A mit o puszce Pandory to Wieszczu zna ? ;)
Ale Ty jestes w pudełku a nie w puszce.
Excuse - moi ......co to jest "proszek do prania " ???
Sam do końca nie wiem ale chyba coś cudownego. Coś co
powoduje, że magicznie znikają wszystkie złe rzeczy, z czego
wylatują trzepocząc skrzydełkami małe wróżki o długich nogach,
koło czego biegają słodkie liski i inne zwierzątka, a wszyscy
ludzie są czyści, radośni i uśmiechnięci. Aha i to zazwyczaj
ma zielone światło i aktywne granulki.
to bezposredni efekt motylego trzepotu moich skrzydel
Coś tak czułem. Dotąd jak mi się śniło Colosseum, to byłem
raczej chrześcijaninem lub w najlepszym wypadku gladiatorem.
i delikatnego,egzotycznego szelestu jedwabiu peniuaru
( uscislen nie bylo, wiec jest skromny rozmiarem i tylko
na parapecie gromadza sie okoliczne koty ) .
Jednym z obowiązków Muzy jest działać na wyobraźnię. No to
muszę przyznać, że to mi bardzo działa na wyobraźnię.
Studiowalo sie akustyke u Maleckiego
Paragraf o tajemnicy sluzbowej bedzie obowiazywal od teraz.
Tak myślę, że nie będzie wynoszenia pomysłów poza zakład pracy
i opychania ich po cenach czarnorynkowych mniej zdolnym poetom.
Pozdrowionka
Heniu
Witam ponownie. Skoro nie kazano mi się wynosić z grupy natychmiast, jeszcze
jedna usypianka dla dzieciaków. Bo dla dzieciaków to rymowanka. Wdzięczny
będę za komentarze.
Nowy
*********************************************************
***
- A czy jesteś moją Księżniczką ?
- Tak !
- To księżniczki już śpią o tej porze.
Będzie moja Księżniczka już spać ?
- Tak !
- No to śpij i ja też się położę...
I opowiem Ci bajek tysiące, piękne Elfy do snu Ci przywołam.
- Będzie moja Księżniczka już spać ?
- Tak !
- No to śpij, dobra noc dookoła.
I już lecą do Ciebie Aniołki,
Piękne Elfy - wesołe duszki.
Będą fikać prześmieszne fikołki,
Będą śpiewać Ci do poduszki.
A gdy zaśniesz już, słodka Księżniczko,
Ja pogadam z Elfami i z wróżką,
Które siedzą co wieczór przy Tobie
Między Misiem a Twoją poduszką.
I poproszę je po cichutku,
By jak wrócą do swojej krainy
Poszły tam, gdzie w cudownym ogródku
Mieszka Król całej elfiej rodziny.
No i w moim imieniu, i w Mamy,
Niech pokłonią się na krańcach świata,
Podziękują tam pięknie jak trzeba
I za Ciebie i za Twego brata...
"Nowy" a ĂŠcrit dans le message news:
***
- A czy jesteś moją Księżniczką ?
- Tak !
- To księżniczki już śpią o tej porze.
Będzie moja Księżniczka już spać ?
- Tak !
- No to śpij i ja też się położę...
I opowiem Ci bajek tysiące, piękne Elfy do snu Ci przywołam.
- Będzie moja Księżniczka już spać ?
- Tak !
- No to śpij, dobra noc dookoła.
dotąd jest ładnie, bardzo fajna jest: dobra noc dookoła.
Dalej, w rymowance, pachnie przekupczym oszukaństwem.
I już lecą do Ciebie Aniołki,
Piękne Elfy - wesołe duszki.
Będą fikać prześmieszne fikołki,
Będą śpiewać Ci do poduszki.A gdy zaśniesz już, słodka Księżniczko,
Ja pogadam z Elfami i z wróżką,
Które siedzą co wieczór przy Tobie
Między Misiem a Twoją poduszką.I poproszę je po cichutku,
By jak wrócą do swojej krainy
Poszły tam, gdzie w cudownym ogródku
Mieszka Król całej elfiej rodziny.No i w moim imieniu, i w Mamy,
Niech pokłonią się na krańcach świata,
Podziękują tam pięknie jak trzeba
I za Ciebie i za Twego brata...
Witam ponownie. Skoro nie kazano mi się wynosić z grupy natychmiast,
jeszcze
jedna usypianka dla dzieciaków. Bo dla dzieciaków to rymowanka. Wdzięczny
będę za komentarze.
Nowy
*********************************************************
***
- A czy jesteś moją Księżniczką ?
- Tak !
- To księżniczki już śpią o tej porze.
Będzie moja Księżniczka już spać ?
- Tak !
- No to śpij i ja też się położę...
I opowiem Ci bajek tysiące, piękne Elfy do snu Ci przywołam.
- Będzie moja Księżniczka już spać ?
- Tak !
- No to śpij, dobra noc dookoła.I już lecą do Ciebie Aniołki,
Piękne Elfy - wesołe duszki.
Będą fikać prześmieszne fikołki,
Będą śpiewać Ci do poduszki.A gdy zaśniesz już, słodka Księżniczko,
Ja pogadam z Elfami i z wróżką,
Które siedzą co wieczór przy Tobie
Między Misiem a Twoją poduszką.I poproszę je po cichutku,
By jak wrócą do swojej krainy
Poszły tam, gdzie w cudownym ogródku
Mieszka Król całej elfiej rodziny.No i w moim imieniu, i w Mamy,
Niech pokłonią się na krańcach świata,
Podziękują tam pięknie jak trzeba
I za Ciebie i za Twego brata...
Bardzo piękna kołysanka - rymowanka. Śliczności : -)
Pisz więcej
Pzdr.
Halina
naprawde jest taka ulica w wwie? jaka slodka:)
Nie znam, ale w Dziekanowie sa: Krasnoludkow, Zlotej Rybki, Dobrej
Wrozki, Czerwonego Kapturka, Koszalka Opalka, Kota w Butach, Kaczki
Dziwaczki, Bolka i Lolka, Waligory, Kopciuszka... Przepisalem z planu
;) , ale na Krasnoludkow o malo co kiedys nie zamieszkalem.
pozdrawiam,
Lukasz Spychalski
Wieczór pełen wróżb, magii i dobrej zabawy30 listopada 2001 godz. 18:00 -
22:00 * Cena: 6 zł
Studium Psychotroniczne "CHIRON" Łódź ul. Drewnowska 153/155
http://www.chiron.edu.pl/
Zapewniamy:
- wszystko wiedzące wrózki
- czytąjacych w gwiazdach astrologów
- fantastyczną atmosferę i dużo uśmiechu
- kawkę, herbatę i coś słodkiego
Wszelkie informacje: 0 606 940 837 lub 0 503 349 431
Zapewniamy:
- wszystko wiedzące wrózki
Skoro wszystko wiedzace, to niech powiedza, kto na tym spotkaniu sie
pojawi - i czy ja sie pojawie na tym spotkaniu :)))
- kawkę, herbatę i coś słodkiego
Aspartam, glukoza, czy cos innego? :)))
Szanowanko!
McKey
FNC Club
Paranaukowiec dyplomowany
Iris swawoli:
| Ale potem go zjemy? Jak go siostrzyczka podtuczy i jak już się
nim zabawi?Nic z tego...primo - jest bardzo slodki;), secundo - jestem
zaborcza i nie oddam zdobyczy nikomu;))
Nie smuc sie jednak, siostrzyczko...chetnie pomoge Ci upolowac
innego P-stworka;) i przyrzekam, ze bedzie niepodzielnie Twoj;)))
A potem urzadzimy wspolna uczte;PP
A cóż to ja widzę? :) Kto śmie frymarczyć goblinami?
Goblin dziki, goblin gibki,
Wróżki, wiedźmy jest idolem.
Lecz jest dla nich ciut za szybki...
By go mogły wziąć w niewolę...
Picio [goblin oburzony]
Paulus się sumituje... :
.... wiedzmy
musialy zmysly me czarami jakimis omamic i ma znana powszechnie
bystosc umyslu przytlumic... juz ja sie znimi policze, mozesz mi
wierzyc... :))))
Znaną powszechnie praktyką wiedźmowatych mamienie jest i czarowanie ;)
I na mnie również sztuczek swych próbują... jednej z wróżek szczególnie
łatwo wkraść się w moje łaski udało ;) Wypiera się teraz Ona jak może
twierdząc, jakobym sam w pułapkę zastawioną wdepnął... ;) Widzisz
Waszmość zatem, że igrać z nimi niebezpiecznie. Po przyjaźni starej więc
ostrzegam, byś zwieść się minkom słodkim i uśmiechom nie dał... ;)
Pozdrawiam
Picio [goblin ostrzegawczy ;)]
Znaną powszechnie praktyką wiedźmowatych mamienie jest i czarowanie
;)
Wiem o tym, wiem doskonale, a czasem jednak zwiezc i omamic im sie
mnie uda... ;)
I na mnie również sztuczek swych próbują... jednej z wróżek
szczególnie
łatwo wkraść się w moje łaski udało ;) Wypiera się teraz Ona jak
może
twierdząc, jakobym sam w pułapkę zastawioną wdepnął... ;)
Ach, to oczywiste, ze lebiegi te slowa nigdy prawdziwego i szczerego
nie wypowiedza, krecic jeno i prawdy unikac potrafia ;)
Widzisz
Waszmość zatem, że igrać z nimi niebezpiecznie. Po przyjaźni starej
więc
ostrzegam, byś zwieść się minkom słodkim i uśmiechom nie dał... ;)
Dziekuje za ostrzezenie stokrotnie, miec je we wdziecznej pamieci
bede... Pozostaje z szacunkiem, szczescia duzo a i rozumu jak i na
czary odpornosci w trakcie kontaktow z wiedzmowatymi zycze Wacpanu :)
Pozdrawiam
Picio [goblin ostrzegawczy ;)]
Pozdrawiam
Paulus ostrzezony i o wiele ostrozniejszy ;)
Picio:
.. jednej z wróżek szczególnie
łatwo wkraść się w moje łaski udało ;)
Ave, Łaskawco! ;)
Jakimiż to Twoimi łaskami wróżka owa zaszczycona została? ;)
Wypiera się teraz Ona jak może
twierdząc, jakobym sam w pułapkę zastawioną wdepnął... ;)
Nie trzeba bylo polowac na wróżkę... bo własną strzałą
ugodzonym być można;P
ostrzegam, byś zwieść się minkom słodkim i uśmiechom nie
dał... ;)
A ja slyszalam od Ciebie i to wielokrotnie, ze uwielbiasz
minki i usmiechy wróżek, jak również ich słodycz wszelaką ;P
[goblin ostrzegawczy ;)]
A nie przypadkiem zazdrosny? ;P
Iris
http://mtgsalvation.com/morningtide-spoiler.html
Pod tym linkiem znajdziecie kompletną(99% pewności co do kart) listę kart, które znajdziecie w następnym dodatku. Warto dokładnie przeczytać, zobaczyć, co się wam przyda w deckach lub co będzie bolało wasze decki.
Moje komentarze:
Vendillion Clique
Nothorious Throng
To są pierwsze rzeczy, które będę testował w UG Standardzie. Pierwsza to niebieski Oona's Prowler na flashu, abilitka psuje plan opponentowi, albo usprawnia naszą rękę. Flash więcej niż cenny.
Druga karta jeśli będzie grała to tylko w UG, bo on może wygenerować więcej many, by zmieścić ją w battleplanie. Boli tylko sorcery, ale przecież nie będziemy tego grać przy odtapowanym oppie. Na napory jak złoto.
Garruk pomoże wygenerować manę.
Do tego Negate'y, które wróżki bardzo polubią, może Sage's Dousingi, które bardziej pomogą niż Trickery, a Wizardów w decku jest dużo, więc kontra z cantripem bardzo pomoże.
Simon-says-komentować.
Jeśli już ja w formie pisemnej, przy całym moim słodkim noobowstwie nie wstydzę się komentować, to wy nie powinniście tym bardziej.
235
W tym chapie były dwa epickie momenty... To jak Dino rewelacyjnie spadł z kucyka - imba imba xD Tak, to zrekompensowało to jego wejście z poprzedniego chapa :D
Druga rzecz to wejście Squalo - epickoepickie wyjście z rekina xD To się nazywa motywacja x3 Swoją drogą nie chciałabym być w skórze Mochchana jak Rekin go dorwie bo... *składa rąsie na amen*.
Poza tym Dino ciapowaty jest prawdziwym Dinem, słodki i jednocześnie dobijający - to jedzenie...:I
Fajnie, że panie w końcu się do siebie zbliżyły... Chrome potrzeba towarzystwa kobiet!
No i gwiazda chapa - Reborn - cosplay na Dino był uroczy a wróżka doprowadziła mnie do płaczu - oficjalne stanowisko wróżki korepetytora! I mówi to ktoś kto jest podwieszony linkami do sufitu i ma w ręku magiczną różdżkę <3 Totalny rebornowy bezsensb w stylu DL arca <3 Mówię tak!
Ogólnie chap był pr0, więcej takich, jeśli tak będą wyglądać treningi - może to nawet zająć 2 tomy...
albo jak z nia gada przez rok... prawie ze codzien. I nadal maja oczym mowic i nie meczy sie im towarzystwo...
mozna isc tez do wrozki sprawdzic czy ich numerologia sie pokrywa.
To je temat kosmos rzeka mleczna.
NIe ma jednego srodka... i dobrze, bo zycko nudne moglo by byc kiedy sie juz wie ze to ten. Zero szukania i slodkich problemow "czy to ten" :)
Hmm... No cóż.. Jak większość elfow mam zastrzeżenia do krasnoldów.. A, że to małe, grube, włochate, że śmierdzi, że brak im ogłady, że by tylko piwo żłopali, że brak im subtelności, kto to widział, żeby czymś takim (toporem naczy ) walczyć... Z drugiej strony musze przyznać, iż po głębszej refleksji nad ta rasą widze wiele zalet.. Mają bogatą kulturę, co by nie mówić, to jednak wykonuja mocną i skuteczną broń.. ich sztuka.. Wykonane z wielkim rozmachem budowle i hale.. To dzieła, które naprawdę sa w stanie przetrwać wieki.
Orkowie - duże, brutalne, lubią niszczyć... chociaż niektórzy półorkowie są przydatni..nie zawsze inteligentni. ale przydatni *przypomina jej się półorczy bard*
Gobliny i inne tego typu tałatajstwo - ... w tym przypadku moja pacyfistyczna natura idzie się schować - Zdeptać!!!
Elfy - dumne... u sporej części naszej rasy ta duma jest wręcz zarozumiałością.. cholernie nietolerancyjni ;) (i dendrofile w dodatku! ;x) w sumie..
