąpiła na KFPP w Opolu. Wielokrotnie występowała na MFP w Sopocie. W 2007 roku wydała autobiograficzną książkę, wywiad - rzekę "Motylem Jestem, czyli piosenka o mnie samej" nakładem wydawnictwa Prószyński i Spółka.
Wyjazdy i występy :
Już w roku 1966 udanie wystąpiła na IV Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. W latach 1969-1973 przebywała na stypendium w Paryżu. Doskonaliła tam swoje umiejętności wokalne i sceniczne min. w Petit Conservatoire de la Chanson przy słynnej paryskiej Olympii. Nagrywała płyty dla firmy Philips i koncertowała u boku takich gwiazd jak Michel Sardou, Enrico Macias, Charles Aznavour czy Mireille Mathieu. Koncertowała w kraju i za granicą, w RFN, Czechosłowacji, Bułgarii, Szwajcarii, we Włoszech, Portugalii, Luksemburgu, Australii, we Francji oraz w ośrodkach polonijnych USA i Kanady. Współpracowała m.in. z zespołami Polanie, Czerwone Gitary i Budka Suflera. Do Stanów Zjednoczonych wyjechała na stałe w 1990 roku. W roku 2003, była gwiazdą festiwalu w Syracuse [1]. W roku 2007, wróciła do kraju.
W filmie :
Wielkim sukcesem piosenkarki była rola aktorska u boku Andrzeja Kopiczyńskiego w ekranizacji kinowej przygód inż. Stefana Karwowskiego z serialu telewizyjnego Czterdziestolatek w filmie Motylem jestem, czyli romans 40-latka do scenariusza Jerzego Gruzy (który był także reżyserem) i Krzysztofa Teodora Toeplitza. Piosenkarka zaśpiewała do filmu wiele swoich i wiele nowych piosenek takich jak: Motylem jestem czy Po prostu człowiek.
Działalność publiczna :
Zarejestrowano wiele recitali i programów z udziałem piosenkarki w Ośrodkach TVP Gdańska, Łodzi, Poznania, Wrocławia, Katowic i Warszawy, takich jak: Irena Jarocka zaprasza, Irena Jarocka i jej goście, Spotkanie z gwiazdą (z udziałem Michaela Delpecha), Mężczyzna na niepogodę (z Romanem Franklem), Największe przeboje Ireny Jarockiej, Zwariowany dzień, Bo wszystko jest piosenką francuską i wiele innych. Występowała również w programie TVP 3 Muzyka łączy pokolenia.
Piosenkarka włączyła się w działalność organizacji Echo International, czego efektem były dwie konferencje w Gdyni promujące zdrowie kobiety. Irena Jarocka jest bardzo aktywna publicznie i medialnie także w USA, gdzie występowała w 2006 roku w specjalnym programie Ewy Drzyzgi Amerykańskie Rozmowy w toku, którego tematem byli znani Polacy próbujący ułożyć sobie życie za oceanem. Piosenkarka ma również wiele zainteresowań. Jej hobby to nauka, literatura, film, a także sport - podróżowanie, wspinaczki górskie, i spływy po rwących rzekach, oraz gotowanie.
Artystka pracowała również nad autobiografią zatytułowaną Piosenka o mnie samej.