Drowy - jako naturalnie dobra istota powinnam ich nienawidzieć, jednak..mają bogatą kulturę..są brutalni, jednak nadal.. póki żadnego nie spotkam ani nie poznam naprawdę - nie przeszkadzają mi..
co do irytacji - drażnia mnie te wszystkie skrzaty, wróżki, świerszczyki, driady (małe, słodkie..brrr..cukrzycy mozna dostać..>.<')
Póki nikt mi nie zajdzie za skórę, to toleruje wszystko (prócz goblinów! >.<')...ale jak już ktoś mnie wku..rzy.. .to potrafię całą rase znienawidzieć za jeden incydent ^^'
Niestety często 1) 2)
Dopóki mamy swoje mity na własny użytek, jest ok. Gorzej, jeśli dana osoba zaczyna zarażać swoimi przesądami innych. Miałam wątpliwą przyjemność poznać paru szarlatanów i zastanawiałam się czy oni naprawdę wierzą w to, co robią. Z tego co stwierdziłam, u różnych wróżek i innych szamanów występują rodzaj "dwójmyślenia" (znowu ten Orwell) Z jednej strony wierzą, że pomagają swoimi "zaklęciami", z drugiej - ściągają z ludzi ogromne ilości pieniędzy. (Uwierzcie mi, słowo "ogromne" nie jest tu przesadą). Dla przykładu inicjacja pierwszego stopnia reiki (jest to metoda bioterapii) kosztuje od 200 do 400 złotych, zazwyczaj przystępuje do niej naraz po kilkanaście osób. Jednocześnie - co moim zdaniem bardzo ważne- wróżki i bioterapeuci zawsze bardzo starannie uzasadniają fakt pobierania dużej ilości pieniędzy (np "jeśli się nie zapłaci, pozostaje się dłużnikiem, a to źle wpływa na rozwój duchowy")
Jak może w tej sytuacji pomóc nauka? Zaszczepiać racjonalne myślenie tym, którym jeszcze można je zaszczepić zanim zostaną skażeni zabobonami. Powinno się popularyzować racjonalizm wśród młodzieży, pokazywać że nauka jest ciekawa, a nie szara i posępna w przeciwieństwie do słodkiej i kolorowej parapsychologii. Problem jest jeden i zasadniczy. Pseudonauka mówi nam to, co chcemy usłyszeć. Prawdziwa nauka- niekoniecznie.
Więcej nie zabieram głosu w tym wątku, gdyż myślenie o epidemii szarlatanerii źle wpływa na mój rozwój duchowy.
hehe, Harold & Kumar jest mocne ja bardzo lubie filmy wojenne, takie jak np Hamburger Hill, Wróg u Bram.. dobra, już mam ten tytuł, to Łzy Słońca - goraco polecam, z Monica Belucci i Bruce'm Willis'em
oprócz tego:
- Bangkok Hilton (świetna rola Nicole Kidman, jedna z pierwszych)
- Milczenie Owiec (Jodie Foster najlepiej sie tam nadawała)
- Hannibal (Julianne Moore na pierwszym planie)
- Siedem - mocna rzecz
- Wróżka (tytuł wydaje się słodki ale przy dobrych basach wpina w fotel)
- Osada, The Ring
- Euro Trip
- Ostatni Samuraj
- Wywiad z wampirem (chociaz nie przepadam za Bradek Kitem, tam zagrał swietnie)
- Fan - IMO jedna z najlepszych Roli De Niro
hm, to narazie wszystko co przychodzi mi na mysl
Spać jeszcze nie idę, ale opiszę mój pełen wrażeń dzień mówiąc już Dobranoc
Dzień rozpoczęty kanapeczką z ogórkiem i oscypkiem zgrilowanym i już było dobrze. Później była jak zwykle świetna polska komedia "Człowiek z M3" , następnie lepienie pierogasów i spożywanie ich z cebulką jeszcze przyjemniejsze Później wizyta u imiennika i zabawa świetną pszczółką pluszastą i milusią i lody mmmmm. W domku jadłam sobie jeszcze kasztanka i zrobiłam ludzika ze sreberka według starego indiańskiego zwyczaju. Po drodze sprawdziło się moje przeczucie i chyba wróżką zostanę, w końcu trzeba zacząć zarabiać na tym przepowiadaniu przyszłości.
Tak upłynął mi dzień bardzo przyjemnie, teraz zakańczany rozmową z mym Numero Uno
Jutro znowu do Wrocka na koncerciki 3 i 4 maja wyskacze się, zarobie parę siniaków i stracę głos od śpiewania ... ach cudnie będzie jak zwykle
Pozdrawiam euforycznie wszystkich i miłego wypoczynku majowego życzę. Słodkich snów
Hej
Jestem Texa vel Malgo na tym forum or chacie. Dzisiaj musiałam się zarejestrować bo nie mogłam nic wpisac Ale w sumie to dobrze się stało:-)
Dlaczego podwójne nicki? Wynika to z mojej natury. Są 2 powody: Jestem nieśmiała (vel dwulicowa hehehe) a moim znakiem zodiaku są Bliźnięta (ale nie sądzcie że jestem astromanką (astrofilką? hehehe), czarownicą , wróżką czy coś w tym rodzaju;-)
Jestem Gosia, mam 21 lat, studiuję w Krakowie, ale pochodzę z miasteczka położonego od tego miasta o 430 km (mam spokój od rodziców hehehe, których jednakże baaaardzo kocham, ale wiadomo - co za dużo to niezdrowo hehehe).
Nie jestem też typową słuchaczką Comy, bo bardziej cięższym graniem zaczęłam się interesować dopiero dzięki nim. Zawsze wydawało mi się te zespoły nie mają nic do przekazania tylko wrzeszczą Mój brat mówi, że interesuje mnie wyłacznie komercha Słodki jest nieprawdaż? A tak naprawdę cenię teksty i całokształt - sam pomysł i muzykę.
O Comie usłyszałam w jakimś porannym programie muzycznym w tv w weekend a potem jeszcze w Trójce u Marka Niedżwieckiego. To było olśnienie Na to czekałam;-)
Byłam na koncercie w klubie pod Jaszczurami i tego samego dnia postanowiłam kupić płytkę. Pierwszą od niepamiętnych czasów... Dopiero jednak po sesji, bo wiadomo jak to jest jak studenta coś rozprasza...
No i nie myliłam się
A teraz mam narkotyczny ciąg do tej stronki i forum
Macham do wszystkich łapką
Chyba jednak jestem dwulicowa bo czy nieśmiała osoba tak sie rozpisuje? hehehe Pozdrawiam jeszcze raz;-)
To jak ja wyjdę, stanę na środku i postoję, aż zejdzie się trochę ludzi, to znaczy, że rozkręciłam imprezę? - ja chyba napisałem nie o staniu, tylko zabawie na całego, a zresztą co ja Ci będę udowadniał.
a nie jakaś elita klas pierwszych, którą staracie się wykreować. - tworzysz nowy stereotyp klas pierwszych? staracie się - czyli kto. Ja?
Ja też mam nadzieję, że starczy dla Ciebie biletu.. jak chcesz to wpisze gdzieś na listę klasy 2d - o to nie musisz się obawiać, ale ślicznie Ci dziękuje za troskę.
No bo kto nam imprezę rozkręci, jak nie Ty?! A co ja jakaś rozkręcająca wróżka?
Wydaje mi się, że ta słodka dyskuja zrodziła się, bo chyba coś Ci nie pasuje. Być może, że 1 roczny szczeniak śmie dyskutować i wyrażać swoją subiektywną opinie ze starszymi..
Bez cynizmu.
z uśmiechem pozdrawiam
ps. wkońcu można podyskutować
[Rashid]
Chłop spojrzał na Ciebie ze zdziwieniem.
Nie wyglądam na wróżkę. Tak czy inaczej, niewidzialność jest wzbroniona na tym targowisku. Zagłuszanie kroków.. Nikt o tym raczej wcześniej nie pomyślał. Takie ułatwienia niezbyt często są dostępne. - Mówi, przecierając usta dłonią - Ale moje instrumenty też czynią cuda! W tym sektorze mam najlepsze magiczne rzeczy!
[Drabax]
Twój umysł ucierpiał raczej w kwestiach czysto fizycznych, pozostawiając jedynie telepatię, telekinezę oraz energię Qa. W zasadzie wiele więcej nie umiałeś, ale to też jest coś.
Nie jestem szalony, ale.. On jest zły! - Powiedział w myślach, po czym odwrócił się delikatnie na pięcie z niespotykanym grymasem niezadowolenia. Wyglądało to komicznie słodko.. Aczkolwiek, nie wiesz czy to wygląda słodko.
[Javis]
Starasz się złapać intencję przeciwnika, gdzie popełni pierwszy cios, błąd, atak.. Nawet zdołałeś przewidzieć jak się obroni. Walka z nim wydaje się być łatwa, wystarczy, że się przewróci.. Jest zbyt ciężki by wstać.
No, dalej. - Mówi, uderzając się dumnie w piersi z dużą siłą.
[Chuglor]
Ból przygląda się jeszcze przez chwilę Tobie, i stara się prawdopodobnie przeanalizować całą rozmowę.
Może zechcesz jeszcze tu zostać? Na zewnątrz jest gorąco, tu zaś chłodno.. Jest mnóstwo ksiąg do przeczytania.. - Mówi, dając Ci wybór między drzwiami na zewnątrz, a wejściem do jego biblioteki za rogiem.
Tom 4 bardzo mi się podobał, tylko spodziewałam się, że Raenef trochę powalczy o Eclipse, a on tylko stał i się gapił Heh, ubawiłam się na tym momencie jak wróżka pocałowała Eclipse w czoło, a jego zatkało
Maleńki spoiler (chyba, że wszyscy czytali): Końcówka jest cudna, kiedy to książeczka pomaga się zamienić Raenefowi w prawdziwego "Władcę Demonów". Rae wygląda wtedy tak słodko, ciekawe co z tego wyjdzie
Cześć.No ja z Weroniką naoiszę list do Mikołaja w tym tygodniu.Teraz w piątek mam przebrać Weronikę za jakąś wróżkę,czy czarodziejkę.Mamy taki kapelusz z Halloween to napewno się przyda.Będą robić Andrzejki w przedszkolu.
Ja też wiem co chciałaby Weronika pod choinkę:domek dla lalek;odkurzacz;pieska takiego sztucznego chodzącego.
Mam już dla niej:na 6 dostanie książkę z bajkami i skarpetkś ze słodkim Mikołajem;a na pod choinkę mam:sukieneczkę,sweterek,pościel.Jeszcze tylko jakaś zabawka.Część prezentów kupują oczywiście dziadkowie i babcie.
Pozdrawiam.
[ Dodano: 2008-12-20, 21:45 ]
Elfy-wróżki (cynowe i spółka) są infantylne i słodkie, więc teraz się z nimi nie spotykam, ale powinny i mają swoje miejsce w literaturze. W końcu co by się stało z Calineczką czy Piotrusiem Panem, gdyby nie one? ;)
Ale naprawdę lubię i cenię elfy wykreowane tylko przez Sapkowskiego. Owszem, ich chłód przez długi czas jest bardzo drażniący, ale przecież takie mają być. Chyba dlatego, by potem można je skontrastować, gdy pojawią się w zupełnie innym świetle, jak na przykład te ledwo żywe resztki brygady Vrihedd.
Widziałam też i wspominam z mieszanymi uczuciami 'elfy' jakie opisał Eoin Colfer - cóż, oryginalne i nie powiem, że głupie. Ale więcej takich bym nie chciała. ;>
A teraz, jako ktoś zupełnie nieobeznany z materią, prosiłabym, żeby ktoś pokrótce opisał, czym wyróżniają się elfy Tolkiena. Są zbyt idealne? Czy mają jakieś wady? Chociaż, jeśli są takie, jak u Paoliniego, to ja podziękuję. Postoję. Nieskazitelne ideały nie powinny istnieć, nawet w literaturze. ;>
ale żeście sie rozgadały:)
wiec i ja skrupulatnie odpowidam słodkie jedzonko mniam mniam, tylko praktycznie na to mam ochotke , co do używek czasem cmokne cosik malutka lampke wina, lyczek piwa ale zaczełam dopiero po wejsciu w II trymestr wczesniej to ani kawy, ani coli ani jakiego kolwiek grama alkoholu.
Moja córca tez (chyba bo to zalezy od meza) bedzie nosiła drugie imie po mnie marta a pierwsze to Tomira, nie miałam przeczuc że bedzie Tomisia czasem miałam wrazenie że Witoszek a nastepnego dnia że nosze Tomisie:). choc moze to smieszne ale wrózka mi pzrepowiedziala pierwsza corcie (nawet ja hehe opisala zobaczymy czy sie sprawdzi)
Madunia mamy dokładnie te same ksiązki z czego w oczekiwaniu na dziecko gorąco polecam, mam tez juz ksiązke z tego samego cyklu o pierwszym roku dziecka - chyba tez niezła. Z czasopism po za tymi przez was wymienionymi czytam Twoje 9 miesięcy.
Aparatka serdecznie witamy w naszym gronie
Witam i ja
Monika chłopcy słodcy , no to optyk w porzadku sie zachował ,ja sie juz nie moge doczekać kiedy moj synek będzie czytał .... heheheh moze przestanie mnie męczyc ksiażeczkami które juz zna na pamiec ...narazie potrafi podzielić na dwie kupki literki io cyferki . ja soie czytać b. wczewsnie nauczyła , bo zazdrosciłam mojej 4 lata starszej siostrze , ale tez bazgrałam jak kura pazurem
Asiu to moze baletmistrz ci rośnie , piekne chwile kiedy wrózka zabka zabiera a zdolniacha z tego synka twojego J będzie miał dobry wzór
Bolkowa i ty to wszystko za 20 zł kupiłas ....????????
Hala Trissy dajcie znac .....
u nas też nocka nie cieklawa , spalismy znowu we czworo .... chyba juz sie chłopcy przyzwyczaili i teraz ciezko bedzie .... z drugiej strony to miło sie obudzic rano jak mała raczka głaska po twarzy
ja wybierajac kostium kierowalam sie pogoda wiedzialam, ze bedzie zimno wiec wszystkie wrozki czy krolewny ( ) odpadaly. jest cieply jednoczesciowy. niby to Minnie Mouse, ale zeby nie metka to bym sie nie domyslila
takie same mam odczucie co do wrozek itp
ostatnio w Jewel widzialam stroj psa takie slodki i bardzo cieply i chyba jutro po niego pojade, a to dalteog ze Olivka kocha psy, chyba bedziemy musieli kupic
A jak KOt?
dzis zanim Majuto zasnela kazala sobie wyliczyc, kto juz spi - chciala sie przekkonac, ze wszyscy juz slodko kimaja i ona tez juz powinna. zaczelam wyliczanie od rodziny, pozniej zwierzatka w zoo, zwierzatka domowe, postacie z wszystkich bajek, znajomi, roslinki, na smokach i wrozkach 15 minut pozniej skonczylam. a Majuto: a listonosz?
Setsu-chanxD
mini elfa??????
X D
o my godXD
ale wymyslilasXD
nie no on jest fajny^^
ma swietny glos i jest taki taki mroczny
Nom, bo on taki efowaty, do wróżek w każdym razie pasuje Nie to, żebym coś do niego miała, uwielbiam elfy, są słodkie, śliczne, delikatne... no kurde! Cały Ueda ne?
Zaczęło się od "Sailor Moon" i pierwszego numeru Kawaii. Nagle odkryłam, że świat wielkich oczu nie kończy się na moich ukochanych czarodziejkach z magicznymi mocami. Ile ja wtedy miałam lat, 9? Czyli 9lat temu, ale wtedy myślałam, że manga i anime to głownie wróżki i czarodziejki, które potrafią czarować. Jako, że nie miałam wtedy internetu, a głównym źródłem informacji stało się kawaii nie dokońca pojmowałam, że te słodkie postaci z gazety, które się do mnie uśmiechają to tylko część świata mangi i anime. Nagle zaczęłam oglądać Dragon Balla, bo to było anime, już tę pewność miałam, potem posypały się nowe na RTL7/TVN7. Najśmieszniejszym etapem w moim życiu jest rok przed podłączeniem mi stałki, a konkretnie wakacje. Moja kabłowka odbierała wtedy RTL2 i od 13 do 17 leciało tam anime (nie pamiętam dokładnie godzin, to było parę lat temu) i to je nałogowo oglądałam. Co z tego, ze po niemiecku? Anime to anime, a ja trochę rozumiem to oglądam. Obecnie internet pozwala nam przełamywac tyle kilometrów i to co jest z najwyższej półki trafia i do nas.
Tym wezwaniem obudzic potrafil kazdego...
A pisal tez tak slonecznie o matkach mówiących bajki o wróżce, która w sadzie mieszka :
Matki
Po zielonym ogrodzie, po pluszowych ścieżkach
Chodzą jasne kobiety niezgrabne, jak gruszki,
Mówią bajki o wróżce, która w sadzie mieszka,
I gładzą wąską ręką, napęczniałe brzuszki.
Wiatr zaprasza nasturcje w aksamitny kołys.
Po rowerach rosną kwiatki bratki, niezabudki,
Jutro będzie stu malców wesołych i gołych
Ciągnęło ociężałe, mlekiem słodkie sutki.
Kiedy słońce w arteriach przelewa się żmudnie,
Ciała kobiet są słodkie jak dojrzałe dynie.
Po zielonym ogrodzie w słoneczne południe
Chadzają chrystusowe białe gospodynie.
Wczoraj bylam na mitingu, ale najpierw u swojej krzeselkowej wrozki. Od tygodnia mi dobrze. Slodko. Nie jest to wolny od problemow czas. Moje dziecko to mala egoistka ktorej dzielenie sie przychodzi z trudem. Ale czego moglam sie spodziewac. Przestalam pic jakis czas temu, i wtedy chcialam jej wynagrodzic. By czula sie kochana , potrzebna, by otaczala ja milosc i zrozumienie. niby byly jakies zasady ale...to wszystko rozbilo sie w zdezrzeniu z rzeczywistoscia. Od jakiegos czasu On zaczal pojawiac sie czesciej w naszym domu. Naturalnym objawem u corki byla zazdrosc(?). Sama nie wiem. Mam wrazenie ze ona uwaza ze jej sie wszystko nalezy, ze nie zna pojecia wdziecznosci. A ja ,dla siebie i dla niej nie umiem tego wybaczyc. Sa chwile kiedy az szarpie mnie poczucie przegranej bitwy, bo nie calej wojny. Wiem ze to dobry czas by malymi kroczkami to zmieniac. A fakt ze jestem trzezwa pozala mi widziec. To co zle i to co dobre. Pijana , zamroczona, otumaniona i znieczulona moglabym czyc chwilowa euforie, poczuc krzyk bolu ale to nic by nie rozwiazalo.Moje dziesiaj pozwala daje mi szanse. a ja ? Tez daje sobie szanse , na szczescie ktore ma kolor szarosci, ktore ma miekkosc kota, ktore chcialabym by trwalo.
W tym tygodniu zmarl ojciec mojej kolezanki. Zapil sie.
Teraz Gucio.
Byc szczesliwym to nie znaczy zapomniec o tym kim jestem. nie chce byc rozgoryczona kobieta, a trzezwa zsczesliwa osoba, ktora zyje i czuje wszystko.
A teraz musze konczyc bo wlasnie moja szczescia rocily....
Oko z Jessica Albą ma trzy spore plusy:
1. Ciało bohaterki jest niezłe. Gdyby zła wróżka za karę obdarzyła mnie ciałem Jessici nie rozpaczałabym dłużej niż przyjęte w wypadku wizyt złych wróżek.
2. Bohaterka ma piękną pościel. Która występuje w kilku scenach. Taką pościel mieć pragnę.
3. i bonus dodatkowy. Bo seansie w Multikinie na Zakopiance w Krakowie późnym wieczorem można spotkać nietoperza. Nietoperza też mieć bym pragnęła.
Niestety, też sporo minusów: widz (na przykład ja) rozpuszczony horrorami japońskimi jest mocno rozczarowany cukierkowym zakończeniem i równie słodkimi duuuchami, które się nieźle tylko zapowiadają. Przesłanie filmu w stylu: duchy to równe chłopaki ( i dziewczyny) są nie jest satysfakcjonujące. Nic a nic. Rozumiem, że Amerykanie to twardziele. Ale jazda 15 godz. samochodem w jedna stronę, kilka mocnych przeżyć i powrót 15 godz. z powrotem bez noclegu robią wrażenie. Ale to pewnie od tego jedzenia kurczaków karmionych hormonami i antybiotykami.
A całkiem poważnie, z tego co wiem ze wzrokiem to nie taka prosta sprawa. Mózg musi się nauczyć widzieć. Odwracać sobie obraz, korygować zniekształcenia, widzieć trójwymiarowo. Nie wiem, czy mózg to pamięta, to nie jest tak, że wracamy wzrok, hop i już. Chętnie przeczytałabym coś na ten temat, opinię ludzi kompetentnych.
czyżby to była jakaś wróżka?
chyba z Piotrusia Pana ale pewna nie jestem .... Dzwoneczek czy jakoś tak
dzordzu, ej a ocenić Dyche to co ? zapomniałeś
Dycha, ten av jest masakryczny i troche mały ale dłoń wymowna .
dzordzu, i teraz Asia pozwoli sobie ocenić .... na avku jakiś bobas nie zbyt słodki i nie zbyt uroczy no ale ujdzie w tłoku
Kasia Cerekwicka - Potrafię kochać
Nie będę płakać już za nikim..
Bo szkoda moich łez..
Od teraz będę silna twarda..
Nic już nie złamie mnie..
Nie będę spełniać żadnych życzeń..
Bo wróżka nie jestem więc..
Wiec jeśli liczysz na coś więcej ..
Lepiej postaraj się..
Tak mówiłam wczoraj..
Jeden słodki uśmiech całkiem zmienił mnie..
Ja potrafię kochać tylko tak..
Jakby jutro miał się skończyć świat..
To dla ciebie tyle ciepła mam..
W sobie mam..
Nie będę dłużej już udawać..
Że do ciebie nie czuje nic..
Wiesz teraz jaka jestem słaba..
Chciałabym móc zaufać ci..
Nie będę bronić się przed tobą..
Mi na to brakuje sił..
Lecz proszę ciebie tylko o to..
Byś krzywdy nie zrobił mi..
Tak mówiłam wczoraj..
Jednym pocałunkiem przekonałeś mnie..
Ja potrafię kochać tylko tak..
Jakby jutro miał się skończyć świat..
To dla ciebie tyle ciepła mam..
W sobie mam..
Sama nie wiem co ze mną dzieje się..
Ponad chmurami fruwam gdzieś..
Proszę niech ktoś na ziemie sprowadzi mnie..
Nich sprowadzi mnie..
W twoich dłoniach jak lód roztapiam się..
Jesteś jak słońce w pochmurny dzień..
Lecz boje się że znikniesz tak..
Jak niedokończony sen..
Ja potrafię kochać tylko tak..
Jakby jutro miał się skończyć świat..
To dla ciebie tyle ciepła mam..
W sobie mam..
Po pierwsze - Prusak - no drugiego tak zagilbistego gościa nigdy nie widziałam. Ta postać jest osobą, z która naprawdę mogła bym zrobić praktycznie wszystko. I kraść konie i sie nachlać, i iść do łóżka xD Jest przezabawny, a przy tym w jakiś sposób uroczy.
po drugie - Polska - no jak tu Felusia nie lubić |D Kochany on, słodki, nie przeszkadza mi nawet jak w kiecce popyla :D A niech sobie chodzi jak mu sie rzewnie podoba, byleby miał taki charakter jak ma i był TOTALNIE tak samo pozytywnie zakręcony jak jest.
po trzecie - Szwecja. Och, kocham wszystkie kraje skandynawskie, ale do Szwedka czuję wyjatkowo gorące uczucia. Jego chrżąknięcia i mruknięcia są po prostu zagilbiste |D
po czwarte - Veneziano - on jest tak kosmicznie podobny do mnie, że nie mogłam sie powstrzymać xD
po piąte - Angluś - wróżki i elfy - spokojnie Arturku, ja też w nie wierzę. Trochę, no może mniej niż trochę. No ale istnieją. Tak? No. No i te brwi...xD
po szóste - Rodryś - no jakże mogłam go nie zaznaczyć, z moją "miłością" do fortepianu :P A tak w ogólę to lubię takich zniewieściałych arystokratów, są naprawdę fajni :D
Zaznaczyłam 6? Ale głupia jestem xD
Bo oprócz tego lubię większość postaci z Hetalii. Hm, na tym 7., szczęśliwym miejscu znalazłby się Finek ^.^
Prusy - bo, cytując Nifel to:
problematyczne dziecko, które marzy o byciu kochanym, ale robi wszystko, by wyjść na hardkora, który pluje na miłość, przyjaźń i wszelkie dobre stosunki
a ja mam słabość do takich postaci.
Niemcy - bo odpowiedzialny, opiekuńczy, męski, lubi sprzątać, słodko się rumieni, no i potrafi też pokazać rogi. Chciałabym mieć takiego brata (albo męża ^^).
Polska - oprócz tego, że jest Polską (^^) lubię go też za to, że nie daje sobie w kaszę dmuchać, jest optymistą i zawsze potrafi znaleźć wyjście z sytuacji.
Węgry - wesoła, silna babka, do tego lubi relacje męsko-męskie. Czuję, że nieźle byśmy się dogadały.
Anglia - z jednej strony gentleman, z drugiej dupek. Gdy się upije, jest przezabawny. I do tego widzi wróżki! Wydaje mi się, że mamy dużo wspólnego :)
Dania - z wyglądu przypomina mi jednego brata, z charakteru drugiego. Takie duże dziecko, przy którym nie można się nudzić. Mam do niego słabość ^^
Szwajcaria - jego opiekuńczość w stosunku do Liecht jest słodka. Fajnie się złości i potrafi strzelać. Takie brata też bym chciała mieć ^^
nikt jeszce nie skomentował pana proroka. Koko poswięcił mu 3 kadry więc mniemam że jego przepowiednie maja bezposredni związek z Rainą
Oj, żebyś się nie zdziwił Raina by się zdziwiła.
'Ly' kojarzy mi się jednoznacznie z pewną postacią wsytępującą w Raymanie, a konkretnie jedną z wróżek, która nosiła takie właśnie imię
Racjaaa! Czy to była ta słodka wróżka z dwójki, którą kocham do dzisiaj?
1. hmm... inteligentna, wesoła, zwariowana
2. sport, muzyke, zwierzeta i czekolade xP
3. chamstwa i zazdrości
4. coś słodkiego
5. Śpieee
6. wróżką xF
7. Jutroo
8. Tak xD prawie xP
9. Bleee nic xP Nie lubię mięsa....
10. Dlaczego jest zimno???????
Witajcie,
Zaglądam cały czas, ale nie mam czasu za bardzo na odpisywanie 




Od M dostałam czekoladki, flakon Davidoffa i jeszcze jeden wspaniały prezent - ale to będzie moja słodka tajemnica
mamadusi - No proszę jak pierścień pięknie błyszczy na paluszku
Gratuluję serdecznie.
Zdjęcia z weekendu boskie - aż zachciało mi się w góry jechać
Ale coś chyba więcej ich miałaś ??? Jakoś tak mi się kojarzy
Melinda - W jakim hotelu byłaś ???
Ja jutro idę do wróżki
Kumpela mnie namówiła i w sumie zapisałyśmy się na jutro.
Babka jest podobno świetna a jej przepowiednie naprawdę się sprawdzają.
Zobaczymy co mi powie, jestem bardzo ciekawa.
Wróży z kart i liczb - trzeba przygotować wcześniej daty urodzin osób, o które chcemy spytać.
Mówi się o niej wiele dobrego, zobaczymy czy naprawdę jest taka fajna.
Na początku byłam sceptycznie do tego nastawiona, ale potem stwierdziłam, że czemu nie.
Skoro Bóg dał jej taki dar, to chyba w jakimś celu, więc czemu by tego nie wykorzystać
Sierra otrząsnęła się. Aha, więc tak to ma wyglądać. Idziemy sobie spokojnie, a tu jakiś człowiek materializuje się w powietrzu. I trzęsie ścianami. Niech będzie i tak, pomyślała Wróżka obiecując sobie jednocześnie, że już nic jej nie zdziwi. Będzie twarda, a przynajmniej na taką będzie się starała wyglądać - tyle próżności jej jeszcze zostało.
Zwinnie wślizgnęła się między Estelle, a Adama.
- Jestem Sierra - uśmiechnęła się słodko (^^), nie zważając, że wygląda to niesamowicie sztucznie w świetle obecnej sytuacji.
- Owen. - Nekromanta podał rękę Adamowi, nie siląc się na gorętsze powitanie. Zaraz potem dodał jeszcze:
- Czy twój most będzie stabilny?
wyobrazacie sobie wąsatego,
raczej z meszkiem a nie wąsem reszta sie zgadza
Ja sobie wyobrażam takiego fana rpg i "heavy metalu" w ten sposób - zero wiedzy o muzyce,bródka tudzież meszek pod nosem,włosy góra do ramion,czarny swetr,plecak kostka a w niej :podrecznik do gry w rpg,pionki i kostka Przesadny intelektualista , w szkole prymus,mądrala a jednoczesnie dzieciuch - kręca go klimaty fantasy - wierzy we wróżki,elfy,smoki, księżniczki uwięzione na wysokiej wieży - a gdy jakas kapela pitoli słodko i śpiewa o pierdzielonych elfach dany band staje sie jego ulubionym Oto moja definicja Rpg "Metalla" . Z żeńską cześcią tego typu klimatów jest podobnie - różnice sa zeledwie kosmetyczne bo jak wiadomo ,panie nie maja wąsów
Helooou:))))
Odcinek byl przecudowny!!!! Zdecydowanie najlepszy w tej serii, niestety (to
juz drugi raz) brak Ally powoduje, ze "rodza" sie swietne odcinki - nigdy
nie sadzilam, ze to powiem, naprawde, ale odkad ona zostala matka, jest
nieznosna, rozmawia ze wszystkimi jakby grala w tenisa, jest upierdliwa i
nie ma nic ze swojej starej neurotycznosci, ktora byla taka slodka! No, ale
wrocmy do wczorajszego odcinka. Elaine byla fenomenalna w kazdym ujeciu, jej
koncowe wystapienie bylo po prostu kapitalne - spiew, taniec, slowa
piosenki - po prostu swietne. Az sie poplakalam, ale nie tylko dlatego:))
Nell byla jak dawna Ling, dobra wrozka, przyjaciel, ale wyrazajacy sie w
czynach, a nie w slowach i gestach! Jeszcze chwila, a ten watek
przeksztalcilby sie w sentymentalne bzdury, ale tak sie nie stalo i to bylo
zawsze atutem serialu!! Jak tez i to, ze taki watek zawsze byl polaczony z
drugim, rownie swietnym, ale z drugiego bieguna, a minowicie dlo smiechu i
tak tez wczoraj bylo. Sprawa Richarda bardzo mi sie podobala, myslalam
tylko, ze jego matka bedzie troche bardziej wytworna, ale moze byc. Jego
ojciec, ktory uczyl sie okazywania uczuc od syna - na tym sie chyba
najbardziej smialam:))) Ten aktor gral w "Murphy Brown". ale powiedzcie mi,
skad moge znac adwokatke powodki? - meczylo mnie to przez caly odcinek. Liza
juz mnie nie irytowala i w swietle tej sprawy z ojcem i przemyslen Richarda,
moze zmienie zdanie o ich slubie? No i na koniec zostawilam sobie rodzynke
(a moze rodzynka?:)) ), a mianowicie Claire - miala swietny stroj na
przesluchaniu, a i ten do cwiczen byl niczego sobie:))) Nigdy nie sadzilam,
ze zaczna mi sie podobac jej "kolonialne":))) ciuchy:)))) To by bylo na
tyle.