Nagrody i odznaczenia :
* 1968 - I miejsce w Telewizyjnej Giełdzie Piosenki (za piosenkę: Gondolierzy znad Wisły)
* 1971 - Nagroda Srebrny Gronostaj na festiwalu w Rennes (za interpretacje muzyczną)
* 1973 - Nagroda Srebrny Pierścień na FPŻ w Kołobrzegu (za piosenkę: Ballada o żołnierzu, któremu udało się powrócić)
* 1975 - II nagroda na Coupe d'Europe Musicale w Villach (Austria)
* 1976 - Wyróżnienia na festiwalu w Tokio (Japonia) (za piosenkę: Odpływają kawiarenki)
* 1976 - Nagroda Srebrny Gwóźdź Sezonu 1975 przyznawany przez redakcję "Kuriera Polskiego"
* 1978 - Wyróżnienia na Festiwalu w Palma de Mallorca (za piosenkę: Wymyśliłam cię)
* 1978 - II nagroda na festiwalu w Dreźnie (NRD) (za piosenkę: Mój słodki Charlie)
* 1978 - Wyróżnienia na festiwalu w Limassol (Cypr)
Filmografia :
* 1974 – Ile jest życia Wykonanie piosenki
* 1976 – Motylem jestem czyli romans 40-latka Rola Ireny Orskiej piosenkarki oraz wykonanie piosenek
* 1996 – Bar „Atlantic” Wykonanie piosenki
* 2000 – Twarze i maski Wykonanie piosenki
Dyskografia :
Albumy studyjne :
* 1974 - W cieniu dobrego drzewa, reedycja 2001
* 1976 - Gondolierzy znad Wisły, reedycja 2001
* 1977 - Wigilijne życzenie, reedycja 2001
* 1977 - Koncert
* 1978 - Być narzeczoną twą, reedycja 2001
* 1981 - Irena Jarocka
* 1987 - Irena Jarocka
* 1992 - My french favourites
* 2001 - Mój wielki sen
* 2004 - Kolędy bez granic
* 2008, 24 X - Małe rzeczy
Single :
* 1969 - Il faut y croire/Tu me reviendras
* 1970 - Tant que la barque va/Et ce sera moi
* 1974 - Śpiewam pod gołym niebem/Wymyśliłam Cię/Nie wrócą te lata/W cieniu dobrego drzewa
* 1975 - Junge Liebe/Warum weint der Wind
* 1975 - Kocha się raz/Zawsze pójdę z tobą
* 1976 - Sag ihm, das ich ihn liebe/Auf dem Bahnsteig Nr 8
* 1976 - Odpływają kawiarenki/Przeczucie
* 1976 - Sto lat czekam na twój list/By coś zostało z tych dni
* 1977 - Morgenrot/Unser Zelt aus Stroh
* 1978 - Garść piasku/Chyba się warto o mnie bić
* 1978 - Niech tańczą nasze serca/Mój słodki Charlie
* 1978 - Nie wiadomo, który dzień/Wszystko dam
* 1978 - Być narzeczoną twą/Przeoczone, zawinione
* 1978 - Nadzieja/Był ktoś
* 1979 - Piosenka spod welonu/Mon Harley Davidson/Plaisir d'amour/Aranjuez mon amour
* 1980 - To za mało/Nie odchodź jeszcze
* 1981 - Tańczy niedziela/Gimmie some lovin
* 1981 - Mam temat na życie/Bliski sercu dzień
* 2001 - Magia księżyca/Dance remix Motylem jestem, Kawiarenki, Nie wrócą te lata
* 2002 - Na krakowską nutę
* 2008 - Małe rzeczy (muz. A. Abramek, P. Sot, tekst E. Warszawska, 2008 Universal Music Polska)
Składanki :
* 1995 - Wielkie przeboje
* 1995 - Kolekcja vol.1
* 1995 - Kolekcja vol.2
* 1998 - Odpływają kawiarenki - Złota kolekcja
* 2002 - Złote przeboje - Platynowa kolekcja
* 2003 - Motylem jestem
* 2006 - Moje złote przeboje - Platynowa kolekcja
* 2006 - Piosenki o miłości - Platynowa kolekcja
16 listopada 1998 w serii płytowej Złota Kolekcja ukazała się płyta Odpływają Kawiarenki z największymi przebojami Ireny Jarockiej, w której skład weszły 23 piosenki (m.in. Gondolierzy Znad Wisły, Wymyśliłam Cię).
W październiku 2001 roku ukazała się jej płyta Mój wielki sen. Krążek, bardzo różnorodny stylowo, zawiera zarówno ballady jak i przebojowe w nowatorskiej aranżacji twórców najmłodszego pokolenia.
Czekamy na centra handlowe piątej generacji
Beata Kalinowska 17-02-2008, ostatnia aktualizacja 17-02-2008 19:16
Rozmowa o klasie obiektów handlowych z Małgorzatą Trzaskowską, dyrektor Działu Powierzchni Handlowych w Colliers International
Rz: Czy centra handlowe można podzielić na klasy lub kategorie, tak jak biurowce i hotele?