Pozdawiam, Agata:)))
"Nowy" a ĂŠcrit dans le message news:
| ***
| - A czy jesteś moją Księżniczką ?
| - Tak !
| - To księżniczki już śpią o tej porze.
| Będzie moja Księżniczka już spać ?
| - Tak !
| - No to śpij i ja też się położę...
| I opowiem Ci bajek tysiące, piękne Elfy do snu Ci przywołam.
| - Będzie moja Księżniczka już spać ?
| - Tak !
| - No to śpij, dobra noc dookoła.dotąd jest ładnie, bardzo fajna jest: dobra noc dookoła.
Dalej, w rymowance, pachnie przekupczym oszukaństwem.| I już lecą do Ciebie Aniołki,
| Piękne Elfy - wesołe duszki.
| Będą fikać prześmieszne fikołki,
| Będą śpiewać Ci do poduszki.| A gdy zaśniesz już, słodka Księżniczko,
| Ja pogadam z Elfami i z wróżką,
| Które siedzą co wieczór przy Tobie
| Między Misiem a Twoją poduszką.| I poproszę je po cichutku,
| By jak wrócą do swojej krainy
| Poszły tam, gdzie w cudownym ogródku
| Mieszka Król całej elfiej rodziny.| No i w moim imieniu, i w Mamy,
| Niech pokłonią się na krańcach świata,
| Podziękują tam pięknie jak trzeba
| I za Ciebie i za Twego brata...
Dlaczego ?
Po prostu prostu, naiwnie - nie rozumiem.
Dlaczego przekupnym oszukaństwem ?
Fakt -z dobrąnocą miałem kłopot, jakoś poszło. Ale czy reszta jest do d...
Ja jeszcze raz mówię. Dla siebie piszę krótko i do szuflady.
A to jest dla dzieciaków. Po prostu dla dzieci.
Pozdrawiam.
PZ
Słodki Boże, że Ci się facet chce takie elaboraty bez sensu i treści pisać.
Ale to jest także talent, bardzo używany za czasów pana Urbana.
Krathor
Coś się Panu Panie Pawle Garniewski pokręciło...Nigdy nie zajmowałem się
Eranetem . Nie ten adres.Bramka działa ma Pan rację ...czasami.Tylko ja
mam
jako odnaleziony by myself idiota pecha....Korzystam z identycznej bramki w
Plusie ...I tam ja biedny Szlakowiec( szlagowiec?dobrze byłoby zajrzeć
czasem do słownika ortograficznego Panie Garniewski!) nie mam jakoś
problemów.Co, ERA jest na tyle elitarna , że działa tylko dla "swoich",
może tylko wtedy gdy jest się erokolesiem(czy erotomanem)?Tylko w
określonych godzinach, czy moźe tylko w dni parzyste albo nieparzyste?
Niech
Pan nie robi ludziom wody z mózgu.Wiem o czym piszę.Twierdzę, że smsowanie
w
ERZe było i nadal jest utrudnione chimerycznością połączeń w godzinach
nasilonego ruchu w sieci i żadne tam Pańskie gierki słowne nie przesłonią
gołej d...Bramka działa ale nęęędznieeee.Potrzebna wróżka , pośmiałem się
do
łez....Panu.Z tym idiotą się oczywiście nie obraziłem,nieźle znoszę
głupkowate zaczepki różnych erowskich leni i bałwochwalców.Ale żal mi
leni...krótki ich żywot.
Kraj zawisł nad przepaścią, Obywatele,Rodacy ..spisek....Pan p.Garniewski
jest
śmieszny, używa Pan ogranych sloganów.Czemu się Pan tak burzy?Przypiekło
ciach
czarnych okularach na trzeciej stronie miesięcznika
dodawanego każdemu naiwnemu Pluskwiakowi przy okazji morderczej faktury za
rozmówki w Plusie... Dlatego właśnie jest jak jest.
SŁABO!!!!
Z uśmiechem.Zmalkontenciały Jacek.
Misie słodkie, wszyscy się czepiacie, a mnie się to wydało bardzo
interesujące. Kasia, może zauważyliście, nie wartościuje, tylko przytacza
wypowiedzi, które na dodatek wydają mi się całkiem prawdziwe
1. Prawdziwość tych wypowiedzi jest równa prawdziwości relacji Joanny Z. z
Bydgoszczy z korzystania z Magicznej Obręczy Szczęscia polecanej przez
wróżkę z Paryża. Bzdury, bzdury i jeszcze raz bzdury. Poczytaj katolickie
podręczniki do zycia w rodzinie, ten sam realizm wypowiedzi i podobne
argumenty.
To już Britney Spears jest bardziej wiarygodna.
2. Wypowiedzi są tendencyjne- nie ma ani jednej, która pochwala seks przed
ślubem. A stwierdzenie "Warto czekać" jest jak najbardziej wartościujące.
3. Kompletnie nie ta grupa. Pedały w Polsce i tak nie biorą ślubu więc
dyskusje o tym czy przed czy po wydają mi się kompletnym nieporozumieniem.
4. Zupełnie nie wiem czemu ma ten post służyć. Trzy wypowiedzi. Ani słowa
wyjasnienia.
5. Jeżeli to Kasia to ma jakiś kłopot z identyfikacją płciową (spójrzcie na
e-mail).
6. Teksty są absurdalne: "Ja przez swoją deklarację bezwzględnej czystości
jestem bardzo otwarta i kontaktowa(...)." Otwartość i kontaktowość jest
konsekwencją deklaracji bezwzględnej czystości? Idiotyzm.
Jestem zmęczony tą durną papką.
A jak z Wami w tym temacie? 'Byle z kim, byle gdzie, byle szybko' czy też
czekaliście (albo jeszcze czekacie)? (uojejku, ale personalne kwestie
zadaję)
Nie wiem czy dostrzegasz pewien margines możliwości między "byle z kim, byle
gdzie, byle szybko" a "bezwzględną czystością do ślubu".
Ja czekałem.
Aż pewnego wieczoru po pijaku poszedłem z moim Misiem do łózka.
Następnego ranka przeszedłem z nim na "Ty".
Nie musiałam czekać do następnego tygodnia.. sprawa rozwiązała się nieoczekiwanie i w niebanalny sposób.
Zastanawiałam się czy mam się z nim spotkać , czy nie czy miałoby to dla mnie znaczenie.. nie zdążyłam zdecydować..
W poniedziałek do mojego salonu (tam gdzie pracuję) weszła wróżka.. [bez kitu, wróżka] weszła, powiedziała że wróży z oczu i że bardzo chciałaby mi powróżyć.. Zawsze bałam się ewentualnej znajomości swoich dziejów, nigdy tego nie chciałam.. zaczęłam się wykręcać ale w końcu się zgodziłam, postanowiłam zaryzykować, ciekawość mnie zwyciężyła..
Pewnie pomyślicie że naiwniaka ze mnie, i pisze o tym jak o pewniaku, że nie dopuszczam możliwości wielkiej ściemy??
Patrząc w jej oczy cos czułam..
Słuchajcie powiedziała wszystko to, co dzieje się w moim życiu.. w skrócie cytuję:
„ niebawem będziesz brała ślub z mężczyzną Ci bliskim, który jest przy tobie, który darzy Cie wielkim uczuciem zawierz jego uczuciu, ufaj, on jest sercem tylko przy Tobie. Jest jedna która nosi miano rywalki, myśli o nim ale nie bój się, on o niej nie..
A Ty kochana jesteś z jednym a myślisz o drugim, tym „PIERWSZYM”!
[ W TYM MOMENCIE OBLAŁ MNIE ZIMNY POT..]
Możesz zawierzyć temu z którym jesteś, on całym sercem jest przy Tobie.. w najbliższym czasie czeka Cię prezent od niego, miła niespodzianka..
[MIAŁAM POMYSLEĆ ZYCZENIE,A ONA MIAŁA ODPOWIEDZIEĆ CZY SIĘ SPEŁNI] pomyślałam że pragne szczęśliwego życia z moim przyszłym mężęm i dziećmi,, POWIEDZIAŁA: inne mysla o pieniądzach a Ty nie, a więc kochana będzie 86 lat i 3 dzieci
<Opowiedziane w wielkim skrócie, pominięte detale>
Słuchajcie, przez cały dzień trzęsłam się po jej wyjściu.. analizowałam jakąś podpuchę, czy mogła mi zwyczajnie nawkręcać.. ale nie znalazłam wytłumaczenia,, pomimo że wszystko to brzmiało jak słodki horoskop,hehehh najważniejszy fakt dla mnie, uspokoiłam się,, natrętne myśli powoli mnie opuszczają..
Na ironię spotkałam przypadkiem „pierwszego”. Uśmiechnęłam się ze zwyczajną serdecznością i poszłam dalej..
[ Dodano: 2006-05-26, 22:43 ]
kłaniam się sobie i sam jestem panem dla siebie, jak każdy z was
- Ale niepokoi mnie następujące zagadnienie: skoro nie ma Boga, to kto kieruje życiem człowieka i w ogóle wszystkim, co się dzieje na świecie?
- O tym wszystkim decyduje człowiek - Berlioz pośpieszył z gniewną odpowiedzią na to, trzeba przyznać, niezupełnie jasne pytanie.
- Przepraszam - łagodnie powiedział nieznajomy - po to, żeby czymś kierować, trzeba bądź co bądź mieć dokładny plan, obejmujący jakiś możliwie przyzwoity okres czasu. Pozwoli więc pan, że go zapytam, jak człowiek może czymkolwiek kierować, skoro pozbawiony jest nie tylko możliwości planowania na choćby śmiesznie krótki czas, no, powiedzmy, na tysiąc lat, ale nie może ponadto ręczyć za to, co się z nim samym stanie następnego dnia?
Bo istotnie - tu nieznajomy zwrócił się do Berlioza - proszę sobie wyobrazić, że zaczyna pan rządzić, sobą i innymi, że tak powiem - dopiero zaczyna się pan rozsmakowywać i nagle okazuje się, że ma pan... kche... kche... sarkomę płuc... - I cudzoziemiec uśmiechnął się słodko, jak gdyby myśl o sarkomie płuc sprawiła mu przyjemność. - Tak, sarkoma - po kociemu mrużąc oczy powtórzył dźwięczne słowo - i pańskie rządy się skończyły! Interesuje pana już tylko los własny, niczyj więcej! Krewni zaczynają pana okłamywać. Pan czuje, że coś jest nie w porządku, pędzi pan do uczonych lekarzy, potem do szarlatanów, a w końcu, być może, idzie pan nawet do wróżki. Zarówno to pierwsze, jak to drugie i to trzecie nie ma żadnego sensu, sam pan to rozumie. I cała historia kończy się tragicznie - ten, który jeszcze niedawno sądził, że o czymś tam decyduje, spoczywa sobie w drewnianej skrzynce, a otoczenie, zdając sobie sprawę, że z leżącego żadnego pożytku mieć już nie będzie, spala go w specjalnym piecu.
A bywa i gorzej - człowiek dopiero co wybierał się do Kisłowodska - tu cudzoziemiec zmrużonymi oczyma popatrzył na Berlioza - zdawałoby się głupstwo, ale nawet tego nie może dokonać, bo nagle, nie wiedzieć czemu, poślizgnie się i wpadnie pod tramwaj! Czy naprawdę uważa pan, że ten człowiek sam tak sobą pokierował? Czy nie słuszniej byłoby uznać, że pokierował nim ktoś zupełnie inny? - tu nieznajomy zaśmiał się dziwnie.
W pewnym momencie przed tawerną zerwał się wiatr podrewał tumany kurzu. Medalion na szyi nimfy uniósł się i rozbłysnął wściekle zielonym światłem, oślepiając wszystkich którzy akurat patrzyli na zewnątrz lub tam przebywali. Siła zaklęcia przywołującego rzuciła nimfą o ścianę. Kiedy wiatr ucichł i światło zgasło wróżka Faerie unosiła sie próbując ocucić nieprzytomną nimfę. Ta po chwili otworzyła oczy. Ciszę zaległą po rzuceniu zaklecia rozdarł wrzask
-Tyle razy Ci powtarzałam NIE POMAGAJ MI rzucać zaklęć !!!
Mało mnie nie rozsmarowałaś na tej ścianie- czarodziejka wściekłym ruchem pokazuje lekko popękaną ścianę w miejscu gdzie uderzyła. Ruchem ręki reperuje ją i znów zaczyna się wydzierać na mniejszą kobietę- Naprawdę jestem dostatecznie silna żeby rzucić jedno malutkie zaklęcie przywołania. Oczywiście nie jestem tym Twoim Earl'em ale nie byłaś też na końcu świata! Marne 300 kilometrów to naprawde nie taka duża odległość !!
----------------
Wiem że to powinny być dwa oddzielne posty ale nie chciało nam się robić cyrków z wylogowywaniem i zalogowywaniem się spowrotem [b]Koma[/b]
-------------------------
-Pszepraszam, przyzwyczajenie z lat dziecinnych:wink: -wyszeptała słodkim głosikiem Fearie-Jestem przemęczona, Wybacz..
Mała elfa mogła poszczycić się niesamowitą figurą, którą jeszcze wrednie (jak uważa większość kobiet) uwydatniała nosząc niewiele zasłaniające stroje. Seledynowe włosy wściekle zielone (lub niebieskie... różnie ... ) oczy i niemal niezauwazalnie zielona skóra jako dodatek tworzyły z niej egzotycznę piękność. Dziś sukienka w jej ulubionym kroju (baaardzo głęboki deolt odsłaniajacy dziwny tatuaż, jedna noga zupełnie odsłonieta druga całkowicie zakryta) była koloru turkusowego.
Powiedziała-I proszę nie wspominaj o NIM!!To już zamknięty rozdział mojego życia !!!-po czym dodała szeptem-Przynajmniej na razie!!:wink:
- Znowu się pokłóciliście ?!- z niedowierzaniem spytała czarodziejka-Eh,chodź wchodzimy do karczmy. Jak ja nienawidzę tego zaklęcią!! Jest takie ... brudne !!- niemal płaczliwym tonem stwiedziła niebieska otwierajęc drzwi.
Mała elfka zwinnym i zgrabnym ruchem wykorzystała jej wahanie i wcisnęła się przed nią.
Post był edytowany przez autora dnia 01 01 2005 o godzinie 21:50
ja tam lubię wróżkę Balię ( a Kołcz jest słodki )
Dobry horror spod ręki Tobe'a Hoppera, podobał mi się. Miał taki trochę burtonowski klimat z zaludniającymi film galerią cyrkowych dziwaków i nieco podobną, baśniowo-mroczną atmosferą unoszącą się w powietrzu. Aż szkoda, że to tylko slasher a nie socjologiczny portret ala Robert Altman podlany sosem fantastyczności. Film otwiera parominutowy fragment w której Hopper składa hołd 'Hallowenowi' i 'Psychozie' cytując te dzieła. Później akcja przenosi się do tytułowego lunaparku, który może się niektórym dłużyć bo trwa ta wizyta czwórki nastolatków w wesołym miasteczku z 30 minut zanim dojdzie do pierwszego uśmiercenia do którego dochodzi w połowie seansu ale mnie to nie przeszkadzało bo fajnie odtworzona atmosfera tego miejsca. W samym filmie czuć też ducha 'Teksańskiej masakry...', znowu szalona rodzinka w której panuje kult starszyzny, zdeformowane i upośledzone psychicznie monstrum skryte za maską Frankensteina ( kolejny cytat z klasyki ), które posyła na tamten świat nastolatków i tak jak Skórzana Twarz zahamowany seksualnie, który korzysta z usługi podstarzałej kobiety udającej w cyrku wróżkę przepowiadającą przyszłość. Trochę też film kojarzył mi się z 'Dziwolągami' Browninga bo tutaj zdeformowany zabójca dokonywał zemsty za swój wygląd na beztroskich, pięknych duchem i ciałem nastolatkach z podobnych motywów co banda kalekich karłów w filmie Browninga no i to środowisko cyrkowców. Od czasu pierwszej śmierci film trzymał mnie w napięciu i charakteryzował się dobrym klimatem do końca tego dzieła. Na plus zaliczam też udział słodkiej Elizabeth Berridge. Wyglądała jak by była "Alicją" co to trafiła do krainy mrocznych czarów. Na minus wątek chłopca, który był zbędny i nic nie wnosił do filmu. Lepiej by było jakby Hopper trochę bardziej scharakteryzował rodzinę cyrkowców. Chyba nie pomyślano nieco przy scenariuszu. Dowiedziałem się, że film jest adaptacją książki Dean'a Koontz'a "Tunel strachu". Nie znam jej ale nic nie stało na przeszkodzie by odejść trochę od horroru i pójść nieco w dramat. Na pewno uczyniło by ten film czymś ciekawszym. Ale i tak jest to dla mnie jeden z najlepszych filmów Hoppera. 7/10
I ja mam Was wszystkich wymienić...najgorsze jest chyba to, że część znam a nawet o tym nie wiem
DORIS- och te suprajsy...ta straszna jazda w aucie na SAL. potem i wcześniej jeszcze troszkę tego było
PROMYCZEK- fajna słodka dziewczynka chyba z SALu a potem już się potoczyło
KAMILO- bez komentarza, on to umie zniszczyć nerwy człowiekowi
PIOTREK- no cóż...powiem tylko tyle, że przez jego lenistwo straciłam czucie w palcu
KASIUNIA- odważna dziewczynka do robienia smalcu
HANYS- no Hanys jak to Hanys, kto go zna ten wie...
MANIEK- ojej jak ja go strasznie lubie...naprawdę nawet nie macie pojęcia...dla mnie
jest jak starszy brat (o te całe 3 dni)
SZKORBIK- no cóż za często się nie widzimy i nie rozmawiamy...ale miło wspominam
PIETRUCHA- no ciekawa historia, aczkolwiek do teraz nie dostałam od niego zdjęć....może ktoś jeszcze ma taki problem
SZYMANSKIJ- w sumie bardzo sympatyczny gościu naprawdę
M@NIAC- oj przewija się czasami....a raczej przewijał...fajnie się krzyżówki rozwiązywało
JĘDRZEJ- lepiej nie wspominać tej jazdy autem...:P
WENCIU- no cóż...poza tymi paroma chwilami kiedy miałam go dosyć...lubie go
MONI(CZ)KA- chyba mało rozmawiałyśmy...ale dość często się mijamy
IGI, PETER, MADZIA, KOLO_LODZ- ojojojoj jak to Was na seniorze nie poznałam...ale wpadka;)
R.S.W- no chyba bardziej siostrę kojarzę ale z Natalką też się spotkałam
SŁONECZKO- oj to już troszeczkę, chyba na przedostatnim SALu i potem jeszcze gdzieś
AREK KOZŁOWSKI- ojej tu to można mówić i mówić...ruszające się skronie, cudowna piosenka o mnie, polonez na Jamnej, powrót z Jamnej i te odwiedziny..wróżka Arkadia...no krótko się znamy, ale fajnie
DZIKAANETKA- no no tu to chyba za dużo do opowiadania...nasz wspólny egoizm, przearkowanie się. kucikuciowe korale, obgadywanie, i teraz niestety tylko godzinne i dłuższe wiszenie na telefonie...jakby nie było moja najlepsza koleżanka z Poznania
PAJĄK- ja tylko tyle wszystko co zabawne na Lednicy, to robota Pająka
LASEK- oj świetny gościu naprawdę, normalnie suuuoper aż wole nic nie mówić
BAŚKA- no cóż za Zlotu się znamy prawda?
ELAPIETRUSIAK- oj chyba nie zaczelo się zbyt miło... w sumie to SENIOR prawda?! No ale grunt że jest OK...chyba
ALCHEMIA- jeżeli to (zapomniałam imienia) to dzięki za pomoc na seniorze :*
JOANNA- oj tu i tam i siam ale chyba z Lednicy, potem na Jamnej a potem na Seniorze(chyba)
FIONA- te twoje poranne śpiewy na zlocie...och wkurzające to było
Ojej to chyba tyle...oczywiście jak kogoś pominełam, nie zauważyłam przepraszam...ale to może dlatego że nie kojarzę....
[ Dodano: 9 Grudzień 2005, 00:39 ]
kolejan wróżka znalazła swój domek;-)Dotarła do nas pow wielu dniach oczekiwania...nazywa się Edzik i jest słodki...
pzdr Fotki podesle jak Jasio zaśnie...
całuski dla Kamm i zdrówka zyczymy
[ Dodano: 2008-12-19, 14:03 ]
hej dziewczyny
nie odzywałam się, bo byliśmy w Czechach po zakupy zamówień przed świętami wiele i okazało się, ze niektórych rzeczy nagle zabrakło. Myśleliśmy, ze dostawa będzie dopiero w styczniu, ale cóż...
Dynia, dzięki za obronę
Właśnie pisałam maila do Kleee, w którym tłumaczyłam mu to, co teraz tu napisze. My zaopatrujemy się za granicą, bo taniej, niż w Pl hurt. no i do ceny, po której kupimy dokładamy niską marżę i za tyle sprzedajemy. czasem nawet, jak coś wydaje nam sie zbyt drogie, to obniżamy marże do bardzo, bardzo niskiej...
Dlatego część rzeczy może być teraz tańsza, bo jeśli coś zostało z 1 dostawy, jak euro było po niecałe 3,50 zł, to jest tańsze, niż jakby ktoś teraz wymienił kasę i kupił. ale tera zpłaciliśmy za euro 3,98zl, wiec to jest 40 groszy na 1 euro więcej!, wiec ceny rzeczy, które teraz kupiliśmy musieliśmy odpowiednio podnieść. Moge Wam obeicać, ze jak euro spadnie i kupimy coś taniej, to cena też spadnie.
To nasza filozofia i mam nadzieję, ze duzo ludzi ja poprze.
Kamm, jakbym mieszkała przy jakiejś granicy, to na pewno robiłabym jakieś zakupy za nią... (szczególnie jak granicy właściwie nie ma). To normalne. Dla warszawiaków wyjazd do cieszyna, nawet na gazie to koło 200 zł (samo paliwo) i conajmniej 10 godz. jazdy - to już chyba kurier nawet za 100 zł by sie opłacał. Pisałam też wcześniej o tym, ze nie płacimy za przesyłkę, bo nie ukrywamy kosztów w cenie.
To, ze cena kuriera jest wysoka jets dla mnie oczywiste. Spedzłam kilka miesiecy na poszukiwaniu dobrej firmy (też o tym pisałam wczesniej), i ta oferta jest najlepsza. MOze i naiwna jestem, ale nie chciałam kłamać i podpisywac, ze bede wysyłać minimum 50 paczek miesiecznie, jak dopiero otwierałam sklep. niektórzy mi radzili, nie martw się, podpisz to, bo co ci zrobią?... Ja dziękuję. Wolę powiedziec, ze pojęcia nie mam czy wyśle paczek w miesiacu 5 i zamknę biznes po 2 m-cach, czy wyślę 30, czy 300... Mówiłam kurierom " nie jestem wróżką, dopiero zaczynam". To mam takie ceny. Mam nadzieję, ze mi sie uda. Sama chcę zaczać od stycznia negocjowac od nowa, z innymi firmami, zeby obniżyć cenę.
Ok, robimy co w naszej mocy, nikogo nie oszukujemy i mamy nadzieję, ze to docenicie.
A tak z zupełnie innej beczki, to przywieźliśmy pyszności świeżutkie i kilka nowości! m.i. tanie majonezy od makrobiotyków 150g za 3,52 zł (ważnosć do 2 stycznia)
http://www.evergreen.pl/m...neza-p-528.html
, słoiczek z czymś takim, jak feta z oliwie z oliwkami, papryką i ziołami, tylko zamiast fety jest tofu , mleko ze słodkich migdałów itd.
Dzięki wszystkim za zamówienia, już odpisuję i potwierdzam.
Dodajemy na stronę stopniowo, więc może coś Wam się spodoba.
A mnie nie cofa, denerwuje mnie jedynie złagodzenie klimatu w stosunku do anime. Pojawiają się małe dziecko/czarodziejka, latające wróżki, psuje mi to całą konwencję. Tworzy się słodka drużyna pierścienia, która ma swojego questa ;P.
noooo słodko aż mdli ... kiedy będa horoskopy ? a i forumowa wrózka by sie przydała ,albo wróż.. -dobra juz nieparodiuję... jest ok i tyle
Wróżka (taka mala, słodka z bajek :3)
Ktoś powiedział, że "Z Fleur taka wróżka, jak z żaby przekąska". - Dokładnie to powiedział filmowy Moody - Sara Sanpe
Niemniej jednak jest słodka, i chyba nie aż tak pusta jak mi się na poczatku wydawało. Przykładem niech będzie chociażby Bill.
„A pamiętasz, jak... O, witaj przybyszu!” – Najczęściej padające słowa powitalne z mych ust, kiedy to przebywam z siostrą podczas odpoczynku. Przeważnie wtedy przesiadujemy na ławce w pobliżu ogromnego drzewa w Faraldorze, bądź na pniakach w okolicach pól Brushwood
Ileż to razy bywało tak, że chciałem przedstawić nieco mojej historii podróżnym, ale nigdy nie wiem jak zareagują na me słowa. Siostra cały czas mi powtarza, abym się wziął w garść, abym nie marudził i brał się za trening, bo wtedy będę w stanie pokazać wszelkim zainteresowanym co mam na myśli. Póki co to tylko słowa, puste słowa, które zawsze mnie ranią i wywołują wspomnienia... Wygląda na to, że Laira w tej rodzinie nosi zbroję, a ja zwykłą szatę...
Pamiętam jak w wiosce pełnej statków przebywał pewien niziołczy starzec, który pamiętał doskonale swą przeszłość. Sądził, że my wszyscy pochodzimy z Lodoru, wyspy, skąd wschodzi słońce. Znał wiele opowieści na temat goblinów, wróżek czy nawet całych hordach nieumarłych, ulokowanych w ogromnych siedliskach w pobliżu głównych szlaków handlowych. Jednakże ja, ani nikt inny nie wierzył w jego zwariowane, nierealne opowieści. Większość wioski uważała starca za wariata, który od pracy w kuźni, gdyż był on kowalem, poprzewracało mu się w głowie. Jednakże fakt istnienia Lodoru zaciekawił mnie niezmiernie. Aby się upewnić przeszukałem kilka ksiąg w Bibliotece Cencalu. Nic na ten temat nie znalazłem, ale szukałbym tych zapisków dopóki, dopóty Mecherd nie wygonił mnie stamtąd. Uważał, że swoją obecnością płoszę mu klientów... Do tej pory nie mogę zapomnieć jego szczęścia na widok mieszka złota, który wędrował do jego rąk. W końcu to on kierował jedynym w Cencalu bankiem...
Tak czy inaczej trafiliśmy tutaj, na wyspę owianą legendą i musimy na niej żyć, według jej praw. Ciągle się zastanawiam czy podobnie byłoby z Cencalem, gdybym wygłaszał wszelkiego rodzaju mowy o tym mieście na skraju upadku... Być może znalazłbym kilku chętnych paladynów na pokonanie wrogich do wszelkiego życia przeciwników, stojących na drodze do mego domu.
Pewien jestem tylko jednego, wreszcie zostałem Nowicjuszem Uronii. Otrzymałem właśnie symbol Sprawiedliwej Pani i mogę wyruszać w świat. Lecz teraz... Teraz, w Tawernie słucham grających harf i fletów. Czuję jak słodka muzyka oplata me ciało i nadaje mi sił do pisania coraz to nowych linijek tekstu.
(1-7 Leniwego Października 1012r.)
[cytat]Tzn co? Pożyczą kasy? Wykarmią? Przezimują? Czy może sam fakt, że istnieją wystarczy do życia? A może będą bezdomni i głodni razem z Tobą? Możesz mi wyłuszczyć, bo mnie otacza masa równych ludzi i nie czuję jakoś, żeby koszty mi się zmniejszyły.[/cytat]
Nie.Chodzi o to że nikt się nie wyróżnia.Wszyscy są równi...Może rzeczywiście napisałam to trochę niewyraźnie za co sorrki!
[cytat]I to jest Twoim zdaniem jedyne? I na nic innego Ci nie trzeba? Voodoo, słonko, ile Ty masz latek? Kto płaci za Twój czynsz, wodę, gaz, prąd? Pomijam takie luksusy jak telefon, internet, abonament TV, buty, ciuchy, komputer, przejazdy autobusami, podręczniki, zeszyty, kosmetyki, nic specjalnego -mydło, szampon... Nie wiem, może u Ciebie rośnie to na drzewach, albo zębowa wróżka przynosi. Na mojej planecie Ziemia za to wszystko trzeba płacić.[/cytat]
Heh,no i nieporozumienie:( Czynsz,abonament,podręczniki itp. płacą rodzice...widzisz nie jestem pełnoletnia...Chdziło mi tu o to że do zycia wystarczy mi to co mam...nie potrzebuje więcej,nie prosze rodziców żeby mi co chwile coś kupowali,tak jak jest jest OK,mnie to wystarcza.
[cytat]Yyyy... Chwila. Moment. Że niby jakie życie wolisz? Masz gdzie mieszkać? Masz co jeść? Masz w co się ubrać? Nie marzniesz w zimie? Ooooo, widze, że nawet do netu masz dostęp. Powiedzmy nawet, że tylko w szkole. Nie będę Cię oskarżać o posiadanie komputera. Mówisz, że wolisz takie życie? Cóż za heroizm! Mnóstwo ludzi o takim życiu może sobie co najwyżej pomarzyć.[/cytat]
Tu chodziło o to ze wole życie takie jakie mam,niż jakiś nadzianych ludzi!Bogaczy!Bo oni zawsze uważają że ten kto chociaż trochę jest biedniejszy jest inny.Miałam takiego gościa w klasie...wszystkim wytykał że są od niego biedniejsi czyli gorsi...
Pozd0-Voodoo:wink:
P.S.Mam nadzieje ze wyjaśniły sie twoje niejasności:)
--
Życie nie jest zepsute,ma tylko słodko-gorzki smak...
1.Główna cecha mojego charakteru: uśmiech poprzez łzy - zawsze staram się myśleć pozytywnie, zdecydowanie, wiara, że "everything is possible"
2.Cechy, których szukam u mężczyzny: męskość inteligencja, czyli m.in zdrowe poczucie humoru, dojrzałości i czegoś czym mógłby mi zaimponować (to dla mnie bardzo istotne, nie wiem dlaczego..)