Małgorzata Trzaskowska: W przypadku centrów handlowych mówimy raczej o generacjach. Najnowsza, czwarta generacja to obiekty najnowocześniejsze i wielofunkcyjne.
Mamy w Polsce przedstawicieli wszystkich generacji?
Tak. Najnowocześniejsze centrum czwartej generacji w Warszawie to Złote Tarasy otwarte w 2007 roku. W tej chwili żaden inny obiekt w stolicy nie zasługuje na to miano. Prawdopodobnie będzie na nie zasługiwać centrum handlowe, które powstanie w Miasteczku Wilanów.
A Arkadia czy Blue City?
To centra handlowe trzeciej generacji.
Co powoduje, że centrum handlowe jest pierwszej, drugiej, trzeciej czy czwartej generacji?
Mówiąc w bardzo dużym skrócie, generacja zależy od liczby funkcji, jakie pełni dane centrum. Zaczęło się od tego, że pod jednym dachem budowano hipermarkety i pasaże z kilkoma lub kilkunastoma sklepami i punktami usługowymi stanowiącymi uzupełnienie oferty marketu (np. apteka, kwiaciarnia, kiosk). To właśnie tak rozbudowane hipermarkety są centrami handlowymi pierwszej generacji.
Jakieś przykłady?
M1 w Markach, czyli supermarket i podwójna galeria z punktami usługowymi, sklepami sieciowymi i butikami z odzieżą. Potem do centrum dobudowano kilka wolno stojących obiektów wielkopowierzchniowych oferujących odzież i sprzęt sportowy, RTV, AGD oraz wyposażenie wnętrz. W tej chwili jest to więc cały park handlowy, a M1 jest po prostu jego częścią. Inny przykład warszawskiego centrum pierwszej generacji to Galeria Tesco przy ulicy Połczyńskiej.
Jaka jest różnica między pierwszą a drugą generacją?
W obiektach pierwszej generacji hipermarket zajmował nawet do 70 proc. całej powierzchni centrum, czyli średnio tylko 30 proc. przeznaczano na dodatkowe sklepy czy usługi. Natomiast w centrum drugiej generacji te proporcje zostały odwrócone i hipermarket zajmował 30 – 40 proc. powierzchni, natomiast cała reszta przeznaczona była pod sklepy, butiki i usługi.
Oczywiście odwrócenie proporcji metrażowych nie odbywało się na tej samej powierzchni?
Zgadza się – były to już znacznie większe powierzchniowo obiekty. Co więcej – miejsce hipermarketów często zajmowały supermarkety, tak jak w przypadku warszawskiego centrum Klif i supermarketu Bomi, którego powierzchnia to ok. 3500 mkw.
Określeń „supermarket” i „hipermarket” nie można używać zamiennie?
Supermarket ma powierzchnię powyżej 400 mkw. Z kolei powyżej 4 tys. mkw. możemy mówić o hipermarkecie.
Wracając do centrów drugiej generacji, czy może pani podać ich przykłady?
W Warszawie jest to np. Klif, Galeria Wileńska, Reduta czy Carrefour Bemowo.
A co więcej znajdziemy w centrum handlowym trzeciej generacji?
Przede wszystkim rozrywkę, czyli kino, kręgielnię lub fitness club, a na parkingu boisko do siatkówki, które zimą zamieni się w lodowisko.
Mówiłyśmy już o Blue City i Arkadii. Czy może pani podać inne przykłady centrów trzeciej generacji?
W Warszawie jest to Galeria Mokotów, w Krakowie – Galeria Kazimierz, a we Wrocławiu – Galeria Dominikańska.
Czy poza warszawskimi Złotymi Tarasami są jeszcze w kraju centra czwartej generacji?