3.Cechy, których szukam u kobiety: normalności, szczerości (MOŻLIWE???) umiejętności śmiania się z samej siebie - poczucia humoru! pozytywnego myślenia!
4.Co cenię najbardziej u przyjaciół: zainteresowanie, zrozumienie, tolerancję mojego chorego umysłu i jego wybryków
5.Moja główna wada: roztargnienie!!! chora nieufność
6.Moje ulubione zajęcie: rozpływanie się przy dźwiękach mojej ulubionej muzyki
7.Moje marzenie o szczęściu: być przyczyną szczęścia u innych
8.Co wzbudza we mnie obsesyjny lęk: niemoc.. bezsilność! i głębokość
9.Co byłoby dla mnie największym nieszczęściem: wolę o tym nie myśleć a tym bardziej mówić..
10.Kim (lub czym) chciałbym być, gdybym nie był tym, kim jestem: latającą wróżką (ale tylko czasami)
11.Kiedy kłamię: kiedy wiem, że ten ktoś nie zniesie prawdy..
12.Słowa, których nadużywam: masakra jeb
13.Ulubieni bohaterowie literaccy: chyba nie mam(?) albo mam ich zbyt wielu
14.Ulubieni bohaterowie życia codziennego: moja Niesamowita Mamusia
15.Czego nie cierpie ponad wszystko: nieszczerości, obłudy, cwaniakowania, grania "słodkiej idiotki", krwistej łapczywości większości kobiet na to co "nie moje"
16.Moja dewiza: "chwyć mocno szczęście i ściśnij jak cytrynkę" i "mogę wszystko, bo dam radę!"
17.Dar natury, który chciałbym posiadać: umieć tworzyć muzykę.. i oczywiście LATAĆ
18.Jak chciałbym umrzeć: by po mojej śmierci ludzie mówili "to była niesamowita kobieta" i uśmiechali się szeroko (i nudzili się troszkę hih)
19.Obecny stan mojego umysłu: uciążliwa bezsenność przez problemy ale - szczęśliwa
Hm, nawięcej problemu sprawiło mi 10te pytanie.. I właśnie dzięki niemu COŚ zrozumiałam. Dziękuję asik
Pelios uczynił pewny krok, a sekundę potem już zajmował się zawiniątkiem w którym to odnalazł.. nie co innego jak swój utracony sztylet, za którym chciał rzucać się w wir prac kamieniarskich i górniczych, aby tylko go odnaleźć. Teraz zaś spoczywał na swym miejscu, gdzie zwykł spoczywać, gotowy do wyjęcia w każdej chwili. Muad zaś stał obok, a lekki ciepło jego ciała dało się odczuwać na twarzy. Sam Kawalerzysta czuł się dziwnie, co jednak chyba nie rzucało się oczy na towarzysz. Sam uznawał się za obdartego ze snów, które to jak mawiali dawni są wolne jak ptaki. Teraz zaś ptaki musiały wybrać nie to drzewo co zawsze i śpiewać swą słodką pieśń ku uciesze innych, a dokładniej innego. Mag, poznany z imienia już dobry tydzień temu osobnik, który swym działaniem półtora miesiąca temu wywarł wpływ na obecne poczynania tej drużyny, a to za sprawą dwóch połączonych ze sobą nićmi fortuny podróżników. Muad spojrzał na swą klepsydrę... ,,cholera'' przeszło mu coś takiego przez myśli, z których czytano, gdy tylko ujrzał gwałtownie przesypujący się piasek. Nie odliczał on czasu do popołudniowej herbatki, ani do czasu na lunch. Każde ziarenko z tej pięknie zdobionej klepsydry było czymś, co jest zbyt małe i zbyt wielkie zarazem, aby utrzymać to w dłoni dłużej niż przez chwilę. To coś należało do Muada i możliwe, że teraz się właśnie kończyło. Nici fortuny zwykły jednak być nieprzewidywalne, a co za tym idzie nawet śmierć i podatki pewnymi nie były. Czy jednak ktoś teraz miał opłacić podatek od swych czynów,? To miało się wyjaśnić lada chwila.
- Nie nudź mnie czarna pokrako. Nie jestem wróżką, ani informatorem. Jeżeli chcesz popytać o swą rodzinę idź na cmentarz, bo wasze miejsce. Daruję ci jednak życie, pod warunkiem, że ty, jak i cała ta zgraja padniecie na kolana i będziecie błagać mnie o wybaczenie. Podarujecie mi jakiś prezent, a ja zostawię was w spokoju. Więc jak? - Thom mówił głosem, który pasowałby do osoby, która obudziła się ze snu długiego na dni kilka. Namacalne wręcz, odpychające straszliwie znudzenie.
- Klęczeć przed tym pedałem? - zapytała poirytowana Natyra - Już wolę zdechnąć, niż płaszczyć się przed taką kupą gówna. Zawszonym kutasem, śmierdzącym tanimi kurwami dającymi dupy i pochwowe grzyby. Jeb się kurewski pleśniaku. Muad, poprzyj mnie. - wystosowała apel w jednym kierunku Natyra.
A ja wczoraj zorganizowałem mojej rodzince dobrze przyządzone malibu z bitą śmietaną, kobitki w niebo wzięte...słodkie diabelstwo;p
a sam ostatnio miałem doczynienia z zieloną wróżką, pychota
Moja skromna, acz przydługa ocena oparta na przesłuchiwaniu owej namiastki płyty:
1. Nieco pompatyczne i stanowczo nie w moim stylu, jednak doskonałe na wstęp
2. Kandysia brzmi tak... mało słodko i bajkowo. (Tarsus, czyżby fakt, że kotce Candice wyrosły jajka symbolizowały zmianę stylu wokalnego tej bardziej ludzkiej Candice?)
Piosenka taka podchodzi mi pod... "Amaranth" nowego Najtłisza. Chociaż aż tak zła nie jest
3. Dobra, już brzmi bardziej Blackmoresnajtowato. Nieco rzewne, ale ogólnie dość nowatorskie. Prawdopodobnie polubię.
4. Przytupanka! Już po wstępie mi sie spodobało!
5. Ehh... kolejna do zestawu instrumentalówka gitarowa... raczej nie przepadam. Chociaż ta cechuje się jakimś takim nastrojem...
6. Albo mi się wydaje, albo tytuł "Rainbow eyes" jest nieco dwuznaczny Utwór w niektórych momencikach piękny, w niektórych monotonny. Ale co mi oceniać po kilku sekundach!
7. Znowu nawiązanie do Najtłisza - "The Islander". Chociaż po BN spodziewałabym się czegoś bardziej... olśniewającego. Partie instrumentalne udane, nie powiem.
8. Znowu wokal nie pasuje mi do Wróżki Candice. Jakiś taki zbyt... silny. Chociaż utwór całkiem, całkiem...
9. Dostałam niemal drgawki jak zobaczyłam ten tytuł na "liście przebojów". Chór w którym niegdyś śpiewałam zrobił to kiedyś na "kościelnie". I wydawało mi się, że Król wykonał wtedy ryzykowny przewrót w grobie. Pomyliłam się. Teraz będzie gorzej xD Co to w ogóle za pomysł, aby to przerabiać?!
10. Uwaga! Nawet mi się podoba!
11. Cżęść zestawu pt "słodkie balladki". Takie troszkę "Waiting just for you". Ale w ogólnym zestawieniu nie przedstawia się źle...
12. Całkiem, całkiem. Czekam na pełną wersję.
THE END!
Podkreślam, że ta skrócona "recenzja" (hahaha) jest tylko i wyłącznie moim subiektywnym zdaniem. Z resztą, co mam oceniać jak na patelni tylko kilkosekundowe urywki.
W całości płyta przedstawia się średnio interesująco, ale kto wie - sample rzadko kryją to, co najlepsze
Imię: Jutrzenka
Wiek: nieznany,
Rasa: Bardzo mieszana
Zainteresowania: zabawa, śpiew
Pochodzenie:
Charakter: słodka i opiekuńcza
Profesja: Bar
Wygląd: Piękna młoda kobieta z skrzydłami jak anioł. Oglądaliście Królowa śniegu? To jest jak Gerda.
Ubiór :
zwykle długa tunika utkana z bawęny.
Kiedy jednak nadchodzi czas potrzeby przywdziewa na nie świętą zbroję i hełm z pyłu gwiezdnego, I delikatne miękkie sandały z korka i konopji.
Broń:
Jeśli trzeba, słup światłości.
Cele:
Życie
Magia:
Aureola, kierując ją w jakieś miejsce Anioł może pomodlić się o sprowadzenie świetlistego słupa świętego ognia, który kierowany na istoty żywe może mieć wielorakie efekty. Gdy uderza w nieprzyjaciół przecina ich ciało mocą Najwyższego, poraża piorunem, oślepia nieumarłych, wytrawia zło z dusz potępionych i ukazuje zło ukrywające się w okolicy stu metrów od jego pojawienia rozpraszając również wszelkie iluzje.
Ten sam snop światła potrafi leczyć istoty dobre, zasklepiać krytyczne rany a nawet regenerować utracone kończyny i zdejmować klątwy. A nawet przenieść się w dowolne miejsce,.
Pióra z puchowych skrzydeł potrafią kilka rzeczy: same, wyrwane lotki mogą być użyte jako strzałki, trafiona nimi zła istota powoduje ich sczernienie gdy wysysają część jej zła jednocześnie ją osłabiając. W takie strzałki może wpuszczać leki wytwarzane automatycznie przez pewne gruczoły w skrzydłach. Strzałka działa wówczas jak mikstura leczenia, większa mikstura leczenia, antidotum na trucizny, potion oczyszczenia Jeżeli lek jest za słaby wbite lotki przybierają kolor zależny od choroby pomagając Aniołowi dobrać inny odpowiedni do niej lek. Zawsze zaszczepiają trochę dobra i nie da się go usunąć, jeżeli już to czasowo stłamsić ale ono zostaje i rośnie w ukryciu powoli zmieniając charakter ugodzonej osoby.
Łzy wspomniane wyżej to rzadkość w światach śmiertelnych, znane są jako prawie wszechmocny lek.
W momencie śmierci Anioła pozostaje po nim serce, jest to płonąca wiecznie eteryczna skała która jest prawie niezniszczalna. Szuka ona dobrego stworzenia, a gdy je znajdzie może się z nim złączyć i powodować jego powolna przemianę w anioła światłości.
Siedziba: pole aniołów
Rodzina/Aszera Iskra Moloch
Status społeczny: dobra wróżka
Historia: Kiedy powstały planety pierwszego świata a na ziemi ,mieszkali tylko ludzie obwieszczała początek dnia, ale kiedy ziemia zginęła stała się opiekunką gwiazdy. Która niestety już nie istnieje. Ale Aszera i całe towarzystwo pomogło jej odejść nim zapadła się.
No tak, zagłosowałam wczoraj i już nie pamiętam czy wybrałam Niemcy czy Prusy _^_ Ale lecąc od drugiego miejsca kolejności listowej, to tak:
Rosja- jeszcze przed poznaniem Hetalii ten kraj mnie fascynował i żywiłam do niego pewną sympatię. Iwan tylko mnie w tej sympatii umocnił^^ Prawie zawsze tak uroczo roześmiany, a nie dostrzegający jaki w innych budzi strach. Nawet zamiłowanie do wódki w jego wykonaniu jest takie... rozczulające... Z drugiej strony mundur i wersja angst- i minä się rozpływa~
Finlandia- może mniej wersja kanoniczna, a raczej moje własne wymysły... ale uroczy jest, to mu trzeba przyznać. Słodki i niewinny, ale jak przyjdzie chociażby psu imię wybrać, wychodzi na jaw mroczna strona Finka >D Poza tym język, salmiakki, czyli to co reszta świata uznaje za nie do końca normalne <3
Szwecja- bo nawet samym spojrzeniem wyraża więcej niż tysiąc słów. Ta małomówność i chłodna powierzchowność czynią go jeszcze bardziej intrygującym pociągającym i podniecającym również, a co. Z drugiej strony troska o Finka. Specyficzny sposób okazywania uczuć, swego rodzaju "dzikość" w kontaktach międzyludzkich.
Norwegia- umiejętność gaszenia ludzi artystycznym ignorem, ewentualnie gestem. Świadomość własnej wartości i umiejętne jej wykorzystywanie. Przynajmniej tak go sobie wyobrażam. No i wróżki, trolle...
Dania- kocham tego narwańca <3 Jak to Noxi ładnie opisała, chciałby dobrze, ale mu nie wychodzi. Ale nie zraża si i próbuje dalej. Popełniając uparcie te same błędy xD Odwagi i pewności siebie (zwłaszcza pewności siebie... to ego xD) nie można mu odmówić. Co więcej, zasłania się tymi cechami chcąc ukryć wrażliwość i sentymentalizm... Bardzo OOC tworzę, prawda?...
Turcja- właściwie nie umiem tego racjonalnie wyjaśnić ._. Może przez maskę, nadającą tajemniczość, może ten "duński" uśmiech... Ma w sobie coś pociągającego...
Norwegia jest bezapelacyjnie na pierwszym, gdyż jeszcze przed Hetalią uwielbiałam państwo jako państwo. Więc fakt, ze to mój ulubiony nation-tan dziwny nie jest. X'D Poza tym charakter [co prawda w lwiej części opierający się na fanonie, ale kanonicznie też zapowiada się szalenie ciekawie i tylko czekać na więcej pasków z nim <3] oraz mnogość wróżek i trolli wokół niego - no cud miód dla nanama. :'D
A teraz kolejność skrajnie przypadkowa, bo z tej piątki ciężko wyróżnić mi bardziej i mniej ulubionych.
Prusy, bo konia z rzędem temu, kto się oprze jego zagilbistości. :'D [I nie chce go utulić, kiedy idzie w zaparte, że dobrze mu samemu. XD]
Dania/Szwecja Po długich przemyśleniach doszłam do wniosku, że gdyby mieli stanąć na podium, musieliby się podzielić miejscem, bo ich lubię praktycznie tak samo. X'D Diametralnie się różnią i w chyba w tym tkwi sęk. Dan - radosny mały przygłup, głośny, narwany i pewny siebie oraz Szwed - małomówny, "straszny", a w głębi serca niezwykle słodki. :'D
Węgry to zdecydowanie najfajniejsza babka w Hetalii. :D Żywiołowa, wesoła, w kaszę nie da sobie dmuchać (patelnia :'D), a przy okazji czasem mały perv. X'D Poza tym te urocze relacje z Gilbertem i urocze przekonania lat dziecięcych, że przecież każdemu urośnie... :'D
Hiszpania - no on jest taki rozczulający, że wprost nie mogę go nie lubić. :'D Prostoduszny, wesoły, chce dobrze i nie zawsze mu wyjdzie, a ponad to pełen miłości zwłaszcza do dzieci X'D. I buono tomato.
Islandia lubię go, chociaż nie wiem, czy bardziej jego samego, czy moje wyobrażenie o nim ^^", że z zewnątrz jest taki cool i ponad, a w środku pełen uczuć i w sumie dość dziecięcy. Ale za to totalnie i na bank uwielbiam jako młodszego brata Norka. Chociaż to chyba znów się kłania bardziej kwestia fanonu...