Do tej kategorii można jeszcze zaliczyć Manufakturę w Łodzi i otwarte w ubiegłym roku Centrum Magnolia Park we Wrocławiu, gdzie duży nacisk położono na część rekreacyjną, a w przyszłości planowana jest również funkcja hotelowa.Inny przykład to powstający w Gdyni projekt Stocznia, który oprócz centrum handlowego obejmie również dwa apartamentowce i dużą powierzchnię biurową około 15 tys. mkw. Będzie to wielkopowierzchniowy multifunkcyjny kompleks, który zmieni całą okolicę i stanie się częścią dzielnicy śródmiejskiej Młode Miasto, odmieniając jej charakter. Kompleks ten powstaje na terenach byłej stoczni, na zagospodarowanie których nikt nie miał atrakcyjnego pomysłu. Zresztą podobnie było z Manufakturą w Łodzi. Takie projekty są wyjątkowe, bo powstają w obiektach postindustrialnych, czemu towarzyszy rewitalizacja dawnych terenów przemysłowych
Co charakteryzuje centra czwartej generacji?
Do wszystkich elementów, którymi charakteryzują się niższe rangą centra, trzeba jeszcze dołożyć rozbudowane funkcje rozrywkowo-rekreacyjne, a także biurowe i hotelowe. Mówimy tu nie tylko o barach i restauracjach, lecz także o muzeach, galeriach sztuki czy wręcz amfiteatrach, w których odbywają się koncerty, lub specjalnych studiach, w których – tak jak w Złotych Tarasach – nagrywane są programy telewizyjne. W łódzkiej Manufakturze już teraz można oglądać przedstawienia lub uczestniczyć w wydarzeniach kulturalnych. Deweloperzy prześcigają się w pomysłach na wyróżnienie swoich obiektów na tle innych i oferują najróżniejsze dodatkowe atrakcje, takie jak np. ścianki wspinaczkowe, kluby spa, hale sportowe, centra medyczne czy nawet centra targowe.
Wybiegnijmy zatem w przyszłość – co znajdzie się w centrach handlowych następnej, czyli piątej generacji?
Jeszcze bardziej rozbudowane funkcje centrów czwartej generacji, czyli po pierwsze handel i usługi, po drugie – rozrywka, sport, zdrowie, a nawet kultura i sztuka (kino, teatr, galeria), i po trzecie biura, hotele i w końcu apartamenty, w których będą mieszkać ludzie. Ewolucja centrów handlowych idzie w tę stronę, aby pod jednym dachem powstało miasteczko, które zaspokoi wszystkie nasze potrzeby.
Czy to znaczy, że w takich miasteczkach znajdzie się także miejsce na przedszkola i przychodnie?
Zdecydowanie tak. Wówczas takie miasteczko stanie się samowystarczalne, a jego mieszkańcy nie będą musieli opuszczać jego granic. Tam będą spać (mieszkania i apartamenty), pracować (biura), robić zakupy (sklepy), jeść (restauracje i bary), bawić się (miejsca rozrywki), uprawiać sport i dbać o zdrowie (centra medyczne), a także pozostawiać dzieci pod dobrą opieką (żłobki, przedszkola, szkoły). Już teraz jesteśmy świadkami zjawiska, że osoby, a nawet całe rodziny spędzają w centrach handlowych całe dnie. Za jakiś czas z takich centrów właściwie nie trzeba będzie wychodzić, bo będzie się mieszkać w ich obrębie.
Kiedy w Polsce powstanie takie centrum?
Trudno przewidzieć, kiedy się to stanie i czy stanie się na pewno. Można zaryzykować stwierdzenie, że pierwszym centrum tego typu może być Sky Tower we Wrocławiu.
Centra handlowe
Pierwsza generacja
Warszawa: M1 w Markach, Tesco Połczyńska, Auchan Piaseczno
Druga generacja
Warszawa: Klif, Galeria Wileńska, Reduta, Carrefour Bemowo
Trzecia generacja
Warszawa: Arkadia, Galeria Mokotów, Wola Park, Blue City
Wrocław: Galeria Dominikańska
Kraków: Galeria Kazimierz
Czwarta generacja
Warszawa: Złote Tarasy,
Łódź: Manufaktura
Wrocław: Magnolia Park,
w budowie – Gdańsk: Stocznia, Kraków: Bonarka.
Źródło : Rzeczpospolita