A gdyby mi jeszcze starczyło głosów, to obdarowałabym nimi Anglię, Romano i naszego poczciwego Felka. :'D
przygotowane do sexu: żel,
K-Y? brrrrrr... wszystko potem umastane...:P
gumki,
tu chyba mowisz o przelotnych znajomosciach? Co jak co ale gumka
teoretycznie tylko wtedy jest konieczna... no chyba ze ktos blotkiem
rzuca;][ /oblesny temat!/
chusteczki higieniczne,
zawsze mozna sie zasmarkac;]
nawilżone
chusteczki do przemywania - jeżeli nie ma możliwo ci wzięcia prysznicu).
Jesli nie ma mozliwosci wziecia prysznicu to ja dziekuje;]
Oczywi cie - na początku - się romantycznie gada i gada,
a ile razy ta gadka nie ma sensu... a jak by to angrac potem do smiechu
warte wyslac to byl by niezly gag...!
potem trzeba
zadbać, aby była odpowiednia atmosfera i miejsce do sexu.
Neeee.... to musi byc miejsce... a potem slodka gadka!
Jedni lubią dużo
wiatła, inni są tym skrępowani.
ahhhh ten blask jupiterow;] tfuj!
Niektórym pomaga stymulacja w rodzaju
filmów pornograficznych i przeglądania czasopism gejowskich, co ja akurat
odradzam - bo między dwóch chłopaków wkrada się wtedy "co trzeciego".
Sie zgodze, jak ten 2gi jest dostateczie ladny to nie trzeba wspomagaczy;]
na wyciągnięcie ręki. Zalecam baczne obserwowania ciała partnera - czy
siedzi naprzeciw nas, czy odwraca się bardziej bokiem,
czy nachyla się do mnie, czy ucieka w drugą stronę.
Te wymieniune powyzwej zabiegi dadza nam pewnosc czy bedziemy posuwac krola
czy walic pasywa;]
Można pod pretekstem zabawy wziąć rękę drugiego chłopaka w swoją i pobawić
się nią.
Te dobre! Trza sporobowac, moze nie pod pretekstem zabawy ale moze zabawie
sie we wrozke?;] /czarno to widze/
Jeżeli wyczujecie, że jego oddech się przyspieszył,
spier**** bo pewnie jest powaznie chory i zaraz przestanie dychac!
za jego ręka
"nie jest martwa"
;]
Odradzam rzucenie się od razu do rozporka. Zalecam stopniowo pieszczoty
zacząć od torsu i stopniowo przenosić je na coraz niższe partie ciała, nie
zapominając o plecach.
Taki talent.... qrde niejeden sexuolog wysiada;]
Dla mnie pewnym miernikiem wzajemnego fizycznego
zrozumienia jest jednoczesny orgazm u obu kochanków za każdym razem
(doj cie
do tego stanu mojemu obecnemu chłopakowi i mi - zajęło 2 miesiące).
hmmm.... w zasadzie fajnie... ale w takiej sytuacji jesli ty zaspokojasz
jego a on ciebie a nie siebie z osobna /dosc egoistycznie/ to jesli obaj
dochodzicie to w tym momencie chyba piezczoty sa dosc mizerne... no nie
wiem... moze o tylko mna rzuca z podniecenia jak koncze....:P
Jack
"Nowy" a ĂŠcrit dans le message news:
| "Nowy" a ĂŠcrit dans le message news:
| ***
| - A czy jesteś moją Księżniczką ?
| - Tak !
| - To księżniczki już śpią o tej porze.
| Będzie moja Księżniczka już spać ?
| - Tak !
| - No to śpij i ja też się położę...
| I opowiem Ci bajek tysiące, piękne Elfy do snu Ci przywołam.
| - Będzie moja Księżniczka już spać ?
| - Tak !
| - No to śpij, dobra noc dookoła.| dotąd jest ładnie, bardzo fajna jest: dobra noc dookoła.
| Dalej, w rymowance, pachnie przekupczym oszukaństwem.| I już lecą do Ciebie Aniołki,
| Piękne Elfy - wesołe duszki.
| Będą fikać prześmieszne fikołki,
| Będą śpiewać Ci do poduszki.| A gdy zaśniesz już, słodka Księżniczko,
| Ja pogadam z Elfami i z wróżką,
| Które siedzą co wieczór przy Tobie
| Między Misiem a Twoją poduszką.| I poproszę je po cichutku,
| By jak wrócą do swojej krainy
| Poszły tam, gdzie w cudownym ogródku
| Mieszka Król całej elfiej rodziny.| No i w moim imieniu, i w Mamy,
| Niech pokłonią się na krańcach świata,
| Podziękują tam pięknie jak trzeba
| I za Ciebie i za Twego brata...Dlaczego ?
Po prostu prostu, naiwnie - nie rozumiem.
Dlaczego przekupnym oszukaństwem ?
witaj Piotrze,
Wielki to temat i niekoniecznie o poezji. Użyłem specjalnie dziwoląga
'przekupczy' nie 'przekupny', aby załagodzić zarzut, ale widać sprawa jest
delikatna, a mnie i tak się wydaje, że dzieci nie powinny być wymówką ;)
Fakt -z dobrąnocą miałem kłopot, jakoś poszło. Ale czy reszta jest do d...
Życzę Ci wielce tego typu kłopotów ;-) Twoja 'dobra noc dookoła' jest jedyna
w swoim rodzaju i zaciąga od niej poezją.
Takich bajek, że (jak 'będziesz grzeczny' albo i nie, to) przybędą aniołki
głaszczące po główkach, moim zdaniem, nie powinno się opowiadać dzieciom,
ale to tylko moje zdanie.
Zwłaszcza ostatnia strofa brzmi nieznośnie "pouczająco" i "wskazująco" w
kierunku, gdzie prawda i wartości. Pamiętam i mierzi mnie do dzisiaj, gdy
wspominam jak musiałem kaszkę zasuwać, po łyżce za każdego w rodzinie.
...
Kiedyś będzie... a może nie będzie
że mama i tata
że już wiadomo jak jest dobrze
i tylko nie wiadomo czemu jest źle itd.
a maszyna się kręci
bo śrubki wygodne.
w.
Ja jeszcze raz mówię. Dla siebie piszę krótko i do szuflady.
W to akurat nie wierzę :-)
A to jest dla dzieciaków. Po prostu dla dzieci.
Wielką odpowiedzialność na siebie przyjąłeś :-)
Dzieciaki, to ludzie przede wszystkim, nawet jeśli po prostu. Wiem co mówię
;-)
Twój poprzedni wiersz o śniegu, bardzo mi się spodobał :-)
Pozdrawiam.
PZ
Także pozdrawiam :)
waldek
[..]
a wojny nie powinny służyć ograniczaniu populacji.
Na razie tylko tyle, bo mnie zmuszasz ;) do myślenia, a to trwa i trwa. ;)
oczywiście sypiać z innymi kobietami niż z odpowiedziami, ;) ale cóż poradzić... :)
Wola Boża... ;) (wymadlana przez księdza Samula i jemu podobnych)
-=-
Wojny powinny służyć ograniczaniu populacji i temu służyły zazwyczaj, ale
ludzie nierozważnie zbudowali broń termojądrową, która pochłania nie tylko
ludzi, lecz także i lądy... :) No i po tym, jak Sowiety (poniekąd ostoja
prawosławia) odparowały jakąś wysepkę, rzymskokatoliccy dobrodzieje ;)
przypomnieli sobie nawoływania Benedykta XV (i jemu podobnych ,,mięczaków'')
i postanowili ograniczyć wojenne działania...
Benedykt XV miał na uwadze ludzi, ginących w okopach, więc ,,twardziele''
go ignorowali i dopiero wizja utraty całej Ziemi :) doprowadziła do kontroli
zbrojeń i zabijania/mordowania innego rodzaju. :)
-=-
Parędziesiąt lat po II wojnie światowej, gdy stawało się jasne, że
nadchodzi kres ludobójstwa na szeroką skalę a nowa broń nie będzie
masowo wykorzystywana do czystek etnicznych (gdyż raczej ;) nadaje
się do unicestwiania całego świata, niż do zagłady wybranej części
ludzkości) ludzi opanował lęk przed przeludnieniem Ziemi.
Widać go (ów lęk) chociażby w twórczości (literaturze na przykład)
z tamtych (pięćdziesiątych czy sześćdziesiątych) lat XX wieku...
Rozmyślano na przykład o podróżach w kosmos i zaludnianiu (a nawet
o eksplorowaniu) Księżyca oraz innych planet. Obawiano się wyczerpania
surowców, złóż ropy naftowej, ziemi uprawnej... Dopiero późniejsze lata
(osiemdziesiąte i dziewięćdziesiąte ubiegłego stulecia) uspokoiły ludzi
i skierowały ich (ciekawe, czy słowo 'ich' ma tutaj jakikolwiek sens
-- poniekąd lansuje i utwierdza czy przemyca stwierdzenie, że nie tylko
ludzie myślą) myśli w inne strony, na przykład w stronę chronienia środowiska
naturalnego :) czy szukania ,,dziewiczych'', zielonych ,,pastwisk'', na których
odpoczywać by mieli wybrańcy. :)
-=-
Kończę. Odchodzę już od zmysłów!!! (a to nieomylny znak, że czas na zakończenie)
Widzę nienaturalnie powykrzywiany środkowy palec prawej ręki!! Mojej ręki!!! :)
Powykrzywiany niemal wszędzie!!! Tak jakby miał kilkanaście :) stawów, na dodatek
pracujących w siedmiu ;) stopniach swobody... ;)
Gdy mnie zmysły zawodzą, idę po rozum do [mojej] głowy i porównuję wyrysy palca...
Papier jest cierpliwy, ale nie kłamie... Od paru tygodni monitoruję ;) ów palec...
Zgięcie w ostatnim stawie nie zmienia się. Jest od długiego czasu w okolicach
55°, zaś wyprost czasami się poprawia, czasami pogarsza -- o około 5°...
Pisanie (stukanie w klawiaturę i ,,myszkowanie'', czyli klikanie myszką)
mu szkodzi, zaś odpoczynek służy.. Nominalnie ;) jest ze 20°. :) Może
nieco mniej -- może 17°... :)
Reszta palca nie wykazuje nieprawidłowości, :) więc zmysły mnie okłamują, :)
gdy im nieco pofolguję... Na szczęście od zawsze polegam na zapiskach,
wykresach, wyliczeniach, miernikach, wskaźnikach i opiniach mądrych oraz
głupich :) ludzi... Wbrew pozorom głupota też jest dobra, o ile potrafimy
ją stosownie naprawiać. :)
Jeśli wiemy, że wróżka zawsze kłamie, wróżąc płeć dziecka, zawsze znamy prawdę,
gdy znamy wynik owej wróżby. :) Zazwyczaj tak słodko nie jest, ale chyba zawsze
każda :) wiadomość obarczona jest błędem i ważne jest, aby błąd ów zrozumieć :)
i odpowiednio zinterpretować docierające do nas informacje. :) Oczy stale
odwracają docierający do naszej duszy obraz, a jednak widzimy ;) poprawnie. :)
Co więcej -- widzimy dookoła (niemal 180°) choć wiemy o tym, że pole
widzenia oka jest praktycznie żadne...
-=-
Reszta później. :)
Moja prababcia mawiała, że mężczyzna przynosi kobiecie albo bogactwo i zdrowie, albo nieszczęście i chorobę. Ujmując rzecz bardziej naukowo, można powiedzieć, niektórych typów mężczyzn należy unikać jak ognia. Z doświadczeń własnych, a przede wszystkim na podstawie zwierzeń wielu, wielu kobiet opracowałam typologię najgroźniejszych przypadków.
A oto wnioski, które wynikają z udokumentowanych obserwacji: uciekaj od mężczyzny, który „kocha Cię na swój sposób”. „Kochanie na swój sposób” oznacza, że nie czujesz się kochana, jesteś zawsze na drugim planie, pełnisz rolę potrzebnego zaplecza i z rzadka słyszysz, że „to miłość, tylko taka specyficzna”. On nie kocha – traktuje Cię jak gosposię lub pluszowego misia, do którego może przytulić się wtedy, gdy najdzie go ochota. Nie zmieni się. Będzie Cię zwodził i oszukiwał, bo miłość to dla niego zbyt wiele wysiłku. Kocha wyłącznie siebie, a Ty masz mu w tym pomagać. Nie łudź się jednak, że lepszy jest typ szczerego, który nigdy Cię nie oszukał, bo w ogóle nie mówił, że kocha. Po miesiącach, latach próbujesz dowiedzieć się, o co chodzi, jakie ma wobec Ciebie zamiary, i wtedy słyszysz, że ogólnie poważne, choć na związek, małżeństwo, rodzinę nie jest jeszcze gotowy. „Niegotowy” latami próbuje osiągnąć dojrzałość. Niestety, bez skutku. Jest małym chłopcem, który nie chce zobowiązań. Boi się stabilizacji i emocjonalnej więzi. Nie chce mieć dzieci – żadnej konkurencji i dodatkowych wydatków. Jest mu dobrze w związku tymczasowym, z wieczną swobodą wyboru. Zostawi Cię, gdy tylko znajdzie lepszą okazję.
Jeszcze bardziej zakamuflowane niebezpieczeństwo kryje się za maską „facet z problemami”. Miał trudne dzieciństwo, ciężkie przejścia w poprzednim związku, depresję, skręconą nogę, wypadek samochodowy. Powoli wraca do równowagi psychicznej, ale wymaga szczególnego traktowania. Musisz pochylić się nad jego nieszczęściem i pomóc wydostać się na bezpieczny brzeg. Nie krzycz, nie wymagaj, nie oczekuj. Miej za to dużo wyrozumiałości, cierpliwości, ciepła. Pielęgnuj i doglądaj. Dbaj i staraj się nie urazić. Najmniejsze zaniedbanie będzie świadczyło o Twojej gruboskórności, egoizmie, braku ludzkich odruchów. Jeśli łudzisz się, że Twoje starania pozwolą mu kiedykolwiek wrócić do stanu normy, jesteś w wielkim błędzie. Już zawsze będzie tkwił w otchłani swojego splątania, pogmatwania, zakręcenia. Tak mu dobrze. Niczego nie musi. Może za to oczekiwać szczególnej troski.
Istnieje jeszcze typ „nietypowy” z definicji, czyli wyjątkowy, specyficzny, unikatowy. Do tej kategorii należą artyści, prezesi dźwigający na swych barkach tonę odpowiedzialności, naukowcy, wynalazcy i niespełnieni pasjonaci. Ich dusza, intelekt, wyobraźnia twórcza nie mieszczą się w żadnych schematach, dlatego wymagają specjalnego traktowania – „mężczyźni specjalnej troski”. Trzeba wokół nich chodzić na palcach, gotować niezwykle i oryginalnie, a przy tym lekkostrawnie, odgadywać zachcianki i natychmiast je spełniać. Nie wolno zawracać głowy codziennością, drobiazgami, własną osobą. Trzeba natomiast stać się kameleonem, który swój humor dostosowuje do nastroju pana i mistrza. Warto mile zaskakiwać – to pobudza wyobraźnię. Ale choćbyś była dobrą wróżką, nigdy nie sprawdzisz się w tej roli. Nie będziesz mogła ustawić rzeczywistości, jak scenografii w teatrze, i dlatego będziesz winna, że świat nie jest doskonały.
W gruncie rzeczy najmniej groźny jest słodki brutal, który wrzeszczy, obraża, wali pięścią w stół, ale potem przeprasza i przynosi kwiatki. Jest przekonany, że skoro zarabia na czynsz i rachunek za gaz, to wolno mu od czasu do czasu stać się pospolitym samcem, który zapomina o dobrych manierach i demonstruje swoją władzę. Kiedy wyraża skruchę, to dlatego, że chciałby dostać na obiad swoją ulubioną zupę pomidorową albo brakuje mu seksu. Tak naprawdę nie żałuje swojego zachowania i powtórzy je jeszcze nieraz. Kiedy przeprasza, mówi, że bardzo Cię kocha i szanuje. Tak naprawdę jednak chce się stać ideałem: agresywnym mięśniakiem, który ciągnie samicę za włosy do jaskini. Wybaczysz mu, a on już następnego dnia wyśmieje Cię publicznie albo zbeszta. Tak już ma.
Rozważania, który z tych typów jest najmniej niszczący dla partnerki, przypomina wybór: angina czy grypa, złamana prawa czy lewa noga. A chorób trzeba unikać, chronić się przed nimi. Bo najważniejsze jest zdrowie. Puk, puk. Kto tam? „Kochający na swój sposób”? „Niegotowy”? „Wyjątkowy – specjalnej troski”? Nie, dziękuję. Następny, proszę!
źrodło: polki.wp.pl
Chyba jak większość dziewczyn kiedy mam już dość zakręconych fabularnie anime, gdzie trup sieje się gęsto a intrygi i rozwój akcji sprawiają ze kręci się w głowie obejrzeć sobie serie która będzie spełniała "odpowiednie warunki" w celu ukojenia duszy.
Anime takie powinno się charakteryzować:
1. nieskomplikowaną fabułą
2. nie może za bardzo naruszać i komplikować pracy szarych komórek (w końcu ma nas zrelaksować)
3. musi być shojo bo nie ma to jak jakiś romansik w tle i happy end na skołatane napięciem przed sesyjnym nerwy
4. wykazywać tendencję rozweselającą
5. oraz najważniejsze zawierać odpowiednią statystycznie ilość bishów które czasami mogą anulować wymagania zawarte w punktach od 1-4.
Przeglądając sieć i nudząc się (server l2 mi akurat padł xD) trafiłam na 12 odcinkowe anime pod tytułem Hakushaku to Yosei (Hrabia i Wróżka). I powiem szczerze ze gdybym rozumiała na początku tytuł to pewnie nawet bym odcinka z tego nie obejrzała. Cóż w tym wypadku niewiedza okazała się błogosławieństwem i jednak obejrzałam. Co zaowocowało że 12 odcinków pochłoniętych zostało w trybie szybkim i ciągłym pięknego zimowego dzionka ^^
Anime jest oparte na serii nowel autorstwa Mizue Tani i charakteryzuje się przyjemną kreską i całkiem do niej pasującą muzyczką w tle. Całość skąłda się z 12 odcinków co jest długością dobra bo nie ma tu żadnego odcinka zapychacza i tak standardowe dla shojo przesłodzenie jakoś tu umkneło.
Akcja rozgrywa się w Anglki w XIX wieku zatem nasi bishe (w większości) paradują sobie w bardzo ładnych "gajerkach" rodem z Dumy i Uprzedzenia :D a główna bohaterka chodzi sobie ni mniej ni więcej ale w długich kieckach. Co prawda skromnych ale na obronę trza jej dodać że przynajmniej nie paraduje przez 12 odcinków w jednym stroju xD Całość akcji toczy się w okół 17 Lydia Carlton która jest tzw. "wróżkowym doktorem" (idiotyczna nazwa zdaje sobie sprawę), czyli jest pośrednikiem miedzy światem ludzi a wróżkami. Dysponuje całkiem zasobna wiedzą o ich świecie i jako jedna z nielicznych osób potrafi takowe istoty widzieć co sprawia ze większość osób (z listonoszem na czele) uważa ja za kompletną wariatkę :p Nasza panna pewnego dnia dostaje pocztówkę od ojca który prosi ją o przyjazd do Londynu. Tam jednak nasza panna nie dociera gdyż po drodze wplątuje się w historię z tajemniczym Hrabią (który nie dość że jestem wyrafinowanym nikczemnikiem to jeszcze skubaniec przystojny) i zgadza się mu pomóc odnaleźć skarb rodzinny ukryty gdzieś w Angli. Oczywiście nie wszystko idzie tak jak powinno a odnalezienie tego i owego to dopiero początek kłopotów nieszczęsnej dziewczyny.
tyle chodzi o fabułę. Naprawdę nie ma co się rozpisywać bo psuje się cała zabawę z oglądania.
Teraz kilka słów o bohaterach:
Lydia Carlton - 17 letnia panna o rudych (karmelowych - jak to wdzięcznie ujął Edziu ;P) włoskach i blado zielonych oczkach. Jest "wrózkowym doktorem" i to właśnie sprawia że ma masę kłopotów. Dziewczyna ku mojej radości nie wzbudza we mnie ochoty na uśmiercanie jej (a mam ostatnio taką tendencję do bohaterek shojo), ma poniekąd dość uparty charakterek a jak trzeba to i z w splot słoneczny z łokcia przyładuje nawet potężnemu demonowi. Da się ją polubić ^^
Edgar J. C. Ashenbert - nie dość że ma aparycję Tamkiego z Host clubu to jeszcze mówi głosem Seirana z SM co daje zaiste wybuchową mieszankę. Buźka słodka ale ten charakterek... Edgar jest flirciarzem i kobieciarzem co nie zmienia faktu że jest diabelnie uroczy. Do tego manipulowanie ludźmi tez mu wychodzi całkiem dobrze. Co rusz wyznaje swoje uczucie Lydi co poniekąd ją jednocześnie zawstydza jak i prowokuje żeby mu przyłożyć. Skrywa nieciekawą przeszłość i planuję zemstę.
Edgard: Raven wiesz imię jakiej kobiety mógłbym powiedzieć po pijaku przez sen?
Raven z kamienną twarzą: Tak.
Edgard z lekka zaskoczony: Zatem słucham.
Raven z kamienną twarzą: Wymieniać w kolejności alfabetycznej?
Raven - 18 letni służący Edgara. Milczący, lojalny, śliczny i zabójczy (dosłownie i przenośni). Miał starsza siostrę ale zginęła. Płynie w nim krew wróżek co sprawia że jego zdolności do walki są niesamowite. walczy używając sztyletu ale to całkowicie wystarcza by zmieść z powierzchni ziemi wszystkich przeciwników.
Kelpie - bezczelny, demon wody. Marzy mu się Lydia na własność i jest głównym przecinkiem Edgara o jej względy. Jest niesamowicie silny ale słabuje jak go nakarmić wątróbką xD Inna sprawa ze ma baaaaaaaardzo przyjemną aparycję i tak naprawdę nie sposób nie lubić tego drania.
Jest jeszcze Nico kochający szkodzą kot Lydi i inni ale to można sobie darować i obejrzeć.
Ogólnie w anime urzeka lekkość, sympatyczny humor z całkiem duża jak na shojo ilością podtekstów co sprawi że czasami można naprawdę się uśmiać. Polecam wszystkim panią na smutasy a i pana jeśli się odważą ^^
Kochani w związku z dużym zainteresowaniem, którym cieszy sie nasza gra postanowiłem ogłosić konkurs na dokończenie opisanej przez mnie wyprawy na inteligencje do londyńskich tuneli metra. Nagrodą będzie półroczne premium w grze i możliwość pisania swoich fabuł do wypraw w Londynie i Paryżu :). Dokończenie napisanej przeze mnie wyprawy ma obejmować dwa warianty. Wyprawe udaną i nieudaną, oraz wykazanie tego w puencie wyprawy udanej, że jest to misja na test inteligencji. Jury w składzie -Heikumkeikum, Szybka_rączka Xander i ja czyli Wilku.
Kolejny dzień, kolejne akty desperacji. Tylko po to by odnaleźć miejsce pod Londynem, w którym można wykonać odwiert. Ropa - czarne złoto naszych czasów. Rozpędza koniunkturę, karmi drogocenny sprzęt, pomaga przy rozbudowywaniu kolejnych poziomów Twojej fortecy. Napędza, wyzwala – daje władze. A Ty jesteś dzieckiem swoich czasów i to słodkie poczucie decydowania o wszystkim, ukochałeś ponad miarę. Upaja, wyzwala dreszcze – daje moc. Wszystko dla Ciebie i dla Klanu. Z kolei bez Klanu byłbyś przecież niczym. Tak więc wyruszyłeś w mroczne tunele, w poszukiwaniu najlepszego miejsca do wykonania odwiertu.
Wszystko zmieniło sie po Drugiej Wojnie Ras. Z niewiadomych powodów pod Londynem i okolicami pojawiły się, jak za magicznym dotknięciem różdżki miejsca tak bogate w rope, jak cycki Grubej Dor w mleko. Nie wszystkie miejsca jednak są równie dobre. Tam gdzie podłoże jest miękkie, odwiert wchodzi szybko i bezboleśnie, a Odkrywce oblewa czarne nasienie Staruszki Ziemi. Nie ma to jak wspólny orgazm w naturze. Tylko nasienie jest czarne i tryska znacznie dłużej niż przez zwyczajowe 10 sekund. Z kolei czasem Gaja okazuje sie zatwardziałą dziewicą i nie dopuszcza Poszukiwacza, odziewając sie w skalne barchanowe majty.
Mijasz kolejne zakręty. Tym razem masz chyba pecha. Nie dość, że błąkasz się po omacku pod ziemią, to jeszcze ten pieprzony niefart doczepił sie do Ciebie w miejscu uważanym za jedno z najbardziej niebezpiecznych pod Miastem Cieni. W pewnym momencie dostrzegasz w tle migoczące światełka. Latają opętane w tą i z powrotem, wydając z siebie wściekłe dźwięki. Podchodzisz bliżej, starając się bezszelestnie stawiać kroki. To co widzisz przechodzi twoje najśmielsze wyobrażenia z cyklu - co można zobaczyć po powrocie magicznych stworzeń przez portale Sidhe? Schowany za betonowym wyłomem oglądasz scenę żywcem wyjętą z Piotrusia Pana.
- Mo, ty durniu czy ja przypominam Ci królice? Jedyne na co masz ochotę to ciągłe pieprzenie. Mam swoje potrzeby! I one wychodzą poza ciągłe dobieranie sie do miejsca poniżej moich skrzydeł!! - Oburzony głos maleńkiej, całkiem nagiej, skrzydlatej postaci rozchodzi sie całkiem szerokim echem po tunelu Metra.
- Ależ Ma. Ja nic nie poradzę na to, że mój Wiertaczek ma tez swoje potrzeby. Jesteśmy Wróżkami. A ja przy naszym pierwszym spotkaniu w cieniu Orchidei mówiłem Ci o tym, jak ważnym dla mnie jest .. no ten tego seks. Niczego nie ukrywałem... -Mały samczyk wygląda na całkiem zdezorientowanego reakcją swojej partnerki.
- Zboczeniec – wściekły głos małej Ma rozchodzi sie cienkim wizgiem po całej długości tunelu, niczym brzęczenie roju rozzłoszczonych os. - Zboczeniec , dewiant i egoista !! Wsadź sobie tą wkładkę w tyłek goblina. A mi daj spokój!!!
- Ależ Ma ...
- Zboczeniec !!!
- Nie jestem zbo...
- Jesteś - leć sie leczyć!! Po czym wróć za parę wieków!!
Wychodzisz z cienia i przemawiasz -
- Słuchajcie – może mógłbym pomóc ....
Dwie postacie zawisają nieruchomo w powietrzu, zadziwione twoim nagłym pojawieniem sie.
Wyprawa autorstwa Wilku
fatalnie się czuję. Mam kaczorka...Co ja na to poradzę, że lubię alkohol? I zapominam, że szkodzi? dziś łebek pęka.mało tego...Dostałam okresu i też się fatalnie czuję....Ale teraz rozumiem moje zachcianki....I jest ogromna różnica...dawniej byłabym jak odkurzacz, a słodkiego jadlabym na tony...A tu tylko kaprysik miałam na śmietankę 18%...Szok...
Wypiłam kawę nescafrappe z mlekiem 0% - świetne na kaca, słodka, zimna i w ogóle poezja...Nie chce mi się jeść....Jak ja Weidera zrobię?Delikatnie trzeba będzie...
Nastrój do diety - zwiększa się....
12:44
kaczorek znikł...Uff - samopoczucie fatalne odchodzi...Koszmarny poranek mialam...Teraz juz jest oki. Zjadłam grejfrucika duuużego, czerwonego, soczystego. I improwizowałam z jajecznicą. Oliwa z oliwek (malutko), cebulka zeszklona, pomidor - dusiłam dolewajac wodę (hehe - łoszustka jestem;) i dwa jajka. Daddy stweirdził, ze to w ogóle jajecznicy nie przypominalo. Ale było jak dla mnie dobre....I zielona herbatka, a wczesniej czerwona. Brzuch nie boli, to myślę że czas najwyższy na randke z Weiderem...3x10 dnia drugiego.Ech...Talia mi się ładna robi, znikło takie oponowate wypuklenie pod piersiami....
21:17
Już wiem skąd mój kiepski nastrój, spadek formy, nieciekawy nastrój...Okres. Ale i tak uważam, ze nie jest źle...
papu dzisiejsze:
- ziemniaki i kefir
- 2 jabłka
- zupa warzywna (tez fajna w 100 g - 33 kcal)
- rzodkiew moja ulubiona
- 0,5 szklanki mleka 0%
- i aż (a może tylko) 3 delicje
Oparłam sie tylu pokusom, aż jestem z siebie dumna....Te 3 ciastka w moim stanie to pikuś. A juz byłam blisko załamki...Wytrzymałam. Kupowałam papieroski (niestety palę, ale lubię to), a tam na stoisku....kitkaty, princeski etc. Sadyzm....Później byłam gotowa zajechać pod pierwszy lepszy sklep i kupić sobie loda - czekoladowego, kalorycznego, na szczęście nie dojechałam...Bo do tego loda planowałam dołożyć sobie chipsy...
Sytację uratowalo to, że jest mi niedobrze. Tak mam w pierwszy dzień....I nic już nie bedę jeść, pić bo inaczej źle się skończy...
Złapałam chwilę lepszego fizycznego stanu i.... tak, tak z pełnym poswieceniem dziś zrobiłam 3x10. Biłam się w myślach czy robić, ale przeprowadziłam monolog wewnętrzny i powlutku udalo się... jestem wielka, nie? Hehe.A najlepiej w tych ćwiczonkach lubie leżenie i dyszenie na podłodze jak kończę ...
Od siebie dodam, że kiepski nastrój psychiczny mam.Ot taki spadek chwilowy z wiaodmych wzgledów. Mam 26 latek, jestem sama od 3 lat - ni mam chlopa, faceta, męża, dziecka - a bardzo chciałabym mieć. Wiem, ze sytuacja może sie zmienic z dnia na dzień, ale ...czasem smutno mi jest...Rozumiem to, co pisał w jednym poscie synesteshia..Tylko, że ja mam w sobie siłę kolorowania codzienności....walczę... O siebie. Zapomniałam tylko już jak to jest trzyamc się za ręce, dostawać całusy, przytulać sie do meskiego ciałka, dostawac esiki z cieplymi slowami, razem coś planować... Może któraś z was jest wróżką i postawi mi jakis horoskop? Kiedy to ta wielka milość stanie na mej drodze? Korzystam z uroków wolności, ale....
Dobra spadam - nastrój
jutro już bedzie lepiej, prawda?Buziaczki...